Rozmowa
Kinga Preis w filmie ''Plan B'' (fot. mat. prasowe)
Kinga Preis w filmie ''Plan B'' (fot. mat. prasowe)

W najbliższy weekend do kin wchodzi film pt. "Plan B", w którym zagrała pani jedną z głównych ról. Jak pani rozumie ten tytuł?

- Kojarzy mi się z wyjściem awaryjnym. To zapewne jest pytanie, jakie mamy podejście do życia, do uczuć. Czy angażujemy się na sto procent, nie zakładając, że "powinie nam się noga", czy też się asekurujemy.

Jakie nastawienie do życia ma pani bohaterka?

- Natalia ma poczucie, że wszystko robi dobrze. Że tworzy szczęśliwą rodzinę, która się wspiera i daje jej stabilizację. I nagle, w sekundę, cały jej świat się rozpada, bez uprzedzenia.

Kinga Preis na planie filmu ''Plan B'' (fot. mat. prasowe)

Jak na to reaguje?

- Stawia sobie pytania: Czy sama dla siebie jestem wartością? Czy potrafię się odnaleźć w świecie bez najbliższych, którzy tak naprawdę stanowili o moim życiu? Historia Natalii w "Planie B" pokazuje próbę zawalczenia o siebie, przekucia tego, co się wydarzyło, w coś nowego, dobrego. Dla rodziny zrezygnowała z zawodu - była wiolonczelistką - teraz do tego wraca. Na końcu filmu Natalia bierze udział w nagraniu piosenki Wojciecha Młynarskiego "Jeszcze w zielone gramy".

Wracając do planu B - pani jakiś ma na życie?

- W przypadku aktora to dość trudne pytanie. Zależę od gustów, potrzeb i opinii bardzo wielu ludzi, czyli od czegoś, na co naprawdę mam wpływ ograniczony. Każda droga artystyczna może - bez jasnego powodu i mimo starań - nagle się załamać. Mówi się, że aktorzy są warci tyle, ile ich ostatnia rola. I to często jest prawda. Bo można mieć za sobą świetne role w kinie i teatrze, i nagle pojawia się jeden film, w którym całość się nie składa i następuje pat. Sama doświadczyłam tego na początku mojej kariery.

Po roli w "Ciszy" u Michała Rosy, za którą dostałam nagrodę na festiwalu w Gdyni, przez długi czas nie grałam. Moim zawodowym planem B jest to...

Kinga Preis na planie filmu ''Plan B'' (fot. mat. prasowe)

Tak?

- ... żebym nie musiała żyć z aktorstwa, tylko grać wtedy, kiedy chcę. Więc muszę dbać o siebie do 65. roku życia. A prywatnie nie mam planu B. Zakładając rodzinę czy wiążąc się z kimś, ten rodzaj asekuracji byłby nieszczerością wobec mnie samej i wobec moich bliskich.

Nie uważa pani, że aktorkom przydałby się dzisiaj jakiś realny plan B? Może nawet bardziej niż aktorom?

- Ten zawód jest niesprawiedliwy. Zarówno wobec mężczyzn, jak i kobiet. Oczywiście, w przypadku kobiet wiek gra dużo większą rolę przy decyzjach, czy je obsadzić, czy nie. W dodatku nasz odbiór przez widzów jest tak subiektywny, że jeśli nie ma w tym palca bożego, to wielki talent też nie pomoże w zdobyciu popularności. Przez 17 lat byłam na etacie w Teatrze Polskim we Wrocławiu i poznałam tam wielu wybitnych aktorów, którzy nigdy tak zwanej kariery filmowej czy serialowej nie zrobili.

Ale rzeczywiście, sporo się ostatnio mówi o akcji #MeToo czy różnicach w honorariach aktorek i aktorów. Jednak w naszym środowisku nikt się stawkami nie chwali.

Kinga Preis na planie filmu ''Plan B'' (fot. mat. prasowe)

Dlaczego?

- Taka wiedza nie spowoduje, że będę się czuła lepiej. A co do #MeToo - nigdy nie doświadczyłam aktu przemocy. Ale nie mogę się wypowiadać za inne kobiety, tylko za siebie. To co jest niedobre w przypadku aktorów to fakt, że ich doświadczenie i talent nie idą w parze z angażami. Bardzo często brana jest pod uwagę tak zwana szybka popularność, zgodnie z zasadą: "Im cię więcej, tym cię więcej".

Pani nie może narzekać na brak popularności.

- Staram się o tym nie myśleć. Dzięki Bogu mam agenta i nie muszę się tym zajmować. Nie rajcuje mnie to.

Widzów jednak pani "rajcuje" i chcą panią oglądać.

- Wzrusza mnie i bawi, gdy podchodzi do mnie ktoś i mówi: "Bardzo się cieszę, że panią poznałam, bo oglądałam wszystkie filmy z panią, każdy odcinek". Wtedy wiem, że ten ktoś oglądał "Ojca Mateusza". Druga grupa to osoby sfokusowane na filmy Smarzowskiego, Skolimowskiego czy Holland. I nie chciałabym mówić, że któryś z tych widzów jest lepszy lub gorszy.

Dziesięć lat temu przez przypadek zaczęłam grać w "Ojcu Mateuszu". Takiej postaci nie miałabym szansy zagrać w kinie. Ale gdybym miała się przez całe życie wcielać jedynie w rolę gospodyni ojca Mateusza, artystycznie wiele bym straciła. Zupełnie inny rodzaj satysfakcji daje rola filmowa. Nawet zakładając, że ona nie wyjdzie, bo daję też sobie prawo do porażki.

Kinga Preis na planie filmu ''Plan B'' (fot. mat. prasowe)
Zobacz wideo

Kinga Preis. Absolwentka PWST we Wrocławiu. Na dużym ekranie zadebiutowała w filmie Michała Rosy "Farba". Była wielokrotnie nagradzana na festiwalu w Gdyni ("Poniedziałek", "Cisza", "Komornik"). Jest też pięciokrotną laureatką nagrody Orzeł oraz nagrody im. Zbyszka Cybulskiego. Członkini Polskiej Akademii Filmowej. Prywatnie związana z operatorem filmowym Piotrem Borowcem. Mają syna.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi rozmawia także w Radiu Pogoda, kawy i sportowych samochodów.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU