Prezydent USA Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump (fot. Carolyn Kaster/AP)

polityka

Trump w Polsce. Dlaczego dla Białego Domu ta wizyta prezydenta USA nagle stała się bardzo ważna?

Donald Trump w Polsce miał być tylko jeden dzień. Ale od pewnego momentu Amerykanom zaczęło zależeć na tym, żeby prezydent USA został w naszym kraju trochę dłużej. Powód? Musi naprawić swój wizerunek - mówią komentatorzy i eksperci.

- Ten moment to nieudany dla Donalda Trumpa majowy szczyt NATO w Brukseli. Potwierdzenie wizyty w Warszawie Polska otrzymała po jego zakończeniu. I to nie jest przypadek - mówi Michał Baranowski, dyrektor polskiego oddziału think-tanku German Marshall Fund.

Donald Trump w Polsce będzie dłużej, niż miał być

Wizyta Donalda Trumpa potrwa dłużej niż zakładano. Pierwotnie bowiem miała trwać kilka godzin. Ostatecznie przywódca USA przyleci nad Wisłę 5 lipca po południu, a wyleci popołudniem następnego dnia. Wszystko zależało od tego, czy w planie podróży po Europie zmieści się Wielka Brytania. Ostatecznie zamiast na Wyspy amerykański prezydent prosto z Polski poleci do Hamburga.

- Ze wszystkich rozmów, które przeprowadziłem w Waszyngtonie, wynika, że dla USA to ważna wizyta. Owszem, to Polacy zaprosili Trumpa. Ale to Amerykanie wymyślili przedłużenie pobytu w Polsce i podnieśli jego status - podkreśla Michał Baranowski.

A poster advertising U.S. President Donald Trump's speech at the Krasinski square on July 6,  in Warsaw, Poland, Sunday, July 2, 2017. U.S. President Donald Trump has broken with tradition in deciding to visit, Poland, an ex-communist country in Central Europe, before visiting Britain, France or Germany. (AP Photo/Czarek Sokolowski)Plakat zapowiadający wystąpienie Donalda Trumpa w Warszawie (fot. Czarek Sokołowski/AP)

Donald Trump w Polsce będzie próbował poprawić swój wizerunek

Cele wizyty w Polsce są najwyraźniej dwa - wizerunek prezydenta i interesy USA. Administracja Trumpa chce poprawić jego nadszarpnięty image. Tylko wobec kogo? Polacy i tak są jednym z najbardziej proamerykańskich narodów świata. I może właśnie o to chodzi.

- Dla Polski sama wizyta to już jest big deal. A dla Trumpa? Warszawa to idealne miejsce i idealny moment na to, by odbudować się po Brukseli, a przed szczytem G20 w Hamburgu. Plan zakłada pokazanie prezydenta USA w dobrym świetle. USA liczą po prostu na dobrą wizytę. Żeby nie było protestów, żeby była dobra frekwencja na spotkaniu na placu Krasińskich w Warszawie - i dobre przemówienie. Jeśli wszystko wypadnie dobrze, prasa to podchwyci - zaznacza Michał Baranowski z GMF.

O co chodzi z "odbudowaniem się po Brukseli"? Przypomnijmy: na szczycie NATO w Brukseli prezydent USA pominął tradycyjne potwierdzenie zobowiązań sojuszniczych zawartych w art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego - czyli zobowiązanie do bezwzględnego udzielenia pomocy innemu państwu członkowskiemu, które zostało zaatakowane. Choć miał te słowa zawarte w treści przemówienia. Zamiast uspokoić sojuszników-członków NATO, zaalarmowanych niejasnymi kontaktami waszyngtońskiej administracji z Rosją, beształ ich, że płacą do budżetu organizacji mniej od wymaganych 2 proc PKB. Po szczycie cytowana przez GW kanclerz Merkel stwierdziła, że Niemcy nie mogą już liczyć ani na Amerykanów, ani na Brytyjczyków, i zamiast oglądać się na nich, powinny prowadzić własną politykę w silnej Europie.

Zdaniem naszych rozmówców Biały Dom chce teraz naprawić dyplomatyczne szkody z Brukseli. Jak podkreśla w rozmowie z nami Jamie Fly, były doradca ds. zagranicznych republikańskiego kandydata na prezydenta i senatora Marco Rubio, amerykańscy prezydenci często uciekają się do polityki zagranicznej, by sukces tam osiągnięty odciągnął uwagę społeczeństwa od problemów w polityce wewnętrznej.

Biały Dom z pewnością chce, żeby prezydent pokazał się jako silny lider na spotkaniach z zagranicznymi politykami. To nie zawsze oznacza relacje bezkonfliktowe. I nic dziwnego. Zwolennicy Donalda Trumpa oczekują, że ich prezydent będzie walczył w ich imieniu, nawet jeśli oznacza to nadepnięcie na odcisk liderom innych państw. Wielu Republikanów w Waszyngtonie niepokoi się nieprzewidywalnością prezydenta, i skutkami, jakie może ona wywrzeć na jego zdolność przeforsowywania swoich projektów w Kongresie. Ale większości republikańskich wyborców to nie obchodzi. Oni są przekonani, że ich prezydent walczy dla nich z dawna ugruntowanymi interesami innych państw

- podkreśla Fly.

President Donald Trump speaks during the Celebrate Freedom event at the Kennedy Center for the Performing Arts in Washington, Saturday, July 1, 2017. (AP Photo/Carolyn Kaster)Donald Trump (fot. Carolyn Caster/AP)

Donald Trump w Polsce. Priorytet to bezpieczeństwo i energetyka

Donald Trump przylatuje do Warszawy 5 lipca, w środę. 6 lipca wygłosi przemówienie na placu Krasińskich przed pomnikiem Powstania Warszawskiego. Spotka się w cztery oczy z prezydentem Andrzejem Dudą i weźmie udział w szczycie Trójmorza, na którym pojawią się przywódcy Austrii, Czech, Słowacji, Węgier, Słowenii, Chorwacji, Bułgarii, Rumunii, Litwy, Łotwy i Estonii. O czym będzie rozmawiał? Jednym z głównych tematów rozmów z Polakami z pewnością będzie bezpieczeństwo Europy Wschodniej - i Polski.

- Odwiedziny Donalda Trumpa w Polsce i jego udział w spotkaniu inicjatywy Trójmorza to pozytywny znak. Oczywiście prezydent USA może przyjeżdżać do Polski z nadzieją na lepszą atmosferę niż ta, która czeka na niego w Hamburgu na szczycie G20. Możliwe, że widzi polski rząd jako bratnią duszę ze względu na jego populistyczne i nacjonalistyczne przechylenie. Ale może także przywieźć jakże potrzebne gwarancje amerykańskiego zaangażowania w europejskie bezpieczeństwo

- mówi dr Charles Kupchan z amerykańskiego think-tanku Council on Foreign Relations (CFR), profesor stosunków międzynarodowych na Georgetown University i były doradca ds. polityki zagranicznej administracji Obamy i Clintona.

Kupchan zastrzega, że polityka administracji Trumpa wobec centralnej Europy - a właściwie jej podejście do polityki zagranicznej jako całości - jest wciąż w fazie kształtowania się. Podejście Trumpa do kwestii bezpieczeństwa europejskiego jest tak niejednoznaczne, że niezwykle trudno jest ocenić, na którym szczeblu w hierarchii strategicznych priorytetów Trumpa jest Europa. Pewną pomocą może być tutaj oficjalne stanowisko Waszyngtonu.

Rzecznik Białego Domu Sean Spicer, dopytywany, jaki jest stan relacji USA-Rosja według USA, odpowiedział tak:

"Kontynuujemy próby usunięcia konfliktu z Moskwą w kwestii Syrii. To pozytywna rzecz. Myślę, że mamy z Rosjanami normalne dyplomatyczne relacje".

Jak normalne - okaże się na szczycie G20, gdzie dojdzie do spotkania Trump-Putin. Natomiast kilkanaście dni przed słowami o "normalnych relacjach" z Rosją służby prasowe Białego Domu wydały oficjalny komunikat dotyczący wizyty w Polsce. Ma ona "ponownie potwierdzić niewzruszone amerykańskie zobowiązania wobec jednego z naszych najbliższych europejskich sojuszników i podkreślić priorytet naszej administracji - wzmocnienie wspólnej obrony NATO" - głosi dokument.

- Wizyta w Polsce to szansa dla Trumpa, by potwierdzić zaangażowanie w NATO i zobowiązania wobec jego członków, w tym Polski. Działania Rosji na Ukrainie i jej próby zdestabilizowania demokracji w Europie i w Stanach Zjednoczonych pokazały, że Rosja znowu jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa transatlantyckiego. Mimo innych wyzwań - na Bliskim Wschodzie i w Azji amerykańskie zobowiązania wobec Europy pozostają jasne - rozmieszczanie wojsk, zainicjowane przez poprzednią administrację, jest kontynuowane przez ekipę Donalda Trumpa

- mówi Jamie Fly z GMF. A dr Charles Kupchan z CFR dodaje:

"Zaczął od nazwania NATO "przestarzałym", wywołał wątpliwości co do gotowości USA do przestrzegania artykułu piątego, zasygnalizował, że jest gotowy pominąć sprawę Ukrainy, aby zbudować współpracę z Putinem. Ostatnio wygląda jednak na to, że Trump otrzeźwiał. Zdecydował, że będzie wspierał NATO i kolektywną obronę. Spotkał się z Petrem Poroszenką i wdrożył nowe sankcje na Rosję za jej działania w Ukrainie.

Według dr Kupchana Donald Trump teraz przyjeżdża do Polski, by symbolicznie potwierdzić zaangażowanie Ameryki w regionie i wspierać wysiłki mające na celu zmniejszenie uzależnienia energetycznego tego regionu od Rosji. Trump pozostanie jednak nieprzewidywalny i można spodziewać się z jego strony kolejnych zwrotów, zmian i sprzeczności.

- Ale przynajmniej na razie ruszył we właściwym kierunku jeśli chodzi o europejskie bezpieczeństwo - kwituje amerykański politolog. Zastrzega równocześnie, że nie ma co na razie liczyć na kolejne - obok istniejących - inicjatyw i działań Waszyngtonu w tej kwestii, ponieważ na razie wdrażane są decyzje podjęte na szczytach NATO w Newport i w Warszawie, m.in. rozmieszczanie wojsk USA w Polsce. - Byłoby zaskoczeniem, gdyby w tak wczesnym okresie działania administracji Trumpa Waszyngton był gotów na kolejne kroki tego typu - dodaje dr Kupchan.

President Donald Trump arrives on Air Force One, Saturday, July 1, 2017, in Andrews Air Force Base, Md., en route to Washington to attend an event at the Kennedy Center for the Performing Arts. (AP Photo/Carolyn Kaster)Donald Trump wysiada z Air Force One (fot. Carolyn Caster/AP)

Trump w Polsce. Gazowa dyplomacja

Drugim kluczowym tematem wizyty - i to dla obu krajów - jest import gazu (LNG). - Podczas wizyty w Warszawie Donald Trump ma zamiar promować eksport amerykańskiego gazu - poinformował doradca prezydenta USA Gary Cohn, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". - Są ludzie, którzy wykorzystują dostawy niemal jak broń polityczną, grożąc ich odcięciem (...) zimą, gdy ludzie potrzebują gazu, by ogrzać domy - mówi cytowany przez agencję Reuters Cohn, doradca Trumpa, dyrektor Narodowej Rady Gospodarczej. Jak podkreśla, Stany Zjednoczone chcą uczynić gaz "łatwo dostępnym dla każdego, kto go potrzebuje".

Gaz to kluczowy surowiec dla państw Europy Środkowej, wciąż uzależnionej w dużym stopniu od "dyplomacji gazowej" Władimira Putina, czyli zakręcania kurka w najmniej odpowiednim momencie. Kres temu ma położyć Trójmorze. To inicjatywa 12 państw Europy Środkowo-Wschodniej - Polski, Chorwacji, Słowenii, Litwy, Łotwy, Estonii, Austrii, Węgier, Rumunii, Bułgarii, Czech i Słowacji. Jej pomysłodawcami są polski prezydent Andrzej Duda i prezydent Chorwacji Kolinda Grabar-Kitarović.

Projekt Trójmorza ma na celu integrację wschodnioeuropejskich państw UE - jak zapewniają polskie władze - w jej ramach, a nie przeciw niej. Priorytetem ma być wzmocnienie połączeń energetycznych, transportowych, handlowych i cyfryzacyjnych między 12 państwami ograniczonymi Morzem Adriatyckim, Bałtyckim i Czarnym.

"Większość krajów tego regionu obawia się Rosji, dlatego ogranicza zależność od rosyjskiego gazu i pogłębia współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa" - podkreśla ośrodek analityczny Stratfor, nazywając wizytę Trumpa w Warszawie "ważnym dyplomatycznym zwycięstwem" Polski. A odpowiedzialny za infrastrukturę energetyczną w rządzie Beaty Szydło Piotr Naimski mówił w rozmowie z Reutersem, że Warszawa liczy na to, że wizyta Trumpa otworzy wrota do kolejnych kontraktów gazowych z Amerykanami. Obie strony mają o co grać.

President Donald Trump arrives to speak during the Celebrate Freedom event at the Kennedy Center for the Performing Arts in Washington, Saturday, July 1, 2017. (AP Photo/Carolyn Kaster)Donald Trump (fot. Carolyn Caster/AP)

Donald Trump w Polsce powie... no właśnie, co? Jest nieprzewidywalny

Ale w Waszyngtonie wiedzą, że w dopracowanym w najdrobniejszych szczegółach planie wizyty jest jeden czynnik ryzyka. Ten czynnik nazywa się Donald Trump.

- Wszystko jest już zaplanowane, szczegóły wizyty dopięte na ostatni guzik, z wyjątkiem jednego: do końca nie będziemy wiedzieli, co prezydent USA w Polsce powie - uważa Michał Baranowski. Także pytany kilka dni temu o spodziewaną treść wystąpień Trumpa rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Krzysztof Łapiński odparł, że 5 lipca "będzie można na ten temat jedynie spekulować".

Po tym, jak w Brukseli Trump sam zmienił treść wystąpienia, a także mając w pamięci, co amerykański prezydent potrafi napisać np. na Twitterze, możemy nawet po jego wystąpieniu nie wiedzieć, co tak naprawdę powiedział. I czy za kilka dni nie zmieni zdania.

President Donald Trump boards Air Force One at Morristown Municipal Airport, in Morristown, N.J., Saturday, July 1, 2017, en route to Washington to attend an event at the Kennedy Center for the Performing Arts. (AP Photo/Carolyn Kaster)Donald Trump wsiada do Air Force One (fot. Carolyn Caster/AP)

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Komentarze (131)
Zaloguj się
  • mariuszdd

    Oceniono 34 razy 8

    Powiem tak,dalej tego nie czytałem wystarczył mi początek "polskiego oddziału think-tanku German Marshall Fund."
    Śmiałem sie,zdrówka życzę łamagi z Gazety

  • nasza_droga_sic_gw

    Oceniono 20 razy 6

    "Żeby nie było protestów, żeby była dobra frekwencja ..."
    Mam nadzieję, że KOD już szykuje jakieś demonstracje, a Pan Frasyniuk z Panem Wałęsą będą siedzieć na ulicy i blokować przejazd.

  • rave8

    Oceniono 17 razy 3

    Michnik nie nadąża z gotowaniem bigosu na uspokojenie :-)

  • vistooo

    Oceniono 14 razy 2

    Lemingi już wiedzą że za tym stoi Putin i Rydzyk. Podobno też marsjanie mają w tym swój spisek. Widziano także obcych z księżyca. Michnik już wysyła świnie w kosmos :-) Będzie się działo!

  • bmc3i

    Oceniono 1 raz 1

    2% pkb na obrone a nie 2% do budżetu NATO

  • psychiatra_po

    Oceniono 5 razy 1

    "polskiego oddziału think-tanku German Marshall Fund." - czy to chodzi o jakiś amerykańsko-niemiecki czołg?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX