(fot. Kliim / iStockphoto.com)

społeczeństwo

Szpitalny oddział alternatywą dla samotnych świąt. ''Córki powiedziały, że będę miała towarzystwo''

Są starzy i schorowani. Wymagają opieki także wtedy, gdy dzieci i wnuki chcą odpocząć, gdzieś wyjechać albo po prostu się zabawić. Czyli na przykład w święta. W czasie Wielkanocy, Bożego Narodzenia i Nowego Roku trafiają więc pod byle pretekstem do szpitala.

- To nie jest tak, że ja jestem sama na świecie. Mąż zmarł przeszło dwadzieścia lat temu, ale tu, obok, kilka przecznic dalej, mieszkają moje dwie córki, zięciowie, wnuki. I skłamałabym, gdybym powiedziała, że o mnie nie dbają. Od czasu do czasu zadzwonią zapytać, co słychać, pamiętają o moich imieninach i urodzinach. Kiedyś nawet zapraszali mnie na święta - opowiada 81-letnia pani Janina z Warszawy*. Chce mówić dalej, ale temat tak bardzo ją wzrusza, że musimy na chwilę przerwać.

Dopiero kiedy obiecuję zmienić jej imię i nie podawać nazwiska w tekście, dowiaduję się, że rodzina odwróciła się od niej, gdy kilka lat temu lekarze zdiagnozowali u niej cukrzycę i padaczkę. - Przygotowanie wielkanocnego śniadania czy wigilii dla cukrzyka wymaga pewnej interwencji w tradycyjną recepturę - wyjaśnia seniorka. - A napady padaczki, upadki, drgawki - jak powiedziały mi córki - sprawiły, że wnuczki zaczęły się mnie bać. Ja w te wyjaśnienia uwierzyłam, a córki zaproponowały wtedy, że chętnie zawiozą mnie do szpitala, gdzie na pewno będzie towarzystwo i nie spędzę świąt sama. Pojechałam, bo nie chciałam im robić kłopotu. Ale było mi było bardzo przykro, gdy dowiedziałam się, że bliscy w tym czasie wyjechali na zagraniczny urlop. Potem już nigdy mnie na święta nie zaprosili.

Wiele szpitali od lat bezsilnie obserwuje podrzucanie staruszków na oddział pod byle pretekstem (fot. mcrosno / iStockphoto.pl)Wiele szpitali od lat bezsilnie obserwuje podrzucanie staruszków na oddział pod byle pretekstem (fot. mcrosno / iStockphoto.pl)

"Relatywnie najmniej osób starszych mieszka samotnie na wsi (1/8 populacji), więcej w miastach do 200 tys. mieszkańców (ok. 1/5), a najwięcej w dużych miastach (prawie 1 w liczących 200-500 tys. mieszkańców i nieco ponad 1 w miastach i aglomeracjach powyżej 500 tys. mieszkańców)" - czytamy w monografii PolSenior (link: http://polsenior.iimcb.gov.pl/sites/polsenior.iimcb.gov.pl/files/file/monografia/rodzialy/III.3.pdf) , projektu, który bada aspekty medyczne, psychologiczne, socjologiczne i ekonomiczne starzenia się ludzi w Polsce. "Jednopokoleniowość jest zatem typowo miejskim, a zwłaszcza wielkomiejskim, modelem rodzinnego funkcjonowania osób należących do badanej populacji".
"Relatywnie najmniej osób starszych mieszka samotnie na wsi (1/8 populacji), więcej w miastach do 200 tys. mieszkańców (ok. 1/5), a najwięcej w dużych miastach (prawie 1/4 w liczących 200-500 tys. mieszkańców i nieco ponad 1/4 w miastach i aglomeracjach powyżej 500 tys. mieszkańców)" - czytamy w monografii PolSenior , projektu, który bada aspekty medyczne, psychologiczne, socjologiczne i ekonomiczne starzenia się ludzi w Polsce. "Jednopokoleniowość jest zatem typowo miejskim, a zwłaszcza wielkomiejskim, modelem rodzinnego funkcjonowania osób należących do badanej populacji".

Chorzy na święta

Trudno o twarde dane, które pokazałyby, ilu staruszków spędza święta w szpitalach tylko dlatego, że najbliżsi postanawiają ich tam na ten czas zostawić. Od lekarzy nikt nie wymaga odnotowywania takich przypadków, zwłaszcza że każdy z pacjentów do szpitala jest przecież przyjmowany z jakiegoś medycznego powodu. Jednak na przykład w krakowskim szpitalu uniwersyteckim temat podrzucania seniorów na święta znany jest od lat.

- Okres świąteczny to czas, w którym rzeczywiście można zauważyć wzrost liczby pacjentów na oddziałach, zwłaszcza internistycznym i geriatrycznym - przyznaje Maria Szymaczek, Naczelna Pielęgniarka w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. - Przede wszystkim są to pacjenci ze środowisk trudnych socjalnie. Pojawiają się odmrożenia, trudno gojące się rany, zaostrzają się dotychczasowe stany chorobowe. Zdarzają się też przypadki, w których personel szpitala podejrzewa, że mogą to być pacjenci przyprowadzani przez bliskich, ponieważ przeszkadzali w realizacji świątecznych planów. Trzeba jednak pamiętać, że szpital, przyjmując pacjenta, kieruje się jego stanem zdrowia.

Z założenia, że pomóc trzeba każdemu, kto tego potrzebuje, niezależnie od okoliczności, wychodzą też pracownicy Szpitala Zakonu Bonifratrów pod wezwaniem Aniołów Stróżów w Katowicach. Choć nie zaprzeczają temu, że w czasie świąt przybywa seniorów na oddziałach.

- Nie jesteśmy od tego, żeby rozliczać, nie wiemy, jaka jest historia osób, które do szpitala zgłaszają się ze starszą, schorowaną mamą czy ojcem - mówi Damian Stępień, rzecznik tej placówki. - Na pewno powiedzieć mogę tylko, że na oddział - niezależnie od pory roku czy konkretnej okazji - nie przyjmujemy zdrowych osób.

Przyczyną hospitalizacji jest często odwodnienie to którego bardzo łatwo umyślnie doprowadzić (fot. Barabasa / iStockphoto.pl)Przyczyną hospitalizacji jest często odwodnienie to którego bardzo łatwo umyślnie doprowadzić  / zdjęcie ilustracyjne (fot. Barabasa / iStockphoto.pl)

Szkopuł w tym, że na stan zdrowia ludzi starszych można wpłynąć, i to całkiem łatwo. Przykład - jak dowiaduję się od lekarzy: niezwykle powszechny - to emeryta odwodnić. Taki stan u osób mających 70 czy 80 lat pojawia się bardzo szybko i może doprowadzić do ogólnego poczucia słabości, omdleń, problemów z oddechem czy utraty świadomości. A to może już być wskazaniem, by lekarze umieścili pacjenta na oddziale.  - Odwodnienie jest częstą przyczyną hospitalizacji osób starszych - przyznaje Stępień. - Ale należą do nich także epizody przewlekłych chorób kardiologicznych czy neurologicznych oraz internistycznych.

Podobnie jest w Warszawie. - Przyjmujemy pacjentów z powodu schorzeń neurologicznych, powikłań cukrzycy, zaostrzonej niewydolności oddechowej czy zaburzeń elektrolitowych, które może powodować odwodnienie  - wylicza doktor Aleksandra Słabik-Ledóchowska, dyrektor do spraw lecznictwa stołecznego szpitala im. Orłowskiego. Dodaje jednak, że w tej placówce typowe "podrzucanie" starszych państwa na święta - w jej ocenie - zdarza się sporadycznie. Ale to może być zasługą asertywności personelu: - Gdy wiemy, że nie ma powodu, by hospitalizować daną osobę, a rodzina przy tym obstaje, staramy się wyjaśnić sprawę. Przy takiej rozmowie ja, jako dyrektor, zwykle bywam obecna. Wspólnie z personelem tłumaczymy, że szpital to miejsce dla osób potrzebujących pomocy. Nie może być tak, że ktoś, kto jest zdrowy, zajmuje miejsce, którego może potrzebować inny pacjent.

Zwykle to skutkuje.

Zamknięte drzwi

W Krakowie jeden przypadek szczególnie zapadł pracownikom w pamięć. Dotyczył starszej pani, którą podczas długiego pobytu w szpitalu odwiedzał syn. Był bardzo zaangażowany i przychodził niemal codziennie. Kiedy jednak nadszedł czas świąt, oświadczył, że nie może jej zabrać do domu, ponieważ, jak stwierdził, "wyjeżdża i nie ma jak się zająć matką".

Zdarza się, że pacjenci mówią wprost ''proszę zająć się moją mamą/ojcem, bo wyjeżdżam na święta'' (fot. Claudiad / iStockphoto.pl)Bywa, że pacjenci mówią wprost: ''Proszę zająć się moją mamą czy ojcem, bo wyjeżdżam na święta'' / zdjęcie ilustracyjne (fot. Claudiad / iStockphoto.pl)

- Zdarza się też, nie tylko w święta, ale przez cały rok, że rodziny, kiedy przychodzi czas wypisu, przestają odbierać od nas telefony - dodaje Szymaczek. - Niekiedy pracownicy szpitala, którzy odwożą pacjenta do domu, zastają zamknięte drzwi. W takich sytuacjach jesteśmy zmuszeni zabrać pacjenta z powrotem do szpitala. Nie możemy przecież zostawić go na bruku.

O panu Czesławie* opowiada mi rzeczniczka jednego ze szpitali. Nie zgadza się jednak na podanie swojego nazwiska ani miejsca, w którym pracuje. Mówi tylko, że to małe miasto, a ona sama nie chce tego pacjenta dodatkowo stygmatyzować. - Ten pan ma 95 lat. Na naszym oddziale zjawia się regularnie, od sześciu-siedmiu lat - opowiada. - Co roku kilka dni przed Wigilią jego córka wzywa pogotowie, mówiąc, że ojciec źle się czuje. Ratownicy przyjeżdżają, stwierdzają odwodnienie, które dla osoby w tym wieku może być bardzo groźne, i zabierają starszego pana do szpitala. To małe miasto, ludzie się tu znają. Wiedzą, że ta konkretna rodzina święta spędza hucznie. Z tą świadomością tym bardziej przykro mi patrzeć na tego smutnego, starego człowieka.

"To są trudne sprawy"

Zdarza się, że sami pacjenci, wierząc, że szpitalny oddział będzie alternatywą dla samotnej świąt, robią wszystko, by "zachorować", albo żeby opóźnić opuszczenie lecznicy.  - To zawsze są trudne sprawy, nie próbujemy dociekać, jakie są tego szczegółowe powody - potwierdza Stępień. - Domyślamy się tylko, że pacjent, który nie chce świąt spędzać w domu, obawia się samotności lub złego traktowania ze strony bliskich. Dokładamy starań, aby pacjenci, którzy muszą pozostać w trakcie świąt w Szpitalu, spędzili je w świątecznej atmosferze. Bardzo dba o to właściciel Szpitala, Bracia Bonifratrzy.

Część pacjentów sama decyduje się spędzić święta w szpitala obawiając się samotności lub złego traktowania przez bliskich w domu (fot. Syldavia / iStockphoto.pl)Część pacjentów sama decyduje się spędzić święta w szpitala obawiając się samotności lub złego traktowania przez bliskich w domu / zdjęcie ilustracyjne (fot. Syldavia / iStockphoto.pl)

Lekarze w szczegóły zwykle nie wnikają, nie chcą oceniać ludzi, ale po rozmowach z nimi można mieć wrażenie, że we wszystkich sytuacjach winią przede wszystkim młodych. Seniorów zaś uznają za pokrzywdzonych. - I pewnie tak jest, ale warto pamiętać, że na każdą relację pracujemy latami. Na relację z dziećmi - od momentu ich przyjścia na świat - mówi Przemysław Staroń, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Sopocie. - Jeśli stosunki między rodzicami a dziećmi kształtujemy świadomie i poprawnie, takie zachowania jak "podrzucanie" gdzieś, komuś, starszych i chorych bliskich nie powinny mieć miejsca. Jeśli jednak rodzice nie byli dostatecznie asertywni i stawiali potrzeby dziecka zawsze na pierwszym planie, niejako sami sobie taki los zgotowali. Jakkolwiek by jednak było, umieszczanie kogokolwiek bliskiego, zwłaszcza w okresie świątecznym w szpitalu, bez wyraźnego ku temu powodu jest okrutne, i trzeba to powiedzieć wyraźnie.

*Imiona bohaterów do wiadomości redakcji

Książka ''Minuty. Reportaże o starości'' dostępna jest w promocyjnej cenie w Publio.pl>>


Małgorzata Gołota.
Dziennikarka prasowa i radiowa. Autorka kampanii "Alimentare znaczy karmić" dedykowanej milionom polskich dzieci, które nie otrzymują od rodziców należnych im alimentów. Współautorka książki "Krótka ulica, długa historia. Próżna, Plac Grzybowski i okolice". Publikowała w toruńskiej "Gazecie Wyborczej", dziale zagranicznym "Polska The Times" i naTemat.pl. Współpracowała z Radiem PLUS, Radiem ZET Gold i Rock Radiem.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)

Komentarze (408)
Zaloguj się
  • joankb

    Oceniono 235 razy 147

    Ludzie lata całe opiekujący się niepełnosprawnymi, ciężko chorymi - czasem nie wytrzymują.
    Powinny być ośrodki opieki, które pozwoliłyby złapać oddech, choć na parę dni.
    Nie przeżyliście, nie oceniajcie.

  • smiki48

    Oceniono 271 razy 109

    to są skutki propagowania rodzin jednopokoleniowych. To władze i media propagują opuszczanie domu rodzinnego przez dzieci. To media dziwią się, że dzieci w wieku 30 lat mieszkają z rodzicami. Poza tym państwo ściągając haracz na ubezpieczenie emerytalne zwalnia dzieci z obowiązku opieki nad swoimi rodzicami i dziadkami.
    To państwo w imię doraźnych interesów politycznych rozwaliło system oparty na wielopokoleniowej rodzinie. Dużo łatwiej manipulować pojedynczymi ludźmi niż rodzinami w których jest senior rodu, którego byle czym nie można ogłupić, i który mówi członkom swojej rodziny jak mają głosować.

  • ergosumek

    Oceniono 408 razy 104

    Publikujecie zdjęcia konkretnych ludzi w nieciekawym kontekście, obnażacie ich sytuację rodzinną, atakujecie jakoby wyrodnych dzieci..
    Chyba macie przynajmniej zgodę na szlajanie konkretnych fizjonomii po mediach?
    Myślicie, że oni i ich dzieci sa dumni z bycia bohaterami takich tekstów?

  • andmas

    Oceniono 188 razy 66

    Nic w przyrodzie nie ginie ... , dzieci najczęściej biorą przykład ze swoich rodziców ,wychowani w egoiżmie , bezduszności ,bez miłości ,gdzie największą wartością była kasa i stan posiadania ...

  • sraczezwersacze

    Oceniono 141 razy 57

    Jako lekarz potwierdzam ten proceder. I żeby była jasność tematu - u starszych, schorowanych osób, z licznymi "obciążeniami" zdrowotnymi ZAWSZE znajdzie się powód do hospitalizacji - NIE MA ŻADNEGO "NACIĄGANIA". Reszta to kwestia sumienia osób najbliższych z rodziny :-(

  • hard-ass

    Oceniono 217 razy 39

    Z trudem dokczytalem do konca.
    W te swieta po raz kolejny podziekuje za to, ze udalo mi sie zwiac z tego strasznego kraju i nie musze tam nie tylko mieszkac ale nawet powracac. Wystarczy poczytal o Polsce i Polactwie raz na jakis czas, wyrzygac sie i wrocic do normalnego, szczeliwego zycia.

  • sick_boy

    Oceniono 190 razy 38

    w GW taki artykuł? przeciez takie zachowanie wtapia sie w wasz swiatopoglad.
    eutanazja, aborcja na zyczenie - nowoczesnosc. po co stare pokolenia, szacunek do tradycji.
    tu i teraz, czlowiek nie ma duszy bo Boga nie ma. do piachu i nara.

  • kjking

    Oceniono 242 razy 38

    Przecież to efekt TAK PROMOWANEGO
    w kręgach tej gazety :
    -NOWOCZESNEGO-, BEZIDEOWEGO podejścia do życia !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX