Kitzbühel

Kitzbühel (fot. Kitzbühel Tourismus)

materiał promocyjny partnera weekendu

Kitzbühel - raj nie tylko dla narciarzy gladiatorów, celebrytów i rosyjskich miliarderów

Miasto, które może pochwalić się ponad 750-letnią historią i 120-letnią tradycją narciarską. Ukochane przez milionerów, a także fanów szybkości, adrenaliny i ekstremalnie trudnych tras. Kitzbühel jest tak urokliwe, że wygląda jak scenografia zimowej bajki dla dzieci.

Niewiele jest kurortów narciarskich, które miałyby za sobą kilkusetletnią historię, pozostałości średniowiecznej zabudowy i gotyckie kościoły. Zazwyczaj powstają one "z niczego" albo rozwijają się z małych górskich osad. To jeden z wielu powodów, dla których Miasto Kozic, czyli tyrolskie Kitzbühel, wyróżnia się szczególnie. Pierwsze wzmianki o mającym ponad 750 lat Kitzbühel pojawiają się w piśmiennictwie w XII wieku. Okolica ta rozwijała się przez stulecia przede wszystkim dzięki wydobyciu kruszców i metali, dzięki nim rosła, bogaciła się i przeżywała prawdziwe prosperity. Dość powiedzieć, że w XV wieku zostały tu wybudowane szpital, liczne kamienice i kościoły, a w 1707 roku pierwszy w Tyrolu teatr.

Kitzbühel
fot. Kitzbühel Tourismus

Miasteczko jak z bajki dla dzieci

Wyobraźcie sobie urokliwe, klimatyczne miasteczko jak z bajki o zimowej krainie szczęśliwości. Kolorowe domki wzdłuż wąskich uliczek (kolor był tradycyjnie przypisany do właściciela), podświetlone i udekorowane drzwi, okna i dachy. Położone w górskiej dolinie, otoczonej dookoła ośnieżonymi górami. Miasteczko niewielkie, bo liczące 8300 mieszkających tu na stałe osób, takie, w którym wszędzie jest blisko. Do centrum można dosłownie zjechać na nartach, a do najbliższego wyciągu są spacerem trzy minuty. Takie właśnie jest Kitzbühel.

Ten ośrodek narciarski należy do prestiżowej organizacji Best of Alps, która zrzesza jedynie 12 najsłynniejszych ośrodków narciarskich w Europie, i wyłącznie te, które dbają o zachowanie tradycyjnego stylu. Co więcej, Kitzbühel dwa razy z rzędu - w 2013 i 2014 roku - otrzymało prestiżowy tytuł "Najlepszego Ośrodka Narciarskiego na Świecie" - wyróżnienie przyznawane przez Skirestort.de.


fot. Kitzbühel Tourismus

Z górnictwa na narciarstwo

Zastanawiacie się, jak to się stało, że z miasteczka wydobyciem metali stojącego, sprawnie i skutecznie jego mieszkańcy "przebranżowili się" na narciarstwo i turystykę? Doszło do tego w XIX wieku za sprawą jednego z mieszkańców Kitzbühel - Franza Reischa - który z wycieczki do Norwegii wrócił z drewnianymi nartami i z zapałem do jeżdżenia na nich. Na początku sąsiedzi patrzyli na niego z oddali, z niedowierzaniem przyglądając się jego eksperymentom zjazdowym. Z czasem jednak sportowego bakcyla - w mniejszym lub większym stopniu - połknęli inni. Efekt? Od 1895 roku, czyli od ponad 125 lat, odbywają się tutaj regularne zawody narciarskie. W 1928 roku właśnie w Kitzbühel powstał pierwszy w Austrii wyciąg narciarski, a od 1930 roku działa tu stowarzyszenie miłośników sportów zimowych K.S.C (Kitzbüheler Ski Club), które patronuje najsłynniejszym zawodom narciarskim.

Kitzbühel Tourismus
fot. Kitzbühel Tourismus

Pisząc o zawodach  narciarskich, być może niewystarczająco podkreślamy ich rangę. A mowa przecież o słynnym Pucharze Świata w Zjeździe z Hahnenkamm Rennen (z Koguciej Góry), na który przyjeżdża śmietanka zawodników narciarstwa zjazdowego i 85 tysięcy kibiców. Zjazd odbywa się czerwoną trasą Streif, zwaną drogą do piekła. Choć ma nieco ponad 3 km długości, jest potwornie wymagająca i diabelnie trudna.

Zawodników i narciarzy, którzy mają odwagę i siłę fizyczną nią zjechać, określa się mianem gladiatorów. Dlaczego? Ponieważ stok nachylony jest pod kątem 73 procent, a są i fragmenty o nachyleniu 85 procent (to prawie kąt prosty!). Niektórzy śmieją się, że ten zjazd ma elementy skoków narciarskich, ponieważ zawodnicy przelatują nad ziemią nawet 80 metrów, pędząc z prędkością 130 km/h. Trasa Strief po zawodach otwarta jest dla wszystkich narciarzy - zanim się zdecydujemy na jej pokonanie, możemy przejechać ją w sposób wirtualny oczami zawodnika w symulatorze  w lokalnym Muzeum Kolejki albo jako doświadczenie do przeżycia w goglach VR.


fot. Kitzbühel Tourismus | Michael Werlberger

Nie tylko dla mistrzów narciarstwa

Spokojnie, Kitzbühel to nie tylko "Die Strief", który "nie bierze jeńców". Ośrodek Kitzbühel ma także "Dirretisimmę", czyli najbardziej stromą alpejską trasę zjazdową  (z nachyleniem sięgającym 78 procent) oraz  trasę Pengelstein-Sud, która ma największą różnicę poziomów - bo aż 1138 m. Tutaj znajduje się także kolejka, która łączy dwa główne tereny narciarskie: Pengelstein i Resterhöhe. Kolejka - chociaż ma długość 3642 m  - wisi na jednym słupie nośnym między stacjami. Atrakcją jest przejażdżka wagonikiem numer jeden, który ma szklaną podłogę. Jadąc na rekordowej wysokości 400 m nad ziemią, można poczuć wyrzut adrenaliny.

Położone na wysokości 700 m n.p.m. Kitzbühel oferuje 234 km tras narciarskich o różnym stopniu trudności i 70 km łagodnych i malowniczo położonych tras biegowych.  Na góry wjeżdża się 57 wyciągami. I nie mamy tu na myśli zwariowanych wyrwiłapek czy gondolek, które ścinają niewprawnych narciarzy i snowboardzistów, ale wygodne, ocieplane gondolki z osłoną przed wiatrem i darmowe wi-fi wzdłuż części tras. Ośrodek Kitzbühel może pochwalić się bardzo nowoczesną infrastrukturą - w latach 2000-2014 zainwestowano w nią 225 mln euro.

Kitzbühel Tourismus | Michael Werlberger
fot. Kitzbühel Tourismus | Michael Werlberger

Rodziny z dziećmi z przyjemnością skorzystają z bezpłatnych wyciągów treningowych w dolinach: Rasmusleiten, Mocking, Ministreif, Hausleiten, Pass Thurn, Reith i Aschau. Dolne części tras narciarskich prowadzą przez zalesione tereny, a górne wiodą przez nasłonecznione hale. W Kitzbühel dzięki unikatowemu mikroklimatowi sprzyjającemu utrzymaniu się śniegu, sezon trwa od końca października do początku maja.

Nie trzeba koniecznie jeździć tylko na nartach. W "Kitz" można biegać na nartach biegowych, jeździć na sankach, chodzić po górach - w rakietach lub bez, a także pojechać na kulig.

Infrastruktura obejmuje także 60 schronisk z kuchnią regionalną, w których zjecie tradycyjne dania, ale także wykwintne górskie restauracje, w których posiłek będzie sam w sobie ekscytującą przygodą.

Kitzbühel Tourismus | Michael Werlberger
fot. Kitzbühel Tourismus | Michael Werlberger

Celebryci, politycy, milionerzy

W 1935 roku Kitzbühel odwiedził książę Walii Edward (zanim rok później abdykował i poślubił Wallis Simpson). To ważna data, bo od tego czasu Kitzbühel stało się modną miejscówką, w której warto bywać - początkowo wśród brytyjskiej arystokracji, a później reszty Europy. Legenda głosi, że to właśnie dzięki sentymentowi dla tego miejsca Kitzbühel nie zostało zbombardowane podczas drugiej wojny światowej - piloci mieli oszczędzić miasteczko z charakterystycznymi dwoma gotyckimi wieżami.

Kitzbühel jest - pod względem cen mieszkań, domów i ziemi - najdroższym miastem w Austrii. Bije na głowę nie tylko Innsbruck i Salzburg, ale także Wiedeń. W lokalnych agencjach nieruchomości ceny zaczynają się od półtora mln euro za mieszkanie, a chalet, czyli górskie domy to już wydatek nawet rzędu 15 mln euro. Bogactwo widać zresztą na każdym kroku.

Na parterach urokliwych kamienic znajdziecie butiki słynnych domów mody - na stokach nie brakuje osób z nartami i w kombinezonach narciarskich od Chanel i w goglach marki Gucci.

Kitzbühel Tourismus | Michael Werlberger
fot. Kitzbühel Tourismus | Michael Werlberger

Pomimo otoczki bogactwa można tu spędzić urlop, nie mając milionów na koncie: oprócz cztero- i pięciogwiazdkowych hoteli są tu także pensjonaty i kwatery prywatne. Można wybrać opcję: karnet, nocleg, wyżywienie i zmieścić się w określonym budżecie. Do Kitzbühel nie jest także zbyt daleko - z Warszawy trzeba pokonać 1050 km, z Krakowa 830, a z Katowic 750. Istnieje również możliwość lotu do Innsbrucka lub Monachium i wykupienia transportu do Kitzbühel busem.

Chętnie przyjeżdżają tu celebryci, gwiazdy i milionerzy. Mogą tu się cieszyć prywatnością i spokojem, mieszkańcy nie plotkują o odwiedzających ich sławach. Ogromnym powodzeniem Kitzbühel cieszy się także wśród specyficznej grupy zamożnych Rosjan, którzy jeżdżą po mieście swoimi maybachami, kupują na kilogramy kawior i korzystają z usług 18 salonów piękności oraz obsługi luksusowych hoteli.

Warto wiedzieć, że w tym niewielkim austriackim mieście swoje setne urodziny obchodziła marka Maserati, a Mercedes swego czasu zorganizował premierę modelu Coupe GLE 350D 4Matic. Oprócz tak ekskluzywnych wydarzeń w Kitzbühel odbywają się także doroczne jarmarki bożonarodzeniowe, zabawy noworoczne, zloty samochodów, zawody w golfa i polo, festiwale filmowe i kulinarne.

Na dodatek mieszkańcy Kitzbühel dbają o to, żeby w mieście było miło, przytulnie i panowała jak najlepsza atmosfera. Bogactwo i znane twarze nie robią na nich wrażenia, ale spektakularne widoki i majestat gór - zawsze.

Więcej informacji: www.austria.info/zima