Rozmowa
Jarosław Wałęsa i Lech Wałęsa (fot. Rafał Malko/Agencja Wyborcza.pl)
Jarosław Wałęsa i Lech Wałęsa (fot. Rafał Malko/Agencja Wyborcza.pl)

Instytut Pamięci Narodowej przedstawił najnowsze ustalenia biegłych w sprawie "TW Bolek". - Myślę, że dziś nie ma żadnych wątpliwości co do współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa - powiedział prezes IPN Jarosław Szarek. Jak dodał, ze sporządzonej przez biegłych opinii wynika, że odręczne zobowiązania o podjęciu współpracy z SB z 21 grudnia 1970 roku zostało w całości nakreślone przez Lecha Wałęsę. Podobnie jak 17 odręcznych pokwitowań odbioru pieniędzy za przekazane funkcjonariuszom SB informacji. Były prezydent, który został przesłuchany w trakcie śledztwa, stanowczo zaprzeczał, że to jego pismo i zapewniał, że "nie brał pieniędzy" od SB.

Oglądał pan konferencję IPN-u?

- Tak. I powiem pani, że bardzo mi przykro, iż bohater narodowy, którym jest mój ojciec, twórca wolnej Polski, jest znowu atakowany. Widzi pani, PiS dochodzi do władzy i nagle się okazuje, że pojawiają  się nowe "fakty" dotyczące działalności mojego ojca. To jest po prostu ohydne.

Dokumenty w sprawie "TW Bolek" badał doświadczony zespół krakowskich biegłych. Ma pan wątpliwości co do ich ustaleń?

- Opinia biegłych odnosi się do dokumentów przygotowanych przez Kiszczaka. Tak, to są oryginalne dokumenty przygotowane przez tamtą władzę. Tego nie kwestionuję. Pomija się jednak fakt najważniejszy: te dokumenty były przygotowane przez ówczesną władzę, żeby dyskredytować mojego ojca. I to się właśnie dzieje.

Konferencja IPN-u w sprawie teczek 'TW Bolek' (fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Stwierdzono jednak, że podpis pana ojca na dokumentach SB był oryginalny.

- Ja mogę to skomentować patrząc po sobie. Sam podpisuję codziennie dziesiątki dokumentów, więc mój podpis jest w tej chwili w tysiącach miejsc. A przecież jestem tylko zwykłym europosłem. Mój ojciec podpisywał się pewnie na milionach dokumentów, jako zwykły człowiek, przewodniczący Solidarności lub Prezydent Polski. Dla mnie z nich wszystkich liczy się tylko kilka, jak ten, którym zakończył strajki w roku 1980.

Ojciec sam mówił, że w latach 70., kiedy został zatrzymany po demonstracjach, coś podpisał.

No właśnie...

- Podpisał cokolwiek, żeby wyjść na wolność, bo się po prostu bał! Miał wtedy młodą żonę i miesięcznego synka, do których chciał wrócić. I rzeczywiście coś podpisał, o czym mówi już od lat. Zrobił to, żeby żyć. Ale nie był zdrajcą, nie był agentem. Nie donosił na swoich kolegów. Nie współpracował z SB.

Dokumenty ujawnione przez IPN (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Historycy z IPN najwyraźniej uważają inaczej.

- Musimy wrócić do początku tej sprawy. Generał Kiszczak, mając pod sobą cały aparat władzy w ówczesnej Polsce, produkował liczne dokumenty na mojego ojca. Gdy mój ojciec miał otrzymać w 1982 roku Nagrodę Nobla, to ceremonia została przełożona. Dlaczego? Dlatego, że do Komitetu Noblowskiego zostały wysłane materiały podważające wiarygodność ojca. Komitet analizował, czy rzeczywiście powinien dostać Nobla. W efekcie dostał tę nagrodę rok później. Rodzi się więc pytanie, dlaczego generał Kiszczak, który miał oryginalne dokumenty, podrabiał i preparował kolejne. To moim zdaniem świadczy o braku logiki w działaniach pomagierów Kiszczaka, którzy zresztą funkcjonują do dziś. Naprawdę, generał Kiszczak śmieje się zza grobu, że jego ciężka praca jeszcze teraz przynosi efekty.

Kopie materiałów z tzw. 'archiwum Kiszczaka ' (fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

Panu, jak słyszę, do śmiechu nie jest.

- Bo to jest bardzo zła lekcja edukacyjna dla przyszłych pokoleń. Jeśli tak wielki, tak zasłużony człowiek może być tak szykanowany to czy my wychowamy patriotów, którzy będą potrafili bronić polskiej racji stanu? To kwestia przyszłości, a póki co musimy pamiętać, że mój ojciec ma niekwestionowane zasługi dla naszego kraju. Tymczasem instytucja publiczna, jaką jest IPN, publikuje jedynie jakieś paszkwile o Lechu Wałęsie, a przez tyle lat nie pokusili się, by napisać książkę o wspaniałym przywództwie mojego ojca w latach 80. O tym, jak go wtedy inwigilowano, o tym, jak go represjonowano. O tym IPN nie opublikował nawet krótkiej notatki. Ciekawe, dlaczego jednostronnie pokazują coś, co samo w sobie jest zakłamaniem, a nie pokazuje istoty działalności mojego ojca i tego, jak wielkim był w tamtym czasie przywódcą. A przecież Lech Wałęsa jest bohaterem naszego kraju i wiem, że wielu Polaków tak myśli.

Lech Wałęsa (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Jest pan pewien uczciwości swojego ojca?

- Bez dwóch zdań. I stoję za nim murem. Wie pani dlaczego? Mój ojciec jest zaszczuty. Po każdym takim ataku, gdy się spotykamy, stara mi się po raz kolejny wyjaśniać, jak to było. Mówi: "Jarek, posłuchaj, to było tak...", Stara mi się to wszystko tłumaczyć jak kompletnie obcemu człowiekowi. To mi daje absolutną pewność, że nie był agentem. Bo on nie musi się tłumaczyć własnemu synowi, a mimo to chce to robić i robi.

To mnie strasznie boli. Boję się, czy mój ojciec to wytrzyma. Ma już przecież swoje lata i takie ataki na pewno nie pomagają mu w utrzymaniu dobrego zdrowia. Jako synowi jest mi bardzo przykro, że teraz musi coś takiego przeżywać, bo to się na pewno na nim odbija. Czasem mi się wydaje, że ci dranie, którzy dzisiaj maltretują mojego ojca naprawdę mają taki zamiar, żeby go wykończyć. Że już nie tylko chcą zniszczyć postać bohatera, ale po prostu fizycznie go zniszczyć.

Jarosław Wałęsa (fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta)

Bardzo to wszystko przeżywa?

- Niestety tak. Wie pani, wolałbym, żeby się usunął, żeby machnął na to wszystko ręką, ale obawiam się, że tego nie zrobi. Ja ciężko to przeżywam jako syn, a on przeżywa to jeszcze ciężej. Trudno mi sobie wyobrazić, że po tym, co zrobił, po takim trudnym życiu, nie może się cieszyć spokojną starością w wolnym kraju. To jest dla mnie naprawdę niewyobrażalne. Nie życzę tego nawet największemu wrogowi.

Dzwonią do mnie działacze dawnej Solidarności i proszą, żebym przekazał ojcu wyrazy ogromnego wsparcia. Mówią, że by się nie poddawał, nie załamywał, nie przejmował. Przekazuję mu to na bieżąco, bo bardzo mnie boli to, co się dzieje.

Widzi pani, te ataki pojawiają się cyklicznie co jakiś czas jako temat zastępczy. Paradoksalnie teraz temat wraca, gdy okazuje się, że Antoni Macierewicz niszczy polską armię, czy że obecna władza wykazuje się pychą i arogancją. PiS najwyraźniej musi w taki sposób Lecha Wałęsę poniewierać.

Jarosław Wałęsa. Jedno z ośmiorga dzieci Lecha Wałęsy. Kształcił się i pracował w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do Polski w 2002 roku był doradcą i kierownikiem biura swojego ojca. Obecnie jest europosłem z listy Platformy Obywatelskiej.

Angelika Swoboda . Dziennikarka weekend.gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi chętnie rozmawia zawsze i wszędzie, kawy i sportowych samochodów.

Zobacz wideo