Kalina Jędrusik na opolskim festiwalu, 1964 r.

Kalina Jędrusik na opolskim festiwalu, 1964 r. (fot. Tadeusz Rolke / Agencja Gazeta)

ludzie

Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat, czyli polska Marilyn Monroe i jej Arthur Miller

Symbol seksu, ale przede wszystkim utalentowana aktorka. Kalinę Jędrusik wyróżniały nie tylko nieskrępowany seksapil, ekscentryczne zachcianki w stylu kąpieli w szampanie czy otwarty związek, jaki tworzyła ze Stanisławem Dygatem.

Tekst został opublikowany w 2018 roku

Złośliwi zarzucali jej, że do wszystkiego doszła dzięki wpływowemu mężowi, ale przecież nie sposób odmówić jej talentu, a przede wszystkim niezwykłej charyzmy i osobowości. Anegdoty z Jędrusik zna każdy, kto choć trochę interesuje się dwudziestowiecznym polskim kinem i życiem tzw. "warszawki" lat 50., 60. i 70. Klęła jak szewc, ale robiła to ponoć z takim wdziękiem, że nikt nie miał jej tego za złe. Jej małżeństwo ze Stanisławem Dygatem, choć burzliwe, dla wielu było przykładem wielkiej miłości, której żadne przeciwności losu nie są w stanie zniszczyć.

Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat (pierwszy z prawej) na planie filmu 'Spóźnieni przechodnie' w reżyserii Jana Rybkowskiego, 1962 r. (fot. archiwum Magdy Dygat / FOTONOVA / Eastnews)Kalina Jędrusik i Stanisław Dygat (pierwszy z prawej) na planie filmu 'Spóźnieni przechodnie' w reżyserii Jana Rybkowskiego, 1962 r. (fot. archiwum Magdy Dygat / FOTONOVA / Eastnews)

Ale wielu widzów Jędrusik nie lubiło - kobiety zazdrościły jej wyglądu i powodzenia, wysyłały listy do telewizji, w których żądały, żeby jej nie pokazywano, bo gorszy ich mężów. Mężczyźni skrycie o niej marzyli, otwarcie nią gardzili - po trosze na użytek żon, po trosze z frustracji. A ona pokazała się na przykład w Kabarecie Starszych Panów w długiej sukni, zapięta pod szyję, ale tylko z przodu. Bo kiedy się odwróciła, okazało się, że z tyłu strój jest wycięty tak bardzo, że widać obfite pośladki aktorki.

Fanów nigdy jej nie brakowało - w 1962 r. zdobyła Złotą Maskę w plebiscycie "Expresu Wieczornego" na najpopularniejszą aktorkę telewizyjną - głosowało na nią 113 tysięcy osób. Chociaż nie grała w filmach głównych ról, do dziś jest jedną z bardziej pamiętanych i rozpoznawalnych aktorek XX wieku.

"Nie igra się z miłością"

Kalina Jędrusik urodziła się w Gnaszynie koło Częstochowy w lutym 1930 r. Najpierw próbowała sobie odjąć rok, dlatego niektóre źródła mówią o 1931 r. Później chciała się odmłodzić o dwa lata i tłumacząc się zgubionym podczas wojny aktem urodzenia, próbowała wyrobić sobie nowe dokumenty. Osób, które mogły poświadczyć faktyczną datę jej narodzin było zbyt wiele, podstęp więc się nie udał.

Kalina pochodziła z tzw. "dobrego domu". Jej ojciec, Henryk Jędrusik, był profesorem, zwolennikiem nowoczesnych metod kształcenia, piłsudczykiem, w 1938 r. został wybrany na senatora. Prywatnie - nie stronił od kobiet, był trzykrotnie żonaty. Anna z domu Czekajewska, była drugą żoną Jędrusika i matką Kaliny i jej siostry Zofii. Aktorka nie opowiadała jednak zbyt wiele o swojej rodzinie, ponoć nie była z nią zbyt mocno związana, wielu jej znajomych twierdziło, że zachowywała się tak, jakby była sierotą. Być może dlatego, że inteligenckie pochodzenie nie było w PRL-u zbyt dobrze widziane, a może chodziło raczej o tworzenie wokół siebie aury tajemniczości?

Z lewej Kalina Jędrusik w spektaklu 'Złote czasy zacnego króla Karola', 1957 r. Z prawej Stanisław Dygat sfotografowany w 1966 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Z lewej Kalina Jędrusik w spektaklu 'Złote czasy zacnego króla Karola', 1957 r. Z prawej Stanisław Dygat sfotografowany w 1966 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Z Częstochowy, gdzie Kalina jako niezwykle zdolna uczennica zdała maturę, przeniosła się do Krakowa, gdzie studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Aktorskiej (obecnie PWST). Na jej roku wiele było talentów - choćby Zbigniew Cybulski i Bogumił Kobiela. Po dyplomie Lidia Zamkow, wykładowczyni PWSA, zabrała najzdolniejszych studentów do Teatru Wybrzeże, gdzie właśnie objęła stanowisko dyrektor artystycznej. Ten wyjazd zaważył na całym życiu Kaliny, bo właśnie tam poznała mężczyznę, który miał stać się nie tylko jej mężem, ale też ojcem jej sukcesu.

Kiedy Stanisław Dygat zobaczył Kalinę Jędrusik po raz pierwszy, był na spacerze ze swoją ówczesną żoną, aktorką Władysławą "Dziunią" Nawrocką i czteroletnią córką Magdą. Ponoć Jędrusik zrobiła na nim tak wielkie wrażenie, że szedł tyłem, aby móc widzieć ją jak najdłużej. Potem zobaczył ją na deskach Teatru Wybrzeże w roli Kamilli w "Nie igra się z miłością" Alfreda de Musseta. Tytuł przedstawienia okazał się proroczy, bo miłość, która połączyła Dygata z Jędrusik, okazała się przemożną siłą - piękną, ale niszczycielską zarazem.

Zakochanym nie przeszkadzała znaczna, bo 17-letnia, różnica wieku, młodej aktorce niezwykle imponowało, że adoruje ją jej idol, wszak na egzaminy wstępne do szkoły teatralnej przygotowała fragment "Jeziora Bodeńskiego" jego autorstwa. W dodatku Dygat był zawsze niezwykle elegancki - w garniturach z angielskiego tweedu, pachnący dobrą wodą kolońską, a przy tym niesamowicie szarmancki. Bez problemu zdobył serce młodej aktorki. Kłopotów nastręczał za to stan cywilny pisarza. Kiedy Władysława Nawrocka dowiedziała się o romansie męża, zażądała rozwodu. Przerażony Dygat wyjechał, a kiedy wrócił, dowiedział się, że postępowanie rozwodowe jest już w toku.

Teatr Narodowy w Warszawie - sztuka 'Niewiele brakowało'. Na zdjęciu Kalina Jędrusik i Halina Kossobudzka. Listopad 1956 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Teatr Narodowy w Warszawie - sztuka 'Niewiele brakowało'. Na zdjęciu Kalina Jędrusik i Halina Kossobudzka. Listopad 1956 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Słowo stało się ciałem w 1955 roku, i wkrótce potem wolny już Dygat wziął ślub z Kaliną. Nie znaczyło to jednak zerwania kontaktów z byłą żoną, bo nowożeńcy wprowadzili się do dwupokojowego, liczącego ledwie 40 m kw. warszawskiego mieszkanka, gdzie były już Nawrocka, jej matka i córka. Nie trzeba wybitnego znawcy relacji międzyludzkich, by przewidzieć, że taki układ nie mógł się udać. W dodatku, choć Dygat nie szczędził środków na czerwone róże dla Kaliny i zagraniczną wodę kolońską dla siebie, nie miał ich na podstawowe potrzeby, więc w domu się nie przelewało. Jędrusik zaś nie czuła się w obowiązku do partycypowania w domowym budżecie i skrzętnie ukrywała zasobny portfel. Jak pisze Magda Dygat we wspomnieniowej książce "Rozstania", wszystko zakończyło się w dość dramatycznych okolicznościach: "Atmosfera była przyjazna i serdeczna do momentu, kiedy okazało się, że druga żona ojca przez cały ten czas ukrywała swój stan posiadania. Pech chciał, że stało się to w dniu, w którym matka, w desperacji spowodowanej brakiem innych możliwości, poszła sprzedać butelki. Scena, w której z rąk macochy wyślizguje się torebka i wylatują z niej banknoty różnej wielkości, była dramatyczna, żenująca i filmowa, szczególnie że brały w niej udział dwie aktorki. Ojciec przepraszał w imieniu swoim i nowej żony, było nawet jakieś wiarygodne tłumaczenie, ale nie udało się przywrócić beztroskiej idylli". Wreszcie Dygat wraz z młodą żoną przenieśli się do własnego mieszkania.

"Jesienna dziewczyna"

Kalina po przyjeździe do Warszawy coraz więcej grała, głównie na deskach tutejszych scen, ale szersza publiczność poznała ją dzięki Teatrowi Telewizji. Świetnie oceniono już jej debiut - rolę Kleopatry w "Cezarze i Kleopatrze" (1956) w reżyserii Gustawa Holoubka. Takie same recenzje zebrały role w Teatrze TV w sztukach Jeana Giraudoux w 1958 r. - Ondyny w "Ondynie" i Agnieszki w "Apollu z Bellac", wyreżyserowanych przez Adama Hanuszkiewicza.

Kalina Jędrusik w 1965 r. (fot. Tadeusz Rolke / Agencja Gazeta)Kalina Jędrusik w 1965 r. (fot. Tadeusz Rolke / Agencja Gazeta)

Piękna, jasnowłosa dziewczyna z wyrazem zdziwienia w wielkich oczach przyciągała wzrok nie tylko dzięki talentowi, ale też aparycji. Szybko okazało się jednak, że seksapil Kaliny stał się również jej przekleństwem. Wielu twierdzi, że to Dygat z nieśmiałej Kaliny postanowił zrobić seksbombę. Ponoć po pobycie w Ameryce był zachwycony Marilyn Monroe, miał nawet u siebie w pokoju jej wielkie zdjęcie i postanowił młodą żonę stworzyć od nowa na jej obraz i podobieństwo. Zmysłowa i utalentowana Jędrusik była świetnym materiałem, ale przecież miała też silną osobowość, ciężko więc stwierdzić, czy była tak zaślepiona miłością, że dała kierować swoją karierą, czy może jej również spodobała się koncepcja męża. Jedno jest pewne - raz przyklejona łatka, czy może konsekwentnie budowany wizerunek został z Kaliną na zawsze.

Krystyna Sienkiewicz, przyjaciółka pary, w dokumencie TVN z cyklu "Taka miłość się nie zdarza" mówiła, że Dygat "nie najszczęśliwiej wymyślił, że Kalina ma być symbolem seksu. Zbudował dla Kaliny mocny cokół i postawił ją na tym cokole". Z kolei Magda Umer twierdziła, że pisarz był przede wszystkim największym przyjacielem Kaliny, jej wielką miłością, kimś, kto wspierał ją prywatnie i zawodowo -  nazywała go "jej Fellinim".

Do pary przylgnęła etykietka polskich Marilyn Monroe i Arthura Millera. W ich mieszkaniu często odbywały się huczne imprezy. Kalina dała się poznać jako gospodyni, która zawsze dbała o to, żeby gościom nie zabrakło ani alkoholu, ani jedzenia. A goście bywali tam znamienici - Gustaw Holoubek, Kazimierz Kutz, Daniel Olbrychski czy Tadeusz Konwicki. Znajomi pary wspominają, że na kuchence zawsze stał wielki gar z bigosem lub inną potrawą. Natomiast gospodyni często występowała w półprzezroczystych haleczkach, a nawet leżąc nago w łóżku.

Mimo precyzyjnie wymyślonego wizerunku, a może po części właśnie z jego powodu, Jędrusik nie dostawała zbyt wielu propozycji ról. Piosenkarz Wojciech Gąssowski twierdzi, że artystyczny świat nie poznał się na talencie Kaliny. "Była niedoceniona za życia - nie wiem właściwie dlaczego. W sumie zagrała w niewielu filmach. Ale jak już zagrała, zawsze fantastycznie" - mówił*. Jędrusik przyjmowała więc przeróżne propozycje: teatralne, Teatru Telewizji czy drobne rólki filmowe. Wizerunek seksbomby konsekwentnie utwierdzały jej występy w Kabarecie Starszych Panów, gdzie telewidzowie mogli ją oglądać leżącą w pościeli, przewracającą słodko mocno umalowanymi oczami czy śpiewającą w wydekoltowanej do granic przyzwoitości sukni. I tak jak perfekcyjne panie domów w purytańskiej Ameryce nie znosiły zmysłowej Marilyn, tak zapracowane Polki do szewskiej pasji doprowadzała występująca w zwiewnych tiulach Kalina.

Choć plotka głosi, że to towarzysz Gomułka rzucił w telewizor popielniczką, kiedy zobaczył na ekranie Jędrusik z wysadzanym kamieniami krzyżem pomiędzy odsłoniętymi piersiami, Dariusz Michalski, autor książki "Kalina Jędrusik", twierdzi, że to jego żonie Zofii puściły nerwy. Bo niechęć do Kaliny była wspólna dla wielu Polek - od żony pierwszego sekretarza począwszy, na rybaczkach spod Chałup skończywszy. Te ostatnie o mało nie zlinczowały aktorki, kiedy wcześnie rano, gdy one stały w kolejce po chleb, przyszła kupić kilka butelek szampana. W dodatku na ich przytyki, że o tej porze nie zajmuje się kolejki, żeby kupić alkohol, miała ze spokojem odpowiedzieć, że przecież musi w czymś się wykąpać.

"Z kim ci tak będzie źle jak ze mną?"

Brak sympatii kobiet mógł być bezpośrednią konsekwencją tego, jak Jędrusik działała na mężczyzn. Choć jej małżeństwo ze Stanisławem Dygatem trwało aż do śmierci pisarza, para nie była sobie wierna. Wszystko jednak odbywało się za wiedzą i przyzwoleniem stron - ponoć z wiekiem Dygat nie był w stanie sprostać libido żony, pozwolił więc jej szukać zaspokojenia gdzie indziej. Kalina skwapliwie z tego pozwolenia korzystała, często nawet przyprowadzała kochanków do domu. Magda Dygat w "Rozstaniach" pisze, że Kalina kupowała im smakołyki, na które jej ojciec mógł tylko popatrzeć. Jak na piękną żonę. "Kiedy się zakochiwała, rozpieszczała swoich kochanków do takiego stopnia, że w końcu od niej uciekali. Kupowała dla nich w delikatesach drogie przysmaki, których ojcu nie wolno było ruszać. Stały w lodówce do chwili, gdy narzeczeni zmęczeni jej miłością odchodzili i zostawiali niedojedzone resztki".

Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu, 1969 r. Na pierwszym planie od lewej stoją: Iga Cembrzyńska, Kalina Jędrusik i Kasia Sobczyk (fot. Tadeusz Rolke / Agencja Gazeta)Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu, 1969 r. Na pierwszym planie od lewej stoją: Iga Cembrzyńska, Kalina Jędrusik i Kasia Sobczyk (fot. Tadeusz Rolke / Agencja Gazeta)

Relacje z pasierbicą zresztą nigdy nie układały się Kalinie dobrze. Córka Dygata od początku niechętnie patrzyła na nowy związek ojca - trudno jej się dziwić, wszak zakończył on szczęśliwe, jej zdaniem, małżeństwo rodziców. Z kolei Jędrusik widziała w Magdzie rywalkę, która zabierała jej czas i miłość męża. Wyżywała się na dorastającej dziewczynie, nazywała ją niedorozwiniętą, bo nie znała przekleństw, a raz nawet spoliczkowała i potem przerażona, że ojciec się o tym dowie, błagała dziewczynę o milczenie. Kiedy Magda po jednej z licznych kłótni małżeńskich próbowała wziąć Kalinę w obronę, ojciec miał jej powiedzieć, że podlizywanie się nie zmieni jej stosunku do pasierbicy. "Ona cię nienawidzi, zawsze cię nienawidziła i robiła wszystko, żeby mnie do ciebie zrazić" - cytowała go w "Rozstaniach".

Co ciekawe, o ile o Magdę Kalina Jędrusik była chorobliwie wręcz zazdrosna, o tyle do romansów męża nie przywiązywała większej wagi. Znajomi pary twierdzą, że wręcz instruowała go, jak ma się zachowywać na randce, a gdy Dygat z niej wracał, domagała się szczegółowych relacji. Sama ponoć przyjmowała kochanków nawet podczas organizowanych wspólnie z mężem w ich mieszkaniu imprez. Zuzanna Łapicka w książce Piotra Gacka "Kalina Jędrusik. Muzykalność na życie" wspomina jedną z takich sytuacji: "Wstępowałyśmy do nich z mamą po zakupach. Drzwi były otwarte, wystarczyło nacisnąć klamkę. Tłum kłębił się już w przedpokoju. (...) Kalina leżała w łóżku, była goła, co było widać, gdy nogami podnosiła kołdrę. Obok niej leżał często jakiś młodzieniec. Goście siadali na tym łóżku. Jako dziecko sądziłam, że Kalina wiecznie jest chora. Nie rozumiałam, dlaczego wszyscy tak się świetnie bawią i palą papierosy".

Ponoć cała "warszawka" znała listę kochanków Kaliny. Byli na niej między innymi: tyczkarz Włodzimierz Sokołowski (pierwszy Polak, który skoczył na wysokość 5 metrów), aktor Tadeusz Pluciński, z którym Kalina grała w Teatrze Współczesnym w "Operze za trzy grosze", aktor Władysław Kowalski, jej partner ze "Śniadania u Tiffany'ego" (1965) w Teatrze Komedia, operator Wiesław Rutowicz, później pierwszy mąż Magdy Zawadzkiej i wreszcie Wojciech Gąssowski. Ale choć miasto huczało o romansach Kaliny, jej mąż znosił je ze stoickim spokojem, wierny układowi, w imię którego dali sobie nawzajem wolność. "Gdy u Kaliny był kochanek, Dygat zamykał na noc drzwi do swojego pokoju na zamek Yale. Staś wiedział, że odkąd przestali ze sobą współżyć, ona jest pod tym względem absolutnie wolna"- wspominał Kazimierz Kutz  w książce Aleksandry Szarłat "Celebryci z tamtych lat. Prywatne życie wielkich gwiazd PRL" .

"Nie, nie, nie budźcie mnie"

Okres nieskrępowanych romansów i hucznych imprez zakończyła ciężka choroba, a wreszcie śmierć Stanisława Dygata w 1978 roku. Kiedy pisarz dostał zawału, Kalina była na tournée. Niektórzy, z Magdą Dygat na czele, mają do niej o to wielki żal. Być może samą Jędrusik dręczyły wyrzuty sumienia, bo po śmierci męża niemal natychmiast zmieniła swoje życie. Nie tylko przyjęła chrzest, podczas wizyty Jana Pawła w 1979 roku chodziła na wszystkie msze, w końcu wręcz popadła w dewocję. Ukojenia szukała też w towarzystwie wspólnych przyjaciół - organizowała kolacje, na które zapraszała znajomych, żeby wspominać Dygata. Serwowała wówczas jego ulubione potrawy.

Całą miłość, którą żywiła do męża, przelała na koty - w czasach kiedy mięso było towarem luksusowym, po który trzeba było stać w wielogodzinnych kolejkach lub zdobywać go na czarnym rynku, ona najsmaczniejszymi kąskami karmiła swoich miauczących podopiecznych. Krystyna Morgenstern wspominała w książce "Kalina Jędrusik. Muzykalność na życie", że Kalina uważała takie dogadzanie zwierzętom za normalne: "Po południu Kalina wychodziła przed dom i rzucała kotom mięso. Pytałam: "Co ty im rzucasz?" "Polędwicę". "Jezus Maria, polędwicę!" "A co ja mam im dać?".

Kalina Jędrusik na opolskim festiwalu, 1964 r.Kalina Jędrusik na opolskim festiwalu, 1964 r. (fot. Tadeusz Rolke / Agencja Gazeta)

Niestety, to oddanie zwierzętom bezpośrednio przyczyniło się do śmierci aktorki. Zmarła w wyniku ataku astmy spowodowanej uczuleniem na kocią sierść. Na jej pogrzebie Andrzej Łapicki zacytował jedną z piosenek, którą napisał dla Kaliny Jeremi Przybora, a ona wykonała ją w Kabarecie Starszych Panów: "Nie, nie, nie budźcie mnie, śni mi się tak ciekawie, jest piękniej w moim śnie niż tam na waszej jawie".

*Cytat pochodzi z książki Aleksandry Szarłat, "Celebryci z tamtych lat. Prywatne życie wielkich gwiazd PRL".

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Natalia Jeziorek.
Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku