Historia

Pałac Saint-Ange w okolicach Fontainebleau, rok 1714. Młody François-Marie Arouet spędza przymusowe wakacje u markiza Caumartina, oddając się pisaniu i lekturze. Został wyekspediowany jak najdalej od Paryża i jego pokus przez ojca, zaniepokojonego eksperymentami syna oraz gniewem regenta, który ten niesforny dwudziestolatek już zdążył na siebie ściągnąć.

Młody Wolter bowiem zbyt chętnie obracał się w kręgach Société du Temple, bractwa gromadzącego arystokrację, poetów i królewskich bękartów. Ich ulubionym miejscem spotkań był Hotel de Vendome, gdzie erudyci i libertyni pili na umór, oddając się przy tym rozkoszom zmysłowym. Za sprawą tych rozpustnych igraszek Wolter złapał przykrą dolegliwość, o której, jako że żadnego tematu nie unikał, oczywiście musiał opowiedzieć światu.

Na zesłaniu, na które skazał go czujny ojciec, młodzieniec miał dość czasu, by rozpamiętywać szczegóły swojej edukacji sentymentalnej. Biorąc tedy w obroty jedną z pierwszych kochanek, tajemniczą panią B., w najciekawszym momencie ze zdumieniem natrafia na coś, czego się nie spodziewał.

Rozpalony młodzieniec trafia na pas cnoty, solidnie zatrzaśnięty wokół bioder wybranki. Oburzony chwyta za pióro, by potępić owo narzędzie tortur wymyślone przez boga Plutona dla niewiernej Prozerpiny. Przemocą i podstępem pozbawić dostępu do tego, co powinno dawać się swobodnie i z ochotą - to musiało budzić odrazę w młodym myślicielu.

Kobieta w pasie cnoty, około 1590 (autor: Heinrich Wirrich / Wikimedia Commons / public domain)

W kwestiach miłosnych Wolter szybko traci dziecięcą naiwność. Chętnie oddaje się "igraszkom", jak to nazywa. Słownym i cielesnym. Filozofia zaś staje się wyprawą ku szczytom ludzkiej duszy, wiodącą krętymi ścieżkami.

Aby powstrzymać rozpustę i rodzące się wolnomyślicielstwo, zazdrośnicy trzymają pod kluczem cnotę swoich żon. Ów zatrzask, który, zdaniem Woltera, przybył do Francji z Włoch, łamie serca kochanków. Czyżby, przekonany o nadzwyczajnych talentach miłosnych Francuzów, uważał, że do tak żałosnych chwytów mogli zniżać się jedynie tchórzliwi Italiańcy?

Żelazny pas cnoty zamykany na kłódkę, Europa 1501-1600 (źródło: kolekcja Muzeum Nauki w Londynie / Wikimedia Commons / CC BY 4.0)

W "Dialogach" przypisywanych niejakiej Luisie Sigei, dobrowolnej ofierze pasa cnoty, Tullia przywołuje skandaliczne argumenty męża wyjaśniającego swoją decyzję. "Jeśli jesteś cnotliwa, nie będzie ci on przeszkadzał. W przeciwnym wypadku zaś będziesz musiała przyznać, że wykazałem się roztropnością i słusznie postąpiłem". Mąż - cóż za wzruszająca troska - obawia się o cnotę żony. Dlatego, proponując ten uciążliwy bagaż, w gruncie rzeczy wyświadcza jej przysługę. Ta, która myśli inaczej, winna się wstydzić. Posłuszna żona czym prędzej zapewnia, że żyje tylko dla niego, dla niego rezerwuje swoje wdzięki. Ten, uradowany, przystępuje do realizacji planu: "Kuponem jedwabiu opasując moje biodra, udatnie wziął miarę na pas". Następnie zacny małżonek - to już nadmiar łaskawości! - postanawia, że łańcuszki będą złote, zamek i siatka zaś wysadzane drogimi kamieniami. "Najlepszy złotnik w mieście uczyni z tego prawdziwe dzieło sztuki. Tak wyróżnię cię i złożę ci hołd, choć ktoś mógłby pomyśleć, że czynię ci krzywdę".

Te nowe, wcześniej nieznane wynurzenia budzą prawdziwą sensację w salonach Oświeconych. Tekst, który rzekomo wyszedł spod pióra kobiety - choć napisał go mężczyzna, adwokat Nicolas Chorier - miał zachęcać żony, by ochoczo zgadzały się na założenie pasa cnoty. Tłumaczył to dodatkowo tym, że "my zaś, Włoszki i Hiszpanki, mamy kuciapkę większą niż inne Europejki". Wszystko jasne. Przedstawicielki ludów romańskich potrzebowały dodatkowego zabezpieczenia z powodu swoich dużych rozmiarów, tak niesprawiedliwie rozdzielonych między kobietami. Bowiem "gdy już raz otworzy się te wrota, żadna postura ani ruch nie zdoła zmniejszyć ich nawet o cal; nic też nie zabezpieczy ich przed nagłą napaścią pożądliwego prącia". Mieszkanki Północy, precyzuje autor, nie muszą się obawiać tej nikczemności, ponieważ "chłód zamyka im owe narządy".

Po lewej: Niemiecki satyryczny drzeworyt z XVI wieku przedstawiający kobietę w pasie cnoty. Miał pomóc dochować wierności ładnej kobiecie poślubionej brzydkiemu mężowi ( autor nieznany / Wikimedia Commons / public domain); po prawej: Ilustracja z około 1540 (rys. Heinrich Vogtherr / Wikimedia Commons / public domain)

Przedmiot ten wkrada się nawet do rodziny królewskiej, zakłócając w 1720 roku przygotowania do mariażu Charlotty Aglaé Orleańskiej, mademoiselle de Valois z księciem Modeny. Panna, która brak urody nadrabia bystrością umysłu i dowcipem tak skutecznie, że została kochanką księcia Richelieu, kategorycznie odmawia podporządkowania się włoskiej modzie. Jej otoczenie drży, zwłaszcza Richelieu, który po zaślubinach zamierzał dołączyć do niej w przebraniu posłańca. Na szczęście dla nieustraszonego kochanka okazuje się, że pasy cnoty to raczej twór zbiorowej wyobraźni. W rzeczywistości jedynie kilka setek Europejek musi dźwigać to nieszczęsne brzemię.

Sztuka zaciskania pasa

Legenda narodziła się kilka wieków wcześniej za sprawą dwunastowiecznej poetki, Marii z Francji. W jednym z utworów wspomina ona o skórzanym pasie nakładanym na nagie ciało kobiety. Kochanka robi na koszuli umiłowanego skomplikowany supeł, on zaś zawiązuje jej pas wokół bioder. Oba te gesty stanowią ślub wzajemnej wierności. Kochankowie oddać się mogą bowiem tylko temu, kto zdoła rozwiązać pas lub supeł, nie przecinając go ani nie niszcząc. To, co kobieta-poetka przedstawia jako wzór wierności kochanków miłujących się do szaleństwa, z czasem staje się narzędziem presji moralnej wywieranej na kobiety, a w rzeczywistości zwykłymi kajdanami.

Pas cnoty, Francja XVII wiek (źródło: Ilustracja ze zbiorów Muzeum de Cluny w Paryżu / Wikimedia Commons / CC BY 4.0)

Mieszkanka okolic Nimes, niejaka pani Lajon, wnosi tedy skargę do sądu na niejakiego pana Berlhe, który osłonił jej części intymne "pantalonami pokrytymi siatką z drutów mosiężnych połączonych szwami". Na to nałożył jeszcze lak, a dostępu do damy dodatkowo bronił zamek. Adwokat nieszczęsnej kobiety podkreślał, że zazdrosny małżonek własnoręcznie wykonał pas cnoty, wykorzystując do tego starą kolczugę, "ściśle go dopasowując i wszędzie zostawiając kolce, by nie było żadnego dostępu". Rycerski luby zmusza ukochaną, by przywdziewała ów piękny strój pod jego nieobecność, czyniąc ze swojej ciężarnej partnerki więźniarkę, a z jej narządów płciowych celę, do której on jeden ma klucz. Wystąpienie adwokata z Nimes przeraża współczesnych: jak to możliwe, by w epoce rozumu stosowano takie praktyki?

Otóż możliwe. Dzieje się tak dlatego, że wola podporządkowania sobie żywiołu kobiecego, a zwłaszcza zdolności do dawania życia, spędza sen z powiek mężczyznom na wszystkich kontynentach. Począwszy od XVII wieku, brytyjscy, francuscy i hiszpańscy kolonizatorzy coraz lepiej poznają zwyczaje Indian, których terytoria podbijają, narzucając swoją supremację. Czejenów na przykład - jedno z największych plemion Wielkich Równin zajmujące tereny na południe od Wielkich Jezior - wyróżnia cnotliwość i uroda ich towarzyszek. Zaraz po osiągnięciu dojrzałości płciowej młoda Czejenka musi nosić na biodrach sznurki i rzemyki związane tak, że tworzą pas cnoty. Dwie opaski owijają się wokół uda, zapewniając plemieniu spokój ducha nawet po jej ślubie, gdy mąż wyrusza na polowanie. Jeśli jakiś intruz będzie próbował usunąć powróz, krewni zdradzonego męża zabiją go, a kobiety zemszczą się, niszcząc całą majętność łajdaka. Kobieta, która dobrowolnie godzi się na zdarcie rzemieni, musi się liczyć z karą proporcjonalną do występku. Mąż wyśle ją "na prerię". Nie będzie to jednak sielski spacerek. Na niewierną będzie tam czekało trzydziestu młodych mężczyzn. Kiedy znajdzie się koło nich, mąż zawoła: "Wiem, jak lubisz mężczyzn. Dlatego czeka cię prawdziwa feta". Każdy po kolei weźmie wiarołomną, nie zważając na jej krzyki.

Pasy cnoty z kolekcji muzealnych (fot. autor nieznany / Wikimedia Commons / CC BY 4.0)

We Francji okresu oświecenia ten szatański wynalazek szokuje Diderota, który poświęca mu artykuł. "Ów pas jest ponoć zbudowany z dwóch metalowych, bardzo giętkich taśm ułożonych na krzyż; obie są wyściełane aksamitem. Jedna okala pas powyżej nerek, druga przebiega między udami. Jeden jej koniec łączy się z końcówkami pierwszej taśmy. Całość zamyka zatrzask, którego sekret zna jedynie mąż". Z przodu znajduje się szczelina, z tyłu otwór. Okalają je metalowe zęby, każące zawrócić z drogi każdemu, u kogo troska o własne przyrodzenie weźmie górę nad pragnieniem, by posiąść swoją lubą. Pas wrzyna się w ciało, ani na chwilę nie dając o sobie zapomnieć i utrudniając nieszczęsnej kobiecie higienę intymną.

Upokorzenie, rozdrażnienie i ból. Oto cena, jaką trzeba zapłacić, by pan i władca kobiecych narządów płciowych miał pewność, że on jeden cieszy się tą zdobyczą. Ten pancerz nałożony na genitalia to groźba nieustannie wisząca nad kobietą, zupełnie jak postać groźnego wilka w dziecięcej wyobraźni. Milionom Europejek przypomina się w ten sposób, że ich obowiązkiem jest czystość. Swoboda seksualna zaś stanowi przywilej mężczyzn.

"Żelazne pantalony" to znakomity symbol epoki, wierzącej, że wolność polityczna, naukowa i religijna musi wziąć górę nad tyranią. Kobieta, zupełnie jak naród, jest wierna tylko temu, kto na to zasługuje i nie pozbawia jej rozkoszy.

Gadatliwe klejnoty

Wojna o wiedzę i poznanie nabiera rozpędu wraz z bitwą o "Encyklopedię". Denis Diderot oraz Jean Le Rond d'Alembert rozpoczynają pracę nad gigantycznym projektem, który ma stać się świadectwem wiedzy, manifestem politycznym, laickim i rewolucyjnym dziełem, które obali twierdzenia Kościoła niemające oparcia w faktach, a także podważy fundamenty boskiego pochodzenia władzy królewskiej. Diderot jednak nie ogranicza się do kwestii politycznych. W swojej "Encyklopedii" nie boi się też pisać o łechtaczce, tym "okrągłym, wydłużonym ciele znajdującym się w przedniej części kobiecych organów naturalnych, stanowiącym jeden z głównych narządów rozrodczych". Jak zatem widzimy, "Encyklopedia" jednoznacznie podkreśla użyteczność łechtaczki. Warto tu przypomnieć, że nieco wcześniej, na fali mody na orientalizm Diderot wydaje powieść "Les Bijoux indiscrets" (Niedyskretne klejnoty), gdzie ukazuje dwór sułtana - w rzeczywistości zaś Ludwika XV - i pisze o kobiecym kroczu.

Srebrno-porcelanowa ozdoba z około 1936 roku. Mężczyzna próbuje zdjąć młodej kobiecie pas cnoty (fot. Ashley Van Haeften / Kolekcja Muzeum Nauki w Londynie / Wikimedia Commons / CC BY 2.0)

Sułtan Mangogul nudzi się śmiertelnie. Jego faworyta Mirzoza sama już nie wie, jak go rozerwać. Wtedy pojawia się dżin Cucufa z propozycją nie do odrzucenia: władca zyska nieograniczony dostęp do dworskich intryg. Wystarczy, że potrze kamień w pierścieniu i wyceluje nim w dowolnie wybraną kobietę, a jej narządy płciowe same będą opowiadać "najszczerzej i ze znawstwem o jej skrzętnie skrywanych tajemnicach". Ta zaskakująca szczerość szybko wzbudza ożywienie na dworze sułtana. Wszyscy chętnie nadstawiają ucha "w nadziei, że uda się przyłapać damę na zwierzeniach, których nie chciała czynić". Kobiety zaś panicznie boją się okrutnej zabawki, która skazuje je na los gorszy niż śmierć: okrywa je hańbą, zmuszając ich intymne narządy, by mówiły prawdę i tylko prawdę. Pewnego razu, gdy jedna z nich zarzeka się, że nie ma nic do ukrycia i nie boi się, czy jej "ołtarz" będzie mówił czy milczał, Mangogul wyciąga ku niej dłoń z pierścieniem, a jej klejnot woła: "Nie wierzcie jej! Kłamie!". Sułtan wśród ogólnej wesołości celuje pierścieniem w kolejne niewiasty, a ich sromy odpowiadają jeden po drugim: "Jestem często uczęszczany, nadwerężony, osierocony, wyperfumowany, zmęczony, niedopieszczony, znudzony" itd. Diderot opisuje dalej, jak głosy gadatliwych cipek "jedne przytłumione, inne znów skrzekliwe" cieszą sułtana, który woła uradowany: "Jakież to szczęście, że klejnoty zgodziły się przemawiać w naszym języku i wziąć na siebie ciężar konwersacji. Towarzystwo może jedynie na tym zyskać, stając się nieskończenie lepsze". Ta przerażająca paplanina ujawniająca, że na dworze sułtana tylko nieliczne żony dochowują wierności mężom, nie zbija z pantałyku akademika. Szybko znajduje wyjście: "kagańce bądź kieszonkowe kneble, które odbiorą klejnotom głos, nie zakłócając przy tym ich funkcji naturalnych", zakładane kobietom w każdym wieku, za wszelką cenę. Skoro nie można powstrzymać sromu od zejścia na złą drogę, to trzeba chociaż zmusić go do milczenia. Tak oto piewcy wolności rozprawili się z pasami cnoty, ośmieszając je.

Nie miejmy jednak złudzeń: Diderot podobnie jak większość filozofów swoich czasów widzi w kobiecie niewolnicę płci. To srom wpływa na jej zachowanie i osobowość. W swojej rozprawce pisze autor więc, że kobieta "nosi w sobie narząd zdolny do potwornych spazmów, który bierze ją w posiadanie, budząc w jej wyobraźni wszelkiego rodzaju zjawy". Z jego winy rodzą się te "dziwaczne idee", przez co "ta, która w młodości była histeryczką, w podeszłym wieku staje się dewotką". Zarówno jej żądzami, jak i dążeniami duchowymi kieruje nieznośny, wiecznie nienasycony klejnot ukryty między jej udami.

Fragment pochodzi z książki "Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji" Diane Ducret, wyd. Znak

Diane Ducret, "Zakazane ciało. Historii męskiej obsesji" (fot. Michał Janica / wyd. Znak)