"Błagam was, europejscy koledzy, nie zawiedźcie Szkocji!" - za tę przemowę szkocki europoseł Alyn Smith usłyszał w Parlamencie Europejskim owację na stojąco.
Udało nam się porozmawiać z posłem Smithem w Brukseli. Opowiedział, jak ważna jest dla Szkocji żyjąca tam polska społeczność.
Emocjonalnie zaapelował pan do unijnych władz i europosłów, by pozostawili Szkocję w Europie.
- Tak. Ale mówiłem też w imieniu Irlandii Północnej, Londynu, wielu mieszkańców Anglii i Walii. 48 proc. obywateli Wielkiej Brytanii nie zgodziło się na wyjście z UE. Mam nadzieję, że dzięki moim słowom wielu ludzi zrozumiało, że Szkocja nie chciała Brexitu.
Był pan bardzo poruszony.
- Wszyscy brytyjscy posłowie są teraz bardzo poruszeni. Jesteśmy smutni! Boimy się o przyszłość. W Szkocji przeprowadziliśmy bardzo udaną kampanię za pozostaniem w UE. Odrzucamy całkowicie rozgrywanie polityczne kwestii imigracji. Imigracja dla Szkocji jest znakomitym zjawiskiem. Mamy wiele raportów na ten temat.
Jaką ma pan wiadomość dla polskiej emigracji w Szkocji?
- Sam studiowałem w Warszawie kilka lat temu. Byłem pierwszym rocznikiem, który skończył Kolegium Europejskie w Natolinie. Mam wiele wspaniałych wspomnień ze studiów w Polsce i smuci mnie to, że widzę teraz w Szkocji tak wielu niepewnych i wystraszonych ludzi z waszego kraju. A jesteście tu mile widziani, cenimy was i cieszymy się, że tu jesteście, bardzo wam dziękujemy! Wzbogacacie naszą społeczność swoją obecnością. Wzbogacacie naszą gospodarkę swoją pracą. Szkocja was przyjęła i Szkocja zrobi, co trzeba, żebyście się tu czuli bezpiecznie.
Jaką największą zaletę ma w pana opinii imigracja, także polska, do Szkocji?
- Młodość. Dokładnych liczb nie ma, ale poza Wielką Brytanią mieszka obecnie ponad 2,2 mln Brytyjczyków, głównie emerytów, korzystających obficie z kosztownych usług opieki zdrowotnej. Za to w Wielkiej Brytanii mieszka ponad 2,6 mln imigrantów z krajów UE. Najczęściej młodych, aktywnych zawodowo i w mniejszym stopniu korzystających z opieki zdrowotnej. Przecież to dla nas najlepszy deal ! Dzięki aktywności ekonomicznej imigrantów do budżetu Zjednoczonego Królestwa trafia 55 funtów na sekundę! Więc o czym my mówimy! Dzięki nim mamy bogatsze społeczeństwo, ciekawsze, młodsze. Dlatego my w Szkocji cieszymy się z tego, co polscy Szkoci dają od siebie naszemu krajowi.
Polscy Szkoci? To ładne.
- Taka jest prawda. Dam panu przykład. Szefową mojego biura jest pani Ania Lewandowska. Wie pan, jak wyglądała jej ścieżka kariery zawodowej? To klasyczna historia: przyjechała studiować na uniwersytet w Edynburgu. Pracowała w kilku miejscach, poznała pewnego młodego Szkota. Teraz mieszka w Szkocji, jest dumną Polką i dumną Szkotką popierającą niepodległość mojego kraju. Możemy mieć wiele narodowości, możemy mieć wiele tożsamości. Każdy może nosić kilt. Nasz nacjonalizm - i używam tego "brzydkiego" słowa specjalnie - jest nieco dziwaczny dla większości Europy.
Jeżeli ma pan na myśli miłość do swojego kraju i wierność mu, ale obca jest panu ksenofobia i wrogość wobec innych narodów, to w Polsce mamy na to takie piękne słowo "patriotyzm".
- Dokładnie. I o to chodzi. Nie uważam mojego kraju za lepszy od innych, ale nie uważam go też za gorszy. Mamy nawet polsko-szkocki tartan [szkocki deseń w kratę figuruje w oficjalnym szkockim rejestrze tartanów i jest przeznaczony dla Polaków, którzy chcieliby nosić kilt - przyp. aut.]. To, co jest ikoniczne dla szkockiej tożsamości, jest elastyczne. Umiemy dostosowywać się do rzeczywistości.
W ciągu kilku ostatnich dni pojawiły się doniesienia o werbalnych napaściach na imigrantów, nie tylko polskich, w Anglii. Czy słyszał pan o takich sytuacjach w Szkocji?
- Nie. Ale jeśli pojawią się takie informacje, policja zadziała bardzo szybko.
Nie ma w was złości na imigrantów, że "zabierają" Szkotom pracę?
- My mamy trochę inną historię. Przez dziesięciolecia "eksportowaliśmy" ludzi: za ocean, do USA, Kanady, Nowej Zelandii, Australii. Wyjeżdżali za pracą. Nie ma szkockiej rodziny, która nie miałaby cioci, kuzyna czy brata w Toronto. Niestety, w czasie kampanii referendalnej okazało się, że ten niechętny imigrantom "element" jest w społeczeństwie. A to dlatego, że dzień po dniu ludziom wmawiano w mediach, że imigranci zabierają "naszym" pracę. To była obrzydliwa kampania.
Co się stanie, gdy po wyborach w Londynie zatriumfuje opcja Brexit i przeforsuje zaostrzenie przepisów imigracyjnych?
- A proszę mi powiedzieć, z kogo składa się obóz brexitowców? Nie bardzo wiadomo. A na dodatek oni nie mieli planów na to, co "potem". Otworzyli puszkę Pandory z populistycznymi argumentami przeciwko imigrantom. To było straszne.
Zrobili to tylko po to, by pokazać Brukseli środkowy palec?
- To była cyniczna, brudna polityka. Sądzę, że oni sami byli pewni, że się im nie uda przeforsować Brexitu. Myśleli, że poniosą klęskę, a potem powiedzą: "przegraliśmy, ale ja zagłosowałem zgodnie z moimi przekonaniami i z tym, w co wierzę..."
"...proszę, zagłosujcie na mnie w wyborach".
- Dokładnie. To straszne, że w kampanii kłamali, kłamali, kłamali. Jeśli kłamiesz i przegrasz, uchodzi ci na sucho. Ale jeśli wygrasz, podjąłeś jakieś zobowiązanie. Sytuacja wygląda tak, że brytyjski parlament, konserwatyści i laburzyści, mają u siebie chaos. A w Szkocji mamy stabilną administrację. I będziemy pracować z naszymi europejskimi kolegami, z administracją brukselską, z naszymi sojusznikami w Wielkiej Brytanii, by rozwiązać tę sytuację w najlepszy możliwy sposób.
Reprezentuje pan Szkocką Partię Narodową, która prowadziła kampanię za wyjściem ze Zjednoczonego Królestwa. A teraz za pozostaniem w UE. Czyli z jednej wspólnoty chcieliście wyjść, a z drugiej nie.
- To dwie różne wspólnoty. Poszczególne części Zjednoczonego Królestwa nie mają podmiotowości państwowej. I są rządzone z pałacu nad Tamizą przez grupę ludzi, z których połowa nie jest wybierana przez społeczeństwo, tylko mianowana przez monarchę. Większość tej izby to Anglicy, rządzeni przez kobietę w kapeluszu za milion dolarów. Nie sądzę, by takie rozwiązanie sprawdzało się, jeśli chodzi o dobro Szkocji.
Sprawdza się Bruksela?
- Sprawdza się, bo nie jest unią kontrolującą swoich członków, ale klubem, do którego można, ale nie trzeba się zapisywać. Ale jak już się zapiszesz, obowiązują reguły. Dobry szkocki przykład: zapisujesz się do klubu golfowego. Grasz. Masz cztery dołki - 1, 2 3 i 4 i w takiej kolejności wbijasz do nich piłeczkę. Nie możesz wbijać piłeczki tylko do trzech z nich, albo w kolejności 3, 4, 1, 2, bo nie egzekwujesz w ten sposób swojej suwerenności, tylko zachowujesz się jak głupiec. W Szkocji jesteśmy dumnymi Europejczykami, chcemy być tak wolni, jak Polska, Irlandia czy Dania, przy stole premierów Rady Europejskiej pracując z naszymi kolegami i koleżankami z Europy.
Czy to nie jest z pana strony próba osiągnięcia w inny sposób tego, co nie udało się wam dwa lata temu - niepodległości Szkocji?
- Głos Szkotów w referendum w sprawie UE nie jest głosem w sprawie niepodległości Szkocji. To głosowanie już za nami. Większość Szkotów opowiedziała się za przynależnością do Zjednoczonego Królestwa, bo sądzili i byli przekonywani, że to jedyna droga, żeby pozostać w UE. Ci ludzie teraz też poparli pozostanie w UE. Musimy rozmawiać o tym, co to oznacza.
Linia UE wobec Londynu okazała się całkiem twarda: Wielka Brytania, jeśli wyjdzie z UE, nie będzie mieć, jak chcieli zwolennicy Brexitu, dostępu do wspólnego rynku bez akceptacji swobodnego przepływu osób.
- Okazuje się więc, że mając dostęp do wspólnego rynku, nie będą w stanie ograniczyć imigracji. A obiecywali w swojej nieuczciwej kampanii, że to zrobią.
W Szkocji skutecznie skontrowaliśmy te kłamstwa. Ale przed nami wiele pracy, żeby zasypać wytworzone podziały.
Przed panem też wiele pracy - lobbowania na rzecz zabezpieczenia pozycji Szkocji w UE. Co się stanie, jeśli maszyna Brexitu rzeczywiście ruszy?
- Powołaliśmy komitet doradców dla naszej Pierwszej Minister Nicoli Sturgeon [szefowa szkockiego rządu - przyp. aut.]. Przygotujemy listę opcji i rozwiązań. Zastrzegamy sobie prawo do powtórnego referendum niepodległościowego. I zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Nasze zadanie to zachować tyle statusu europejskiego, ile się da.
Najlepsza opcja to pozostanie w UE.
- Tak. Ale musimy mieć alternatywy. Pracujemy, żeby zbudować jakiś rodzaj sojuszu z Irlandią Północną czy miastem Londyn [większość londyńczyków była przeciw opuszczeniu UE - przyp. aut.]. UKiP nie może być naszym jedynym głosem. Zobaczymy, co się da zrobić. Zadanie jest trudne. Ale raz jeszcze powiem do polskich przyjaciół: możecie czuć się bezpiecznie.
Alyn Smith . Szkocki europoseł. Członek Szkockiej Partii Narodowej, zwolennik niepodległości Szkocji i pozostania jej w strukturach europejskich. Prawnik, studiował w Polsce w Kolegium Europejskim w Natolinie. W Parlamencie Europejskim jest członkiem Komisji Spraw Zagranicznych, zajmuje się też rolnictwem i rozwojem regionalnym.
Michał Gostkiewicz . Dziennikarz magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej w dziale zagranicznym "Dziennika" i w tygodniku "Newsweek". Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Prowadzi bloga Realpolitik , bywa na Twitterze i Instagramie .