Oleg Sentsow

Oleg Sentsow (fot. Antonymon / Wikimedia.org / CC-BY-SA-4.0)

ludzie

Więzień polityczny Sencow. Świat zapomina o człowieku, który odsiaduje 20-letni wyrok na Syberii

Ołeh Sencow jest uwięziony w syberyjskim łagrze. Wyrok - 20 lat. Nie ma szans na przedterminowe zwolnienie. Nie ma też co liczyć, by skupione na rosyjskim mundialu światowe media zająknęły się o jego sprawie. Dlatego przypominamy jego historię oraz rozmowę z Askoldem Kurowem, reżyserem filmu o Ołehu, jego prawnikiem Dmitrim Dinze i kuzynką Sencowa - Natalią Kaplan.

Dziesięć lat temu igrzyska olimpijskie w Pekinie nie zmieniły losu chińskich więźniów politycznych. Trwały zresztą w najlepsze, gdy goszczący na tym święcie pokoju i sportu Władimir Putin z olimpijskim spokojem podjął decyzję o ataku na Gruzję.

Od 14 czerwca 2018 roku kamery całego świata będą skierowane na Rosję. Ale nie na łagier na Syberii, gdzie siedzi Ołeh Sencow, ale na wybudowane za miliony boiska, na których rozegrany zostanie rosyjski mundial. O Sencowie nikt niepowołany się nie dowie, nikt o niego pewnie nawet nie zapyta.

A pytać powinni wszyscy - o stan jego zdrowia.

Ołeh - jak podaje tvn24.pl za PAP - od 32 dni głoduje, a tydzień temu trafił na reanimację, a potem na oddział lekarski. I od tego czasu nie ma wiarygodnych informacji o stanie jego zdrowia, jego krewna przekazała tylko, że nie zamierza rezygnować z protestu głodowego. Za wierność sobie może zapłacić wysoką cenę.

Przypomnijmy więc najpierw historię Ołeha.

Urodzonego w Symferopolu na Ukrainie reżysera i aktywistę rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) zatrzymała 11 maja 2014 r. Ponad rok później został skazany na 20 lat syberyjskiego więzienia za działalność terrorystyczną. Co tak naprawdę zdążył zrobić Sencow? Zrealizował jeden film - "Gracz", który z sukcesem pokazywano na festiwalach na całym świecie w 2011 r. Zaangażował się w pomoc obrońcom Krymu, dostarczając im najpotrzebniejszych rzeczy. Postawił się silnemu przeciwnikowi i ponosi za to karę.

Reżyser przetrzymywany jest w łagrze na terenie Jakucji (fot. materiały prasowe)Reżyser przetrzymywany jest w łagrze na terenie Jakucji (fot. materiały prasowe)

W łagrze Sencow spędził już prawie cztery lata. Od chwili zatrzymania nie widział swoich dorastających dzieci (młodszy chłopiec cierpi na dziecięcy autyzm), ani razu nie spotkał się z żoną czy matką. Kontakt więźnia z rodziną ograniczony jest do trzech wizyt rocznie, a także trzech-czterech 15-minutowych rozmów telefonicznych miesięcznie, ale Ołeh nie chce widzieć nikogo z najbliższych. Po pierwsze, droga z domu na Krymie, gdzie mieszkał przed zatrzymaniem, na Syberię, gdzie odsiaduje wyrok, to ponad 6000 kilometrów. Co jednak istotniejsze, Ołeh zabronił rodzinie przyjeżdżać po tym, jak zobaczył, w jakim stanie są współwięźniowie po takich wizytach - smutni, załamani, bez nadziei i chęci do życia. Ołeh za wszelką cenę musi pozostać skupiony, uważny, czujny. Kiedy się ogląda zapisy multimedialne z rozpraw, w pamięć zapadają jego szeroko otwarte oczy, w których kryje się szok, niedowierzanie pomieszane z rezygnacją i bezsilnością. Ale jest i chęć działania.

List z prośbą o uwolnienie Ołeha podpisali członkowie Europejskiej Akademii Filmowej z Agnieszką Holland, Andrzejem Wajdą, Wimem Wendersem, Pedro Almodóvarem i Kenem Loachem na czele. Dzięki takim inicjatywom co jakiś czas temat Sencowa wraca do mediów. Jednak tak naprawdę widok politycznego więźnia jest medialnie interesujący tylko na początku i na końcu jego kary - te dwadzieścia lat pomiędzy, które czekają Ołeha, to sprawa rodziny i systemu wymiaru sprawiedliwości.

Dlatego przypominamy rozmowę sprzed roku, przeprowadzoną przy okazji premiery współprodukowanego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej filmu "Proces. Federacja Rosyjska przeciwko Ołehowi Sencowowi". Reżyser Askold Kurow, obrońca Ołeha Dmitri Dinze i jego kuzynka Natalia Kaplan tłumaczyli, dlaczego nad jego skazaniem nie wolno przejść do porządku dziennego.

Magdalena Maksimiuk: Od kiedy zna pan Ołeha i w którym momencie zdecydował się pan zrealizować swój film właśnie o jego procesie?

Askold Kurow, reżyser filmu "Proces. Federacja Rosyjska przeciwko Ołehowi Sencowowi": - Pierwszy raz spotkałem go mniej więcej trzy lata przed aresztowaniem. Najpierw rozmawialiśmy mailowo, potem przyjechałem na premierę jego filmu "Gracz", który później pokazywał m.in. na festiwalu w Rotterdamie. Kiedy go aresztowano, wszyscy - jego rodzina, znajomi filmowcy, sąsiedzi - przeżyli absolutny szok. Z Krymu, skąd pochodzi, przewieziono go do Moskwy, gdzie odbywały się przesłuchania. Na początku jeździłem tam, by go zobaczyć i wesprzeć. Po kolejnej wizycie dotarło do mnie, jak bardzo wszyscy jesteśmy bezsilni w obliczu systemu działającego jak bezlitosna, cyniczna maszyna, która w żaden sposób nie pozwala udowodnić czyjejś niewinności. Zdałem sobie wtedy sprawę, że nie mogę pomóc Ołehowi żadnymi sposobami. Jedyne, co mogę, to zrobić o nim film i starać się go pokazywać każdemu, kto będzie chciał obejrzeć. Myślę, że Ołeh zrobiłby na moim miejscu dokładnie to samo.

Dmitri Dinze, obrońca m.in. Pussy Riot i Ołeha Sencowa: - Bardzo ważne są też głosy z całego świata, które płyną w obronie Ołeha. Kiedy prawnik mówi o sprawie swojego klienta, to jedno, ale drugie, kiedy wstawiają się za nim życzliwi ludzie, do tego często znani i poważani na świecie.

Ołeha oskarżono o terroryzm i skazano na prawie 20 lat w syberyjskim łagrze.

Dmitri Dinze: - Oskarżono go o stworzenie organizacji terrorystycznej, działalność w niej, a także nielegalny obrót bronią. Postawiono mu zarzuty dwóch podpaleń, które też są uznawane za przestępstwa o charakterze terrorystycznym, próbę wysadzenia pomnika Lenina i pomnika upamiętniającego II Wojnę Światową, tzw. "wiecznego ognia" w Symferopolu.

O uwolnienie Olega Sencowa polscy artyści apelowali na 19. gali Polskich Nagród Filmowych Orły 2017 (fot. Gazeta.pl)O uwolnienie Ołeha Sencowa polscy artyści apelowali na 19. gali Polskich Nagród Filmowych Orły 2017 (fot. Gazeta.pl)

Istotą całej sprawy jest to, że Ołeha zatrzymano w okresie przejściowym - tuż po aneksji Krymu, ale zanim jeszcze obywatele Ukrainy automatycznie stali się obywatelami Rosji. Rosja potrzebowała przykładu dla tych, którzy mogliby odważyć się jej sprzeciwić. Po Majdanie Ukraińcy byli naprawdę zjednoczeni. Przez te parę miesięcy tworzyli prawdziwie jeden naród, gotowy solidarnie i jednym głosem bronić własnej tożsamości. W tym duchu ludzie spotykali się, pomagali sobie, rozmawiali. Tak zastała ich aneksja Krymu. Kiedy do niej doszło, Ołeh i inni pomagali ukraińskim żołnierzom i ich rodzinom, którzy jeszcze zostali na Krymie, w wydostaniu się z półwyspu czy organizacji leków i żywności.

Ołeh na wszystkich dostępnych materiałach z przesłuchań nieustannie podkreśla swoją ukraińskość ubiorem, gestami czy nawet śpiewaniem hymnu. Rosja natomiast odmówiła jego ekstradycji do Ukrainy już jako obywatela rosyjskiego.

Askold Kurow: - Oczywiście podkreślanie ukraińskiego pochodzenia to kwestia jego osobistego wyboru. Ołeh czuje się Ukraińcem i tego nic nie zmieni, a już na pewno nie zmiana granic czy jego uwięzienie. Wielu ludzi w czasie Majdanu zachowywało się podobnie. To ich sposób walki. Mieszkańców Krymu nikt nie pytał, do jakiego kraju chcą należeć, kim się czują. Ktoś sięgnął i zabrał ich ziemię, ich dom. Ołeh mówił o tym też w czasie jednego ze swych wystąpień przed sądem, że nie jest niewolnikiem przypisanym do ziemi, żeby go można było dowolnie przesuwać i zmieniać tożsamość.

Ołeh nie był jednak jedynym, którego aresztowano w związku z tą samą sprawą. FSB zatrzymała również 24-letniego Aleksandra Kolczenkę - uczestnika studenckich demonstracji proekologicznych i antyfaszystowskich, który dostał wyrok 10 lat łagru. Zatrzymano także Giennadija Afanasjewa - 23-letniego działacza proukraińskiego ruchu na Krymie, oraz 33-letniego Aleksieja Czirnija - nauczyciela historii wojskowości z symferopolskiego instytutu kultury. Afanasjew i Czirnij zostali skazani na 7 lat łagru, bo podpisali zeznania obciążające Sencowa i Kolczenkę, po czym oświadczenia odwołali przed sądem.

Dmitri Dinze: - Działalność Ołeha polegała na jednoczeniu ludzi wokół idei solidarności i braterstwa, a także udzieleniu humanitarnej pomocy żołnierzom, którzy walczyli na Krymie. Wśród osób, które chciały działać razem z nim, był Kolczenko, był Afanasjew i Czirnij. Dla Ołeha sensem działania we wspólnocie była pomoc walczącym, ale nie sama aktywna walka. Po zatrzymaniu całej czwórki FSB uznała, że to Ołeh był organizatorem i głównym mózgiem rzekomej "operacji terrorystycznej". Nikt nie protestował przeciw temu, bo też nikt nie chciał się znaleźć na jego miejscu.

Kadr z filmu ''Proces...'' (fot. materiały prasowe)Kadr z filmu ''Proces...'' (fot. materiały prasowe)

Gdzie znajduje się teraz Ołeh Sencow?

Dmitri Dinze: - W łagrze w Jakucji, w najdalej na wschód wysuniętej części Syberii, gdzie klimat jest naprawdę bardzo surowy. Pamiętajmy, że to tam jest najzimniejsze zamieszkane miejsce na ziemi. Temperatury mogą spadać nawet do -50° Celsjusza. To też niezwykle pilnie strzeżone miejsce. Z tego, co wiem, Ołeh jest traktowany dość dobrze, nie jest do niczego zmuszany, dostaje wszystkie paczki i listy.

Ołeh nie chce widzieć rodziny. Jaki macie z nim kontakt?

Askold Kurow: - Kiedy Ołeh stawał przed sądem w Rostowie, złożyłem wniosek o możliwość przeprowadzenia wywiadu na potrzeby naszego filmu, ale nie dostałem zgody. Próbowaliśmy też innego sposobu: obrońca Ołeha - Dmitri - nosi ze sobą maleńki mikrofon tak na wszelki wypadek. Myśleliśmy, żeby skorzystać z przerw w przesłuchaniach i wtedy zadawać mu jakieś pytania, które moglibyśmy wykorzystać, ale Ołeh odmawia takiego partyzanckiego działania. Twierdzi, że wszystko, co chce powiedzieć, mówi w swoich wystąpieniach i ja go doskonale rozumiem. Nie chce się ukrywać, nie chce tajemnic - to są najwyraźniej zasady działania wymiaru sprawiedliwości, ale nie jego.

Jak najbliższa rodzina Ołeha znosi rozłąkę?

Natalia Kaplan, kuzynka Ołeha, ich matki są siostrami: - To kwestia okoliczności, przed którymi stoimy. Nie ma po prostu innej opcji. Staramy się zrobić wszystko, żeby dzieci ucierpiały jak najmniej, chociaż łatwo nie jest. Po prostu nie da się zastąpić im ojca. Rodzina Ołeha prowadzi spokojny tryb życia, nie chce i nie potrzebuje światła jupiterów, nie udziela wywiadów, nie pojawia się publicznie. Właśnie dlatego, żeby dzieci nie przeżywały jeszcze bardziej tego, co się stało z Ołehiem.

Co się dzieje z żoną Ołeha? W filmie nie pojawia się ani razu, chociaż jest o niej mowa.

Askold Kurow: - To dość skomplikowana sprawa. Ołeh był z żoną w separacji już na kilka lat przed aresztowaniem. Ich wspólne dzieci mieszkają głównie z nim i babcią. Zdaję sobie sprawę, że to taka biała plama w filmie, ale zupełnie nie wiedziałem, jak mógłbym podejść do tego tematu. Nikt z rodziny Olega nie wspomina o jego żonie, nie chciałem naruszać tego tabu, więc postanowiłem nie umieszczać tego wątku w filmie i skupić się na osobach, które są w życiu Ołeha obecne na co dzień. Myślę, że tak jest po prostu najuczciwiej.

Czego jeszcze nie zobaczymy w filmie?

Askold Kurow: - Na wstępnym etapie produkcji mieliśmy ponad 200 godzin materiału, zarówno wideo, jak i audio, całe tomy akt i wycinków prasowych. Starałem się podejść do tego tematu tak obiektywnie, jak to tylko możliwe w tych specyficznych okolicznościach. Chciałem udzielić odpowiedzi na trudne pytania tak, aby nikt nie został pozbawiony konkretnych odpowiedzi i nie miał wrażenia, że coś próbujemy ukryć. Oczywiście poza kwestią żony Ołeha - choć wydaje mi się, że z perspektywy procesu jej postać nie jest aż tak istotna. Nie mogliśmy też opowiedzieć o zupełnie wszystkim, co się wydarzyło, wtedy ten film byłby po prostu za długi i zbyt nudny. Nie można było wchodzić w szczegóły i zagmatwane kwestie proceduralne, które też mają ogromne znaczenie dla sprawy, ale niekoniecznie dla filmu dokumentalnego.

Nie zdecydował się pan na pokazanie zbyt wielu emocjonalnych scen ani wywiadów z dziećmi. W "Procesie" widzimy tylko dzieci Ołeha rozmawiające z nim przez telefon. To jednak krótka scena, ucięta dość szybko. Dlaczego?

Askold Kurow: - Nie przepadam za gadającymi głowami w filmach dokumentalnych. Wywiady to nie moja specjalność. Lubię podglądać ludzi w sytuacjach, które są dla nich naturalne, a nie stworzone sztucznie na potrzeby filmu.

Miałem możliwość i pokusę pokazania większej liczby emocjonalnych scen, ale to nie byłoby ani prawdziwe, ani słuszne. Zarówno Ołeh, jak i jego dzieci i matka są bardzo silni psychicznie. Nawet w tej scenie, w której dzieci rozmawiają z ojcem przez telefon i jego córka płacze, po chwili sama orientuje się, że w ten sposób tylko zasmuci ojca i babcię - i przestaje. Wszyscy są tak naprawdę silni siłą matki Ołeha. Kiedy tylko ją zobaczyłem, od razu wiedziałem, dlaczego Ołeh to wszystko wytrzymuje. Ma to w genach.

Sencow został zatrzymany w maju 2014 r. (fot. materiały prasowe)Sencow został zatrzymany w maju 2014 r. (fot. materiały prasowe)

W jaki sposób decydował pan, które elementy i w jakiej formie należy zawrzeć w tym dokumencie? Na ekranie oglądamy fragmenty przemów Ołeha, wycinki wiadomości, archiwalia.

Askold Kurow: - To była niesamowicie długa podróż. "Proces" realizowaliśmy rok i cztery miesiące, potem jeszcze sam montaż trwał rok. Powstało kilka wersji filmu, nad którymi pracowaliśmy z trzema montażystami. Wszystko dlatego, że zmagałem się z osiągnięciem stanu równowagi pomiędzy historią osobistą, procesem, sprawą oskarżenia, a także sytuacją w Rosji i na Ukrainie po aneksji Krymu, które zapoczątkowały naprawdę istotne przemiany i określone nastroje społeczne.

W całej tej historii interesuje mnie przede wszystkim jednak podstawowy wątek: co dzieje się z człowiekiem, który stoi przed życiowym wyborem: zaprzepaścić własne ideały i iść na układ z obcym mocarstwem, czy zachować integralność, kręgosłup moralny i uparcie trwać w przekonaniu o słuszności własnych decyzji i sądów. Po drugie, czy da się zauważyć moment, w którym bohater staje się zdrajcą - tak niektórzy dzisiaj określają Ołeha. Dla Sencowa sytuacja jest prosta: jako obywatel Ukrainy nie czuje się zobowiązany do lojalności wobec Rosji, która prawnie powinna być teraz jego ojczyzną. W podzielonym Krymie nic nie jest jednak tak jasne i oczywiste.

Czy w ogóle można jeszcze coś zrobić w sprawie Ołeha w sądzie? Jaka jest strategia jego obrony na najbliższy czas?

Dmitri Dinze: - Prawnie - nie ma żadnej szansy. Wszystkie drogi odwoławcze wyczerpaliśmy. W tej chwili jedynie prezydent może coś zrobić, ale są na to małe szanse.

A co z wymianą więźniów politycznych? Czy niedawna sprawa Nadii Sawczenko ma jakiś wpływ na sytuację Ołeha?

Dmitri Dinze: - W międzyczasie zmieniła się niestety strategia polityczna dotycząca wymiany więźniów. Jeszcze w zeszłym roku wymieniono Giennadija Afanasjewa, ale władze wiedzą, że uwolnienie Sencowa pozwoli mu głośno i dobitnie mówić prawdę o tym, co się zdarzyło. Jego sprawa jest polityczna i głośna, bo Ołeh zawsze dobitnie wyrażał swoje poglądy polityczne. Rosja musi zdawać sobie sprawę, że jego uwolnienie chwilowo może i poprawi wizerunek Federacji, ale w ostatecznym rozrachunku będzie dokładnie odwrotnie, bo Ołeh nie będzie milczał.

Zdaniem prawników, szanse na uwolnienie Sencowa są w tej chwili bardzo niewielkie (fot. materiały prasowe)Zdaniem prawników, szanse na uwolnienie Sencowa są w tej chwili bardzo niewielkie (fot. materiały prasowe)

Czy nie macie państwo przypadkiem wrażenia, że ludzie powoli zapominają o sprawie Ołeha? Po dwóch latach od aneksji kwestia Krymu wydaje się należeć do przeszłości. Ludzie starają się ułożyć sobie życie w nowej rzeczywistości.

Natalia Kaplan: - Tak, rzeczywiście, takie uczucie towarzyszy nam niestety coraz częściej. Szczególnie po całej procedurze wymiany Nadii Sawczenko na żołnierzy GRU w maju 2016 r. W Rosji słyszy się, że nie będzie więcej wymian żołnierzy, bo Nadia okazała się być wielkim rozczarowaniem. Po uwolnieniu stała się aktywnym politykiem. Deklarowała nawet chęć objęcia stanowiska prezydenta Ukrainy.

Poza tym obecnie więźniów politycznych zostało już tylko 44, wszyscy Ukraińcy. Ukraińska ulica nie chce zaogniać sytuacji dla tych kilkudziesięciu osób. Trudno jest utrzymać uwagę opinii publicznej na dłużej, nie w dzisiejszych czasach, kiedy co chwilę pokazywane są nowe wiadomości. 24 godziny na dobę.

Magdalena Maksimiuk. Dziennikarka filmowa współpracująca z polskimi i amerykańskimi mediami. Doktorantka Polskiej Akademii Nauk, wykładowca w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Uwielbia chodzić po dużych miastach i londyńskich teatrach.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (21)
Zaloguj się
  • bylypisior

    Oceniono 21 razy 7

    A czym MY się różnimy od kacapów? Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości w podobny (od strony prawnej) sposób wykańcza przedsiebiorców. Co z tego, że nie w więzieniu (większość) - jak pozbawieni firm, dobrego imienia - wskutek bezprawnych działań urzędników nie mają przed sobą żadnego życia (prywatnego).

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 22 razy 6

    Mam wątpliwości, czy Rosja rzeczywiście "powinna" być prawnie krajem Sencowa. Mieszkańcom Krymu przysługiwało prawo do złożenia oświadczenia, że chcą pozostać obywatelami Ukrainy i rozumieją, że w tej sytuacji będą na terytorium Krymu cudzoziemcami. Jeśli się nie mylę, Sencow twierdził, że takie oświadczenie złożył. "Oczywiście" Rosja i tak uznaje tylko te dokumenty, które chce...

  • 1group

    Oceniono 8 razy 4

    A w Polsce zapomina się o rzekomym szpiegu rosyjsko-chińskim,który siedzi już ok.dwóch lat bez wyroku,bo nie mogą mu dopasować zarzutów.

  • kacap_z_moskvy

    Oceniono 4 razy 2

    Po pierwsze nie jest rezyserem. Bo nikt nie zna zadnego jego filmu. A jest terrorystem. Bo przeprowadzil zamach terrorystyczny. A po drugie, co jest z Sawczenko. Slowo w slowo to samo pisaliscie, a co teraz? Gloduje, ale o jej wiezieniu ani slowa...

  • pik111

    Oceniono 4 razy 2

    A może by tak obrońcy Sencowa zaczęli coś robić w sprawie więźniów Guantanamo, czy strzelania do Palestyńskich dzieci przez wiadomo jaką nację, ale za to nie zapłacą $. Dobrze że Rosją rządzi prawdziwy mąż stanu czyli Putin. Wszystkie półgłówki a zwłaszcza politycy próbujący destabilizować Rosję niech się pukną w puste łby co się stanie gdy Rosja podzieli się na kilka nieprzewidywalnych państw w których byle watażka będzie miał broń atomową. Oczywiście USA taki scenariusz odpowiada, bo wojna rozegra się w Europie.

  • metenburg

    Oceniono 2 razy 2

    Ciekawe czy pani Maksimiuk upomni sie o wiezniow politycznych podczas mistrzostw w 2026 ? Leonard Peltier, Mumia Abu Jamal, Simon Trinidad ??? Czy bedzie pani miala odwage, przeciez to nie Rosja ?

  • buk-humor-dziczyzna

    Oceniono 1 raz 1

    dobry rosyjski przestępca,

  • ri-pi

    Oceniono 9 razy 1

    Wszystkie międzynarodowe organizacje potwierdziły że to Gruzja rozpoczęła atakiem na wojska rosyjskie tylko nasze tępe zajadłe bezmózgi twierdzą że było odwrotnie.

  • c.t.k

    Oceniono 11 razy 1

    Pani Mgdalena Maksimiuk:"Uwielbia chodzić po dużych miastach i londyńskich teatrach",wystarczyło pani czasu w antraktach,żeby odwiedzić Ołecha na Syberii?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX