Obsesja doskonałości

Obsesja doskonałości (fot. Shutterstock.com)

psychologia

"Marzyłam o liposukcji i korekcie twarzy. Teraz, kiedy to wszystko mam, czuję pustkę"

Wiem, że większość osób, które trafiają do mojego gabinetu, ma zrujnowane poczucie własnej wartości. Nałóg ma wypełnić pustkę, która pojawia się w środku. Biegamy czy sięgamy po kolejne zabiegi medycyny estetycznej nie dlatego, że daje nam to szczęście. To nam pomaga zatuszować nieszczęście - mówi Robert Rutkowski, terapeuta, specjalista w dziedzinie uzależnień.

- Pani to nazywa uzależnieniem od młodości, a ja to nazywam uzależnieniem od wizerunku. Każdy z nas ma potrzebę bycia wyjątkowym. Chodzenie na jogę czy bycie na jakiejś radykalnej, modnej diecie wyróżnia nas z tłumu. Paradoksalnie młodzi ludzie często wolą ćpać, zapijać się, prostytuować się lub kraść, niż być nikim - zaczyna Robert Rutkowski. Za chwilę dodaje, że gloryfikujemy też młodość. Za wszelką cenę chcemy ją zachować. Zupełnie nie doceniamy pozytywnych stron dojrzałości.

- Zaryzykowałbym stwierdzenie, że każdy z nas jest od czegoś uzależniony... Wszystkie nasze działania, jakiekolwiek by nie były, nie są nałogiem do momentu, kiedy nie ponosimy strat. Można nawet zjadać gąbkę z własnej kanapy. To nie jest żadne przejaskrawienie. Był taki przypadek pewnej Amerykanki. Gdy trawiła gąbkę i wydalała, nie było problemu. Problem zaczął się pojawiać, gdy owa gąbka zaczęła wywoływać uszczerbek na zdrowiu - podkreśla terapeuta.

Przed czym uciekasz?

Pięć lat temu zobaczyłam ją pierwszy raz. Robiłam wywiad z młodym malarzem. Ania wpadła do mieszkania z garnkiem pad thai. Uśmiechnęła się i pobiegła do kuchni. Kiedy nakładała wszystkim porcje własnoręcznie przyrządzonego dania, nie mogłam oderwać od niej oczu. Średniego wzrostu brunetka o zadziwiającej, lekko azjatyckiej urodzie i idealnych kształtach. Nałożyła pięć talerzy, zapominając o sobie. - Ty nie jesz? - zapytałam. - Najadłam się zapachami - uśmiechnęła się. - To wariatka. Wydaje jej się, że jest za gruba. Wiesz, zbiera na operację plastyczną! Chce sobie odessać tłuszcz (nie wiem z czego?), powiększyć usta, wypchać policzki i zrobić korektę nosa - wyszeptał mi na ucho przyjaciel malarza. Wszystko, co usłyszałam, sprawiło, że jeszcze bardziej mnie zaintrygowała. Zaczęłam się zastanawiać, jak planuje zarobić na tę operację plastyczną?

Dlaczego młode, piękne kobiety decydują się na operacje plastyczne? (fot. Shutterstock.com)Dlaczego młode, piękne kobiety decydują się na operacje plastyczne? (fot. Shutterstock.com)

- Wejście w jakąś ortodoksję lub subkulturę jest doskonałym sposobem na kompensację. Odpowiedzmy sobie na pytanie: Po co to robię? Przed czym uciekam? Jeśli np. operacjami plastycznymi próbujemy uzupełnić brak akceptacji siebie, to przestrogą może być historia czeskiego Kena - modela, który przeszedł 43 operacje plastyczne, aby upodobnić się do faceta Barbie. Czy osiągnął szczęście? Nie! - terapeuta wyjaśnia, że nigdy go nie osiągnie, póki nie skupi się na własnym wnętrzu. Nie zaobserwuje mechanizmów powodujących, że z takim zamiłowaniem sięga po skalpel.

Nie widziałam jej trzy lata. Weszła do modnej restauracji w Warszawie. Miała na sobie czarne legginsy i biały tank-top, z którego wylewał się ogromny, nienaturalnie jędrny biust. Niewinną, młodą twarz zdominowały wielkie policzki i usta. Między nimi usytuowany był idealnie proporcjonalny nos. - Skąd miałaś pieniądze na to wszystko? - zapytałam. - Zarobiłam. Jestem taką księżniczką z bajki, której mężczyźni dają wszystko - wyjaśniła. Od piątej klasy szkoły podstawowej marzyła o operacjach plastycznych. W szkole średniej (dotarła do drugiej klasy technikum) miała jasno wytyczony cel. Wykorzystała wszelkie dostępne środki, aby go zrealizować. - Ja do takiego życia w bloku na Grochowie nie chcę wracać i nie wrócę! Tata nas zostawił, kiedy się urodziłam. Moja mama pije i ma u mnie długi. Wiem, że na rodziców nie mogę liczyć w żaden sposób. Na wszystko zawsze musiałam zapracować - dodała. W tamtym momencie mieszkała sama w najlepszych hotelach w stolicy, Zakopanem lub Sopocie.

- Najłatwiej jest się zdiagnozować osobom w stałych związkach, bo mają dostęp do komunikatu zwrotnego. Bardzo ważne jest słuchanie innych ludzi. Stworzenie takiego otoczenia, w którym czujemy się bezpieczni. To jest sztuka życia - mieć obok kogoś, komu ufamy. Szczególnie jeśli nie jesteśmy w stanie do końca zaufać sobie - zauważa Rutkowski.

Zamówiła zielonego shake'a z owocami i spiruliną. - Na co masz ochotę? Ja stawiam... - rzuciła. Później przyznała, że lubi sama przesiadywać w knajpach. Przygląda się ludziom. Ciągnie ją do nich. Jednocześnie boi się ich. Mówi, że nikt nigdy nie zrobił dla niej niczego bezinteresownego. Dlatego wybiera starszych mężczyzn. Oni oferują najwięcej. - Młody facet nie da mi tego, co oni. Chciałam ekskluzywnych bankietów, drogich samochodów i najlepszych restauracji. Marzyłam o liposukcji i korekcie twarzy. Teraz, kiedy to wszystko mam, czuję pustkę. Tak mnie to wszystko wyniszczyło. Mam problemy z koncentracją. Nie potrafię się skupić nawet na jednej rzeczy. Najgorsze jest to, że życia nie szanuję. Mówi, że nie potrafi sobie siebie wyobrazić za rok. 

Myślenie (nie) boli

- Od czego można się uzależnić? Od wszystkiego, nawet od fitnessu, jogi czy od zdrowej diety. Kiedy "przeginamy pałę", kończy się nawyk. Zaczyna się uzależnienie - zauważa Robert Rutkowski.

Nawet ćwiczenie na siłowni czy zajęcia jogi mogą okazać się uzależnieniem, jeśli wypełniają całe życie (fot. Shutterstock)Nawet ćwiczenie na siłowni czy zajęcia jogi mogą okazać się uzależnieniem, jeśli wypełniają całe życie (fot. Shutterstock)

W klubie fitness, do którego kiedyś chodziłam, widywałam ją zawsze w pierwszym rzędzie. Po kilku latach zobaczyłam ją kolejny raz na sali jogi. Znów stała najbliżej instruktora. W życiu Agata raczej się nie wychyla. Jej praca polega głównie na słuchaniu. Mówi o sobie, że na co dzień obcuje z "wariatami". To tylko w pewnym sensie przenośnia. Jako terapeutka specjalizuje się w terapii małżeńskiej. - Zdrady, kłamstwa, wypierane emocje, niechciane dzieci, milczące dni, a nawet tygodnie... Dziennie wysłuchuję takiej ilości brudów, że zastanawiam się, po co w ogóle ludzie są razem? - dodaje ta bardzo szczupła szatynka. Ma na sobie spódnicę tubę i białą podkreślającą talię bluzkę. Kiedy gestykuluje, na rękach uwidaczniają się mięśnie, o istnieniu których nawet nie wiedziałam. Nie ma męża ani dzieci. Ma za to kota i matę do jogi. Pracuje około 8-12 godzin dziennie. Minimum 8 godzin tygodniowo poświęca na praktykę ashtanga jogi.

- Wiem, że większość osób, które trafiają do mojego gabinetu, ma zrujnowane poczucie własnej wartości. Nałóg ma wypełnić pustkę, która pojawia się w środku. Sprzątanie czy zdrowa dieta będą dla nas korzystne, póki nie zaczniemy nimi kompensować swoich deficytów. Biegamy czy sięgamy po kolejne zabiegi medycyny estetycznej nie dlatego, że daje nam to szczęście. To nam pomaga zatuszować nieszczęście - wyjaśnia Rutkowski.

Siedzi i nerwowo bawi się kluczykami od samochodu. Kiedy słucha, patrzy mi w oczy. Gdy zaczyna mówić, spuszcza wzrok. - Z roku na rok jestem coraz bardziej wypalona. Słucham tych wszystkich traumatycznych historii moich pacjentów. Analizuję najdrobniejsze szczegóły z ich życia. Często nawet po kilkunastu miesiącach terapii mam wrażenie, że stoimy w miejscu - Agata nie może sobie pozwolić na okazanie emocji w stosunku do pacjentów. Nie ma z kim porozmawiać ani komu się wyżalić. Intensywne ćwiczenia (przed jogą kilka lat spędziła w siłowni) pomagają jej wypocić cały ten stres i nieszczęście. Problem polega na tym, że przy tak napiętym grafiku zajęć nie ma miejsca na życie towarzyskie. Trening jest najważniejszy. Tylko na sali sportowej czuje się kimś.

- Mózg nie odróżnia dobrych nawyków od złych. Dlatego tak łatwo się nimi wirusujemy. Poza tym myślenie nie jest nam po drodze. Żeby myśleć, dokonywać wyborów, musimy rozpocząć  procedurę, która wymaga od nas spalania pewnej ilości energii. Samo podejmowanie decyzji nas dosłownie boli. Dlaczego? A jaki jest najtrudniejszy moment porodu? Wyjście główki. Kiedy myślimy, pęcznieje nasza kora przedczołowa - część mózgu odpowiedzialna m.in. za analizę - terapeuta zaznacza, że dlatego łatwiej nam bezmyślnie powtarzać pewne czynności. Nawet jeśli nam nie służą. Wchodzenie w coś nowego wymaga zbyt dużego wysiłku.

Agata rozgląda się nerwowo. Po chwili orientuję się, że wypatruje kelnera. Rozmawiamy już 15 minut dłużej, niż ustaliłyśmy. - Za 40 minut zaczynają się moje zajęcia. Wiesz, jak trudno przebić się przez miasto w korkach? W środy o 18 zawsze jeżdżę na Mysore (indywidualną praktykę jogi - przyp. red.). Ostatnio byłam przeziębiona i miałam stan podgorączkowy, ale nie dałam za wygraną - śmieje się. Jej życiem rządzi misternie ułożony plan. Każdy dzień tygodnia wypełniają ćwiczenia, praca, dojazdy do poszczególnych klubów sportowych itd. Kontroli podlegają również posiłki i spotkania z rodzicami. Ani chwila nie zostaje na "zbędne" myślenie...

Paradoks wyboru

- Barry Schwartz, amerykański psycholog, nazywa to paradoksem wyboru. W globalnej wiosce, w której żyjemy, mamy coraz większy wybór. Gubimy się w nim. To tak jakby kiepski kucharz wszedł do profesjonalnej kuchni wyposażonej w skomplikowane sprzęty, z mnóstwem nieznanych mu przypraw. Co zrobi? Pogubi się. Nie będzie wiedział, od czego ma zacząć - Rutkowski podkreśla, że podobnie jest z "narzędziem" takim jak medycyna estetyczna czy dieta.

Kiedy zdrowa żywność przestaje być zdrowa (fot. Shutterstock.com)Kiedy zdrowa żywność przestaje być zdrowa? (fot. Shutterstock.com)

- Tak na nie patrzę i się rozmarzam. Zazdroszczę kobietom, które mogą jeść je bezkarnie. Na ciebie nie działają? - zapytała Małgosia, patrząc na półkę z ciastami w kawiarni, w której się spotkałyśmy. Jej życie, odkąd pamięta, kręci się wokół jedzenia. Kiedy na świecie pojawiły się jej dzieci - 5-letni Mati i 2-letnia Malwina, centrum jej świata stanowią również one. - Szeroko rozumianym "zdrowym odżywianiem" zaczęłam się interesować świeżo po studiach. Przez dwa lata byłam wegetarianką, a następnie poszłam o krok dalej - stałam się ortodoksyjną weganką. Z mojej diety zniknęły nawet miód i masło. W pierwszej ciąży nie dotykałam produktów, które nie są pochodzenia roślinnego. Przeszłam szereg detoksów i głodówek - m.in. dietę Dąbrowskiej i dwutygodniową sokoterapię - piłam tylko świeżo wyciskane soki. Po urodzeniu córeczki i zakończeniu karmienia prawie siedem miesięcy wytrwałam wyłącznie na raw foodzie - wymienia zadowolona 40-letnia tłumaczka z lekką nadwagą.

Gdyby nie jej biegła znajomość wszystkich opisywanych diet, nie uwierzyłabym, że tak dużo uwagi poświęca zawartości swojego talerza. To jednak diety i dzieci pomagają odwrócić uwagę od tego, co dzieje się w środku. Od nieudanego małżeństwa i od przepłakanych nocy. Od samotności...

Rutkowski podkreśla, że na początku zawsze "umieramy społecznie". Zawalamy relacje z najbliższymi, cierpi nasz wizerunek, pojawiają się trudne sytuacje w pracy. Nałóg pogłębia naszą samotność. Im bardziej jesteśmy samotni, tym bardziej wpadamy w nałóg.

- Wiesz, jutro planuję zrobić sobie taki owocowy post. Stosuję go kilka razy w miesiącu. Wywodzi się z ajurwedy. Po takim dniu dużo lepiej się czuję. Dziś mogę sobie chyba pozwolić na tę jedną eklerkę. Jak myślisz? Nie będę już jadła kolacji - dopytuje się i zarazem tłumaczy. Małgosia dba, aby jej dzieci też odżywiały się zdrowo. Tylko raz w tygodniu (w niedzielę) pozwala im na słodycze - na gorzką czekoladę, suszone owoce lub np. organiczną tahinę z miodem. Praktycznie nie znają smaku białego cukru. Dzięki tym wszystkim żywieniowym nakazom i zakazom ma poczucie, że jest lepszą matką.

- Rzadko umawiam się z kimś na mieście. W Trójmieście praktycznie nie ma miejsc, które idealnie odpowiadałyby moim potrzebom. Moje przyjaciółki przestały mnie już namawiać na wyjście. Kilka razy podejmowały próbę rozmowy. Twierdzą, podobnie jak moi rodzice, że te wszystkie diety, zdrowe odżywianie... Nooo... mówią, że mam problem, że to jakaś obsesja. Śmieszy mnie to! Zjadłabym jeszcze kawałek sernika - Małgosia nie zamawia go i z tęsknotą spogląda na półkę z ciastami.

- Kiedy dostrzeżemy problem, należy skontaktować się ze specjalistą. Pierwszym krokiem będzie analiza przyczyny - tego, co nam nałóg "załatwia". Następnym zmiana proporcji i psychoterapia. Nie uważam, aby w przypadku uzależnień behawioralnych konieczne było całkowite odstawienie. Nałóg jest tylko objawem. Przyczyna jest w nas. Kiedy zlikwidujemy przyczynę, ustąpią też objawy. Myślę, że warto jest również odpowiedzieć na pytanie: "Co zrobić, aby nie wpaść w nałóg?". Dbać o równowagę w życiu. Włączyć myślenie. Trzeba nieustannie dopasowywać, analizować, przyglądać się temu, co się w nas dzieje. Pamiętajmy, że teoria nie uchroni nas przed uzależnieniem. Może się przydać, gdy jeszcze nie przekroczyliśmy tej cienkiej granicy. Za nią następuje odcięcie rozumu od emocji - puentuje Robert Rutkowski.

fot. materiały prasowefot. materiały prasowe

Fragment wstępu książki "Karolina odNOWA"

Godzinami siedziałam przy biurk... Dyskretnie uchylałam okno, aby wpuścić trochę świeżego powietrza do klimatyzowanego pomieszczenia. Prawą ręką kończyłam tekst o mezoterapii, lewą otwierałam torby z kremami opartymi na "nanotechnologiach", fluidami wypełnionymi rozświetlającymi cząsteczkami i balsamami na cellulit. Zbliżała się wysyłka numeru do drukarni. Panował chaos. Pamiętam, że dochodziła 13. Nadchodziła pora lunchu. Z kuchni dobiegał dźwięk otwieranych i zamykanych drzwiczek kuchenki mikrofalowej. Asystentki z działu mody wpadały z torbami wypełnionymi ubraniami z najnowszych kolekcji światowej sławy projektantów. W kolorowych torebkach upychały plastikowe pudełka od "Chińczyka" i z baru szybkiej obsługi pobliskiego centrum handlowego. Stylistki, między kolejnymi puszkami energizerów i odtłuszczonych serków wiejskich (świat oszalał na punkcie diety Atkinsa), wpisywały w sklepach internetowych numery swoich zadłużonych kart kredytowych. Za połowę pensji kupowały przecenione kolekcje z poprzedniego sezonu. Szefowa działu urody ustalała listę "szczęśliwców", którzy umówią się w najbliższych tygodniach na darmowe zabiegi odmładzające. Drzwi do pokoju naczelnej otwierały się i zamykały równie często, co drzwiczki kuchenki mikrofalowej. Wszyscy pogrążeni byli w głębokim stresie. Ciągle w pędzie. Piękni, zadbani... chcieli być wiecznie młodzi.

Karola doskonale pamięta kompleksy, które codziennie "zakładała" do pracy w ekskluzywnym magazynie o modzie i urodzie. Bardziej dbała o zawartość kosmetyczki niż lodówki. (...)

"Karolina odNOWA" jest nie tylko źródłem kulinarnych inspiracji, ale również przewodnikiem po zdrowym stylu życia. Nie istnieje jedna, idealna recepta na osiągnięcie szczęścia, równowagi i długowieczności dla każdego. Są jednak pewne ogólne zasady, którymi warto się kierować. Zastanówmy się więc, co warunkuje młodość? Predyspozycje genetyczne, środowisko, stres, wysiłek fizyczny, właściwa dieta, oczyszczanie organizmu, a nawet powiązane z nimi trawienie. Ze wszystkich tych czynników poza naszym wpływem pozostają tylko geny. Determinują one proces starzenia zaledwie w 30% . Co ciekawe, im jest się starszym, tym geny odgrywają mniejszą rolę. Badania przeprowadzone na bliźniakach jedno- i dwujajowych wychowujących się osobno wskazują, że sami w dużej mierze jesteśmy odpowiedzialni za to, jak będzie wyglądała nasza starość. Co zrobić zatem, aby opóźnić proces starzenia?

Książka do kupienia w promocyjnej cenie, w Publio.

Karolina Szaciłło. Dziennikarka, przewodnik podwodny i nauczycielka technik oddechowych oraz medytacji. Z połączenia oddechu i pasji kulinarnej narodził się projekt, który realizuje wspólnie z mężem Maćkiem Szaciłłą - MEDYtuJEMY, czyli blog kulinarno-lifestyle'owy oraz warsztaty łączące kuchnię z relaksacją, wykładami o emocjach i ich przełożeniu na nasze życie i zdrowie (medytujemy.pl). Współautorka książek - bestselleru "Karolina na detoksie",  "Swojsko" oraz najnowszej - "Karolina odNOWA".

 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (41)
Zaloguj się
  • ciotka_ltd

    Oceniono 211 razy 201

    To nie jest artykul o czymkolwiek - to tzw. kryptoreklama ksiazki pani Szacillo. Nawet ten wielce rozsadny psychoterapeuta, ktory moglby duzo ciekawego powiedziec, jest tu tylko pretekstem do promowania zupelnie kogos innego.

  • rikol

    Oceniono 137 razy 121

    Strasznie płytki ten artykuł. Dlaczego bohaterkami sa tylko kobiety? Przecież teraz męzczyźni też są uzależnieni od siłowni, biegania, czy również operacji plastycznych. Weźmy takiego Ibisza.

    Ludzie w tej chwili dbają bardziej o wizerunek niż o wnętrze, bo ocenia się ich wizerunek, a nie wnętrze. Poza tym wizerunek nie wynika tylko z presji społecznej, jest również przedmiotem wyboru.

  • ewakwiecinska

    Oceniono 86 razy 80

    Autorka tekstu prywatnie jest zapewne sympatyczną osobą, jednak nieznośny, oceniający i protekcjonalny w stosunku do bohaterek ton tego artykułu skłania do postawienia pytania retorycznego: ile jest o duszy w "60 sposobach na młodość", "Karolinie na detoksie" , "life-stylowym blogu" czy w końcu w pomyśle, by z odchudzana własnej partnerki zrobić upubliczniony, komercyjny "projekt"?

  • bene_gesserit

    Oceniono 78 razy 76

    Kuriozalny artykuł.
    Lead i tytuł zapowiadał smutne acz pouczające 3 historie o nieszczęśnicach, które wkręciły się w wyścig nie do wygrania, a tu nagle, po 4/5 tekstu wyskakuje dość nieapetyczna okładka książki z nader kiepskim z niej cytatem i szalbierczym tytułem.

    Gazeto, zareklamować książkę powinien ktoś, kto umie pisać, no żesz.

  • tylkoturbobenzyna

    Oceniono 84 razy 74

    To co jest wrzodem na dupie współczesnego świata to jest przesadne dbanie o siebie, o wygląd, moda i zaniedbywanie relacji z innymi. Z tego rodzi się cała masa negatywnych konsekwencji.

  • dziewczynaikosmos

    Oceniono 67 razy 65

    nie wierzę. czytam artykuł o biedaczkach "bez duszy" i nagle wyskakuje mi baner z okładką "60 SPOSOBÓW NA MŁODOŚĆ"!!! kurczę, myślałam, że jakaś niewidzialna ręka zmieniła mi stronę...! takie książki idealnie wpisują się w zjawisko, które opisuje autorka, więc traktuje to jako zachętę, żeby zwariować. czy autorka tego nie kuma? jak powiedział terapeuta z tekstu "myślenie wymaga spożytkowania pewnej ilości energii..."
    droga pani, jeśli chciałaby zarobić pani na kolejnych wydawnictwach, proponuję tytuły:
    "60 SPOSOBÓW NA SAMOTNOŚĆ"
    i
    "6O SPOSOBÓW NA STAROŚĆ"
    będą bestsellery.

  • keyser.soze

    Oceniono 61 razy 33

    Proponuje pojsc na pole i troche poorac albo na kartoflisko i powyciagac ziemniaki. A najlepiej wykopac gleboki dol, wskoczyc do niego i poprosic znajomgo zeby zasypal. Ktos kto ma tak we lbie poprzewracane powinien albo zajac sie czyms konkretnym albo zazyc poczworne srodki przeczyszczajace. Powinno przejsc.

  • neyaneyaneya

    Oceniono 30 razy 26

    O czym jest ten tekst? o.O Mam wrażenie, że to jakiś szkic. Na dodatek bez zakończenia. Chyba, że uznać za zakończenie chamską reklamę. Suabe to...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX