Kolekcja Red is Bad

Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)

zjawisko

Bóg, Bluza, Ojczyzna. Skąd wzięła się moda na patriotyczną odzież i gadżety?

Deklaracje przywiązania do ojczyzny dziś już nie wystarczą. W swój patriotyzm, o którym się pięknie mówi, należy się również... ubrać. Świadczy o tym ogromna popularność ?narodowych? marek odzieżowych, które szturmem zdobywają rodzimy rynek. Ich miłośnicy przekonują: - Grozi nam wymazywanie tego, co rdzennie polskie.*

Jeżeli w zdaniu "jesteś tym, co nosisz" jest choć odrobina prawdy, to przyznam, że znalazłem się w dość nietypowym otoczeniu. Obok przystanku stoi młoda para - to Mały Powstaniec i generał Sosabowski. Parę metrów dalej: Żołnierz Wyklęty, który akurat mocuje się z biletomatem. Gdzieś za mną: reprezentant Armii Krajowej. Już kilkuminutowy spacer po mieście upewnia mnie w przekonaniu, że mamy do czynienia z prawdziwym modowym fenomenem.

Działalność firm produkujących tzw. odzież patriotyczną została dostrzeżona przez media stosunkowo późno. Spore zamieszanie wywołały zdjęcia z listopadowej podróży Andrzeja Dudy do Chin. Prezydent ubrał się wówczas w koszulkę polo firmy Red is Bad. Chętnie komentowano również odzieżowe wybory Pawła Kukiza, który pojawiał się publicznie m.in. w t-shirt z symbolem Narodowych Sił Zbrojnych.

Masowy charakter zjawiska stał się jednak faktem dużo wcześniej, o czym świadczy liczba (przede wszystkim: młodych) ludzi spacerujących po polskich ulicach w ubraniach z narodowymi symbolami. - Myślę, że wszystko zaczęło się na dobre jakieś dwa-trzy lata temu - mówi Damian, młody ojciec, który pracuje na co dzień jako prawnik. - Nastolatki zaczęły się żywiej interesować historią kraju, zaczęły być dumne z tego, kim są.

Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)

"Tak walecznych jak polska husaria to w historii świata nie było"

Popularność wspomnianych produktów można tłumaczyć również w nieco bardziej praktyczny sposób. Do niedawna osoby, które chciały zamanifestować swoje przywiązanie do symboli narodowych przy pomocy odzieży, nie miały zbyt wielkiego wyboru. Do dyspozycji była właściwie jedynie "chińszczyzna" w rodzaju kibicowskich gadżetów. Kiepskie projekty w kiepskim wykonaniu. Firmy patriotyczne postanowiły wykorzystać konserwatywno-narodowy skręt wśród młodych osób. I tak właśnie tradycyjne treści zostały ubrane w nowoczesną formę.

Za pionierów wspomnianego trendu uważa się powstałą w 2011 roku firmę Surge Polonia (z łac. Powstań Polsko). - Sami poszukiwaliśmy takiej odzieży na rynku - mówi Mateusz Staroń, współzałożyciel firmy. - Dobrze zaprojektowanej i wysokiej jakości, która stawia na najlepsze materiały i nowoczesne wzornictwo prosto spod ręki najzdolniejszych polskich projektantów.

Kolekcja Surge Polonia (fot. materiały promocyjne)Kolekcja Surge Polonia (fot. materiały promocyjne)

Jak twierdzi Marcin Różyc, dziennikarz modowy i kurator, autor książki "Nowa moda polska", dużo ważniejsza niż "nowoczesne wzornictwo" jest w tym wypadku treść: - Moda zwykle ukrywa komunikat albo zawoalowuje go za pomocą designu, łączy z estetyką. W wypadku mody patriotycznej liczy się natomiast przede wszystkim komunikat. Design zdaje się nawet przeszkadzać.

Przeglądam dość obszerny katalog firmy. Dominują produkty z polskim godłem i militarnymi symbolami odwołującymi się m.in. do Armii Krajowej i Dywizjonu 303. Ogromną popularnością cieszy się również charakterystyczna powstańcza kotwica, którą można nabyć zarówno w formie breloka, jak i nadrukowaną na bluzę czy etui do telefonu. Jest również dział dziecięcy, a w nim choćby koszulka z czerwonym wilkiem i napisem "Żołnierze Wyklęci".

W ofercie nie brakuje wzorów nawiązujących do dawniejszej historii i momentów polskiej chwały. Damian z dumą opowiada o bluzie z husarzem: - To są dopiero piękne rzeczy, sam kupiłem taką w Surge. Innych tak walecznych i tak efektownych oddziałów jak polska husaria to w historii świata nie było! Trzeba podkreślać, co jest nasze.

 

Kolekcja Surge Polonia (fot. materiały promocyjne)Kolekcja Surge Polonia (fot. materiały promocyjne)

"W chwili zagrożenia Polacy będą jednością"

Alina, tegoroczna maturzystka, stawia na symbole związane z dwudziestowieczną historią kraju: - Kupuję odzież tylko z Red is Bad albo Surge Polonia. Głównie są to motywy nawiązujące do drugiej wojny światowej, znak Polski Walczącej i "Żołnierzy Wyklętych". Ale mam też takie bardziej współczesne ubrania, np. bluzę z orłem czy koszulkę z napisem "Polskie Serce".

Moda na odzież patriotyczną wynika jej zdaniem z nadrabiania strat: - W końcu jeszcze jakiś czas temu żołnierze AK byli zapomniani i uważani za bandytów... Alina wierzy również, że poprzez odpowiedni dobór ubrania młodzi mogą oddawać cześć polskim bohaterom: - W ten sposób w jakimś sensie okazuję szacunek poległym za ojczyznę, pokazuję, że o nich pamiętam. Ale przede wszystkim manifestuję swoją jedność z krajem i to, że historia nie jest mi obojętna.

Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)

Damian uważa, że swego rodzaju modowe pospolite ruszenie to nie tylko chęć oddania czci, ale i reakcja na zagrożenie z zewnątrz. O jakim zagrożeniu mowa? - Przede wszystkim grozi nam stopniowe wymazywanie wszystkiego, co rdzennie polskie. W takiej sytuacji naturalne jest, że chcemy podkreślać: halo, tutaj jesteśmy, to jest nasza historia, to jest nasze dziedzictwo. Nie będziemy przyjmować "przyjaznych" brukselskich wzorców. Jesteśmy Europejczykami, w porządku, ale w pierwszej kolejności: jesteśmy Polakami.

Alina również deklaruje, że zakup bluzy czy koszulki z danym wzorem to swego rodzaju deklaracja, a nie zwykły konsumpcyjny gest: - Na pewno manifestowanie przywiązania do symboli pokazuje, że ojczyzna to ważna wartość i w chwili zagrożenia Polacy będą jednością.

Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)

"Projekt nie jest finansowany ze środków Unii Europejskiej"

Na poziomie deklaracji całość wygląda (przynajmniej miejscami) całkiem obiecująco. Młodzi chcą dowiedzieć się czegoś o przeszłości swojego kraju. W ten sposób firmy patriotyczne rozprawiają się z niewiedzą dotyczącą polskiej historii, a patriotyczna moda może mieć charakter konsolidujący społeczeństwo.

Materiały reklamowe dotyczące marek takich jak Surge i Red is Bad chętnie powołują się na hasło "nowoczesny patriotyzm". Druga ze wspomnianych firm otworzyła kilka miesięcy temu w Krakowie swój drugi salon firmowy. Wnętrze jest bardzo na czasie. Ascetyczny wystrój, szarości, sporo szkła. W tle gra muzyka, która nie ma zbyt wiele wspólnego z "Rotą" czy "Bogurodzicą".

Dobrze koresponduje to ze starannie zaprojektowaną odzieżą, wśród której znajdziemy choćby bardzo subtelne produkty w rodzaju koszulek z niewielkim rozcięciem, spod którego wyłania się biało-czerwona flaga. Nowoczesny patriotyzm, co się zowie.

Warszawski sklep Red is Bad (fot. materiały promocyjne)Warszawski sklep Red is Bad (fot. materiały promocyjne)

Zaczepiam wychodzącą z salonu dziewczynę, która jeszcze chwilę temu wertowała część oferty sklepu skierowaną do pań. Pytam między innymi o znajdującą się na fasadzie informację: "Projekt nie jest finansowany ze środków Unii Europejskiej" (wykorzystywaną również na produktach firmy). Odpowiedź klientki salonu nie pozostawia żadnych wątpliwości: - Patriotą albo się jest, albo się bywa lub chce się być. Nie ma kilku różnych patriotyzmów, nie można sobie wybierać: to mi się podoba, to nie. Jeśli ten kraj faktycznie coś dla kogoś znaczy, to z góry jest się przeciwko UE. Euroentuzjastów nie potrzebujemy. Naprawdę.

"Prawe kobiety deklasują feministki"

"Nowoczesność" to rzecz jasna również obfite korzystanie z dobrodziejstw, jakie niosą ze sobą media społecznościowe. W Red is Bad niewątpliwie wiedzą, jak należy prowadzić fanpage. Admini szybko reagują na komentarze użytkowników, raz na jakiś czas w uprzejmy sposób rozsądzają spory lub wyrażają aprobatę wobec pochwalnych wiadomości od swoich klientów.

Kolekcja Red is Bad (fot. materiały promocyjne)Kolekcja Red is Bad (fot. materiały promocyjne)

Stałym punktem programu (zarówno tu, jak i na profilu Surge Polonia) jest publikowanie zdjęć fanek ubranych w produkty firmy. To jeden z impulsów, dzięki którym osoby deklarujące "nowoczesny patriotyzm" ukazują raz na jakiś czas swoje mniej przyjemne oblicze. Zaczyna się jednak całkiem sympatycznie. Na zdjęciach: drobne brunetki z modnie podkreślonymi brwiami i panie o słowiańskiej urodzie. Rozwijam listę komentarzy. Kilkakrotnie pojawiają się sugestie, że polskie kobiety są najpiękniejsze. Zaraz po nich następuje jednak parę światłych uwag: na przykład Marcin C. stwierdza, ku aprobacie wielu innych użytkowników, że prawe kobiety deklasują skrajnolewicowe [pisownia oryginalna - przyp. red.] feministki.

W dobre intencje stojące za deklarowanym przez wspomniane marki "nowoczesnym patriotyzmem" nie wierzy Jan Sowa, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor książki "Inna Rzeczpospolita jest możliwa". Jego zdaniem to przykład zwykłej marketingowej gry: - Co sprytniejsi konserwatyści wpadli na pomysł, aby rozegrać jeden element nowoczesności przeciwko innemu, czyli stać się formalnie nowoczesnymi, aby skuteczniej opierać się dążeniom emancypacyjnym odczytywanym przez nich jako sprzeczne z polską tradycją. To po prostu walka o klientów - jak najładniej opakować swój produkt, aby jak najlepiej go sprzedać.

Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill / materiały promocyjne)Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill / materiały promocyjne)

"Dla ludzi z charakterem"

Wspomniane antyemancypacyjne nastroje to rzecz jasna nie tylko cecha Red is Bad czy Surge Polonia. Jako stały bywalec jednego z krakowskich stadionów znałem firmę Madman "z widzenia" już wcześniej. Oferta marki wydaje się radykalnym rozwinięciem formuły, którą w stonowany sposób stosują Surge i Red is Bad. Madman stawia bowiem na patriotyzm brutalny i stadionowy. "Odzież dla Wariatów" - głosi nagłówek ich strony internetowej. O ile moda patriotyczna ma korzenie w gadżetach kibicowskich, w tym przypadku patriotyzm jest właściwie utożsamiany z chuligańskim etosem.

Rzut oka na ofertę: obok produktów z polskim godłem i motywami "Żołnierzy Wyklętych" znajdziemy tu również bluzy i koszulki z hasłami takimi jak "ACAB" (skrót od "All Cops Are Bastards"). Przeglądam dalej - dostrzegam koszulkę z hasłem "Football Terrorist" i "Machete Killers", a zaraz za nimi wizerunek Małego Powstańca i zdanie "Za młodzi na śmierć".

Kolekcja Madman (fot. materiały promocyjne)Kolekcja Madman (fot. materiały promocyjne)

Jak twierdzi Marcin Różyc: - Oceniam to zjawisko przede wszystkim jako człowiek, gdyż mody i designu jest tutaj tak naprawdę niewiele. I jako człowieka oburza mnie to, że mamy do czynienia ze swego rodzaju gestem świętokradczym: symbole takie jak powstańcza kotwica, niezależnie od tego, jak złożonym zjawiskiem byłoby Powstanie Warszawskie, wprowadza się w nieodpowiedni kontekst. Otacza się je wykluczającą, agresywną narracją. Moda ta, wbrew własnym chęciom, nie wyraża dumy narodowej, lecz narodowe kompleksy.

Radykalizm przeplata się tu z patriotycznym kiczem. Moją uwagę przyciąga przede wszystkim bluza z umięśnionym (sic!) Orłem Białym. Madman stawia na to, aby promować uliczno-militarny model przywiązania do ojczyzny. Zdaniem właścicieli najwyraźniej nie wchodzi to w żaden konflikt z "linią kryminalną" marki - nabędziemy tu bowiem również produkty z wizerunkiem Ala Capone.

Kolekcja Madman (fot. materiały promocyjne)Kolekcja Madman (fot. materiały promocyjne)

Gdy pytam przedstawiciela firmy o to, czy tego typu rozwiązania mają potencjał, by łączyć i budować wspólnotę, odpowiada: - Niewątpliwie może odnieść to skutek łączenia się ludzi przywiązanych do podobnych wartości. Jak głosi jedno z haseł używanych przez markę, produkty Madman są przeznaczone dla "ludzi z charakterem".

Niektóre z materiałów promocyjnych mogą jednak budzić wątpliwości, co oznacza w tym przypadku słowo "charakter". Muskularni modele w kominiarkach stanowią dość wymowny komunikat...

"My, Polacy, nigdy nie lubiliśmy obcych"

- Trudno jednoznacznie ocenić, czy marki patriotyczne mogą konsolidować naród - szczególnie gdy społeczeństwo jest tak podzielone jak obecnie - mówi mi przedstawiciel marki Imperium. W ofercie między innymi produkty z hasłami "Wielka Polska", "Jutro będzie nasze", a także wzory nawiązujące do motywu Małego Powstańca. Bluzę prezentuje z dumą uśmiechnięty chłopiec, na oko dwunastoletni. W innym dziale: pościel z męczeńsko-powstańczym wzorem.

W słowach mojego rozmówcy słychać autentyczną troskę. Wydaje się jednak niemożliwym, aby firmy promujące taki, a nie inny rodzaj patriotyzmu nie zauważyły, że są częścią problemu, który polega na nasilaniu w społeczeństwie ksenofobicznych nastrojów. Na fanpejdżu Imperium znajdziemy choćby grafiki, które potęgują antymuzułmańską histerię.

Irek, młody historyk (a także kolejny fan odzieży z wizerunkiem husarza), z którym spotykam się w jednej z dolnośląskich kawiarni, mówi mi konspiracyjnym szeptem: - Powiedzmy sobie szczerze: my, Polacy, nigdy nie lubiliśmy obcych. "Obcy" rzecz jasna niejedno ma imię. Może być Niemcem (patrz: fanpage Madman i żarty z rzekomo nieatrakcyjnych Niemek, które są karą za drugą wojnę światową, muzułmaninem lub po prostu "nieprawomyślnym" obywatelem Polski. W końcu w komentarzach na tym samym fanpage'u znajdziemy informację, że "lewicowy" i "intelektualista" to oksymoron.

"Orzeł Biały staje się czymś w rodzaju logo ulubionego zespołu"

O ile nie ma nic złego w wykorzystywaniu obowiązujących trendów, nie sposób nie odnieść wrażenia, że w wypadku firm patriotycznych dochodzi do podsycania i monetyzowania niechęci wobec szeroko pojętej inności. - To strategia iście szatańska - kusić pozorami nowoczesności, bycia "na czasie" i "trendy", aby złapać ludzi, szczególnie młodych, w pułapkę zabobonów i przesądów - mówi Jan Sowa.

Wbrew temu, co sądzą wszelkiej maści pogromcy "lewactwa", krytyczne spojrzenie na działalność wspomnianych marek nie wiąże się z niechęcią wobec polskich symboli. Przeciwnie. To raczej wyraz niezgody na zawłaszczanie ich. Historyczka designu, Agata Szydłowska, puentuje to następująco: - Gdy estetyka kojarząca się z młodzieżowymi markami odzieżowymi i międzynarodowym biznesem modowym promuje hasła ocierające się o mowę nienawiści - wtedy zaczynam się bać. Co innego bowiem, jeśli ktoś afirmuje godło narodowe lub Żołnierzy Wyklętych za pomocą chwytliwych haseł i ładnych obrazków (co oczywiście nigdy nie jest neutralne), co innego natomiast, gdy krzywdzące, wykluczające i mocno polityczne hasła sprzedawane są jako atrakcyjny produkt konsumencki.

Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)Kolekcja Red is Bad (fot. Asia Burrill)

Joanna Bojańczyk, dziennikarka modowa związana z tygodnikiem "Do Rzeczy", stwierdza natomiast: - Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wskutek wspomnianej mody polskie symbole takie jak Orzeł Biały, nadrukowane na odzież, stają się czymś w rodzaju logo ulubionego zespołu na T-shircie lub hasła "I Love Paris" na pamiątkowej ekotorbie.

I choć staram się być obiektywny, mam przeczucie graniczące z przekonaniem, że na naszych oczach dojrzewa pokolenie, które w imię pięknych haseł o honorze i bohaterstwie pielęgnuje własną wsobność. W końcu bardzo łatwo jest odmieniać przez wszystkie przypadki słowa "naród" i "wspólnota". Dużo trudniej jest wykonać jakikolwiek krok ku temu, by były one czymś więcej niż fantazmatem i snami o "Polsce od morza do morza" śnionymi pod kołdrą z powstańczymi motywami.

*tekst opublikowany w maju 2016 r.

 

Mateusz Witkowski (ur. 1989). Redaktor naczelny i współzałożyciel portalu Popmoderna.pl. Absolwent krytyki literackiej na Wydziale Polonistyki UJ, obecnie doktorant na tym samym wydziale. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Zdecydowanie sprzeciwia się dzieleniu kultury na "wysoką" i "niską". Publikował m.in. w "Dwutygodniku", "Xięgarni", "Czasie Kultury", "Opcjach", stale współpracuje z Gazeta.pl i Wirtualną Polską. Prowadzi firmę graficzno-odzieżową UNDO.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

(fot. Publio.pl)(fot. Publio.pl)

Komentarze (580)
Zaloguj się
  • adashofman1

    Oceniono 735 razy 443

    Myślę że po raz pierwszy w historii możemy z czystym sumieniem powiedzieć o młodym pokoleniu z którym nie należy wiązać żadnych nadziei. To co ta młoda hołota pisze na fb czy tt daje jasny obraz tego kim są - zawziętymi, leniwymi nieukami. Ich wizja tej Wielkiej Polski jest w skrócie taka: państwo polskie ma zabrać złym Niemcom, bogaczom, korporacjom, lemingom itd. i porozdawać im, bo im się przecież należy mieszkanie, praca, wakacje dwa razy w roku - należy się im bo oni są Polakami a nie jakimiś brudnymi uchodźcami.

  • bene_gesserit

    Oceniono 426 razy 324

    To świetnie, że Red is Bad i Madman mają takie fajne, słowiańskie nazwy, Widać, że wierzą w siłę polszczyzny.

    Swoją drogą - poziom dosłowności tych arcydzieł wzornictwa jest gdzieś w okolicach 'tłumaczyć jak krowie na rowie'.
    PS Model prezentujący kolekcję Madman jest śliczniusi.

  • lech2011

    Oceniono 316 razy 214

    „My, Polacy, nigdy nie lubiliśmy obcych”

    Błąd. Powinno być:

    „My, prostacy, nigdy nie lubiliśmy obcych”

  • kasmajor

    Oceniono 217 razy 195

    Byłoby pięknie gdyby młodzież która nosi takie ubrania:
    - była prawdziwymi patriotami tzn. chodziła na wybory, płaciła podatki, sortowała śmieci, płaciła za bilety w MZK, szanowała (to nie to samo co lubiła) przedstawicieli Państwa jak policjant czy urzędnik, udzielała się lokalnie np. sprzątając okoliczne skwery albo pomagając w schroniskach
    - znała lepiej historię i wiedziała, czym była targowica, kim byli żołnierze wyklęci (plusy i minusy), dlaczego Polska zniknęła z map na 123 lata itd..
    Wtedy byłbym dumny z takich użytkowników "patriotycznej odzieży". A niestety nie jestem.

  • dddupa

    Oceniono 222 razy 168

    Brawo dla ludzi, którzy wymyślili taką niszę rynkową i robią na tym kaskę, zawsze podziwiam przedsiębiorczość. Najbardziej podoba mi się ten super-patriotyzm z jednocześnie swojsko brzmiącą nazwą "Red is Bad", mogę powiedzieć tylko równie swojskie - WOW!

    Trochę może wkurzać obsrywanie symboli gdy jakieś tępe chamy noszą logo Polski Walczącej albo jacyś kibole wycierają sobie dupy tymi symbolami... ale idzie i to przeżyć, przynajmniej można ich odróżnić. Szkoda, że żaden matoł nie poczyta najpierw czegoś i nie nauczy się historii, potem uważają Dmowskiego za wielkiego męża stanu (cokolwiek to znaczy) jakby co najmniej naród wyzwolił spod okupacji ze trzy razy.

  • wojto51

    Oceniono 288 razy 134

    Żenada. Naród, który specjalnie nie ma się czym pochwalić w porównaniu nawet ze sporo mniejszymi (np. Czesi), udaję mocarstwo. najbardziej tragikomiczne jest to, że praktycznie wszyscy poza samymi Polakami mają to gdzieś,

  • augenthaler

    Oceniono 145 razy 117

    Nie widzę zagrożenia dla polskiej symboliki narodowej, o ile skrajności, populiści nie będą tej symboliki zawłaszczać dla siebie.
    Nie chciałbym by polska flaga kojarzyła się z neonazistą, kibolem Legii Warszawa.

  • Andrzej Duxa

    Oceniono 176 razy 104

    "Skąd wzięła się moda na patriotyczną odzież"
    jak to skad? z glupoty; zdjecia i wypowiedzi zainteresowanych mowia same za siebie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX