Wanda Rutkiewicz w górach

Wanda Rutkiewicz w górach (fot. z archiwum Eugeniji Murauskiené)

ludzie

Anna Kamińska: Wanda Rutkiewicz o swoich górskich wyprawach mówiła, że igra ze śmiercią, bo tego właśnie potrzebuje, by żyć

Chciałam się dowiedzieć, z czego tak naprawdę była zbudowana kobieta, o której słyszałam, że chodziła w góry "jak na zatracenie" i "szła po trupach do celu". Ciekawiło mnie, czy rzeczywiście tak było. A jeśli - to z czego to wynikało. Odpowiedź na wiele pytań znalazłam w dramatycznej historii rodzinnej Wandy - mówi Anna Kamińska, autorka książki o himalaistce Wandzie Rutkiewicz. 27 lat temu zaginęła w drodze na szczyt Kanczendzongi w Indiach.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (95)
Zaloguj się
  • maj.basia

    Oceniono 1 raz 1

    Mam okazję ukłonić się pani Annie Kamińskiej. Przeczytałam (jak na razie) "Simonę" i "Wandę" i powiem banalnie,że
    jestem zachwycona i książkami i ich bohaterkami. Przybliżyła pani te kobiety, o których mało się pisze (teraz) i które
    mało kto zna. Pisze pani cudownie, jest pani pełna empatii dla swoich bohaterek i dzięki temu ja jestem pełna podziwu
    dla tych kobiet, jak również dla Pani !Może panią zdziwić moja wylewność, ale po przeczytaniu Simony płakałam i bardzo
    chciałam pani podziękować za tak pięknie napisaną biografię , ale nie wiedziałam jak, a teraz mam okazję się
    "wywnętrzyć" i jeszcze raz pani podziękować . Nie znalazłam nigdzie książki "Odnalezieni", ale będę szukać.
    Życzę pani jeszcze wielu wspanialych biografii, które uwielbiam czytać, a mam ich bardzo dużo, chociaż nie do
    wszystkich mam sentyment. Pozdrawiam serdecznie. Barbara M.

  • ninananu

    Oceniono 1 raz -1

    Rutkiewicz zaliczono K2 na "piękne oczy". Nikt nie ma pewności (i nikt już nie udowodni), że stanęła na szczycie

  • frodozbagien

    Oceniono 2 razy 0

    Z relacji jej kolegów (znał ich mój ojciec) wynikało, że, wbrew pozorom, miała bardzo słabą kondycję, często zostawała z tyłu i nie raz trzeba ją było dosłownie wciągać na szczyt; podobnie były okoliczności śmierci: jej towarzysz miał się spytać " Idziesz, czy wracasz, bo nie ma czasu i zaraz mogą się pogorszyć warunki?"

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 7 razy -1

    Nie szargać legendy kartofle jedne. R.I.P. Wandziu!

  • lacrimal

    Oceniono 7 razy 3

    Przestańmy już rozwodzić się na temat ludzi którzy kultywowali samobójczy tryb życia albo dochodzenie do celu po trupach.
    Co za sobą zostawili to zgliszcza niejednokrotnie nie tylko własnego życia. I epickie osiągnięcia które tak na prawdę epickie nie są, co najwyżej dodają sławy okupionej ogromnymi stratami.

  • feurig59

    Oceniono 4 razy 4

    Sytuacje bezposredniego smiertelnego zagrozenia maja ogromny potencjal w otwieraniu sie swiadomosci.

  • Oceniono 7 razy 1

    To już nie lepiej helikopterem lecieć na szczyt i tam osiągnąć szczytowanie??, nawet bez partnera a na przykład przy pomocy stymulatorów japońskich

  • Anna Karenina

    Oceniono 5 razy 3

    @foolbuster12
    Widzisz tylko to co chcesz widzieć. Kluczowym fragmentem mojej wypowiedzi była wzmianka o stwierdzonych faktach czyli o tym jak wiele osób zginęło już w górach, pozostawiając często osierocone dzieci, partnerów nie pozostawiając im żadnego wyboru, o tym, że ta pasja polega na sprawianiu przyjemności i dostarczaniu ekstremalnych wrażeń samemu sobie (zwykły egoizm i egocentryzm) co jest przekładane w hierarchii ważności nad własną rodzinę. Nikt inny nic z tego nie ma, jedyne co ma to obawę że tatuś/ mąż/ żona już może nie wróci. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania. Moje zdanie jest właśnie takie.

  • Anna Karenina

    Oceniono 17 razy 3

    Niestety moje zdanie o alpinistach jest takie, że wszyscy z nich chcą realizować jakieś swoje chore ambicje. Poświęcają mnóstwo pieniędzy, czasu i zdrowia na realizację swoich egoistycznych celów, zaniedbując w tym czasie to co naprawdę wartościowe. Wspinając się nie robią nic dobrego na innych, a jedynie coś sobie udowadniają, szukając przy tym chorej sławy. W pewnym sensie to nieszczęśliwi ludzie, którym raczej należy współczuć.

  • podobny_do_nikogo

    Oceniono 16 razy 0

    Niesamowita osobowość, taka, która ciągnie cywilizację do przodu (i do góry) :) Zawsze się w niej kochałem.

  • bzychnur

    Oceniono 19 razy 3

    no coz, zawsze podejrzewalem, ze wspinacze to ludzie z jakimis problemami.
    teraz mam pewnosc. przynajmniej w odniesieniu do wandy. ale nawt sie im nie dziwie.
    jak mam problemy i ide do psychologa za rogiem, zeby sobie z nimi pordzic, to uchodze za wariata i osobnik slbego psychicznie. jak mam problemy i skrecam sobie kark gdzoes w sniegu i mrozie na koncu swiata to znajda sie zawsze jacys ludzie co uznaja mnie za twardziela i pasjnata. czekam na nastepne wynurzenia himalaistow...

  • kewlys1963

    Oceniono 19 razy 1

    Góry ją rozsławiły i góra ją zabrała...
    Być może "o jedną górę za wysoko..." i dlatego jej indywidualizm przynosił śp. Rutkiewicz sukcesy, ale również nieomylność sprawiła, że źle oceniła swoje możliwości nie będąc w pełni sił.
    A w górach i na takich wysokościach, nie ma zmiłuj...
    Inni jej nie lubili..?
    A może zwyczajnie, zazdrościli...
    Nic dziwnego, ale nie można jej potępiać...miała swoją pasję, swój styl i osiągnięcia.
    Zaginęła czy zginęła, jakie to ma teraz znaczenie..?
    Być może kiedyś odnajdą jej ciało...zmumifikowane...

  • n29a

    Oceniono 8 razy 0

    Legenda jedno, wspomniania drugie - kwestia "Wandzi" została zgrabnie ujęta we wspominkach A. Czerwińskiej.

  • anders76

    Oceniono 7 razy -1

    Mialem pewna ilosc przyjaciol i znajomych wspinajacych sie ostro, ale !byli chlopcy, byli, ino sie skoncyli", zostala dwojka, przestali w pore.
    Czesc ludzo odczuwa niekontrolowana potrzebe ekstremizmu dla ciaglego potwierdzania swojej wartosci. Nigdy dosyc, nigdy stop. Dopuki ryzykuja sami soba to ok, aczkolwiek i tak ich szkoda, mogliby innym dac duzo radosci i wartosci gdyby nie odeszli. Szkoda Jej jak i wszystkich innych lezacych gdzies w himalajskich sniegach i lodowcach. Za pareset lat lodowiec ich odda w nienaruszonym stanie, w takim jakim byli gdy ich pochlonal.

  • domektomek

    Oceniono 32 razy 8

    Rutkiewicz po trupach do celu???
    Wcale nie dziwi mnie taki tytuł.
    Pamiętam wypowiedź pani Wandy, kiedy na jednej z samotnych wypraw mijała drugą samotną alpinistkę. Rutkiewicz miała świadomość że Francuzka jest na skraju wyczerpania, nie ma sprzętu i zginie w górach. Co zresztą nastąpiło, bo Francuzka nie pojawiła się w bazie. Rutkiewicz minęła ją jak powietrze.
    Przeraziła mnie wówczas jej wypowiedź, świadcząca o skrajnym braku człowieczeństwa i egoiźmie.
    Wówczas całkowicie straciłem szacunek do niej i jej wyczynów.

  • foolbuster12

    Oceniono 28 razy 0

    Ktoś, kto nigdy nie czuł potrzeby chodzenia po górach, nie powinien brać się za pisanie biografii człowieka gór, zwłaszcza tak wybitnego, jak Wanda Rutkiewicz. Skutkiem takiej pisaniny są pseudopsychologiczne bzdury. A prawda jest prosta: wśród ludzi, którzy poczuli oddech wielkiej przestrzeni po wejściu na szczyt jedni są bardziej sprawni fizycznie, inni mniej. Ci, którzy czują się na siłach spróbować dróg trudniejszych, próbują tak długo, aż napotkają barierę swojej sprawności i wytrzymałości. Niektórzy giną przy spotkaniu z barierą. U Wandy Rutkiewicz ta bariera była dalej niż u innych, więc dokonywała rzeczy niemożliwych dla zwykłych ludzi. Ale z wiekiem bariera przybliżyła się, czego WR prawdopodobnie nie zauważyła albo nie chciała się z tym faktem pogodzić i też zginęła próbując wejścia, które wtedy było już dla niej za trudne.

  • a.d.b

    Oceniono 16 razy 2

    Książka jest naprawdę dobra. Już miałam okazję ją przeczytać. Rzeczywiście pokazana "druga strona księżyca", masa opinii różnych ludzi, niekoniecznie przyjaciół. Czyta się "Wandę" świetnie, szczególnie te partie, które właśnie najmniej dotyczą gór.

  • lignan

    Oceniono 40 razy 6

    Wanda Rutkiwicz była odmiennej orientacji i stad jej nieudane życie osobiste, ale i sukcesy w typowo męskim himalaizmie... A to nie były czasy, ze jakies coming outy były możliwe. Taka Navratilova himalaizmu... to tez powodowało, ze igrała ze śmiercią, bo nie była szczęśliwa...

  • darek7262

    Oceniono 24 razy -6

    Miała taką osobowość, od niej niezależną. Opisywanie o niej wiele przykrych rzeczy jest prymitywizmem i chamstwem.

  • prawdziwek89

    Oceniono 50 razy 4

    To rzeczywiście niezwykła kobieta, zwłaszcza na tle dzisiejszych czasów, kiedy na salonach królują plastikowe, wypełnione botoksem i implantami modeleczki, pseudo-aktoreczki czy prezentereczki, a szczytem odwagi jest przyjść do studia tv bez majtek.

  • tinley

    Oceniono 45 razy -7

    Dajcież spokój. Czego nie lubie w Polakach to wrodzonej im umiejętnosci tworzenia mitów i pomników z rzeczy i osób o pospolitej i nieskomplikowanej proweniencji. Tak jest i z Wandą Rutkiewicz. Himalaistką była wyborną, ale cóż... rzeczą publicznie wiadomą jest ze była nei do życia. Skrajna egoistka i megalomanka. Jeśłi dobrze pamietam to w 86 gdy straciła partnerów na K2 - Barrardów to wszyscy w bazie byli mocno przybici a Wanda juz plnowała jak wejść za chwilę na sasiedni Broad Peak. I to nie jest wymysł tylko sprawa opisana przez osobę która tam była. To jedno zdarzenie pokazuje prawdę o jej mentalności. To że nie była lubiana przez polskie środowisko to chyba nie przypadek. Poszła z Niemcami na Everest i znów problemy. I tak ze wszystkimi. A to biadolenie jakie to ona cieżkie dzieciństwo miała to bzdury. A kto nei miał takiego w latach 40? Chyba tylko dzieci ambasadorów w Ameryce Południowej.
    Większość polskich himalaistów miała przed oczami nie góry ale karierę jaką można było rozwinąć dzięki ich zdobywaniu. Himalaiści w latach 80 to byli niemal celebryci z duzymi kontraktami sponsorskimi od zachodnich firm. Owszem - to trzeba lubić i mieć warunki na uprawianie tego sportu, ale nie ukrywajmy. dla niektórych to przygoda zycia ktora zaczęła sie na skałkach, dla innych okno na świat a dla jeszcze innych kariera i intratny biznes - przynajmniej w 2poł lat 80

  • Marek Rydzewski

    Oceniono 45 razy 5

    Wanda Rutkiewicz (Blaszkiewicz)
    To rzeczywiscie byla zadziwiajaca dziewczyna! Poznalem ja jako starsza siostre mego kolegi z klasy Michala Blaszkiewicza na tzw "prywatce" u Michala a bylismy wtedy w 8 czy 9 klasie II liceum we Wroclawiu (rok 1963- 64?) Michal rowniez byl chlopakiem wysportowanym - pozniej skonczyl Fizyke na Uniw. wroclawskim; w czasie prywatki Wanda interweniowala, ze muzyka jest za glosna i kazala wyciszyc, byla dosc obcesowa i stanowcza ale nasze protesty, ze to The Beatles nie pomogly.
    To jako wspomnienie. O Wandzie, niewatpliwie niezwyklej kobiecie! Pisze to z Zambii gdzie przebywam jako geolog rowniez po Uniw.Wrocl.od wielu lat (od 1989r)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX