Krzysztof Materna

Krzysztof Materna (fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

wywiad gazeta.pl

Krzysztof Materna: Nie chciałem powielać stereotypów, że ksiądz jest idiotą, a sekretarka jest głupia

Jak sam przyznaje, jest dla różnych światów wspólnym mianownikiem, bo równie dobrze czuje się na meczu piłkarskim, co na spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego czy wśród bohaterów seriali, którzy fotografują się na ściankach. Krzysztof Materna, jedna druga legendarnego duetu Mann - Materna, mówi nam m.in., dlaczego Polacy nie mogą się porozumieć i dlaczego uważa polityków za kłamców.

Pana najnowszy spektakl nosi tytuł "Słowniki ptaszków polskich"*, bo...

- Bo Polacy to ptaszki, które ćwierkają po swojemu, w różnych grupach społecznych. Co ciekawe, przy okazji tego przedstawienia skonsultowałem się z wybitnym ornitologiem. Wyprowadził mnie z błędu i uświadomił mi, jakie ptaki są naprawdę polskie. Chociażby kura. Kura jest z Indii. Wróbel jest muzułmaninem, a przybył do Europy z Azji parę tysięcy lat temu.

Naprawdę? Myślałam, że akurat wróbel jest nasz. A gołąb?

- Mamy tylko jednego gołębia, który jest nasz. To był gołąbek pokoju od Pablo Picasso. A tak w ogóle, to gołąb jest śródziemnomorski.

Słyszała pani o takich ptakach jak zaganiacz, wodniczka czy dzierlatka? To są właśnie polskie ptaki. Największa populacja tych ptaków w Unii Europejskiej żyje w Polsce.

Widzi pani, gdzie się człowiek nie dotknie, tam jest kłopot. I ten kłopot przekłada się na języki. Bo pewne grupy społeczne zaczęły mówić swoimi własnymi dialektami. Młodzież mówi inaczej, pracownicy korporacji inaczej, ci co wracają z Anglii i ci, co są Polonią w Chicago też.

To dotyczy nawet tych samych grup pokoleniowych. Babcia związana z Radiem Maryja mówi inaczej niż powstaniec warszawski. Do samego języka dochodzi merytoryka, czyli to, co mamy sobie do powiedzenia, i to, co mówimy. Wreszcie - czy chcemy się wzajemnie słuchać, bo czasem, z wygodnictwa, wolimy puścić cudze słowa mimo uszu. Górę bierze niechęć do znalezienia wspólnego języka i wymiany myśli.

Krzysztof Materna reżyseruje sztukę Krzysztof Materna reżyseruje sztukę "Słownik ptaszków polskich" . Tu podczas pracy z aktorami (fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)

Ta niechęć wynika tylko z niedostatków komunikacji czy też z mentalności?

- Jedno z drugim jest ściśle związane. Bo jak ktoś jest w jednej grupie, która mówi swoim językiem, to ma swoich sojuszników. Oni go rozumieją i nie musi się wysilać, żeby go zrozumiał ktoś z innej grupy. To pewna łatwizna, która nie prowadzi do niczego dobrego. Musi więc być mediator - u mnie w spektaklu jest to terapeuta - który tę ptaszkową wieżę Babel poprowadzi w dobrą stronę.

Komu taka terapia jest potrzebna najbardziej?

- Myślę, że najbardziej zagrożeni są młodzi.

Dlaczego?

- Bo oni w ogóle zapomnieli, że istnieje książka. Korzystają wyłącznie z internetu.

A może się pan ich po prostu czepia, bo jest pan z innego pokolenia?

- Wie pani, ostatnio byłem na gali w Teatrze Wielkim. Pokazują mi, kto to są ci ludzie w złotych sukienkach i czarnych garniturach. To, jak się okazało, bohaterowie jakichś seriali, którzy stoją na ściankach i się fotografują. Następnego dnia idę na spektakl Krzysztofa Warlikowskiego, gdzie nie spotykam nikogo z tamtej publiczności. Jako jedyny przeszedłem z tamtego świata do tego. A trzeciego dnia idę na mecz Polska - Irlandia, który kończy feta z piosenką "Będzie zabawa". Tam też nie spotkałem nikogo ani z Warlikowskiego, ani z gali w Teatrze Wielkim. Czyli że ja jestem dla tych trzech światów jedynym wspólnym mianownikiem. Ale w każdym dobrze się czuję. Bo kocham piłkę, uwielbiam Warlikowskiego i nie mam nic przeciwko temu, żeby dobrze się bawić w gronie, które używa wyłącznie small talku. Chociaż mnie to zwyczajnie nudzi, dlatego rzadko bywam na galach.

Krzysztof Materna podczas 39. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)Krzysztof Materna podczas 39. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)

Czyli można.

- Można. Ale ja uważam, że te światy powinny się przenikać i martwi mnie, że się nie przenikają, z powodu wzajemnej niechęci, o której już mówiłem. Nie z powodu wieku czy staroświeckości. Młodzi mają inne narzędzia komunikacji i ja to doskonale rozumiem. Chciałbym jednak, by ten młody po napisaniu SMS-a potrafił też napisać CV własnym językiem i żeby prawidłowo odmieniał przez przypadki.

Nie potrafimy się dogadać, bo żywimy do siebie wzajemną niechęć?

- Myślę, że język to punkt wyjścia, ale osobną i ważną sprawą jest to, co my chcemy powiedzieć drugiej osobie. Warto się czasem zastanowić, czy może to ja mam trochę racji, a trochę ona.

Na przykład?

- Ostatnio kluczowe w polityce jest słowo kompromis. Ale jak może być kompromis, jeśli wszyscy się upierają przy swoim stanowisku? To jest absurd.

Co pan myśli o języku naszych polityków?

- Nie wzbudza on we mnie żadnych emocji. Ktoś słusznie powiedział, że polityka to jest sztuka oszukiwania głupców, a głupców jest większość. Więc ja uważam, że politycy generalnie to są kłamcy. Kłamcy, którzy muszą kłamać, żeby załatwiać swoje sprawy. Muszą ukryć chęć posiadania władzy, chęć obsadzenia stanowisk swoimi znajomymi.

Którzy kłamią najbardziej?

- To dotyczy wszystkich stron. Więc jeśli siadają do rozmów, to nie po to, by wspólnie rozwiązać jakąś sprawę, tylko po to, żeby pozostać przy swoich stanowiskach. I dalej okłamywać.

Krzysztof Materna i m.in. Marian Kociniak oraz Bogdan Borusewicz podczas wieczoru wyborczego w biurowcu w Focus w Warszawie. Rok 2011 (fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta)Krzysztof Materna i m.in. Marian Kociniak oraz Bogdan Borusewicz podczas wieczoru wyborczego w biurowcu w Focus w Warszawie. Rok 2011 (fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta)

Ostatnio mówią najczęściej: chciałbym, albo marzy mi się. A to nic nie znaczy.

- Tak. W kampanii wyborczej spotęgowały się wypowiedzi, w których każdy kandydat chciał, żeby było lepiej. Żeby Polska była silna, żeby Polak miał swoją godność. Żeby był w Europie i brał od niej pieniądze, ale nie żeby coś dawał. Żebyśmy mieli silną armię i broń atomową. Mnie to przypomina "Króla Maciusia Pierwszego" Janusza Korczaka. To są opowieści takiego Dyzia Marzyciela, które nic nie wnoszą.

Wszystko się rozbija o brak konkretów, ponieważ zdradzanie konkretów to zdradzanie kłopotów, które za nimi idą. Jeżeli polityka byłaby uczciwym postawieniem sprawy, a nie mamieniem społeczeństwa, to mielibyśmy innych polityków.

Jakich?

- Takich, którym mógłbym wierzyć i za którymi mógłbym pójść. I tu nasuwa mi się pytanie - kim jest ten wyborca?

Może kimś, kto nie rozumie języka polityków?

- Proszę pani, wyborca rozumie to, co chce zrozumieć. Gdy pada obietnica, że dostanie 500 złotych więcej, to ją rozumie. Ale nie rozumie, że trzeba zamknąć kopalnie. Jeśli miałbym się określić politycznie, to powiedziałbym, że jestem po środku. Uważam na przykład, że ludzie powinni zarabiać w ramach swojej godności, że śmieciówki i wyzysk są niedobre - tu jestem bardzo lewicowy. Z drugiej strony, jestem przeciwny tym, którzy wyzyskują państwo czy nie opłacają składek ubezpieczeniowych.

Minęło już 20 lat. Wojciech Mann i Krzysztof Materna podczas gali wręczania Wiktorów '95 (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta) Fot. Slawomir Kaminski / Agencja GazeMinęło już 20 lat. Wojciech Mann i Krzysztof Materna podczas gali wręczania Wiktorów '95 (fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Obśmiewałby pan to, gdyby robił pan dziś "Za chwilę dalszy ciąg programu"?

- Ktoś mi powiedział kiedyś, że prawdziwą sztukę poznaje się po tym, czy ona wytrzymuje próbę czasu. I czy funkcjonuje w różnych epokach. Ja najbardziej jestem dumny z okresu, kiedy wspólnie z Wojtkiem dostarczaliśmy pewnej grupie efektów komicznych i z tego, że nagle pojawia się w internecie nasz skecz i on znaczy to samo, co znaczył 25 lat temu, kiedy go robiliśmy.

I jest zabawny.

- I jest zabawny, co jest tragiczne. Bo się nic nie zmieniło. Ówczesnej rozmowy dziennikarza z politykiem, którą niedawno internet przypomniał, można posłuchać dziś i okazuje się, że dziś wygląda podobnie. A myśmy ją nagrali ćwierć wieku temu! Skecze pt. "PZPN" czy "Spotkanie z polskim przedsiębiorcą prywatnym" też są ciągle aktualne. Ludzie, którzy zaczynają pracę w agencji reklamowej, dostają nasz skecz pt. "Reklama" jako instruktaż.

To powinien pan być zadowolony.

- Jako twórca czuję satysfakcję, że zrobiłem coś ponadczasowego, z drugiej strony to trochę straszne. Skecz "Kasa fiskalna w toalecie" wymyśliliśmy 20 lat temu, ale problem niemycia rąk w toalecie, zwłaszcza przez mężczyzn, został do dziś. I tak mógłbym bez końca.

Bo te skecze są po prostu ponadczasowe.

- No tak. Wie pani, ja nie uzurpuję sobie prawa do robienia czegoś wielkiego. Ale we wszystkich moich działaniach, zwłaszcza w dziedzinie poczucia humoru, byłem bliżej Stańczyka niż zwykłego prześmiewcy. "Ha ha", pośmiali się i nic nam to nie dało. Uważam, że błazen powinien być mądrzejszy od króla. Mój kontakt z takim mistrzem jak Jeremi Przybora zaowocował subtelnością w żarcie. Nie chciałem powielać stereotypów, że ksiądz jest idiotą, sekretarka jest głupia, a policjant to kretyn. Co dominuje w tak zwanym kabarecie.

Czyli robiłby pan dziś "Za chwilę dalszy ciąg programu" o tym samym, co kiedyś?

- W części o tym samym. Pewnie z identycznym założeniem, że coś powinno z tego wynikać i zostać, po prostu. Że to nie jest śmiech dla śmiechu.

*Przedstawienie można będzie oglądać w Teatrze Imka 29 i 30 czerwca oraz 1 lipca o godz. 19.00.

 

Krzysztof Materna. Satyryk, aktor, reżyser i producent telewizyjny. W duecie z Wojciechem Mannem tworzył kultowe "Za chwilę dalszy ciąg programu", "Mądrej głowie" i "MdM". Z Mannem zajął zresztą 1. miejsce w ankiecie "Polityki" na najważniejsze osobowości telewizyjne. Jest miłośnikiem gry w golfa, tenisa i piłki nożnej. Kolekcjonuje sztukę współczesną. Ma syna Michała i córkę Matyldę.

Angelika Swoboda. Ekspert showbiznesowy portalu Gazeta.pl. Komentuje życie gwiazd w Polsat Cafe, TVN i Superstacji. Zaczynała jako dziennikarka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka mądrych ludzi, z którymi chętnie rozmawia zawsze i wszędzie, kawy i sportowych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)(fot. Publio.pl)

Komentarze (16)
Zaloguj się
  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 42 razy -18

    Niewątpliwym żartem było popieranie PO w ostatnich wyborach. To był żart dekady Materny.
    Zrozumiałbym popieranie Nowoczesnej, ale PO? 8 lat korupcji i towarzyskich układów.
    Można zakrzyknąć za Warburgiem z "Ręce do góry: "Jezus Maria! Wszystko na nic ... " ;)

  • Andrzej Duxa

    Oceniono 15 razy -7

    no prosze, a wiekszosci ludzi "zaganiacz" kojarzy sie raczej z ptakiem z Afryki...

  • judeosceptyk

    Oceniono 17 razy -5

    a jaki jest stereotyp dziennikarza z GW ?

  • jasiek45

    Oceniono 8 razy -4

    szkoda czasu na tego pacjenta , jak zwykle belkot

  • wyciety

    Oceniono 3 razy -3

    Skoro ksiadz jest idiota,sekretarka glupia a policjant kretyn to czemu madry i inteligentny Materna zostal tylko marnym komediantem?

  • wmp1234

    Oceniono 3 razy -1

    Polskie elity artystyczne. Kolejny (niedo)uczony autorytet, który z miną geniusza, po konsultacji z ornitologiem, stwierdza, że wróbel jest z pochodzenia muzułmaninem bo przybył do Europy z Azji kilka tysięcy lat temu. Gdyby nie był leniem a pani redaktor równie niedouczoną w historii i matematyce, to by sprawdzili, że islam powstał na półwyspie arabskim w VII wieku n.e.
    Dlatego już nie dziwi fragment wyciągnięty przed artykuł o stereotypach PRL-owskich np. ksiądz idiota. Oczywiście inne stereotypy w rodzaju finansowania KOD-u z pieniędzy "żydowskich złodziei" (Kukiz o Sorosie) są jak najbardziej potępiane przez redaktor Gazety Wyborczej. Mamy więc słuszne stereotypy (te nasze) i stereotypy faszystowskie (te ich). A wszystko na poziomie bełkotu, polane sosem z salonu komitetu poparcia (patrz zdjęcie powyżej). A nie można było zatytułować dowcipnie w stylu Materny - Materna zawsze wierny partii?

  • xrafael

    Oceniono 4 razy 0

    niemirskyy cichaj maluszek kochany piss z toba na wieki spokooj

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX