Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej'

Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej' (fot. materiały prasowe)

Królowa Wiktoria i Abdul Karim. Co łączyło brytyjską monarchinię ze służącym z Indii?

Ściągnięto go na dwór w 1887 r. Przystojny Hindus miał podawać posiłki i smażyć cebulę z curry. Podbił jednak serce Wiktorii. Wkrótce został jej powiernikiem i specjalnym doradcą ds. Indii.

Kim był młody wybranek Wiktorii? Dramat historyczny "Powiernik królowej", który właśnie wszedł do naszych kin, przypomina unikatowy i osobisty epizod z życia słynnej monarchini. Chodzi o jej relację z czterdzieści lat młodszym od niej, piekielnie przystojnym służącym z Indii i - co jeszcze ciekawsze - muzułmaninem. Budowane od XVII wieku imperium otworzyło Brytyjczyków na świat. Już w połowie XIX wieku wyspiarze wybrali pierwszego Hindusa na posła do Izby Gmin. Trudno się więc dziwić, że trzy dekady później Karim pojawił się na dworze królewskim. Ale że wylądował u boku sędziwej monarchini? To już wygląda podejrzanie.

Królowa Victoria i Abdul Karim w 1893 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Królowa Victoria i Abdul Karim w 1893 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

Przyczyna jest jednak prosta: królowa Wiktoria była tylko pozornie matroną zapiętą pod szyję na ostatni guzik. Na przykład wraz z mężem Albertem zakupiła w ówczesnym londyńskim sklepie z RTV i AGD niezwykły jak na owe czasy gadżet: elektryczny guzik, który umieszczono obok wezgłowia łoża i przewodem połączono z zamkiem drzwi sypialni. Wszystko przez kręcące się po domu królewskie bachory (czterech chłopców, pięć dziewcząt - które królowa rodziła jedno po drugim). Kiedy Wiktorii i Albertowi przychodziła ochota na amory w ciągu dnia, mogli nacisnąć magiczny guzik, drzwi się zamykały automatycznie i ryzyko niespodziewanej wizyty potomków spadało do zera. Nie ma jak nowoczesna, dziewiętnastowieczna technika!

Piżama Alberta

Kiedy Albert przeziębił się i umarł, Wiktoria nie mogła się długo pozbierać. Rozpoczęła swoją słynną żałobę: chodziła w czerni, robiła naburmuszoną minę, zaszyła się w pałacach i nie raczyła nawet przyjeżdżać do parlamentu na rozpoczęcie sesji obrad. Znów jednak nie dajmy się zmylić pozorom. Wiktoria miała w sypialni popiersie Alberta i spała z rozłożoną obok piżamą ukochanego męża. Nie znaczy to jednak, że stroniła od przyjaźni z mężczyznami. Jedna z nich, z jej ulubionym szkockim służącym - Johnem Brownem - nie była zapewne do końca platoniczna. Brown klepał ją po plecach, sypiał z nią w łożu małżeńskim i zwracał się do niej "kobito". Któregoś dnia pałacowy doktor James Reid po wejściu do komnaty nie mógł wydobyć z siebie słowa.  Wyglądało na to, jakby monarchini i Brown grali w jakąś grę. Brown podnosił szkocką spódnicę, mówiąc: " Oj, czy to tam jest?". Na to królowa zadzierała spódniczkę i zawadiacko odpowiadała: "Nie, to coś jest tu". Trudno się dziwić, że czasem kiedy londyńskimi ulicami przejeżdżał powóz królowej, gawiedź krzyczała: "Pani Brown!".

Po przedwczesnej śmierci szkockiego służącego leciwa królowa zadurzyła się w nowym służącym - młodziutkim Karimie. A może to była tylko zażyła przyjaźń? Tego historycy nie są pewni.

Na trop tej prawie nieznanej historii wpadła Shrabani Basu, autorka książki kucharskiej. Basu nie rozumiała, czemu na dworze Wiktorii, pod koniec jej panowania, powtarzało się, czasem nawet dzień po dniu, egzotyczne danie - indyjskie curry. W końcu po znalezieniu pamiętników służącego Wiktorii pisarka odkryła, że sprawcą tej kuchennej rewolucji był ich autor - Hindus Hafiz Abdul Karim. Ściągnięto go na dwór w 1887 r. Miał podawać posiłki i smażyć cebulę z curry. Podbił jednak serce Wiktorii i wkrótce został jej specjalnym doradcą ds. Indii.

Po lewej królowa i John Brown w Balmoral, 1863 r. Po prawej Victoria w towarzystwie Abdula w 1897 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna / PD-US)Po lewej królowa i John Brown w Balmoral, 1863 r. Po prawej Victoria w towarzystwie Abdula w 1897 r. (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna / PD-US)

Korepetycje

Wiktoria miała wtedy 68 lat. 24-letni hinduski muzułmanin wyglądał olśniewająco w turbanie i rzucił się na powitanie na ziemię, całując stopy królowej. Jak mogła mu nie ulec? - pyta profesor Jane Ridley, znawczyni epoki wiktoriańskiej.

Karim robił błyskawiczną karierę. Po roku pozwolono mu się przenieść z pomieszczeń służby do domku w parku przy pałacu na wyspie Wight (potem zamieszkał w samym Osborne House w pokoju po służącym Johnie Brownie). Królowa pozwalała mu nawet (mimo niechęci do nałogu) palić fajkę wodną na zamku Windsor.

Rzecz jasna w tej relacji nie chodziło tylko o magiczny smak starannie przyrządzanego curry. Młodzieniec (notabene podwójnie żonaty) uczył królową Wiktorię języków hindi i urdu, toczył z nią dyskusje filozoficzne i zaznajamiał z mitologią indyjską. Zaspokajał też jej ważne potrzeby psychologiczne (o które nikt by nie podejrzewał napuszonej monarchini).

- Miała się komu zwierzyć. Rozmawiali o smutkach, kłopotach z dziećmi, o samotności. Była to pełna emocji relacja na wielu poziomach: matka-syn, ale także młody hinduski mężczyzna-dojrzała sześćdziesięcioletnia kobieta - podkreśla Shrabani Basu, autorka książki "Victoria i Abdul". Codzienne korepetycje z hindi sprawiły, że po roku Wiktoria umiała się płynnie porozumiewać w tym języku w codziennych kwestiach.

Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej' (fot. materiały prasowe)Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej' (fot. materiały prasowe)

Uściskaj mnie

Z pamiętnika Karima, który zdołał przeszmuglować ze sobą do Indii po śmierci Wiktorii, wiemy, że królowa była uczennicą o specyficznych zainteresowaniach. Dopytywała się o tłumaczenie na języki Indii (hindi i urdu) takich kluczowych zdań jak "Uściskaj mnie!" i "Bardzo za tobą tęsknię". Robiła stałe postępy - nauka u Karima ciągnęła się trzynaście lat! W końcu - ku przerażeniu dworu - Karim mógł się porozumiewać z Wiktorią, publicznie używając języka, który dla wszystkich poza nimi był enigmą. Wywoływało to naturalnie plotki.

Jak określić to, co ich łączyło? Listy do Karima Wiktoria podpisywała często "Twoja mama". Ich relacja - zapewne platoniczna - była bardzo zażyłą przyjaźnią: królowa pisała do Karima sześć razy dziennie, spędzali też ze sobą długie godziny.

Parę razy doszło do skandalu: królowa na swoje życzenie spędziła ze służącym noc w małym domku koło Balmoral, tym samym, w którym spotykała się z Johnem Brownem. - Było między nimi wiele intymności, czy była to miłość erotyczna, o tym wiedzieli tylko zainteresowani. Tak czy inaczej huczało od plotek - spekuluje Shrabani Basu.

Zastępnik Browna

Dwór patrzył na to wszystko z rosnącym zaniepokojeniem. Nazywano Karima złośliwie "zastępnikiem Johna Browna". Królowa dawała słudze w prezencie kolejne małe posiadłości, miał też do dyspozycji własny prywatny powóz z woźnicą.

Hindus nie krył swoich ambicji, by wspiąć się wyżej i wyżej. Karim był - jakkolwiek by nie było - muzułmaninem w epoce, kiedy imperium brytyjskie toczyło wojny z otomańskim. Nie krył się z tym, że odwiedza od czasu do czasu meczet w Woking (pierwszy w Anglii). Szybko pojawiły się pogłoski (tak stałoby się pewnie także w XXI wieku), że Hindus jest muzułmańskim szpiegiem, czytającym przez ramię Wiktorii tajne brytyjskie dokumenty.

Zaniepokojenie było zrozumiałe: wtajemniczeni wiedzieli, że królowa dopuściła Karima do lektury tajnych rządowych dokumentów na temat Indii. Przynoszone brytyjskim monarchom w czerwonych teczkach (a właściwie pudłach), nie są przeznaczone do publicznej lektury. Karim nie miał żadnego formalnego tytułu ani powodu, żeby choćby na nie zerknąć. Wiktoria, która na starość nie znosiła, kiedy ktoś się jej sprzeciwiał, uważała jednak inaczej i nikt nie śmiał tego kwestionować. Uznawała, że Karim jest znawcą Indii. To dlatego on - a nie premier czy dyplomaci - uczył cesarzową Wiktorię, jak zrozumieć kluczową prowincję brytyjskiego imperium. Było to zadanie ważne, bo Wiktoria nigdy nie odwiedziła Indii, "perły w Koronie" imperium, nad którym nie zachodziło słońce.

W burce do Wiktorii

Karmi wzbudził także sensację z innego powodu. Ściągnął z Indii swoje dwie żony i teściową, które paradowały po ogrodach Osborne w burkach. Wielka Brytania miała już swojego pierwszego posła pochodzenia hinduskiego, ale muzułmańskie stroje musiały być wtedy czymś wyjątkowo egzotycznym.

Tak jak sam Karim. We Francji, gdzie spędzał z królową wakacje na Riwierze, rozeszły się plotki, że jest schwytanym przez Brytyjczyków księciem hinduskim, którego królowa chce pokazać światu. Tak czy inaczej, jej hinduski nauczyciel, "munszi", był dla Wiktorii kimś w rodzaju egzotycznego lwa.

Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej' (fot. materiały prasowe)Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej' (fot. materiały prasowe)

Pod koniec życia monarchini chciała nadać swojemu indyjskiemu słudze tytuł szlachecki. Karim pozostał jednak zwykłym "Mr". Pomysłowi królowej sprzeciwił się dworski lekarz, sugerując, że tak śmiała decyzja może wywołać prośby o jej przebadanie na okoliczność częściowej utraty zmysłów.

"Najwyższa wysokość zdaje sobie sprawę, że poproszony o profesjonalną opinię, będę musiał ją wydać" - stwierdził wówczas doktor James Reid. Aluzja była przejrzysta. Królowa wycofała się z kontrowersyjnego pomysłu. Tym bardziej że Reid znał mało przyjemną tajemnicę nauczyciela królowej.

Jak się okazało, przystojny Hindus był chory wenerycznie, co gorsza (bo w końcu syfilis to przypadłość wielu lordów i nie aż taka dziwota) - był hinduskim parweniuszem. Pochodził wcale nie ze sławnej indyjskiej rodziny z Agry (jak utrzymywał), tylko ze skromnej familii tamtejszego lekarza więziennego.

Dane te zebrał brytyjski wywiad, któremu rząd zalecił stworzenie teczki Karima. Ta nie była zbyt opasła, bo nie stwierdzono jego żadnych powiązań szpiegowskich. Królowa mogła jednak przeczytać ten raport i pojąć, że jej "nauczyciel" i mistrz duchowy nie zawsze mówi samą prawdę.

Po śmierci Wiktorii jej syn i następca, książę Albert Edward zwany po prostu Bertie, kazał natychmiast spalić wszystkie dokumenty, listy i fotografie związane z "nieczystym rasowo" służącym i doradcą. Karimowi nakazano natychmiastowy wyjazd. Zniszczono także jego papiery w rodzinnym domu w Agrze. Procedura okazała się jednak nie dość dokładna.

Z lewej Abdul Karim sportretowany na polecenie Victorii przez Lauritsa Tuxena w 1887 r. Z prawej portret namalowany przez Rudolfa Swobodę rok później (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)Z lewej Abdul Karim sportretowany na polecenie Victorii przez Lauritsa Tuxena w 1887 r. Z prawej portret namalowany przez Rudolfa Swobodę rok później (fot. Wikimedia.org / Domena publiczna)

W bagażu Karima cenzorzy przeoczyli pisane przez niego pamiętniki. Schowano je starannie także po jego śmierci w 1908 roku. Przechowała je rodzina Karima. W końcu trafiły do Karaczi, dokąd po podziale Indii Brytyjskich na Indie i Pakitan emigrowało około siedmiu milionów muzułmanów.

Zapiski zawierające opisy listów Wiktorii stały się jednym z podstawowych źródeł wiedzy dla Shrabani Basu. "Uwielbiam go. Jest dla mnie taki dobry, delikatny i tak mnie rozumie. Jest dla mnie prawdziwą pociechą" - pisała królowa do muzułmanina.

W 1901 r. na uroczystym pogrzebie Wiktorii, wbrew jej wyraźnemu żądaniu, zabrakło Karima, który budził na dworze nienawiść i odrazę. Decyzję tę podjął Bertie, a raczej wówczas już król Edward VII. Jego dziełem było stworzenie monolitycznego wizerunku matki, uwolnienie jej postaci z luzu i rubaszności.

Niszczarka Windsorów

Podjęto nawet próby (nieudane) ocenzurowania wszystkich listów Wiktorii i zamknięcia całej jej korespondencji w specjalnym archiwum w zamku Windsor. Dworzanin (i pisarz) Arthur Benson w 1908 roku opublikował swoją oczyszczoną z ryzykownych fragmentów kolekcję listów królowej. "Od tego czasu Wiktoria była postrzegana jako pozbawiona humoru, aseksualna supermatrona" - podkreśla historyk A.N. Wilson. Prawda była jednak zupełnie inna. Świadczył o tym nawet ekwipunek, z którym wyprawiono ją w ostatnią podróż.

Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej' (fot. materiały prasowe)Victoria i Abdul. Kadr z filmu 'Powiernik królowej' (fot. materiały prasowe)

Do trumny monarchini - tak jak sobie życzyła - włożono kosmyk włosów Johna Browna i jego zdjęcie oraz odlew dłoni męża Alberta. W przypadku Edwarda VII, który dożył 1910 r., pamiątki po wszystkich partnerkach nie zmieściłyby się w trumnie. Bo w porównaniu z nowym królem Wiktoria była mniszką. Edward miał tysiąc dwieście kochanek i własny pokój w domu publicznym w Paryżu. Gdy zmarł, jego wierna żona Aleksandra powiedziała nad jego trumną "teraz wiem, gdzie go szukać". Kończyła się epoka wiktoriańska.

Książki poświęcone życiu królowej Wiktorii w promocyjnej cenie można kupić w Publio.pl>>>

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU


Marek Rybarczyk
. Były dziennikarz radia BBC i wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" w Londynie, potem publicysta "Przekroju" i "Newsweeka". Autor bestsellerów "Tajemnice Windsorów" i "Elżbieta II. O czym nie mówi królowa?". Polak zakochany w brytyjskiej kulturze, a zarazem Brytyjczyk ceniący sobie dystans i autoironię.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (33)
Zaloguj się
  • shane00

    Oceniono 20 razy 14

    No tak... Władca mężczyzna może mieć kochanki nałożnice konkubiny i dziwki w każdym wieku i każdej narodowości i wręcz wzbudza tym podziw. A władczyni kobieta budzi wielkie kontrowersje z powodu przyjaźni z młodym służącym. :/

  • dzielanski

    Oceniono 11 razy 11

    "- co jeszcze ciekawsze[?!] - muzułmaninem"
    Rozumiem zagrożenie terroryzmem i napływ imigrantów, ale moglibyście odciąć się od islamofobii chociaż w artykułach historycznych. Z XIX-wiecznej brytyjskiej perspektywy muzułmanin stał wyżej w hierarchii niż buddysta a tym bardziej hinduista. W przeciwieństwie do purytańskiego islamu, hinduizm budził niesmak w przybyszach z wiktoriańskiej Anglii: ślady tego kolonialnej odrazy wobec hinduskich wierzeń pozostały obecne w naszej kulturze bardzo długo - wystarczy obejrzeć sobie pochodzący sprzed zaledwie 30 lat (a przy tym całkiem fajny) blockbuster 'Indiana Jones and the Temple of Doom' . Tak że dla faceta pochodzącego z Indii wyznanie muzułmańskie stanowiło akurat atut.

  • picanro

    Oceniono 7 razy 5

    Twórcy zatytuowali film "Wiktoria i Abdul", dlaczego w Polsce przemianowano na "Powiernik Królowej"?

  • rikol

    Oceniono 3 razy 3

    CZemu ciekawe jest, że był muzułmaninem. Nad brytyjskim imperium nie zachodziło słońce, poddani prawdopodobnie reprezentowali wszystkie religie świata.

  • Tymek Adamczyk

    Oceniono 1 raz 1

    Skoro był muzułmaninem, to nie mógł być Hindusem, bo Hindus to wyznawca hinduizmu!! Prawidłowa nazwa mieszkańca Indii to Indus! Wstyd, że dziennikarz piszący na taki temat tego nie wie.

  • mshyde

    Oceniono 1 raz 1

    zaiste niebywale wręcz przystojna klucha z niego :P

  • 0

    Uczył królową języka urdu, nie hindi!!! Dwa razy o tym wspomniano w filmie podkreślając różnicę! Bo właśnie tym językiem posługują się indyjscy muzułmanie. Naprawdę nie można tego sprawdzić pisząc artykuł?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX