Eliza Górska-Tran i Karolina Górska-Tran, piłkarki AKS Zły

Eliza Górska-Tran i Karolina Górska-Tran, piłkarki AKS Zły (Fot. Gazeta.pl)

Eliza i Karolina grają razem w piłkę nożną i są małżeństwem. "Bez siebie i piłki nie umiemy żyć" #ZWYKLINIEZWYKLI

- Niespecjalnie wybrałyśmy sobie granie w piłkę albo bycie w homoseksualnym związku. Miało nic z tego nie być, ale skoro jest, to przecież nie będziemy z tym walczyć - mówi Eliza Górska-Tran, która razem ze swoją żoną Karoliną Górską-Tran, gra w warszawskim klubie AKS Zły, o którym niedawno dowiedział się cały świat.

Na ich meczach nie można przeklinać, jeśli skończyło się cztery lata, bić kibiców przeciwnej drużyny ani szerzyć nienawistnych haseł pod niczyim adresem. Zamiast tego dla przeciwników szykuje się miłe stadionowe przyśpiewki, na trybunach jest pełno rodzin z dziećmi, a każdy kibic z łatwością może stać się współwłaścicielem klubu (wystarczy zaakceptować statut i opłacać składki, by uczestniczyć w walnych zgromadzeniach i mieć - tak samo, jak pozostali - jeden głos). W polskim i światowym futbolu pod wieloma względami są ewenementem.

Mowa oczywiście o AKS Złym - klubie piłkarskim z warszawskiej Pragi, który 25 września zgarnął nagrodę "Best Grassroot Club 2019" przyznawaną przez UEFA i został uznany za najlepszy amatorski klub w Europie. Nagradzając AKS Zły, UEFA doceniła m.in. "oddolną pracę w trudnej dzielnicy i równość płci, która jest istotnym aspektem życia w klubie".

- Rzeczywiście tak jest - mamy w "Złym" drużynę żeńską i męską, i jesteśmy traktowane dokładnie tak samo. Trenujemy na połowie boiska razem z chłopakami, a nie na gorszej murawie albo kiedy oni skończą - mówi Eliza Górska-Tran, która w "Złym" jest kapitanką drużyny żeńskiej i w zeszłym roku, wspólnie z dwoma trenerami, poprowadziła "Złe Dziewczyny" do awansu i wyjścia do wyższej grupy.

Zły jest demokratyczny, oparty na modelu społecznościowym - sensem jego istnienia są kibice i dostęp do futbolu dla wszystkich. Jest antyrasitowski, antyhomofobiczny i antyprzemocowy. Liczy się dobra gra, piękny doping, no po prostu piłka i piłkarskie emocje. Jeśli ktoś raz przyjdzie na nasz mecz, zostaje, bo u nas jest tak fajnie.

Elizie wtóruje Karolina, dla której granie w "Złym" było wielkim marzeniem. - Nie mogłam się oprzeć tej możliwości grania w piłkę. Mój dziadek był legionistą, ale spokojnym. Ja, podobnie jak Eliza, grałam w piłkę od dziecka i długo nie rozumiałam, że kobieca piłka może być dla ludzi czymś dziwnym, drugiej kategorii, że prezesi klubów mogą się o niej wypowiadać z pobłażaniem - opowiada. - Jeśli ludzie czegoś nie rozumieją albo nie mieści się to w ich wizji świata, to najłatwiej to zlekceważyć.

Eliza i Karolina wiedzą, o czym mówią - wiele osób z przymrużeniem oka traktuje też fakt, że dziewczyny się kochają i od niedawna są małżeństwem - pierwszym piłkarskim małżeństwem w Polsce. Pobrały się w Edynburgu w otoczeniu przyjaciół i najbliższej rodziny, a po powrocie wyprawiły kameralne wesele z tańcami. - Niektórzy traktują to jako nasze widzimisię. Szkoda, że nasz ślub w Polsce nic nie znaczy. Ale dla nas było to bardzo ważne, bo nie umiemy bez siebie żyć - kończy Eliza.

I dodaje, że gdyby nie piłka i granie w jednym klubie, pewnie nigdy by się nie poznały, bo dzieli je osiem lat różnicy. - No i po meczach jest o czym razem rozmawiać. Zwłaszcza, że Górka ma czasami bardzo dogłębne analizy meczowe. Zwłaszcza mnie - śmieje się Eliza. - Pomagam ci. Jestem z tyłu, gram na obronie, więc więcej widzę - kończy rzeczowo Karolina.

AKS Zły trenuje w Warszawie, na stadionie przy ul. Kawęczyńskiej 44.

Więcej na temat klubu, a także rozpiskę meczów "Złych Dziewczyn" i "Złych Chłopaków" można znaleźć tutaj >>

***

Znasz kogoś, kto też jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl. Wybranych bohaterów odwiedzimy z kamerą.