Rozmowa
Piotr Ibrahim Kalwas (fot. Albert Zawada / Agencja Wyborcza.pl)
Piotr Ibrahim Kalwas (fot. Albert Zawada / Agencja Wyborcza.pl)

Muzułmanom dorobiono gębę, czy sami ją żeście sobie dorobili?

- Sami sobie na nią zasłużyliśmy, bo islam stał się w pewnym momencie najbardziej konserwatywną, tradycjonalistyczną i zachowawczą religią świata. Do Oświecenia chrześcijaństwo było podobnie opresyjne, dzisiaj to samotny islam jest w awangardzie antymodernizmu. I także o tym mówimy szczerze w naszej książce.

Mahomet otrzymuje pierwsze objawienie od archanioła Gabriela (fot. ilustracja z manuskryptu Rashida-al-Din Hamadaniego z ok. 1307 r.)

My, czyli pan i Jakub Winiarski. Panów długie rozmowy o islamie złożyły się na arcyciekawą książkę "Archipelag islam...". Mnie to - muszę przyznać - nieustannie fascynuje, że w czasach kilkuwiekowego panowania na Półwyspie Iberyjskim muzułmanie stworzyli kwitnące i promieniujące na całą Europę państwo, a dzisiaj świat muzułmański to żywa skamielina.

- Pyta pan za brytyjskim badaczem świata muzułmańskiego Bernardem Lewisem: "co się właściwie stało"? Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Nikt dokładnie nie wie, każdy ma na ten temat własną opinię. Ja twierdzę, że przyczyną upadku cywilizacji muzułmańskiej, która w czasach Al-Andalus przodowała w wielu dziedzinach nauki, była religijna wsteczność. Rządzący coraz bardziej przechylali się w stronę konserwatyzmu religijnego, a co za tym idzie - społecznego. Odchodzono od zdobywania wiedzy, od racjonalizmu, w kierunku "klepania pacierza". Oczywiście swoje też zrobiły najazdy Mongołów - zniszczenie prawie wszystkich bibliotek wschodniego kalifatu oraz wymordowanie większości uczonych i artystów. No i na pewno nie pomogła rekonkwista.

Przekonuje mnie też pana argument o braku Oświecenia.

- Oświecenia i innych fermentów intelektualnych, które przeszły przez Europę, ale nie dotarły do muzułmańskiego świata. Islam nie przeszedł też reformacji, a przecież cała muzułmańska cywilizacja oparta jest na religii. Oczywiście różnie to wygląda w różnych krajach i regionach - inaczej w Turcji, inaczej w Malezji, jeszcze inaczej w Arabii Saudyjskiej. Ale fundament jest ten sam i oznacza, że islam, jako religia holistyczna, obejmuje wszystkie aspekty życia.

Nie ma mowy o "rozdziale tronu od ołtarza"?

- Taka koncepcja jest w islamie obca, bo islam to wyznanie, państwo, polityka, prawo i obyczajowość. Nie da się tego oddzielić, więc zostaje niewiele miejsca na swobodną myśl, na intelektualny ferment, który zawsze się przecież rodzi z buntu. W świecie islamu wszelkie próby zmian czy rewolucji bardzo szybko i często krwawo tłumiono.

Koran, święta księga Islamu (fot. shutterstock.com)

Ale byli tacy, którzy próbowali w tym świecie zaszczepić świeckość . Z góry byli skazani w tej materii na porażkę?

- Wiele zachodnich koncepcji, które próbowano w świecie islamu wprowadzać, było sztucznym przeszczepem, na przykład socjalizm. Ten arabski był o tyle ciekawy, że łączył w sobie idee socjalistyczne z islamem, bo rządzący zdawali sobie sprawę, że jeśli próbowaliby wprowadzać socjalizm ateistyczny, to ich dni byłyby policzone. Zachodnie koncepcje zawsze jednak zanikały po jakimś czasie, a ludzie wracali z jeszcze większym oddaniem do religii.

Jednak byłby takie miasta w arabskim świecie, które uchodziły za bardzo otwarte, wręcz kosmopolityczne, jak na przykład Bejrut.

- Albo Aleksandria, w której spędziłem osiem lat.

Malutkie wysepki muzułmańskiego archipelagu?

- Niestety. W przeważającej większości świat islamu nie jest kosmopolityczny i nie poddaje się zachodnim ideom, jak to się na przykład stało po drugiej wojnie światowej z Japonią czy Koreą Południową. Dubaj, w którym mieszka Jakub, więc ma inną perspektywę od mojej, uchodzi za bardzo światowy i nowoczesny, ale ta powierzchowna, zachodnia nowoczesność jest używana instrumentalnie. Nie idzie za tym jakaś głębsza idea, poza oczywiście kopiowaniem Zachodu.   

Po co to kopiowanie? Nie można stworzyć czegoś własnego?

- Do tego potrzebne są idee, które w świecie muzułmańskim nie powstają, bo nie ma tam - o czym już mówiłem - miejsca na intelektualny ferment. Z czego więc Dubaj miałby czerpać? Przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu kraje Zatoki Perskiej były miejscem hodowli wielbłądów i poławiania pereł. Kiedy się patrzy na zdjęcia Emiratów sprzed sześćdziesięciu lat, widać na nich pustynię i gliniane domy.    

Przedmieścia Dubaju (fot. shutterstock.com)

I teraz wystarczy przenieść Luwr z Paryża do Abu Dhabi?

- Być może inaczej nie da się wyjść z tego zacofania, w jakim się od wieków znajduje świat muzułmański. I ciekawe jest to, że owo kopiowanie Zachodu połączone jest jednocześnie z niechęcią do niego. Nienawiścią wynikającą oczywiście z zazdrości, do której nikt nigdy się nie przyzna. Cała ta groteskowa, przerysowana architektura krajów Zatoki Perskiej jest w ogóle charakterystyczna dla krajów nowobogackich.

W "Archipelagu islam" poruszają panowie wszelkie tematy dotyczące islamu w kontekście historii, religii, kultury, polityki, obyczajowości, praw człowieka. Często są to wywody bardzo krytyczne. Nie bał się pan lania wody na młyn napędzający prawicową, antymuzułmańską narrację?

- Ciągle słyszę, że moje słowa mogą być wykorzystywane przez prawicę dla potwierdzenia jej lęków. Nic na to nie poradzę. Z prawicą nie chcę mieć i nie mam nic wspólnego, ale nie mogę nie mówić szczerze, co myślę, bojąc się, że to zostanie potem użyte przeciwko mnie czy mojej religii. Ale problemy mam też z lewicą, która z kolei próbuje zafałszowywać wiele kwestii dotyczących islamu w drugą stronę. A ja nie mam zamiaru się poddać ani jednej, ani drugiej grupie. Nie możemy o islamie rozmawiać nieszczerze, bo robimy mu tym krzywdę.

Problem leży nie tylko w ideologizacji dyskusji o islamie, ale też w mówieniu o nim prostymi hasłami.

- Niestety, ludzie mało czytają, więc ich wiedza wygląda następująco: muzułmanin ma brodę i karabin, bije żonę i wysadza ludzi w powietrze. Myślę, że większość Polaków tak widzi świat islamu. Dlatego próbujemy w książce ten stereotyp rozbić i pokazać, jak muzułmański świat wygląda naprawdę. Mówimy, co myślimy - bez lukrowania i pudrowania. Nie ma się czego bać.

Muzułmanin podczas modlitwy w meczecie (fot. shutterstock.com)

Lewica ma problem, bo obraz opresyjnego wobec kobiet czy gejów islamu nie pasuje do jej ideologicznego obrazka o tolerancji i otwartości tej religii. Na to wszystko nakładają się jeszcze opowieści ludzi jeżdżących do krajów muzułmańskich, którzy wracają zachwyceni Orientem, a przecież turystyka to coś innego niż codzienne życie tam.

Sam mam, jeżdżąc do krajów muzułmańskich, poczucie dychotomii, bo z jednej strony zawsze spędzam tam - od Libanu do Omanu - cudownie czas, a z drugiej wiem, że za homoseksualizm mogę trafić do ciemnego lochu.

- Zdecydowana większość ludzi podróżujących do krajów muzułmańskich mówi, że czuła się tam znakomicie - że ludzie uśmiechnięci, że gościnni, że przychylą nieba. Zgoda. Gościnność wpisana jest w islam. Ale to jest, powtarzam, perspektywa przyjezdnego. Turystom, szczególnie z Zachodu, niewiele grozi. Co innego, jeśli jest się gejem żyjącym w krajach muzułmańskich. Opresja wobec osób LGBT jest tam po prostu straszna. To prawdziwy dramat. I co nam ma na ten temat do powiedzenia lewica?

Trzeba się pogodzić z tym, że islam z wyemancypowaną Europą nie idą w parze? Czy też za żadne skarby nie godzić się na takie myślenie?

- Wartościom europejskim z dogmatami islamu jest rzeczywiście nie po drodze. Natomiast co innego ludzie, bo nie można wszystkich muzułmanów wrzucić do jednego worka. W Europie mamy przecież rdzennych muzułmanów, choćby polskich Tatarów czy Bośniaków. Jest też wielu muzułmanów zasymilowanych i w pełni zintegrowanych, ale są także liczni fundamentaliści wykorzystujący europejską demokrację liberalną do siania antyeuropejskich idei. Dlatego właśnie trzeba cały czas kulturę muzułmańską poznawać jak najgłębiej, próbować zrozumieć, krytycznie analizować, a nie wygadywać motywowane ideologicznie głupoty. Może pomocna w tym okaże się nasza książka.

Nie chcę pana martwić, ale badania pokazują, że przytłaczająca większość Polaków nie czyta książek.

- Ale czytają teksty w internecie i piszą tysiące komentarzy.

Protest przeciwników islamu. XXI Sesja Rady Miasta Częstochowy, podczas której radni glosowali, między innymi, nad podjęciem uchwały w sprawie porozumienia z sąsiednimi gminami o nauczaniu religii rożnych wyznań. Styczeń 2016 r. (fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta)

Pod naszą rozmową też napiszą pewnie mnóstwo strasznych rzeczy o muzułmanach, że brudasy, że dzikusy, że gwałciciele.

- To z prawa. A z lewa, że jesteśmy rasiści i islamofoby.

Ja i pan?

- Tak, bo mówimy rzeczy niepoprawne politycznie, a za to się potem dostaje.

Polska powinna przyjąć uchodźców z Syrii?

- Uważam, że powinna przyjmować tylko najbardziej potrzebujących, jak tych kilkanaścioro dzieci, który straciły całe rodziny i władze Polski ich nie przyjęły. Natomiast z dorosłymi byłbym ostrożniejszy i przyjmowałbym opozycjonistów, artystów, dziennikarzy, prześladowanych na tle obyczajowym.

A dlaczego nie otworzyć granicy jak Angela Merkel?

- Jako muzułmanin i Europejczyk nie zgadzam się na to, bo historia pokazuje, że mamy, niestety, w Europie problem z dużą częścią muzułmanów. I ja się nawet nie boję tego, że oni nas wysadzą w powietrze, ale tego, że staną się jeszcze lepszą pożywką dla odradzającej się w Europie skrajnej prawicy. W latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku Europejczycy ze strachu przed bolszewizmem szukali ochrony pod skrzydłami nacjonalizmu i faszyzmu. Nie potrzebujemy takiej powtórki, bo obaj wiemy, jak to się skończyło ostatnim razem.

Książka Piotra Ibrahima Kalwasa 'Archipelag islam. Czas koranu. Czas zmiany' ukazała się nakładem wydawnictwa Błękitna Kropka (fot. materiały prasowe / Albert Zawada / Agencja Gazeta)

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Piotr Ibrahim Kalwas. Pisarz, reportażysta, dziennikarz, autor ośmiu książek i reportaży z Egiptu, a także z krajów tzw. Trzeciego Świata. Pochodzi z Warszawy, z Powiśla. W swoich książkach i reportażach porusza przede wszystkim tematykę związaną z islamem, obyczajowością muzułmańską i relacjami Zachód-islam.

Mike Urbaniak. Jest dziennikarzem kulturalnym "Wysokich Obcasów" oraz weekendowego magazynu Gazeta.pl.

Zobacz wideo