(fot. iStockphoto.com)

psychologia

Dziecko ''kartą przetargową'' dla rozwodzących się rodziców? Bywa, że to ono cierpi najbardziej

Ryzyko rozwodu zwiększa się dwukrotnie, jeśli jedno z małżonków wychowywało się w rodzinie niepełnej i trzykrotnie, jeśli oboje - mówi Katarzyna Książek, psycholożka i psychoterapeutka. Między innymi dlatego o rodzinę warto walczyć. Ale są takie sytuacje, w których rozstanie rodziców to najlepsze, co może spotkać dziecko.
Wr�� do artyku�u
Komentarze (68)
Zaloguj się
  • mike-great

    Oceniono 1 raz 1

    Każde dziecko powinno mieć zagwarantowane i respektowane prawo do równej miłości obojga rodziców po ich rozstaniu się. Patologiczny system sadów (anty) rodzinnych bazujący zbyt czesto na orzecznictwie z przeszłego wieku w większości przypadków rozstania się rodziców amputuje jednego z nich (głównie ojca) z życia dziecka - pozbawiając dziecko realnej możliwości bycia wychowywanym przez oboje rodziców, posiadania i czerpania z wzorców przez nich przekazywanych. Dlaczego o tym nie ma NIC w tym artykule? Bez rozwiązania problemu alienacji rodzicielskiej stosowanej wobec dziecka, i głównie ojców (systemowo) - czyli de facto przemocy - nie rozwiąże się żadnej dysfunkcji dzieci, a mówienie o "dobru dziecka" jest bezsensowne - bo konkretnie nie ma dobra dziecka bez dobra ojca, bez dobra matki, bez dobra rodziców - jego rodziny. Wiecie, że w żadnym kodeksie nie ma definicji dobra dziecka? A tak często powołuje się na nie w dyskusjach, akcjach, czy... postanowieniach/orzeczeniach/wyrokach.

  • Adam Grendziak

    0

    Prawo polskie z lat 60-tych ubiegłego wieku powinno być NATYCHMIAST zmienione. Zmieniły się uwarunkowania społeczno-kulturowe, a obecne prawo jest w bardzo wielu przypadkach wykorzystywane przez kobiety do generowania sztucznych konfliktów, naciskania na ojców, którzy chcą się opiekować swoimi dziećmi, alienacji rodzicielskiej, a przede wszystkim cierpią dzieci, których to wielce przez Ministerstwa podkreślane prawa do obojga rodziców są regularnie łamane.

  • ankylozaur

    0

    youtu.be/sO8zg0p6rcs

  • minasz

    0

    i zabawne dalej sad okregowy uznał ze sad rodzinny popełnił blad i wyznaczył kolejna rozprawe hehe a najzabawniejsze jest to ze znow bedzie to w miescie matki u tej samej sedziny -walic takie prawo

  • Robert Zgoda

    Oceniono 2 razy 2

    Jutro o 18:00 jest bardzo fajna e-konferencja prowadzona przez Marię Rotkiel na temat wpływu rozwodów na dzieci. mac.pl/e-konferencje/Wplyw-rozwodu-na-psychike

  • atomik2

    Oceniono 1 raz 1

    W Polsce rozwód bardzo często jest szantażem jednej strony, chcącej coś wymusic, nad drugą. Sędzie w sądach rozwodowych doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego pierwsze pytania do rozwodzących się stron są własnie sprawdzeniem, czy jest to szantaż rozwodowy rezyserowany przez adwokata. Sędzie dopuszczają taki szantaż - na tym polega ich nieuczciwość i stronniczość, a być może po prostu biorą łapówki od rezyserujących to swoich znajomych adwokatów (istnieje rejonizacja rozwodów i w danym okręgu doskonale wiadomo którzy adwokaci specjalizują się rezyserowaniu szantazy rozwodowych i ci sami adwokaci wielokrotnie trafiają na tych samych sędziów (raczej sędzie)).

    To jest chore i po prostu bandyckie ze strony sędzin rozwodowych i ciagnących z tego zyski cwaniaczków adwokackich. To jest po prostu skorumpowanie znaczącej części polskiego tzw. wymiaru sprawiedliwosci.

    A cierpią na tym dzieci, które mają ograniczany kontakt z jedną ze stron - przewaznie ojcami. Ojcowie sobie poradzą, ale wobec dzieci to jest zbrodnia, tym perfidniejsza, że dokonywan przez nieuczciwe sedzie i chcących zarobić cynicznych cwaniaczków adwokackich.

  • dobrochnaa

    Oceniono 5 razy 1

    Różnie to bywa w przypadku różnych ludzi... Jestem dzieckiem rodziców po rozwodzie i nawet, przyznam byłam wtedy i jestem obecnie zadowolona z takiego obrotu sprawy. Nie lubiłam ojca, chociaż nie przejawiał zachowania patologicznego etc. , po prostu jego cechy osobowości (ten typ osobowości) nie wzbudzały mojej sympatii... Dodam brutalnie, że jego pobyt w domu nie odpowiadał mi z powodów: było zbyt wiele osób (nie lubię tłoku), kiedy ojciec był w domu zaczynały się rozmowy (ojciec miał dosyć donośny tembr głosu) a to przeszkadzało mi np. w dobrej koncentracji - n. na nauce, w odrabianiu lekcji etc. ... Jakoś chyba nie nawiązał ze mną ciepłej, emocjonalnej relacji, gdyż raczej byłam i jestem wobec jego osoby obojętna i zadowolona z faktu, że go nie było przez większość mojego dzieciństwa.

  • wlodzimierz.ilycz

    Oceniono 1 raz -1

    @minasz
    Aktualnie wprowadzono prawo, że matka utrudniająca kontakty płaci grzywnę oddzielnie ZA KAŻDY KONTAKT, który z jej winy nie doszedł do skutku.
    Radzę zaskarżyć taką osobę z żądaniem ukarania grzywną z tego paragrafu np. 500 zł ZA KAŻDY NIEZREALIZOWANY KONTAKT.
    Suma szybko rośnie, np. co 2 tygodnie.

  • wlodzimierz.ilycz

    Oceniono 2 razy -2

    Nie ma to jak tzw. "związki partnerskie", których domagają się "kręgi postępowe".
    Małżonka z dziećmi można się wtedy pozbyć za pomocą prostego oświadczenia u notariusza.
    Nie będziemy się przecież przejmować tym co myślą sobie bachory.
    Wynocha z gó...arzami od jutra i już.

    Dlaczego nadal nie ma związków partnerskich?

  • minasz

    Oceniono 4 razy 0

    a najlepsze jest stwierdzenie policji-wina lezy po obu stronach- te dualistyczne szukanie winny-unikam rozmow z matka ma tylko zejsc dac fotelik i tyle nie chce z nia rozmawiac-ale ona bedzie szukala zaczepek typu tu jej sie cos nie podoba czeka tylko na moja jakas reakcje aby mogla rozpoczac cyrk-tym razem kiedy mialem odjechac zabrala mi komorke to wyszedlem za nia proszac oddaj komorke-ale ona jej nie chciala oddac -ucieka - dziecko zaczyna sie histerycznie smiac -matka zaczyna wpadac w histerie -wsiada do mojego auta i mowi ze dziecko nigdzie nie pojedzie-jaka jest tu moja wina?????? pewnie powinienem nie wysiadac zglosic kradziez na policji ale z drugiej strony jechac 200km bez telefonu- tak wygladaja prawa ojca w Polsce

  • minasz

    Oceniono 8 razy 2

    matka bije dziecko(kiedy wspominam o tym na policji slysze- ze dziecko nie ma jakis siniakow i ze jak dziecka sie nie bije i nie straszy- to wyrasta na jakas niedolege) wspominam oficerowi ze przeciez to jest karalne jest zabronione bic dzieci-patrzy na mnie jak na debila-moze i slusznie bo w takim debilnym kraju zyje

  • mazuvian

    Oceniono 12 razy 4

    O ile ten artykuł skupia się na dzieciach, które rozwód przeżywają, o tyle stygmatyzuje wszystkie z nich jako ofiary, narzucając na nie w pewien sposób mentalność ofiary. Prawda jest taka, że dla niektórych dzieci to tragedia, dla niektórych to obojętne, a dla innych to pozytywna rzecz, bo mają więcej uwagi, bo mają więcej prezentów, dwa razy urodziny i inne benefity. Myślę, że autorka tego artykułu powinna się zapoznać z pojęciem efektu golema i uważać, bo ten artykuł przypomina mi środkową część muzycznego video 'I've only just begun', Tony Tikkanen, która bardzo pięknie wyjaśnia, jak wkurzające jest patronizujące podejście

  • andrzej23195

    Oceniono 17 razy -13

    Ta patologia to wprowadzanie na siłę przez byłe władze lewackiego stylu życia . Pomniejszania roli rodziny , wolności obyczajów stąd wzrost rozwodów . Pomyłki się zdarzają lub tzw. niedopasowanie wię nic na siłę to życie koryguje rozwiązania .

  • minasz

    Oceniono 12 razy 0

    albo kolejne -w czerwcu wystapilem do sadu przeciw matce o utrudnianie kontaktu z dzieckiem- jak utrudnia tak utrudnia-dodatkowo nie mam kontaktu telefonicznego od tego czasu -a rozmawialem z synem codziennie minimum 20 min

  • minasz

    Oceniono 31 razy 19

    Wyrok sadowy matka ma wydawac dziecko o godz 18 w piatek na moj weekend- jest sroda matka napisala nie dostaniesz wiecej dziecka w piatek bo zapisałam go na trening a po treningu bedzie zmeczony i pojedzie dopiero w sobote rano(prosze o kontakt do trenera czy gdzie i jaki to trening -oczywiscie nie dostaje-bo prawda pewnie jest taka ze trening konczy sie o 18-zreszta nawet jakby konczyl sie o 20 moge zabrac 9 letnie dziecko) przyjezdzam w sobote- matka robi awanture- kiedy jestem w aucie z synem wsiada do niego i mowi ze nigdzie nie pojade z dzieckiem Jedziemy na Policje dziecko ma trauma ja tez- policja nie chce zrobic nic - w wyniku mojej nieustepliwosci spisuja zeznania- matka idzie sobie z dzieckiem do domu - a ja wracam jak osioł 200km- nie moge zrobic nic-policja mi nie pomaga -sad rodzinny w miescie matki-sprawe o utrudnianie kontaktow wnioslem w czerwcu-nawet jak wygram to matce co najwyzej grozi kolejna sprawa sadowa - zyje w kraju bezprawia -jestem obywatelem 2 kategorii bo jestem ojcem- jak ja bym porwal dziecka groziloby mi 12 lat wiezienia -a matka moze zrobic wszystko

  • anita_ani_tamten

    Oceniono 18 razy 0

    Cywilizacja kultury odpowiedzialności na naszych oczach jest zabijana przez kulturę przyjemności.
    Cóż tam dziecko - mnie ma być dobrze i miło.....
    W kulturze odpowiedzialności były inne priorytety.
    A teraz?
    Cywilizacja jednorazowości - wszystko jest jednorazowe, buty, ubrania, wszystkie inne przedmioty. Co się naprawia? - jeśli się coś zepsuje, wyrzucamy - nie naprawiamy - kupujemy nowe.
    To przełożyło się też na relacje najbliższych osób, na związki kobiety z mężczyzną.
    Tylko poranionych, zdewastowanych dzieci żal.............

  • Marek Dyjor

    Oceniono 7 razy 1

    Nasze cudowne państwo kompletnie nie stara się pomagać ludziom w tym aby spróbowali uporządkować swoje sprawy a jeśli muszą się rozwieść to aby nauczyli się żyć w przyjaźni i być dalej rodzicami dla dziecka. Wiele osób sądzi ze rozwód to jest zakończenie problemów, będę wolna jak wspaniale. Nie rozumieją że rozwód nie przecina żadnych więzów nić więzy administracyjne. Że po rozwodzie jeśli ma się dzieci czy dziecko to dalej trzeba żyć ze sobą.

  • modarz

    Oceniono 31 razy -13

    Kolejna antyrodzinna propaganda GW. GW manipuluje, wpiera nam jak mamy zyc - zgodnie z pogladaem europy zachodniej, ktory prowadzi ja do UPADKU!

  • kylax1

    Oceniono 40 razy 6

    To rezultat katolicyzmu, gdzie rozwody to coś "złego". W takiej Szwecji np. jeżeli ludzie się ze sobą nie dogadują to zmieniają partnerów/partnerki jak chcą. Ale nie ma takiej szopki jak często ma miejsce w Polsce. I agresja wśród Szwedów dużo mniejsza. Najbardziej agresywni ludzie w Szwecji pochodzą z krajów, gdzie panuje przemoc i agresja, czyli Polska, Rosja, kraje arabskie.

  • bene_gesserit

    Oceniono 21 razy 19

    Widziałam już kilka rozwodów swoich znajomych. Niby w wywiadzie nie padł żaden odkrywczy wniosek, wszystkie te treści krążą a to w radach znajomych, a to w necie, a to w podręcznikach - ale i tak dzieciaci rozwodzący się popełniają wciąż te same błędy.

    Bardzo szkoda, że nie ma u nas pomocy systemowej, którą można by zaoferować ludziom w tej sytuacji. Choćby paru konsultacji z psychologiem dla całej rozwodzącej się rodziny, spotkań rozwodników czy czegokolwiek. Podejrzewam, że to by oszczędziło wszystkim - a zwłaszcza dzieciom - masę bólu.

  • busqueros

    Oceniono 23 razy 9

    "Czują się porzucone, oszukane, winne. Dzieci przeżywają rozstanie rodziców co najmniej tak samo mocno, jak dorośli"
    Ale odkrycie!

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 29 razy 3

    Kolejne modne pojęcie-wytrych: rodzina patchworkowa. Zgroza. Rodzina to rodzina (elementy składowe połączone więzią emocjonalną) - jest to na tyle pojemne pojęcie, że wprowadzanie jakichś podkategorii jest całkowicie zbędne. Ostatnie akapity to gwóźdź do trumny.

  • mgr.nauk

    Oceniono 50 razy 20

    Łot de fak jest DDR??? Zupełnie bez sensu wrzucony jakiś skrót. DDR to oznacza byłe wschodnie Niemcy albo pamięć do komputera.
    Podobnie z tym patchworkiem - to jest raczej słowny potworek. Wiadomo co to ma oznaczać ale nie zmienia to faktu, że to potworek. Ten snobizm na wrzucanie angielskich słów jest żałosny.
    O, już wiem co to DDR - Dziecko Divorced Rodziców, ha,ha,ha.

  • wyrwana.z.kontekstu

    Oceniono 43 razy 3

    Dodam jeszcze, że obrzydliwie tendencyjny jest rysunek, będący ilustracją do artykułu. Smuty tatuś, smutne dziecko, radosna mamusia. Jaki jest cel tej manipulacji?

  • wyrwana.z.kontekstu

    Oceniono 72 razy 58

    Moi rodzice zostali ze sobą "dla dobra dzieci". Nikomu nie życzę takiego koszmaru.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX