Restauracja Freischwimmer, Berlin

Restauracja Freischwimmer, Berlin (fot. Deutsche Zentrale für Tourismus e.V./Jens Wegener)

Materiał Partnera Weekendu

Niemcy od kuchni. ''Niebo w gębie tuż za rogiem''

Od pysznych ciastek i tortów po niebiańskie kanapki ze śledziem - w niemieckiej kuchni każdy znajdzie coś dla siebie. Czeka nas tam również świetne wino, lokalne piwo i mnóstwo dobrej zabawy.

Sezon urlopowy w pełni. To ostatni dzwonek na zaplanowanie dłuższych i krótszych wycieczek. Dziś, gdy tak ważne w naszym życiu staje się smaczne jedzenie, kluczem do  wakacyjnych wypraw coraz częściej są typowe dla danego miasta czy regionu kulinaria. Takich smakowitych kierunków jest wiele, ale wciąż są kraje, które pod tym względem pozostają dla nas nieznane. A przynajmniej znane słabo. Czas najwyższy przetrzeć nowe gastronomiczne szlaki. 

Współczesne Niemcy to kraj o niezwykle zróżnicowanej i nowoczesnej kuchni. To miejsce, gdzie tradycyjne gotowanie zderza się z najnowszymi gastronomicznymi trendami, a szefowie kuchni z młodego pokolenia raz po raz sięgają po słynne gwiazdki Michelin.

Coś na słodko

Weźmy na przykład niemieckie... ciastka. Takie skojarzenie może nam się wydać nieco egzotyczne. A po bliższym zapoznaniu się z tematem całkiem słuszne. Bo nasi sąsiedzi zza Odry naprawdę mają swoje słynne  i - co ważniejsze - obłędnie pyszne ciastka. Wyobraźmy sobie drożdżowy spód pokryty warstwą słodkiego twarogu z rodzynkami, zwieńczoną pianką z ubitych jaj, opcjonalnie posypaną cukrem. To Eierschecke, ulubione ciastko króla Augusta Mocnego, które nam może trochę kojarzyć się z sernikiem. Takim po solidnym tuningu.


Z lewej: Makrela przygotowana w regionie Meklemburgia-Pomorze Przednie, z prawej szparagi i wino (fot. Deutsche Zentrale für Tourismus e. V./Eva Fischer/Deutsches Weininstitut [DWI])

Najlepsze Eierschecke zjemy w Dreźnie, które jest stolicą tego przysmaku. To raptem godzina (ach, te niemieckie autostrady!) jazdy od polskiej granicy. Samo miasto jest warte odwiedzenia, duże wrażenie robią jego barokowa architektura i zajmujące całe ściany budynków murale najlepszych streetartowych twórców.

Jeśli jednak mielibyśmy ochotę na nieco więcej słodyczy niż małe ciastko, warto udać się do Szwarcwaldu. To niezwykle malownicze, zalesione pasmo górskie znane jest ze sportów zimowych, słynnych uzdrowisk z kultowym Baden-Baden na czele oraz tortu. To tu w Café Walz w Tübingen Erwin Hildenbrand, miejscowy cukiernik, jako pierwszy - tak przynajmniej mówią dokumenty miejskiego archiwum - połączył wiśnie, bitą śmietanę i czekoladowy biszkopt, tworząc arcydzieło sztuki cukierniczej. Tort szwarcwaldzki zawojował świat i stał się flagowym ciastem Niemiec. I choć podawany jest od Tokio po Johannesburg, to warto wybrać się do jego matecznika, by u źródeł sprawdzić, jak wygląda jego postać idealna. A przy okazji odwiedzić jeden z najbardziej malowniczych regionów Europy.


Tort szwarcwaldzki (fot. Anna Pustynnikova/Shutterstock)

A jeśli równie co wyśmienite słodycze, cenimy dobre wino, powinniśmy udać się nieco na północ - do Bad Dürkheim, miasteczka w pobliżu Mannheim. To tam w drugi i trzeci weekend września odbywa się Wurstmarkt. To - wbrew nazwie, która oznacza rynek kiełbasy - prawdopodobnie jeden z najstarszych na świecie, a na pewno jeden z  największych festiwali wina.

Swoje produkty prezentują tam lokalni mistrzowie, a tych jest wielu, bo miasto leży na słynnym Niemieckim Szlaku Wina. Możemy tu spróbować ok. 150 różnych win, poczynając od prostych, ale wyrazistych win stołowych, aż po najbardziej wysublimowane rieslingi. A wszystko to w cudownej atmosferze piknikowej zabawy. Najlepiej opisał ją poeta Karl Räder: "Wurstmarkt to jedyne święto, na którym spotykasz starych przyjaciół, których nigdy wcześniej nie widziałeś".


Nadrenia-Palatynat, region winiarski Ahr (fot. Deutsches Weininstitut)

Kiełbaski i piwo

Nie samym jednak winem człowiek żyje. Jeśli degustując jego kolejne odmiany, zrobiliśmy się odrobinę głodni, warto wyskoczyć do pobliskiej Norymbergi. To historyczne miasto kusi urokliwą atmosferą, wspaniałymi zabytkami, w tym rzeźbami Wita Stwosza i. kiełbaskami.  To danie chyba najdobitniej pokazuje, jak nam i Niemcom jest blisko do siebie. Bo wyobraźmy sobie grillowaną na chrupiąco kiełbaskę ze średnio rozdrobionej wieprzowiny, doprawioną mieszanką ziół, podaną z kapustą kiszoną na gorąco i ziemniakami. Czyż może być coś lepiej skrojone pod tradycyjny polski gust? A to właśnie klasyczna odsłona Nürnberger Bratwürste - kiełbasek norymberskich. Jedyne, co nas może zaskoczyć, to ich wielkość. Mają one zaledwie 7-9 cm długości, i ważą 20-25 g. Dlatego zwyczajowo serwowane są po 6, 8 lub 12 sztuk.

Oczywiście, skoro jesteśmy w Niemczech, nie powinno na naszej trasie zabraknąć piwa. W dobie zainteresowania lokalnymi trunkami warto poznać się bliżej z Kölschem, regionalnym piwem z Kolonii. Ma on wiele odmian wytwarzanych w licznych miejscowych browarach. Dobrym momentem, by go spróbować, będzie nie tylko upalne lato, ale również ostatni tydzień karnawału, kiedy Kolonię ogarnia szaleństwo zabawy. Jeśli ktoś uważa Niemców wyłącznie za pracowitych i statecznych mieszczan, to jest to znakomite miejsce i czas, by dowiedzieć się o nich czegoś nowego. Dodatkową atrakcją są tu słynni Köbes, kelnerzy serwujący Kölscha w dziesiątkach knajpek i browarów. To chyba jedyni kolończycy, którzy nie dają się porwać atmosferze radości i zabawy. Ich ponure miny i oschłość są wręcz legendarne i mogą być takim samym symbolem Kolonii, jak tutejsza słynna katedra.

O tym, że Niemcy potrafią się bawić, można się przekonać również w Weimarze, mieście będącym jednym z kulturalnych centrów Europy. To tu od 1653 r. odbywa się targ cebulowy. W każdy drugi weekend października całe miasto przystraja się warkoczami tego wyciskającego łzy warzywa, a ono samo trafia do menu wszystkich restauracji i podawane jest w każdej niemal potrawie. Nawet do tutejszej słynnej chałki. Największymi przebojami targu są zupa cebulowa i weimarskie ciasto cebulowe, a imprezie towarzyszy ponad 100 różnych wydarzeń kulturalnych.


Zupa rybna z regionu Schleswig-Holstein (fot. Deutsche Zentrale für Tourismus e.V./Jens Wegener)

Tych ostatnich nie zabraknie też w Berlinie. To miasto przyciąga jak magnes młodych ludzi z całego świata. Do osiedlania się zachęcają potężna oferta kulturalna, znakomita kuchnia i niezwykle wyluzowana atmosfera. Berlin to być może jedyne duże miasto w Europie, gdzie możemy usiąść na parkowym murku z piwem kupionym w pobliskim sklepie w jednej ręce i pysznym kebabem w drugiej, a mijający nas patrol policji co najwyżej będzie nam życzył smacznego. Życzenia o tyle zbyteczne, że stolica Niemiec słynie z najlepszych kebabów na północ od Stambułu. I nie tylko z nich.

Tutejsza gastronomia należy do najszybciej rozwijających się na świecie. Wspaniałe restauracje rosną jak grzyby po deszczu i równie szybko zdobywają kolejne gwiazdki Michelina. Łącznie Berlin ma ich już ok. 300 (dla porównania: Warszawa - dwie). Znajdą tu coś dla siebie również miłośnicy tradycyjnej kuchni w mniej wykwintnym wydaniu. Tutejszym specjałem nr 1 wciąż pozostają słynne currywursty, czyli grillowane kiełbaski wieprzowe podawane z sosem curry o pięciu poziomach ostrości do wyboru. Jeśli zapytamy berlińczyka, gdzie warto je zjeść, najpewniej wyśle nas do bistro Konnopke's Imbiss na Schönhauser Allee, słynącego jako miejsce z najlepszymi currywurstami w mieście.

UNESCO Welterbe Alte Buchenwlder Deutschlands, Jasmund Nationalpark, Kreidefelsen auf der Insel Rgen, Mecklenburg-Vorpommern, Deutschland, Ostsee
Widok na Königsstuhl - klif na Rugii, największej wyspie Niemiec (fot. Günther Bayerl /Lookphotos/LOOK Bildagentur der Fotografen)

Nad morze na rybkę

O ile Berlin można odwiedzić o każdej porze roku, to latem warto wybrać się nad morze. Północna część Niemiec to wspaniałe miejsce na prawdziwą rybną ucztę. Idealna na taką okazję jest np. Rugia. Ta wyspa - uznawana często za najpiękniejszy zakątek nad Bałtykiem - słynie ze znakomitych ryb, zarówno morskich, jak i słodkowodnych. Znajdziemy tu bezlik restauracji, knajpek czy wręcz straganów serwujących je pod najróżniejszymi postaciami.

Królują tu śledzie, często sprzedawane w kanapkach kosztujących około 2,5 euro. Najlepsze zjemy w Traditionsräucherei, uroczej restauracji w miasteczku Lietzow. Warto tam spróbować też innego specjału - słynnej soljanki - esencjonalnej zupy rybnej o rosyjskim rodowodzie. Pyszne są też wszechobecne tu ryby wędzone. Zwykle jeśli są one w menu restauracji, to ma ona na miejscu własną wędzarnię. Dzięki temu dostaniemy ciepłą, świeżo uwędzoną rybkę, która będzie się wręcz rozpływać w ustach. To już poziom prawdziwego nieba w gębie.

A wszystko to dosłownie godzinę jazdy od Polski. I dlatego właśnie Niemcy są tak warte odwiedzenia przez smakoszy. Znajdziemy tu kuchnię pozornie podobną do naszej, ale jednak istotnie różną, zawsze przy tym smaczną i najwyższej jakości. A wszystko to praktycznie tuż za rogiem.

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku