Walasiewiczówna w czasie treningu w Kopenhadze. 1933 rok

Walasiewiczówna w czasie treningu w Kopenhadze. 1933 rok (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

"Czy to Bóg mi to zrobił?" Tajemnica seksualności jednej z najlepszych polskich sprinterek

Stanisławę Walasiewicz kochały miliony kibiców. A jednak kiedy świat przypadkowo dowiedział się o jej interseksualności, te same miliony zapragnęły odebrać jej wszystkie wywalczone medale.

*Weekend na wakacjach - przypominamy nasze najpopularniejsze teksty*

W przededniu olimpiady w Los Angeles w 1932 roku Stasia ma na swoim koncie 14 amerykańskich rekordów, a na chwilę przed olimpijskim biegiem uzyskuje czas 11,7 sekundy na 100 metrów. Uwielbiana w Polsce, walcząca z niechęcią Amerykanów (którzy nigdy nie wybaczyli jej decyzji, aby startować w barwach biało-czerwonych), najlepsza sprinterka świata i Polski, (...) prywatnie nie miała jednak łatwego życia*.

"Jestem Polką"

- Szczupła, wysoka, o chłopięcej figurze, ciemnowłosa dziewczyna - tak we wspomnieniach "Stella" pisała o swojej drużynowej koleżance Jadwiga Wajs. - Wspaniale biegająca, bezapelacyjnie wygrywająca swoje konkurencje. Zazdrościłam jej wspaniałych wyników, potem oklasków i popularności.  Byłam zaskoczona jej dobrą polszczyzną. Wypytywałam, jak do tego doszło, że po 17 latach pobytu na kontynencie Ameryki [wyjechała z Brodzicy na Pomorzu jako trzymiesięczna dziewczynka - przyp. aut.] zupełnie dobrze mówi po polsku. "Jestem Polką, wychowałam się w polskim domu" - odpowiedzieć miała Stasia.

Walasiewiczówna w czasie ćwiczeń w latach 1930-1936 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Walasiewiczówna w czasie ćwiczeń w latach 1930-1936 (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Stanisława Walasiewicz (podpisywała się zawsze, używając formy Walasiewiczówna) urodziła się 3 kwietnia 1911 roku w Wierzchowni (dzisiejsze woj. kujawsko-pomorskie). Rodzice, Julian i Weronika, postanowili wyjechać za wielką wodę z kilkumiesięczną Stasią. Był 1912 rok. W Stanach przyjęła imię i nazwisko Stella Walsh - Stanisława Walasiewicz dla Amerykanów było niewymawialne. Od najmłodszych lat pasjonowała się sportem - koszykówką, bejsbolem. Nauczyciele szybko odkryli w młodej, ambitnej zawodniczce potencjał sprinterski.

Ćwiczyła samotnie według swojego "rozkładu jazdy", jak się wyrażała. Była zawsze opanowana, nawet nad wiek poważna i świadoma celu we wszystkim, co robiła. Gazeta "Start", przypominając sylwetkę najszybszej kobiety świata - jak ją wówczas tytułowano - podawała, że Stasia była bezgranicznie ofiarna i walczyła o zwycięstwo nie tylko dla siebie, ale dla całej drużyny. Bardzo ambitna i zdyscyplinowana, żyła jak mniszka. Nie chodziła na zabawy, jak jej koleżanki, i ubolewała, że one nie zawsze cel, jakim jest osiąganie najlepszych wyników sportowych, mają tak jasno sprecyzowany jak ona. (...)

Ameryka nie wybacza

Po przyjeździe na olimpiadę [w 1932 r. - przyp. red.] została napiętnowana przez amerykańskich dziennikarzy. Jako mieszkanka Stanów Zjednoczonych zdecydowała się reprezentować Polskę. Problemy Walasiewiczówny w Los Angeles polegały głównie na odpieraniu ataków i nieprzychylności widowni. - Sprawa Walasiewiczówny nie schodzi ze szpalt prasy amerykańskiej i wywołuje tu taki sam mniej więcej rozgłos, jak sprawa Nurmiego. Pewien subtelny odcień polega na tym, że Nurmi jest broniony przez opinię amerykańską, a Walsh - atakowana - donosił "Przegląd Sportowy" przed startem naszej sprinterki.

Z lewej: Stanisława Walasiewiczówna i Janusz Kusociński na Mistrzostwach Polski w trójboju kobiet w Warszawie, 1933 r. Z prawej Walasiewiczówna z przyznaną jej Wielką Honorową Nagrodą Sportową w Państwowym Urzędzie Wychowania Fizycznego w Warszawie, 1933 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Z lewej: Stanisława Walasiewiczówna i Janusz Kusociński na Mistrzostwach Polski w trójboju kobiet w Warszawie, 1933 r. Z prawej Walasiewiczówna z przyznaną jej Wielką Honorową Nagrodą Sportową w Państwowym Urzędzie Wychowania Fizycznego w Warszawie, 1933 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Nurmi - fiński lekkoatleta, król bieżni - został zdyskwalifikowany za zawodowstwo; Walasiewiczównę media amerykańskie kąsały, bo wybrała start w reprezentacji Polski. Jej ówczesna forma nie pozostawiała wątpliwości - była najszybszą kobietą świata na dystansie 100 metrów (biegu na 200 metrów wówczas nie rozgrywano).

Ameryka nie mogła wybaczyć jej tej decyzji. Walasiewiczówna zarzucała złośliwość nawet swojemu pracodawcy, New York Central Railway, wymówiono jej bowiem posadę. Stasia nie chciała przyjąć obywatelstwa amerykańskiego. Choć wychowywała się w USA, kończyła tu szkoły, ale w domu wciąż posługiwała się językiem polskim.

W swoim biegu olimpijskim nie tylko sięgnęła po najwyższy laur, przypieczętowała go także rekordem, który na 100 metrów wyniósł 11,9 sekundy. Jak odnotował korespondent "Przeglądu Sportowego", z trybun zapełnionych głównie przez Amerykanów, mimo tak porywającego półfinałowego biegu i doskonałego wyniku, nie rozległy się żadne oklaski. (...) Kolejnego dnia Walasiewiczówna znów osiągnęła wynik 11,9. Powtórzyła ustanowiony przez siebie rekord świata w biegu kobiecym na tym dystansie. (...)

Stella kontra Helen

(...) Na igrzyska w Berlinie w 1936 roku przyjechało 776 sportowców z 43 państw świata. Mimo początkowych protestów zaakceptowano faszystowskie Niemcy jako gospodarza. (...)

Zwyciężczynie biegu na 100 metrów: Stanisława Walasiewiczówna (złoto, w środku), Niemka Kathe Krauss (srebro) i Holenderka Fanny Blankers-Koen (brąz) na podium. II Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce (dla kobiet) w Wiedniu, 1938 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Zwyciężczynie biegu na 100 metrów: Stanisława Walasiewiczówna (złoto, w środku), Niemka Kathe Krauss (srebro) i Holenderka Fanny Blankers-Koen (brąz) na podium. II Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce (dla kobiet) w Wiedniu, 1938 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Stasia Walasiewiczówna tuż przed swoim biegiem nabawiła się kontuzji nogi, o czym masowo informowano, obawiając się o wynik najlepszej sprinterki świata. Oczywiście była faworytką "setki", broniła tytułu, ale niepewność przebijała z relacji przed jej biegiem: Walasiewiczówna, fenomenalna biegaczka, dotychczas bezkonkurencyjna. Jej talent i kolosalna rutyna powinny i w tym roku zapewnić jej pierwsze miejsce. Ale - dojrzał inny wielki talent, miss Stephens [Helen Stephens (1918-1994) - amerykańska lekkoatletka specjalizująca się w biegach sprinterskich - przyp. red.]. Amerykanka o wzroście ponad 180 cm, która osiąga czasy równie wspaniałe, jak Stella. Walka będzie zacięta, ale Walasiewiczówna twierdzi, że nie da sobie wydrzeć zwycięstwa. (...)

Stephens była zbudowana nader okazale. Górowała nad konkurentkami wzrostem, potężną sylwetką. Charakteryzowała się dość słabym startem, już jednak po paru metrach wysuwała się wielkimi susami na prowadzenie. I znów nie sposób pominąć kwestii, na której temat gazety (zwłaszcza polskie) milczeć nie chciały. "Przegląd Sportowy" spekulował: Gwiazda USA [chodzi o Stephens - przyp. aut.] niczem nie przypomina jednak kobiety. Wzrostu ma około 180 cm, nogi - co najmniej 43 numer, stąpa niezdarnie, kiwając się na boki, a białej koszulki z ukośnym trójkolorowym pasem nie wypełniają najlżejsze choćby zarysy kobiecych piersi. Jej fizjonomia jest również mało powabna. Stephens chodzi zawsze poważna, a nawet ponura. Nie śmieje się nigdy. (...)

Ostatecznie Stephens przerwała wstęgę i zwyciężyła z czasem 11,5 sekundy. Wygrała z Walasiewiczówną na jej koronnym dystansie. Stasia nie kryła rozczarowania. Był 4 sierpnia 1936 roku. (...) Stasia wniosła o oficjalne potwierdzenie kobiecości Stephens, mając wobec niej podejrzenia, iż. jest mężczyzną. (...).

Walasiewiczówna z nagrodami, które zdobyła podczas pobytu w USA, 1933 rok (fot. Narodowe Archiwum CyfroweWalasiewiczówna z nagrodami, które zdobyła podczas pobytu w USA, 1933 rok (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Żona przez dwa miesiące

(...) W Polsce niezwykle popularna, wręcz wielbiona, bywalczyni salonów, Walasiewiczówna przyjaźniła się z największymi gwiazdami. (...) Aż czterokrotnie triumfowała w plebiscycie "Przeglądu Sportowego" (w latach 1930 i 1932-1934). W roku 1961 gazeta "Sportowiec" urządziła plebiscyt na najlepszego sportowca wszech czasów. Walasiewiczówna zajęła w nim drugie miejsce, za Januszem Kusocińskim. Uwielbienie dla niej sięgało aż Dalekiego Wschodu - prezes Japońskiej Federacji Kobiecej rokrocznie posyłał jej pantofle do biegania. (...)

Wojnę przeżyła w Stanach Zjednoczonych. (...) Przyjechała do Polski w 1946 roku, gdzie postanowiła wystartować w mistrzostwach kraju. Zdobyła aż siedem złotych medali, po czym udała się na ostatni występ w barwach biało-czerwonych - były to mistrzostwa Europy w Oslo. Wróciła do Stanów, zajęła się karierą trenerską, wciąż jednak pozostając w kontakcie z ojczyzną. (...)

W 1956 roku w wieku 45 lat wyszła za mąż za amerykańskiego boksera Harry'ego Neila Olsona, młodszego od niej o 12 lat. Zarówno dla niego, jak i Stelli było to pierwsze małżeństwo. Ceremonia odbyła się w Los Angeles. Para poznała się sześć lat wcześniej w Cleveland. (...) Ich małżeństwo przetrwało jednak tylko dwa miesiące. Po latach, pytany o ich wspólne pożycie, Olson mówił, że obowiązki małżeńskie wypełniali tylko przy całkowitym zaciemnieniu pokoju i zaledwie kilka razy. Nie dostrzegł nic nadzwyczajnego w budowie anatomicznej żony.

Walasiewiczówna wygrywa bieg na 100 metrów podczas lekkoatletycznych mistrzostw Polski w Krakowie, 1935 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Walasiewiczówna wygrywa bieg na 100 metrów podczas lekkoatletycznych mistrzostw Polski w Krakowie, 1935 r. (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Kula utkwiła w piersi

4 grudnia 1980 roku Stanisława Walasiewicz wybrała się do sklepu "Uncle Bill" przy 6801 Broadway w Cleveland, (...) w celu zakupu biało-czerwonych wstążek dla szkolnej drużyny dziewczęcej, którą trenowała. Chciała w ten sposób uświetnić przyjazd polskiej drużyny koszykówki. Była nader aktywna, nie myślała o emeryturze, wyglądała na dwadzieścia lat mniej, w dobrej formie i wyśmienitej kondycji.

Kiedy wracała z zakupami i chciała wsiąść do swojego samochodu, podbiegło do niej dwóch mężczyzn, by ukraść portmonetkę. Jak zwykle waleczna i tym razem nie miała zamiaru się poddać (...). Młodszy z napastników, dwudziestojednoletni Donald Cassidy, wycelował broń. Stella, niewiele myśląc, złapała za lufę, pistolet wypalił i kula utkwiła w jej piersi. Opadała na chodnik przed swoim samochodem, tracąc przytomność. (...)

W przypadkach nagłej śmierci na skutek zabójstwa amerykańskie prawo nakazuje przeprowadzenie sekcji zwłok. Nie inaczej było i tym razem. Wyniki sekcji przyniosły rewelacje na miarę prawdziwego skandalu. Koroner po wnikliwych badaniach wydał opinię, że Stella Walsh posiadała zarówno męskie, jak i żeńskie organy płciowe (zapisano, że miała dziwnie wykształconą cewkę moczową i bardzo słabo rozwiniętego penisa). Ani jedne, ani drugie nie były w pełni wykształcone. Doszukano się u niej także chromosomu Y [obecność chromosomu Y wraz z chromosomem X w jądrze komórki determinuje u człowieka płeć męską - przyp. red.]. Była zatem hermafrodytą - zarówno kobietą, jak i mężczyzną. Albo może ani kobietą, ani mężczyzną.

Walasiewiczówna w czasie wręczania Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej w Warszawie, 21 czerwca 1934 roku (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)Walasiewiczówna w czasie wręczania Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej w Warszawie, 21 czerwca 1934 roku (fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

"Żyła jak kobieta"

Rozpętała się burza. Nagłówki amerykańskich gazet donosiły, że Stella była mężczyzną! (...) Rewelacje nakręcały rewelacje, przepytywano znajomych, byłego męża, wszystkich, którzy mogli dostarczyć pikantnych szczegółów na temat Stelli. Ustalono, że w szkole średniej była jednym z lepszych zawodników w bejsbola - tak, zawodników, grała bowiem w drużynie chłopięcej. Koledzy z drużyny nazywali ją "Bull Montana" na cześć amerykańskiego zapaśnika Lewisa Montagny o tej samej ksywce. Nie było to dla niej miłe, zresztą, jak informował jej bliski przyjaciel Casimir Bielen, w dzieciństwie często obrzucano ją gorszymi inwektywami, naśmiewając się z jej muskulatury i chłopięcej urody. (...)

Dziennikarze Kanału 3 dotarli do przyjaciółki Stelli z młodości,  niejakiej Beverly Perret Conyers, którą wstrząsnęła informacja o śmierci koleżanki. Stwierdziła, że ta sytuacja z podejrzeniami o męskość przysparzała Stelli ciągłej udręki. Conyers miała bowiem znać sekret anatomii Walasiewicz - jako mała dziewczynka widziała ją pod prysznicem. Stasia miała jej wówczas pytać: "Czy to Bóg mi to zrobił?".

Szokujące wiadomości na temat interseksualności Walasiewiczówny, które rzekomo wyciekły z biura koronera dr. Samuela Gerbera, zostały przekazane do dwóch telewizji - Kanałów 3 i 5. Doktor Gerber nie zaspokoił ciekawości dziennikarzy i złożył jedynie suche oświadczenie, że Stella Walsh urodziła się jako kobieta, żyła jak kobieta i zmarła jako kobieta. Bielen próbował wymóc na obu stacjach oficjalne przeprosiny, ale udało mu się to tylko w przypadku Kanału 5. Rodzina chciała pozwać "Trójkę" za szarganie dobrego imienia Walasiewiczówny. (...)

Książka Gabrieli Jatkowskiej 'Przerwane igrzyska. Niezwykli sportowcy II Rzeczypospolitej' ukazała się nakładem Wydawnictwa PWN (fot. materiały prasowe)Książka Gabrieli Jatkowskiej 'Przerwane igrzyska. Niezwykli sportowcy II Rzeczypospolitej' ukazała się nakładem Wydawnictwa PWN (fot. materiały prasowe)

Pojawiły się pytania, czy zdobyte przez Walasiewiczównę medale, w tym te najważniejsze - z obu olimpiad - nadal powinny figurować na jej koncie. (...) W swojej karierze zdobyła 24 tytuły mistrzyni Polski, a w latach 1930-1950 - 50 tytułów mistrzyni USA. Była pięćdziesięciojednokrotną rekordzistką Polski, ośmiokrotną - Europy, 18 razy ustanawiała rekordy światowe. Jej rekord Polski z 1937 roku w biegu na 100 metrów (11,6 sekundy) nie został pobity aż do 1960 roku. (...)

Ostatecznie nie odebrano jej medali olimpijskich, oficjalnie uznano, że skoro żyła jako kobieta, tak się czuła i zachowywała, medale, które wywalczyła jako lekkoatletka, powinny zostać z nią. Na jej płycie nagrobnej zapisano skromnie: "Stella Walsh, Walasiewiczówna, 1911-1980". Dołączono pięć olimpijskich kół.

*Fragment książki Gabrieli Jatkowskiej "Przerwane igrzyska. Niezwykli sportowcy II Rzeczypospolitej"

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU 


Gabriela Jatkowska.
Absolwentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarka. Założycielka i pierwsza redaktor naczelna kryminalno-literackiego czasopisma "Pocisk", związana z miesięcznikami "Skarpa Warszawska", "Reporter - magazyn kryminalny", portalami www.e.pr.pl oraz www.dzielnicarodzica.pl., także z magazynem piłkarskim "FourFourTwo". Autorka książki "Echa dawnej Warszawy. Kryminalne opowieści" (2016). 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (152)
Zaloguj się
  • mgrek

    Oceniono 2 razy 0

    Smutna historia .. a propos czy można mówić w tym przypadku o mężu ?

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 2 razy 2

    Tu nie chodzi o seksualność, tylko o płeć. Przyjęło się już pojęcie "transpłciowości" - analogicznie "intersex" należałoby tłumaczyć jako "interpłciowość". Inaczej to prowadzi i będzie prowadziło do nieporozumień.

  • janadamf

    Oceniono 7 razy 7

    Patrzac na te zdjecia to trudo nie myslec o W Pokorze w "Poszukiwany, poszukiwana.

  • viking2

    Oceniono 6 razy 0

    "...walcząca z niechęcią Amerykanów (którzy nigdy nie wybaczyli jej decyzji, aby startować w barwach biało-czerwonych)..."

    Moze i slusznie? Jest w tym jakies zaklamanie: chcesz korzystac ze wszystkich dobrodziejstw kraju i spoleczenstwa Ameryki, to reprezentuj ja takze i w zawodach sportowych. A chcesz reprezentowac Polske, to mieszkaj w Polsce.
    Kazdy kraj ma swoje jasne i ciemne strony, albo wiecej, albo mniej i jednych i drugich. Jesli bardziej pociagajace sa jasne strony Ameryki, a jej ciemniejsze strony wydaja sie byc mniej dotkliwe - mieszkaj i zyj w Ameryce. Ale nie udawaj polskiego patriotyzmu i nie wyglupiaj sie z "reprezentacja" Polski, bo to farsa.

    Test jest w sumie prosty: Gdzie mieszkasz dluzej, niz 15 lat? Gdzie pracujesz? Gdzie jest twoj dom? Gdzie wychowujesz swoje dzieci, jesli je masz? Gdzie glosujesz? Gdzie placisz podatki? Gdzie toczy sie twoje zycie?
    Jesli odpowiedz na te wszystkie pytania jest "w Ameryce", to jestes Amerykaninem. Mozesz byc "polskiego pochodzenia", ale to juz inna sprawa, bo kazdy jest jakiegos pochodzenia.

  • kotkotson

    Oceniono 3 razy 3

    "białej koszulki z ukośnym trójkolorowym pasem nie wypełniają najlżejsze choćby zarysy kobiecych piersi"
    jak pieknie napisane...

  • respons

    Oceniono 6 razy 6

    Podziwiam ją, mimo tego co zgotował jej los potrafiła być wspaniałym człowiekiem i sportowcem.
    Niech spoczywa w spokoju.

  • komuno

    Oceniono 12 razy 10

    Myślę, że rekordy zawdzięczała swojej męskości, ale nie ona zadecydowała, że będzie żyć jako kobieta. To była presja tamtych czasów. Mówienie o oszustwie z jej strony, co przejawia się w komentarzach, jest nieludzkie i bezmyślne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX