Małgorzata Anna Charyton

Małgorzata Anna Charyton (fot. Wiktoria Tarlecka)

fenomen

Drzewa rozmawiają ze sobą, wysyłają impulsy elektryczne i leczą - także ludzi. Czego jeszcze nie wiemy o lasach?

Mamy to szczęście, że polskie lasy są otwarte dla każdego i możemy po nich swobodnie wędrować. Wystarczy nawet godzinny spacer, by odczuć korzystny wpływ przyrody na nasze zdrowie - mówi Małgorzata Anna Charyton, antropolog medyczny i przyrodnik, która w ramach festiwalu Podlasie Slow Fest prowadzi m.in. warsztaty leczenia lasem.

Słyszałam, że wychowałaś się w lesie.

W dzieciństwie mieszkałam z rodzicami w drewnianej chatce w głębi Puszczy Knyszyńskiej na Podlasiu. Żyliśmy w pewnym oddaleniu od niewielkiej wioski, na którą składało się kilkanaście gospodarstw. Cisza, spokój.

Prąd? Woda?

Bywały [śmiech]. Dla mnie przerwy w dostawie prądu czy wody, które wciąż jeszcze zdarzają się w Supraślu, gdzie dziś mieszkam, są atrakcją. Przypominają mi dzieciństwo w dziczy.

Jako dziecko nie słyszałam ujadania wioskowych psów, tylko wycie szczeniąt wilków na bagnach za stodołą. Którejś zimy przez nasze podwórko przeszła cała wataha. Uczyłam się świata przyrody poprzez doświadczenie - rysia po raz pierwszy widziałam, kiedy wspinał się na nasz płot. Rykowisko też odbywało się tuż za tym płotem. Żubry widywałam częściej niż gospodarskie krowy.

Dorastanie w otoczeniu lasu i dzikich zwierząt nauczyło mnie uważności na przyrodę i szczególnego sposobu bycia w przestrzeni. Zauważyłam to dopiero na studiach, kiedy mieszkałam w wielkim mieście. Dzisiaj wykorzystuję swoje doświadczenia, prowadząc warsztaty z leczenia lasem.

Puszcza Knyszyńska (fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)
Puszcza Knyszyńska (fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)

Mieszkaniec miasta może nauczyć się podobnej uważności na przyrodę?

W mieście jesteśmy bombardowani ogromem bodźców. Uczymy się je selekcjonować, żeby przetrwać i czuć się dobrze. Odcinamy się od większości, wybieramy tylko te, które są nam potrzebne. Kiedy trafiłam do miasta, nie potrafiłam jeszcze tego robić. Zauważyłam, że bardzo szybko się męczę. W lesie jest dokładnie odwrotnie - najmniejszy szelest, cień czy zapach niosą ze sobą ważne informacje o stworzeniach, które się tam chowają. Żeby je zauważać, trzeba wyostrzyć zmysły. Dla osób, które biorą udział w moich warsztatach leczenia lasem po raz pierwszy, przestawianie percepcji z jednego trybu na drugi to cały proces. Wchodzą do lasu, jakby maszerowali gdzieś chodnikiem i dyskutują o czymś odległym, co nie jest tu i teraz. Proponuję wtedy wyciszenie i proste ćwiczenia pomagające zwiększyć uważność na otoczenie, do którego właśnie trafili. Wtedy zaczynają dostrzegać, jak wiele dzieje się tuż obok nich - jakby znaleźli się na innej planecie.

Na czym polega leczenie lasem?

Terapia lasem, znana jako forest therapy albo silwoterapia, to nie tylko przebywanie w otoczeniu lasu, uczenie się siebie i trenowanie swojej uważności na bodźce wysyłane przez przyrodę. To terapeutyczne doświadczenie kontaktu z żywymi stworzeniami. Mamy to szczęście, że polskie lasy są otwarte dla każdego i możemy po nich swobodnie wędrować. Wystarczy nawet godzinny spacer, by odczuć korzystny wpływ przyrody na nasze zdrowie. Przebywanie w otoczeniu drzew pobudza nasze ciało do regeneracji, czyli zastępowania martwych komórek młodymi, jednocześnie mobilizuje organizm do produkcji przeciwciał, poprawiając naszą odporność. Przynosi ulgę w wielu chorobach ciała i zaburzeniach psychiki. W Polsce silwoterapia na razie jednak wydaje się być czymś niepoważnym i chyba bardziej kojarzy się z ruchem New Age i ezoteryką.

To jednak coś więcej niż tylko moda. Za silwoterapią stoi solidna podbudowa naukowa sięgająca lat 80. ubiegłego wieku.

Początków tego fenomenu należy szukać w Japonii. Tam przez wieki kształtowała się szczególna duchowość, a jednocześnie kraj należy do niechlubnej czołówki tych o najwyższym wskaźniku samobójstw. Właśnie w Japonii w latach 80., kiedy odsetek pracowników korporacji zmagających się z depresją sięgnął zenitu, narodziła się terapia polegająca na "leśnych kąpielach". Wyrosła z tradycyjnej praktyki shinrin-yoku, czyli zatopienia się w lesie i w naturze. Dwie główne religie Japonii, shinto i buddyzm, uznają lasy za przestrzeń świętą. Japońska silwoterapia jest więc głęboko związana ze wschodnią filozofią i poszukiwaniem równowagi duchowej.

Japończycy postanowili przyjrzeć się wpływowi przyrody na zdrowie człowieka także w sposób naukowy i przeprowadzili badania, na które przeznaczyli ponad 4 miliony dolarów. Okazało się, że za na wpół religijną praktyką shinrin-yoku kryje się cały szereg bardzo prostych procesów, które można wyjaśnić przy pomocy fizyki, chemii czy biologii. Na dużej grupie pacjentów udowodniono, że przebywanie w lesie korzystnie wpływa na samopoczucie, łagodzi objawy stresu, a nawet pomaga leczyć bezsenność i depresję. Dziś to oficjalna praktyka terapeutyczna w Japonii, przepisywana pacjentom przez lekarzy.

Jaki wpływ na nasze zdrowie może mieć przebywanie w lesie?

Nasza rzeczywistość jest medykalizowana, wiele dolegliwości zalecza się farmaceutykami, podczas gdy badania pokazują, jak ogromne znaczenie w leczeniu wielu schorzeń mają higiena życia - na przykład zdrowe i regularne odżywianie, sen, ruch czy ograniczenie przebywania w miejskim hałasie albo przed ekranem komputera. W Stanach Zjednoczonych, szczególnie w odniesieniu do pokolenia nastolatków, mówi się wręcz o syndromie deficytu kontaktu z przyrodą, czyli zespole objawów chorobowych, np. hiperaktywność czy nerwice. Izolacja od natury ma kompleksowy, niekorzystny wpływ na stan naszego zdrowia. Przywracanie kontaktu z nią wspomaga prawidłowy rozwój i terapię w przypadku wielu chorób oraz zaburzeń psychicznych i społecznych. Na Zachodzie stosuje się już terapię lasem w leczeniu dzieci upośledzonych i autystycznych, jako uzupełnienie dogoterapii czy hipoterapii, a nawet w resocjalizacji więźniów. Zaobserwowano, że nawet kilkudziesięciominutowa ekspozycja na obrazy czy dźwięki natury pozwala obniżyć napięcie i zmniejszyć liczbę zachowań agresywnych wśród osób odsiadujących wyroki w więzieniach.

Z silwoterapią łączy się też koncepcja leśnego przedszkola. Zgodnie z nią  zajęcia prowadzone są na świeżym powietrzu, w otoczeniu przyrody. Na zachodzie Europy ten model edukacji przedszkolnej z powodzeniem wprowadza się od kilku dekad, więc możemy obserwować jego wspaniałe efekty. W Polsce to nowość, choć w ostatnich latach powstają pierwsze placówki. Sama mam przyjemność prowadzić regularne zajęcia z maluchami w lesie. Dzieci uczą się zauważać i rozumieć różne stworzenia, po pierwszej ekscytacji stają się spokojniejsze, bardziej odpowiedzialne, ich odporność wzrasta, a apetyt się normuje. Pamiętam, jak na pierwszych zajęciach 4-latki krzyczały z obrzydzenia na widok "robaka", a już po paru tygodniach pytały: "co to za chrząszcz?".

Dlatego nie musimy wierzyć w niewyjaśnioną leczniczą moc lasu. Mamy naukowe dowody na to, że to po prostu działa.

Leśne przedszkole Wilczek w Sopocie (fot. Bartosz Banka / Agencja Gazeta)
Leśne przedszkole Wilczek w Sopocie (fot. Bartosz Banka / Agencja Gazeta)

W jaki sposób?

Każda zmiana wywołuje w nas wzrost napięcia. Las zapewnia sobie - i przy okazji nam - bardziej stabilny mikroklimat niż przyroda na otwartej przestrzeni - hamuje wiatr, normuje temperaturę i wilgotność. Ulgę odczuwają nasza skóra i błony śluzowe. Poza tym las łagodnie, ale kompleksowo działa na wszystkie nasze zmysły jednocześnie. Choćby zmysł wzroku - zielony nas uspokaja, to znany fakt. Dodatkowo w głębi lasu światło jest rozproszone i łagodniejsze, zdrowsze dla naszych oczu. Wprawdzie niedobór światła powoduje obniżenie nastroju i może potęgować depresję, ale zbyt mocne światło również bywa dla nas szkodliwe i może stać się źródłem dyskomfortu. Zmierzono na przykład, że w cieniu sosen panuje najbardziej korzystne spektrum światła dla naszego organizmu. Dlatego m.in. architekci zieleni zalecają sadzenie sosen przy domach.

Równie ważne są dźwięki, zapachy czy smaki lasu. Szum drzew i śpiew ptaków jest muzykoterapią. Spacer po lesie to kinezyterapia, nieodłączny element w klimatycznym lecznictwie uzdrowiskowym - wspomaga dotlenienie, poprawia krążenie. Skarbem są dla nas substancje wypuszczane w powietrze przez drzewa, olejki eteryczne i fitoncydy, które niszczą chorobotwórcze mikroorganizmy, a na nas wpływają korzystnie.

Czemu służą olejki i fitoncydy?

Drzewa wytwarzają je dla siebie. Pamiętajmy, że nasionko po opadnięciu na ziemię zostaje w niej do końca życia. Nie może przenieść się do lepszego miejsca, dlatego przystosowuje do swoich potrzeb to, w którym zostało zasiane. Drzewa są w gruncie rzeczy potężnymi fabrykami biochemicznymi. Produkują mnóstwo substancji i w ten sposób poprawiają sobie glebę, układają stosunki z roślinami i grzybami rosnącymi w sąsiedztwie, zapraszają do współpracy owady i zwierzęta, które mogą się im do czegoś przydać. Jednocześnie starają się oczyszczać swoje najbliższe otoczenie ze szkodliwych czynników.

Już po godzinie spędzonej w lesie poczujesz się lepiej (fot. pixabay.com)
Już po godzinie spędzonej w lesie poczujesz się lepiej (fot. pixabay.com)

Bezpośrednie sąsiedztwo drzewa, szczególnie iglastego, jak sosna, to strefa tak silnie nasycona aerozolami, że wręcz wolna od chorobotwórczych bakterii, wirusów i grzybów. Nawet komarów i kleszczy jest tu wyraźnie mniej. Nam te roślinne olejki i antybiotyki pomagają radzić sobie z nieżytami górnych i dolnych dróg oddechowych. Trafiając do naszych błon śluzowych, podrażniają je delikatnie. Śluzówka zaczyna się bronić poprzez wytwarzanie większej ilości wydzieliny, staje się lepiej nawilżona, a my, kichając, pozbywamy się zanieczyszczeń.

Las liściasty też tak na nas działa?

Każdy las wpływa na nas tak samo pozytywnie, ale oczywiście różne gatunki drzew żyją w różnych warunkach. Rosną na podłożu o innym składzie chemicznym, wilgotności i strukturze gleby, w związku z tym produkują odmienne substancje, żeby dostosować to środowisko do swoich potrzeb. Pobyt w otoczeniu drzew liściastych będzie nas pobudzał fizycznie i intelektualnie. Tu wyniki badań naukowych mieszają się z dawnymi wierzeniami ludowymi, na przykład takimi, że kobiety planujące zajście w ciążę powinny siadywać pod jabłonią lub gruszą - bo są płodne i wydają dorodne owoce.

Czego jeszcze nie wiemy o właściwościach lasu?

Badanie tego środowiska nie jest łatwe, ponieważ obserwujemy jedynie tę jego część, która jest nad ziemią, czyli jedynie połowę albo nawet jedną trzecią. Pozostała część życia lasu toczy się pod ziemią, gdzie mamy utrudniony dostęp. Współcześnie dzięki zastosowaniu nowych technologii udaje nam się uważniej przyjrzeć podziemnemu światu przyrody, ale to środowisko wciąż jest dla nas ogromną tajemnicą. Badanie drzew jest trudne także ze względu na ich długość życia, która wynosi kilkaset lat, a niekiedy sięga nawet wielu tysięcy lat. To skala bardzo różna od naszej. My z perspektywy drzew przebiegamy obok niemal z prędkością światła [śmiech].

Czasem mamy skłonność postrzegać drzewa jako nieruchome, obojętne obiekty, podobne do przedmiotów, które nas otaczają. Tymczasem naukowcy mają coraz więcej dowodów na to, że drzewa nie tylko konkurują ze sobą o światło, ale wykonują aktywne i celowe ruchy. To istoty, które potrafią się komunikować, uczyć i w przyszłości korzystać ze swych dawnych doświadczeń, a nawet współpracować ze sobą i dbać o swoich bliskich.

Z perspektywy drzew ludzkie życie mija niemal z prędkością światła (fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)
Z perspektywy drzew ludzkie życie mija niemal z prędkością światła (fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)

Drzewa ze sobą rozmawiają?

Rośliny komunikują się nad ziemią poprzez zapachy, czyli rozpylanie w powietrzu odpowiednich substancji, które są czytelną informacją dla innych roślin i zwierząt w lesie. Rozmawiają także pod ziemią, używając własnych korzeni. Tą drogą chore lub niedożywione drzewo może nawet otrzymać pomoc od otaczających je zdrowszych osobników - zwykle tych, z którymi jest blisko spokrewnione.

Dodatkowo rośliny, a szczególnie drzewa, wykorzystują niezwykle gęstą i wszechobecną sieć strzępków grzybów, czyli grzybnię, która oplata cały las. Przez setki lat grzyby uważano za pasożyty i źródło chorób roślin. Tymczasem niedawno udowodniono, że wiele gatunków grzybów współpracuje z drzewami nawet bardziej, niż sądzono, stając się ich narzędziem komunikacji. Naukowcy potwierdzili, że przez grzybnię przechodzą impulsy elektryczne, podobne do tych w ludzkim układzie nerwowym.

Brzmi jak scenariusz filmu science fiction.

Istnieje nawet teoria zakładająca, że wszystkie lasy na świecie są ze sobą połączone w jedną wielką, niezwykle złożoną sieć nazwaną Wood Wide Web - pisze o tym między innymi niemiecki leśnik i entuzjasta drzew Peter Wohlleben. Bez wątpienia jednak impulsy wysyłane przez rośliny i przenoszone przez grzybnię uczestniczą we wzajemnym ostrzeganiu się przed szkodliwymi zmianami w otoczeniu i atakami owadów czy dużych zwierząt, które jedzą nadziemne organy roślin.

Naukowiec Greg Gage połączył ze sobą kablem dwie rośliny posadzone w oddzielnych doniczkach. Jedną z nich była mimoza, należąca do nielicznych roślin, które wykonują ruchy na tyle szybkie, by ludzkie oko mogło je zauważyć. Nie dotykając mimozy, poruszył tę drugą roślinę i w tym samym momencie mimoza złożyła liście zupełnie tak samo, jakby sama została dotknięta. W taki sposób Gage udowodnił, że jedna roślina przekazała drugiej impuls elektryczny, podobny do tego, jaki wysyła nasz mózg do ręki, kiedy chcemy nią poruszyć. Możemy sobie wyobrażać, że kiedy wędrujemy przez las, drzewa szepczą między sobą, prawie jak w filmie "Avatar" [śmiech].

Książka "Sekretne życie drzew" Petera Wohllebena jest dostępna w Publio.pl>>>

Podlasie Slow Fest, czyli najspokojniejszy festiwal świata trwa od 30 czerwca do 12 sierpnia w niewielkim Supraślu na Podlasiu. W ramach wydarzenia, które na pierwszy plan stawia czas na obcowanie ze sztuką oraz na refleksje i dyskusje, odbywają się krajoznawcze wycieczki po okolicy, spacery z podglądaniem przyrody i warsztaty poświęcone kulturze regionu. Oprócz tego podczas festiwalu odbywają się pokazy filmowe (w tym roku m.in. retrospektywa filmów Ingmara Bergmana, organizowana z okazji światowych obchodów 100-lecia urodzin reżysera), spektakle teatralne przygotowane przez Teatr Wierszalin, koncerty muzyki eksperymentalnej oraz klasycznej, spotkania kulinarne, literackie oraz cykl debat i warsztatów, podczas których można dowiedzieć się m.in., czym zajmują się podlaskie szeptuchy, na czym polega leczenie lasem oraz jak powstaje ikona.
Pełny program festiwalu: www.podlasieslowfest.pl/program-psw/

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Małgorzata Anna Charyton. Antropolog medyczny i przyrodnik, dziecko lasu, znana badaczka szeptuch z Podlasia. Interesuje się tym, jak ludzie myślą i działają w odniesieniu do ciała, zdrowia, chorób i leczenia. Popularyzatorka przyrody i kultury regionu Podlasia, przewodnik po Uzdrowisku Supraśl i Puszczy Knyszyńskiej. Właścicielka biura podróży i portalu turystycznego Moc Podlasia.

Małgorzata Steciak. Dziennikarka. Publikowała m.in. w ''Polityce'', ''Gazecie Wyborczej'', ''K-MAG-u'' czy w serwisie dwutygodnik.com. Wcześniej była m.in. redaktorką portali Onet.pl, Gazeta.pl.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (56)
Zaloguj się
  • amenominakanushi-pan-poczatku

    Oceniono 22 razy 14

    "Mamy to szczęście, że polskie lasy są otwarte dla każdego..."
    No nie bardzo. Jeśli ma się szczęście to można zostać pogonionym przez myśliwego, a gdy się szczęścia nie ma to można leżeć w pokocie wraz z innymi dzikami.

  • rozterka47

    Oceniono 11 razy 7

    w dzieciństwie przez kilka miesięcy w roku przebywałam u dziadków na skraju Jury , dom w otoczeniu ogrodu , sadu łąk i lasów , na terenie posiadłości kilka małych stawów i bajkowa płytka rzeczka , ktorej brzegi porośnięte były blękitnymi niezapominajkami , jako dziecko prawie nigdy nie chorowałam a podstawa mojego odżywiania były owoce , niektore warzywa , ziemniaki , jajka oraz świeże i kwaśne mleko , naprawdę trudno było we mnie wmusić mięso , wedlinę czy chleb
    od nastolatki , kiedy to przestałam regularnie bywać na wsi , zaczęły się regularne przeziębienia i zapalenia oskrzeli
    do dzisiaj najlepszym relaksem i wypoczynkiem dla mnie jest przebywanie na leśnym terenie z dala od miasta,
    ewentualnie jakaś mała wieś rybacka nad morzem , w otoczeniu lasu , kiedy kupowałam mieszkanie ( miasto przemysłowe ) najważniejsza była dla mnie lokalizacja w zielonej dzielnicy z bliskością lasów
    w lasach drzemie potężna, ukryta , życiodajna siła

  • masta_of_dizasta

    Oceniono 8 razy 6

    Trzeb było aż milionów wydanych na "naukowe badania" przez Japończyków, żeby ktoś to zechciał zauważyć. A nasi przodkowie Słowianie wiedzieli o tym tysiące lat temu i jeszcze ich się wyśmiewa, że dzikusy, bo z drzewami rozmawiali....

  • ponury_swiniarz

    Oceniono 11 razy 5

    Nie zapominajmy też o drugiej stronie medalu. Lasy potrafią atakować ludzi. Na przykład słynny las Birnam.

  • markowski222

    Oceniono 10 razy 4

    Prawie cała mądrość wypowiedzi pochodzi książki Petera Wohllebena. Dobrze, że został wspomniany.
    Kto to jest "antropolog medyczny", czy można wiedzieć jakie jest wykształcenie Małgorzaty Charyton?

  • pachikun

    Oceniono 10 razy 4

    Lasy dla Ludu Bozego zyjacego wsrod blokowisk i w duzych aglomeracjach miejskich powoli zaczynaja byc czyms nieznanym, jest ich zreszta coraz mniej, obecnie maja sluzyc czlowiekowi, natury nie czci sie w swej istocie ale stara sie ja okielznac, najpierw stawiajac na kazdej mozliwej gorze krzyz- taka jest filozofia rzadzacych ubermenschow, przyroda to dla Kosciola Kat jak to ktos dobrze ujal przestrzen szatanska, mozna scinac, lamac i eskploatowac ja ile sie da i "pozyskiwac" zyjace w niej zwierzeta jak to eufeministycznie okresla sie zabijanie. Stad najpierw scinano wszelkie swiete drzewa i niszczono swiete gaje, ktore czcili nasi przodkowie- slownianie a na ich miejscach stawiano murowane koscioly. To jest mentalnosc, ktora obecnie dominuje.

  • sieradz2

    Oceniono 2 razy 2

    "Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie!
    Nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,"...

  • Pisul Maximus

    Oceniono 2 razy 2

    Już w 40 Latku Karwowski biegał bez butów po rosie w lesie. Może i był od tego zdrowszy ale w odcinku wracał do domu bez butów bo mu artystka odjechała autem.

  • semigetuza

    Oceniono 1 raz 1

    no i moda dotarła. Z opóźnieniem dwóch lat. Niemcy maja hysia na punkcie "leczenia lasem". Wyjazd zorganizowany, z trenerem osobistym rzecz jasna - 1,600euro za 5 dni. Jednak gonimy świat i Europe imponująco szybko

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX