Za 35 lat co drugi Polak będzie miał co najmniej 52 lata

Za 35 lat co drugi Polak będzie miał co najmniej 52 lata (fot. Shutterstock.com)

społeczeństwo

Jak będzie wyglądała starość dzisiejszych 30-latków? Prof. Piotr Błędowski: Ciężko będzie wyżyć za kwotę o 2/3 mniejszą niż zarabiana teraz

Dłuższe życie, niższa emerytura, większe aspiracje i oczekiwania wobec świata. Pojawią się nowe możliwości zatrudnienia, zmieni się struktura rodziny, wzrośnie liczba singli. Tak będzie wyglądała niekoniecznie ''złota jesień'' dzisiejszych 30-latków. - Za 35 lat co drugi Polak będzie miał co najmniej 52 lata. To powinno już dzisiaj przyciągać uwagę polityków - alarmuje gerontolog prof. Piotr Błędowski.

Jak będzie wyglądała starość mojego pokolenia, czyli dzisiejszych 30-latków, w porównaniu do tej, której doświadczają nasi rodzice?

- Zmieni się prawie wszystko, z wyjątkiem jednej rzeczy. Mam na myśli to, że starość za 35, 50 i za 500 lat będzie ostatnim etapem życia. Właśnie dlatego do starości podchodzimy z tak dużą ostrożnością i lękiem, bo zdajemy sobie sprawę, że ona zawsze kończy się w sposób absolutnie nieunikniony - śmiercią. Ponadto o starości słyszy się zazwyczaj w negatywnym kontekście. Osoby starsze tego określenia nie akceptują, dlatego mówi się niekiedy np. o późnej dorosłości, ale ja uważam, że należy nazywać rzeczy po imieniu. Starość jako etap w naszym życiu nie ma w sobie niczego złego. Nie można jej jednoznacznie łączyć ze słabością, utratą pozycji społecznej, rodzinnej.

Za kalendarzowy początek starości w Polsce uważa się 65 lat, ale ta granica wciąż się przesuwa. Mam 33 lata, kiedy w moim przypadku rozpocznie się ten okres?

- Moment rozpoczęcia starości jest absolutnie umowny. Jeszcze kilkanaście lat temu przyjmowano, że zaczyna się ona w wieku 60 lat. A z racji tego, że żyjemy coraz dłużej, podnosi się kwestię przesunięcia tej granicy na 70. urodziny. Decyzja o podniesieniu wieku emerytalnego już została zrealizowana, a więc trudno przyjąć, że ktoś, kto kalendarzowo będzie już stary, ma nadal pracować. Myślę, że wtedy, kiedy pani będzie się zbliżała do wieku emerytalnego, ta umowna granica wypadnie około siedemdziesiątki.

Początek kalendarzowej starości dzisiejszych 30-latków wypadnie około 70-tki (fot. Shutterstock.com)Początek kalendarzowej starości dzisiejszych 30-latków wypadnie około 70-tki (fot. Shutterstock.com)

Wydłuża się też średnia długość życia. Starość trwa teraz około 20 lat, czy to też się zmieni?

- Oczywiście, że tak. Dane demograficzne wyraźnie pokazują, że na całym świecie wydłuża się przeciętny czas trwania życia, a co za tym idzie - także okres starości. Jest ona też coraz bardziej zróżnicowana, wyróżnia się w niej pewne podokresy, mówi się ładnie o trzecim i czwartym wieku, ale też o długowieczności.

Ile w takim razie za 35-40 lat będzie w Polsce osób starszych?

- Według prognozy GUS-u można przyjąć, że w 2050 roku osób 65-letnich i starszych będzie 32,7 proc. Krótko mówiąc - jedna trzecia. Według tego samego źródła za 35 lat mediana wieku, czyli ta liczba lat, poniżej i powyżej której jest dokładnie połowa ludności, będzie wynosiła 52 lata lub więcej. A zatem co drugi Polak będzie miał co najmniej 52 lata. To powinno już dzisiaj przyciągać uwagę polityków - patrząc na aktualne statystyki, mediana wzrośnie aż o 13 lat.

Widać, jak zmieni się relacja liczby osób młodszych do starszych, spośród których część przez długie lata będzie potrzebowała wsparcia. Jeżeli wydłuża się przeciętny czas trwania życia, to oczywiście dotyczy to nie tylko tej części, którą spędzimy w zdrowiu, ale i tej, która przypadnie na chorobę i niesprawność. Dłuższe życie jest oczywiście dowodem postępu cywilizacyjnego, ale ten postęp pociąga za sobą coraz więcej wyzwań. Ci, którzy dożywają sędziwego wieku, ale nie mają dobrego zdrowia, wymagają pomocy, którą trzeba im zapewnić. Co więcej, starość za 35 lat będzie przebiegała w innych warunkach niż obecnie, jeżeli chodzi o sytuację rodzinną, wielkość gospodarstwa domowego, sytuację zawodową i cały szereg innych czynników.

To wszystko, tak jak pan zauważył, powinno wzbudzać niepokój polityków, a czy tak się dzieje?

- Politycy zaczęli dostrzegać ten problem. Jest o wiele lepiej, niż było jeszcze przed kilkoma laty. Od trzech lat w strukturze Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej funkcjonuje Departament Polityki Senioralnej. Fakt, że ten departament powstał, jest traktowany jako sukces polityków oraz uniwersytetów trzeciego wieku. Utworzenie takiej jednostki było również jedną z rekomendacji interdyscyplinarnego badania PolSenior [program badawczy "Aspekty medyczne, psychologiczne, socjologiczne i ekonomiczne starzenia się ludzi w Polsce" przeprowadzony pod kierunkiem prof. Piotra Błędowskiego w latach 2007-2011 - przyp. red.].

Drugą bardzo ważną zmianą jest powstanie w Sejmie Komisji Polityki Senioralnej, podobna komisja działa też w Senacie. Obserwuję ich prace i muszę powiedzieć, że zajmują się nie tylko kwestiami doraźnymi, lecz także takimi, które zaprocentują w przyszłości. Działania na poziomie centralnym są bardzo istotne, ale ten program musi być realizowany przede wszystkim na szczeblu lokalnym, bo tam dostrzega się takie zjawiska społeczne jak bieda, starość. Tam bieda i starość mają swoją twarz.

Te zjawiska statystycznie częściej dotyczą kobiet. Czy jest szansa, że to się zmieni?

- To nie tylko powinno, ale wręcz musi się zmienić. Choć oficjalnie deklaruje się inaczej, wynagrodzenie kobiet zatrudnionych na tych samych stanowiskach co mężczyźni jest na ogół niższe. To przekłada się na niższe świadczenie emerytalne. A jeżeli wysokość emerytur obliczana jest przy uwzględnieniu statystycznej liczby miesięcy, które mamy do przeżycia - a kobiety żyją przecież dłużej - jest to jeszcze mniej pieniędzy. A zatem to, co należałoby zrobić, to zaadresować pewne działania nie tyle do osób starszych, a już do pani pokolenia. I skupić się na zniwelowaniu różnic w wysokości wynagrodzenia między kobietami i mężczyznami. Żyjąc dłużej, kobiety stają się coraz mniej samodzielne i wydają więcej pieniędzy na różne formy wsparcia. Finansowanie takich usług ze środków publicznych poprawiłoby sytuację materialną osób starszych. Taka zmiana wymaga społecznej akceptacji, ale konsekwencje - jeżeli niczego nie zmienimy - też dotkną nas wszystkich.

Kobiety żyją w Polsce dłużej i to one częściej zmagają się z biedą w wieku emerytalnym (fot. Shutterstock.com)Kobiety żyją w Polsce dłużej i to one częściej zmagają się z biedą w wieku emerytalnym (fot. Shutterstock.com)

Jakie podejmowane dziś decyzje mogą wpłynąć na moją starość?

- Zacznijmy od tego, co może odbić się na niej negatywnie. Przede wszystkim finansowanie emerytur. Mam na myśli zmianę proporcji między liczbą osób pracujących i tych, które będą na emeryturze. To stopniowe odwracanie piramidy ludności według wieku - staje się coraz węższa na dole, a szersza na górze. To, że na emeryturze żyjemy i będziemy żyli coraz dłużej, powoduje, że istnieje coraz większy problem z zapewnieniem finansowania świadczeń według repartycji, czyli zasady, która dawniej obowiązywała. Zgodnie z nią, obecnie pracujący finansują świadczenia dla dzisiejszych emerytów i oczekują tego samego, kiedy sami przejdą na emeryturę. Tylko jeżeli osób pracujących będzie mniej, a emerytów więcej, to pojawia się pytanie, czy pracujący i cała gospodarka będą w stanie udźwignąć takie obciążenie. Reforma systemu emerytalnego, która została wprowadzona w 1999 roku, miała ograniczyć takie niebezpieczeństwo, jednak ono wciąż istnieje.

Może w takim razie powinniśmy we własnym zakresie zadbać o środki na utrzymanie po przejściu na emeryturę?

- Nie ma innego wyjścia. Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jak straszenie, bo nie chodzi mi o sianie paniki, a o konieczność uświadomienia sobie faktów.

Istnieje taki wskaźnik jak stopa zastąpienia. Pokazuje, jaka część naszego wynagrodzenia jest zastępowana przez emeryturę. Były czasy, kiedy ta stopa wynosiła w Polsce nawet około 60 procent, teraz spadła poniżej 50, a w przyszłości, kiedy pani będzie pobierać świadczenia emerytalne, osiągnie około 30 procent. A mało prawdopodobne, że da się spokojnie wyżyć za kwotę o 2/3 mniejszą niż zarabiana wcześniej. Dlatego trzeba zawczasu myśleć, jak to zrekompensować i jak zapewnić sobie dodatkowe dochody na starość. Dzisiejsi 30-latkowie mają na głowie przede wszystkim sprawy związane z rodziną, opieką nad dziećmi, utrzymaniem lub poszukiwaniem zatrudnienia. Temat starości traktują trochę jak bajkę o Śpiącej Królewnie: każdy tę bajkę zna, ale nikt w nią nie wierzy. Każdy coś wie o starości, ale nikt o niej nie myśli, bo wydaje się odległa. Ale pewnych zaniedbań związanych z inwestowaniem w siebie i przygotowaniem się do "jesieni życia" albo nie da się nadrobić, albo będzie to bardzo trudne.

Ostatnio w debacie publicznej powraca kwestia obniżenia wieku emerytalnego.

- Niestety. Mam nadzieję, że ci, którzy o tym mówią, o ile przejmą odpowiedzialność za losy państwa, zdadzą sobie sprawę, że ta odpowiedzialność nie obejmuje tylko czasu trwania jednej kadencji, a okres kilkudziesięciu kolejnych lat. Trzeba czasem podejmować działania niepopularne po to, żeby nasze społeczeństwo za 40 lat mogło się dobrze rozwijać.

Dzisiejsi 30-latkowie na emeryturze będą najprawdopodobniej pobierać świadczenia o 2/3 mniejsze niż zarabiana wcześniej kwota (fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)Dzisiejsi 30-latkowie na emeryturze będą najprawdopodobniej pobierać świadczenia o 2/3 mniejsze niż zarabiana wcześniej kwota (fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta)

Dziś osobom po sześćdziesiątce jest bardzo trudno znaleźć pracę. Czy rynek dostosuje się do większej liczby seniorów potrzebujących zatrudnienia?

- Może patrząc na dzisiejsze realia, trudno w to uwierzyć, ale tak będzie. Jeżeli każdy kolejny rocznik jest coraz mniej liczny, to za kilka, kilkanaście lat będzie brakowało młodych ludzi do pracy. W związku z tym pracodawcy będą musieli zmienić swoją postawę, która bywa bardzo krótkowzroczna.

Mamy kult młodości. Przyjęło się, że młody człowiek jest elastyczny, może pracować znacznie dłużej niż 8-10 godzin, jest przestraszony sytuacją na rynku pracy i boi się, że gdy straci zatrudnienie, będzie miał kłopoty ze znalezieniem nowego. Niewielu pracodawców stosuje w praktyce tzw. zarządzanie wiekiem, czyli najlepsze wykorzystanie cech pracownika, które kształtują się u niego na różnych etapach kariery. To nie znaczy, że ktoś, kto pracuje na przykład jako górnik, będzie mógł wykonywać taką pracę do 67. roku życia. Te wszystkie bzdury, że będziemy pracować do śmierci, bo będziemy pracą tak wycieńczeni, że nie dożyjemy emerytury, trzeba potraktować jako wypowiedzi ignorantów.

Zadaniem państwa jest stworzenie osobom starszym, tak jak całemu społeczeństwu, możliwości uczenia się przez całe życie - Lifelong Learning. To idea znana przede wszystkim w Unii Europejskiej, chociaż zyskuje już popularność także poza nią. Skupia się na tym, jak poprawić szanse zawodowe osób w różnym wieku. Nie chodzi jedynie o akcje zaplanowane z myślą o młodych, którzy wchodzą na rynek pracy po studiach czy szkole średniej i muszą od razu uzupełnić swoje kwalifikacje. Działanie skierowane jest do 40-, 50-, 60-latków, ale także i do emerytów. Drugi powód, który przemawia za tym, żeby bardziej pozytywnie patrzeć na pracę osób starszych, to zmiany gospodarcze nie tylko w naszym kraju, ale właściwie na całym świecie. Wzrasta zatrudnienie w szeroko pojętej sferze usług - usługi bytowe i społeczne dostosowywane są coraz bardziej do indywidualnych potrzeb i możliwości. Osoby starsze będą więc miały szansę wykorzystać swoje wykształcenie i doświadczenie zawodowe.

Biorąc pod uwagę to, ilu mamy w Polsce magistrów, naprawdę wyższe wykształcenie będzie atutem?

- Coraz wyższy poziom wykształcenia to kolejna sprawa, która będzie charakteryzowała starość pani generacji. To oczywiście pociąga za sobą rozmaite konsekwencje. Przede wszystkim do lamusa musi odejść pogląd, że osoby starsze niewiele rozumieją ze współczesnego świata, z tego, co się dzieje w gospodarce, jak funkcjonują rodziny i jak zmieniają się normy etyczne i moralne. Seniorzy nie będą osobami, które mają bardzo skostniały system wartości i nie nadążają za zmianami. To, że ktoś trzyma się swoich zasad, nie oznacza, że nie wie, jak zmienia się świat, i że za nim nie nadąża.

Czy zmienią się również nasze oczekiwania wobec życia?

- Na początku lat 80. prowadziłem badania dotyczące sytuacji osób starszych na wsi i korzystających z pomocy społecznej, generalnie ludzi w trudnej sytuacji. Pytałem, czego oczekują od życia i jakie mają plany na przyszłość. Bardzo często słyszałem w odpowiedzi, nawet od 60- i 70-latków: Jak mam ciemne ubranie do trumny, to mnie już niczego więcej nie potrzeba. Gdyby pani dzisiaj zapytała 70-latka, czego jeszcze oczekuje od życia, to czy ktoś odpowiedziałby w ten sposób? Osoby w tym wieku mają różnorodne aspiracje, a w miarę podnoszenia się poziomu wykształcenia, który ma miejsce w przypadku pani pokolenia, te aspiracje będą rosły.

Kto ma je zaspokajać?

- Przede wszystkim sami zainteresowani, najbliższe otoczenie, ale także środowisko lokalne i państwo. Polityka wobec seniorów nie może ograniczać się jedynie do zapewnienia bezpieczeństwa ekonomicznego, ale musi także tworzyć pewne ramy do tego, by te osoby mogły aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Ta potrzeba uczestnictwa będzie coraz większa w miarę tego, jak seniorzy będą lepiej wykształceni i zorientowani w tym, co się dzieje w lokalnej społeczności i na świecie. Ludzie starsi będą chcieli tę rzeczywistość współkształtować i będą mieli do tego - tak jak i dzisiaj - pełne prawo.

W miarę podnoszenia się poziomu wykształcenia aspiracje osób starszych będą rosły (fot. Shutterstock.com)W miarę podnoszenia się poziomu wykształcenia aspiracje osób starszych będą rosły (fot. Shutterstock.com)

W jakim stopniu te wszystkie zmiany wpłyną na życie rodzinne?

- Fakt, że jedną trzecią naszego społeczeństwa będą stanowiły osoby w wieku 65 lat i więcej, wiąże się nie tylko z tym, że osoby starsze żyją dłużej, ale również z tym, że rodzi się coraz mniej dzieci. Rodziny z jednym dzieckiem są coraz liczniejsze i ta tendencja będzie się utrzymywała. Zmieni się struktura rodziny, ale warto wyjaśnić, jak wyglądała ona dawniej, a jak dziś.

Między bajki włożyłbym opowiadania o tym, jaka ważna była kiedyś rodzina wielopokoleniowa. Takich rodzin właściwie nie było, bo najstarsi członkowie umierali w znacznie młodszym wieku, niż dzieje się to dziś. Gdyby zapytać kogoś z pokolenia pani rodziców, którego ze swoich dziadków pamięta, to okaże się, że przeważnie jest to jedna osoba. Najczęściej babcia. Mężczyźni na ogół nie dożywali takiego wieku, żeby zaistnieć w pamięci swoich wnuków. Tymczasem dziś obecność babci czy dziadka jest rzeczą oczywistą. Moja starsza wnuczka jest pierwszym znanym mi osobiście dzieckiem, które w momencie przyjścia na świat miało jeszcze czworo pradziadków. Kiedyś strukturę rodziny tworzyli najczęściej jedna czy dwie babcie, dwoje rodziców i kilkoro dzieci. Dziś często czwórka dziadków współzawodniczy ze sobą o względy i akceptację tego jedynego wnuka.

W ostatnich latach wzrosła liczba rozwodów, ludzie częściej wchodzą też w nowe związki. Za 30 lat mogę mieć dwóch byłych mężów i dzieci, które mają różnych ojców - jaki to będzie miało wpływ na strukturę rodziny?

- Zmiana struktury rodziny i to, że jest ona coraz mniej trwała, może powodować również problemy z ustaleniem obowiązku opieki nad jej najstarszymi członkami. Czy to powinien być ktoś, kogo z daną osobą wiążą więzy rodzinne, czy może ktoś niespokrewniony, kto w życiu tej osoby odgrywał jednak bardzo ważną rolę? Mniejsza niż kiedyś trwałość rodziny spowoduje, że wśród dzisiejszych 30-latków za te 30 lat będziemy mieli bardzo wysoki odsetek osób, które będą mieszkały samodzielnie. To nie znaczy, że będą one samotne czy osamotnione. Austriaccy gerontolodzy stworzyli termin "intymności na dystans". Oznacza ona, że można żyć oddzielnie, ale być ze sobą blisko.

Dziś aż 40 procent seniorów to single. Ta liczba może jeszcze wzrosnąć?

- Tak. Szacuje się, że ponad połowa osób, które będą mieszkały w jednoosobowych gospodarstwach domowych, będzie powyżej 65. roku życia. To również jest bardzo istotna informacja dla tych, którzy kształtują politykę wobec starszych. Część seniorów będzie miała zapewnioną opiekę ze strony swojego otoczenia, zarówno rodzinnego, jak i spoza niego. A zatem bycie singlem nie oznacza wcale, że człowiek jest pozostawiony sam sobie. Jednak w pewnych sprawach związanych z organizacją życia, prowadzeniem gospodarstwa domowego, zaspokajaniem codziennych potrzeb zaistnieje konieczność zorganizowania pomocy dla singli, którzy będą mieli 90, 95, a może i 100 lat.

Szacuje się, że ponad połowa osób, które będą mieszkały w jednoosobowych gospodarstwach domowych, będzie powyżej 65. roku życia (fot. Shutterstock.com)Szacuje się, że ponad połowa osób mieszkających w jednoosobowych gospodarstwach domowych, będzie powyżej 65. roku życia (fot. Shutterstock.com)

Bycie 100-latkiem za 30 lat nie będzie już taką rzadkością jak dzisiaj. Dlatego tak ważne jest stworzenie systemu pomocy dla osób w podeszłym wieku. Nie mam tu na myśli incydentalnego zapewnienia im usług, ale kompleksowy system. W żadnym wypadku nie chodzi też o wyręczanie czy zastępowanie rodziny, a o wspomaganie i wspieranie jej w funkcjach opiekuńczych. Jest jednak jeszcze jeden element, o którym musimy pamiętać - rozproszenie przestrzenne. W Polsce mamy wielu młodych, którzy wyjechali do pracy. Duży odsetek z nich decyduje się na to, by osiąść na stałe za granicą. Losy ich rodziców potoczą się więc inaczej niż w sytuacji, gdyby te osoby zostały w kraju. Nie chcę oczywiście potępiać młodych wyjeżdżających za granicę, to jest po prostu obiektywny fakt, na który polityka społeczna musi zareagować.

Kto się mną zaopiekuje, jeśli moje dzieci wyprowadzą się na drugi koniec świata?

- Sektor usług opiekuńczych oferuje pomoc w domach (o ile jest taka potrzeba) i w specjalistycznych placówkach. Prócz tego mamy cały szereg form pośrednich, które nie są jeszcze dostatecznie rozwinięte, na przykład mieszkania chronione. Wyobraźmy sobie budynek, w którym większość lokali jest wynajmowana przez osoby młodsze, ale na pierwszym i drugim piętrze, jeśli w budynku jest winda, mamy mieszkania seniorów. Połączone są telefonicznie, a może i elektronicznie z dyżurką, w której zawsze obecny jest opiekun czy opiekunka. To nie musi być pielęgniarka, tylko osoba, która jest w stanie udzielić podstawowej pomocy, a jeśli jest to konieczne, wezwać bardziej profesjonalne wsparcie. Na parterze mamy wspólne pomieszczenia, z których mogą korzystać wszyscy lokatorzy, w związku z tym osoby starsze nie są odsunięte na margines społeczny. Młodsi mogą pomagać starszym, ale także starsi mogą wspierać młodszych, np. przy opiece nad dziećmi.

Moim zdaniem pomiędzy usługami opiekuńczymi w domu, a tymi świadczonymi w ośrodkach opiekuńczych jest olbrzymia przestrzeń, którą musimy zagospodarować. To będzie konieczne, bo w przypadku pani generacji będzie istniała konieczność korzystania ze wsparcia innych osób niż tylko członkowie najbliższej rodziny. Takie rozwiązania to nie mrzonka. Istnieją w wielu krajach, od których możemy się dużo nauczyć. Na przykład w Szwecji za organizację życia seniorów w ogromnych stopniu odpowiada samorząd terytorialny. Z kolei w Niemczech bardzo ważną rolę odgrywają organizacje pozarządowe, oferujące wiele usług i prowadzące większość placówek dziennego pobytu. Niezależnie od przyjętych rozwiązań organizacyjnych i finansowych jedno pozostaje niezmienne - podmiotowe traktowanie seniorów, szacunek dla ich suwerenności i prawa dokonywania wyboru.

Czy rozwinie się również sektor innych usług niż opieka?

- Starsze osoby przez bardzo długi czas nie były postrzegane jako konsumenci. Dziś traktowane są głównie jako nabywcy artykułów paramedycznych i suplementów diety, ale to też się zmienia. Postawa seniorów jako konsumentów z reguły nacechowana jest dużą obowiązkowością. Jako płatnicy czy kredytobiorcy są bardzo cennymi, bo lojalnymi klientami. Są niestety postrzegani również jako klienci, którym można wszystko "wcisnąć", więc są często namawiani do zakupu artykułów, które są im zupełnie niepotrzebne. Tutaj dochodzimy do kwestii odpowiedniej ochrony prawnej starszych konsumentów. W przyszłości coraz więcej usług i dóbr będzie do nich adresowanych. To będą usługi turystyczne, rekreacyjne, kulturalne i oświatowe.

Już dziś jak grzyby po deszczu rosną kolejne uniwersytety trzeciego wieku. W Polsce funkcjonuje ich ponad 450. Są bardzo ważne nie tylko dlatego, że tworzą ofertę edukacyjną, ale dają również możliwość odbudowania pewnych więzi społecznych. Kiedy umiera współmałżonek, dzieci się wyprowadziły, rodzeństwa ubywa, możliwość tworzenia nowych więzi daje właśnie taki uniwersytet. Ponadto regularne spotkania wymuszają pewne przygotowanie, aktywność, systematyczność i poczucie obowiązku. Popularne będą również usługi rekreacyjne, bo osoby starsze są o wiele bardziej aktywne i sprawne ruchowo niż chociażby 25 lat temu.

Czy poziom sprawności fizycznej seniorów rzeczywiście będzie się poprawiać? Szeroki wybór taniej, wysoko przetworzonej żywności czy zakupy przez internet minimalizują przecież jakąkolwiek potrzebę wychodzenia z domu.

- Jeżeli mniej czasu poświęcę na zakupy, bo zamówię je przez internet, nie muszę potem bezmyślnie siedzieć przed telewizorem czy komputerem. Warto spożytkować ten czas na to, żeby zadbać o kondycję fizyczną, spotkać się z innymi ludźmi, porozmawiać i wspólnie się pośmiać. Jesteśmy straszliwie poważnym społeczeństwem, a w społecznym odczuciu starszemu człowiekowi w ogóle nie wypada się śmiać i być wesołym. Nie przeceniałbym zagrożenia, o którym pani mówi, pod warunkiem że będziemy go świadomi. Ale budowanie tej świadomości, czyli przygotowanie do starości, trzeba zacząć na długo przed 70. czy nawet 60. rokiem życia. Niektórzy twierdzą, że starość rozpoczyna się w momencie urodzenia, inni, że trochę później. Dla pani pokolenia kluczowe jest, żeby przygotowania do tej starości rozpoczęły się już dziś.

Prof. dr hab. Piotr Błędowski (fot. archiwum prywatne)Prof. dr hab. Piotr Błędowski (fot. archiwum prywatne)

Prof. dr hab. Piotr Błędowski. Ekonomista, gerontolog. Wykładowca SGH, ekspert w zakresie polityki społecznej. Wiceprzewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego, a w latach 2005-2013 jego przewodniczący, stały doradca Komisji Polityki Senioralnej Sejmu RP oraz ekspert Senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej. Kierownik projektu badawczego "Aspekty medyczne, psychologiczne, socjologiczne i ekonomiczne starzenia się ludzi w Polsce", szerzej znanego pod nazwą "PolSenior".

Emilia Przybył. Dziennikarka, publikowała teksty m.in. w serwisie dziennik.pl, w magazynach "Existence" i "Slajd".

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (248)
Zaloguj się
  • trele_molele

    Oceniono 1 raz 1

    Żyją na Ziemii osoby które uważają że starość będzimy mogli kiedyś pokonać, i to jeszcze zza czasów ich życia…do takich wizjonerów należy Aubrey De Gray, który juz nie jest pierwszej młodości, więcej na ten temat: human2.com.pl/starosc-bedziemy-leczyc-jak-chorobe/

  • budhalinka

    0

    Ja pracuję od 30 lat. Prace podjęłam od razu po studiach i pracuję bz żadnych przerw,bp na urlopy macierzyńskie, które są okresami bezskladkowymi i o tyle zmniejsza się potem kobietom emerytura. Zarobki zawsze powyżej średniej, skladki emerytalne duże.Mam własne duże mieszkanie, które mam zamiar na emeryturze zamienić na hipotekę odwróconą, czyli podwyższenie emerytury. Mam prognozy emerytury zZUS- będzie całkiem wysoka. A co zrobią kobiety zachęcane przez tzw pińcset na dziecko?Długie przestoje w pracy, czyli skladki emerytalne nieodprowadzane Brak przedszkoli i żlobków- konieczność zawieszenia pracy dla opiekowania się dziecmi. Te kobiety nie bedą miały emerytury wcale. A jak rozstaną się z mężem, a to się zdarza, to z czego będą zyć na starośc? Nawet z mężem, który też pracuje na smieciowkach- utrzymają się we dwoje z jednej niskiej emerytury? Wtedy dopiero bedzie krzyk i biadolenie dzisiejszych wladców świata, jak zostaną na starość bez pieniędzy. Dzisiejsi emeryci i ci którzy odejdą, jak ja za 10 lat to krezusi emerytalni. Nastepni pozostaną bez emerytur, a najgorzej będą mialy matki skuszone obietnicą 500 na dziecko, bo one emerytur wcale nie dostaną.A starość przychodzi szybko, ani się obejrzycie.

  • Jan Fenzlan

    0

    Moim zdaniem należy eksterminować tych ludzi odpowiedzialnych za to czego dokonują aby nikomu w Polsce nie było dobrze zwłaszcza emerytom.

  • Witek X

    Oceniono 2 razy 0

    Przyznam, że rozjuszył mnie ten artykuł. Cóż to za autorytet naukowy, który snuje wizje przyszłości, a zupełnie nie bierze pod uwagę postępu technicznego. Pan Piotr żyje jak widać w kategoriach lat 70-tych. Polecam poczytać o jego starszym i znacznie wybitniejszym koledze - Rayu Kurzweilu. To on opracował i wprowadził technikę OCR. Więcej ciekawych informacji w Google. Pozdrawiam.

  • Marcin Golis

    0

    Cóż, dodatkowo nie będzie się jeszcze miał kto nami opiekować jak zachorujemy. Porównajmy sobie zarobki w polskim szpitalu i w Szwajcarskim: www.pielegniarkawszwajcarii.pl, (tutaj kwoty podczas kursu pielęgniarskiego), plus potem zarabia pielegniarka 4-6k CHF. Jak te kobiety mają nie emigrować, skoro w Polsce max to 2-2,5 na rękę?......

  • dzidka17

    0

    moje komentarze sa ciągle wysyłane i pojawią się wkrótce . Czyżby obowiązywał zakaz swobodnych wypowiedzi droga redakcjo?

  • jkca

    0

    Gdzie są pieniądze Gdzie są pieniądze ze składek emerytalnych? Trochę dużo czytania, ale to są fakty! Warto czasem myśleć samodzielnie. Rządowe statystyki mówią, że średnia pensja w Polsce to ok. 3600. To znaczy, że średnie składki emerytalne to 703,08 zł miesięcznie – procent składki emerytalnej do ZUS jest stały, określony ustawowo. Liczba pracujących na koniec II kw. 2011 to 16,163 mln. Możecie te dane sami zweryfikować przeglądając oficjalne strony rządowe, sięgając do oficjalnych statystyk GUS. Miłej zabawy. Ale co z tego wynika?? BARDZO WIELE, a właściwie BARDZO DUŻO. Dużo czego?? PIENIĘDZY, oczywiście. Pomnóżcie urzędową i oficjalną liczbę zatrudnionych i oficjalną i bardzo urzędową średnią składkę emerytalną do ZUS. Powinno Wam wyjść miesięcznie 11 375 519 400 zł, czyli ponad jedenaście miliardów trzysta siedemdziesiąt pięć milionów. To gigantyczne pieniądze, a jest to tylko składka emerytalna. Bawmy się dalej: pomnóżcie to razy 12 miesięcy, a wyjdzie na to, że w skali roku jest to 136 506 232 800 zł. Kończą się Wam okienka w kalkulatorze? Mnie też. Zatem powiem, że jest to słownie ponad 136 miliardów 506 milionów zł w roku. Mamy w Polsce około 5 mln emerytów, dokładnie – w marcu 2011 było ich 4,979 mln. To znowu wg. oficjalnych, rządowych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk. Rencistów nie liczę, bo już na pewno nie zmieszczą mi się w kalkulatorze, a poza tym – na nich jest OSOBNA składka!!!. Wychodzi mi zatem na to, że rocznie jest to średnio 27301 zł na emeryta, czyli miesięczna emerytura średnio powinna wynosić 2275,00 zł. Tymczasem średnia emerytura – znowu wg rządowych, oficjalnych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk wynosiła w tymże marcu 2011 zaledwie 1721,00 zł. Czyli o 554 mniej niż wynika ze składek wyliczonych na podstawie danych statystycznych rządu RP, GUS, ZUS, KRUS i każdy inny SRUS. Jak policzycie dalej, to wyjdzie Wam NADWYŻKA rzędu 32% w stosunku do wydatków na emerytury (czyli średnio ZUS jest na plusie około 2,5 miliarda zł miesięcznie, czyli 30 miliardów rocznie!!!). Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni?? To przeliczcie jeszcze raz. Też liczyłem, bo nie wierzyłem. Wniosek jest taki: ktoś z trójki: GUS, ZUS, Rząd RP łże. ŁŻE W BEZCZELNY SPOSÓB. Gorzej: dopuszczam możliwość, że łże więcej niż jeden, a nawet że łżą wszystkie wymienione instytucje. Taki jest mój wniosek. Ale jest też PYTANIE: co dzieje się z nadwyżką??? I takie są wnioski wynikające z oficjalnych danych statystycznych. Chyba, że Rostowski przesłał sfałszowane dane do GUS, wszak to, używając eufemizmu, mistrz kreatywnej księgowości. Załóżmy jednak, że dane oficjalne są prawdziwe, a więc wnioski zeń wynikające także. Proszę sobie wyobrazić, jaka gigantyczna nadwyżka powstanie przy wydłużeniu czasu pracy potrzebnego do osiągnięcia wieku emerytalnego. Oczywiście, pracy tej i tak nie ma, a bezrobocie zamiast maleć wciąż rośnie, co również potwierdzają dane oficjalne. Na co ma pojść taka nadwyżka?? Na zrzutkę na Greków?? Włochów?? By żyło im się jeszcze lepiej?? Gdzie jest kasa!!! Jeśli tak jak ja, jesteś przeciw kłamstwom rządzących, to proszę skopiuj to na inne fora, aby jak najwięcej osób mogło to przeczytać, zanim zostanie usunięte. Ludzie kiedy w końcu wyjdziemy na ulice i zaczniemy walczyć o swoje pieniądze???”

  • joankb

    Oceniono 3 razy 3

    Płace w Polsce są tak niskie, że po prostu wykluczają zrobienie jednocześnie trzech rzeczy: wychowania dzieci, odłożenia na emeryturę i pomocy dla starszego pokolenia.
    Może być tysiące komisji, programów... ŻADNEJ POMOCY dla seniorów nie będzie, bo suma podatków od niskich płac też jest niska, więc nie ma i nie będzie z czego. Nie będzie też społecznej zgody na taką pomoc.
    Będą wysokopłatne usługi opiekuńcze dla garstki bogatych i tej części reemigrantów, którzy zjadą do kraju ze średnią "tamtejszą" emeryturą. Takie ośrodki, usługi, mieszkania chronione pokaże telewizja i państwo uzna, że wszystko jest ok.
    Na wzrost płac nie mamy co liczyć, moim zdaniem pozostaje nam walka o prawo do eutanazji dla tych, którzy biedy i chorób nie będą w stanie znieść.

  • wamal

    Oceniono 1 raz 1

    Prognoza - otrzymywana emerytura ma być trzecią częścią zarobków. EinMoment!!!
    Średnia długość życia to circa 77 lat. Czyli emeryt ma 10 lat na "odzyskanie" swoich wpłat.
    Odzyska zarobki z TRZECH LAT I KILKU MIESIĘCY. Odpowiada to odprowadzeniu składek przez NIECAŁE DZIESIĘĆ LAT. Pieniądze z pozostałych TRZYDZEISTU oskładkowanych lat pracy ZDEMATERIALIZOWAŁY SIĘ ???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX