Marcin Kamiński mieszka w Warszawie z dwoma ostronosami: Ostrym i Harrym

Marcin Kamiński mieszka w Warszawie z dwoma ostronosami: Ostrym i Harrym (fot. Gazeta.pl)

Marcin mieszka w centrum Warszawy z dwoma ostronosami. "Są jak mali ludzie" #zwykliniezwykli

Na Instagramie oswojone ostronosy wyglądają jak zabawki. Ale wystarczy spędzić z nimi pięć minut, by nabrać respektu. Marcin w relacji z ostronosami znalazł głęboką bliskość w rozpędzonym świecie. Ale innym przygarnięcie ostrych nosków zdecydowanie odradza. "Chyba że ktoś naprawdę wie, na co się pisze".

- Moi znajomi, którzy poznali Ostrego i Harry'ego, a sami mają dzieci, mówią, że z ostronosami jest trudniej. Dodam od siebie, że małe dziecko przestaje być dwulatkiem, a ostronos będzie nas tak zajmował nawet przez 15 lat - opowiada Marcin Kamiński, 33-latek, który od ponad pięciu lat mieszka w Warszawie z ostronosami rudymi - najpierw z Miniem, a dziś z Ostrym i Harrym. Gdy go odwiedzamy, w gościach jest jeszcze Bongo, zwierzak w czerwonych szelkach i z dłuższym niż u kolegów ogonem.

Pierwsze zderzenie z żywymi (nie wirtualnymi) ostronosami to zachwyt - gdy Harry układa mi się na kolanach i zasypia. Ale już minutę później przychodzi poczucie totalnego chaosu i osaczenia. Ostronosy są dosłownie wszędzie. Nim się obejrzysz, jeden odpina zamek w twoim plecaku i wyjmuje z niego wszystkie rzeczy. Drugi w tym czasie próbuje uruchomić kamerę. A trzeci gryzie drugiego. Wtedy najlepiej spokojnie poczekać, aż ostronos zainteresuje się czymś innym, bo obcego nie posłucha, a zęby i pazury ma imponujące. Chyba że polecenie wyda mu Marcin - szef stada.

Pierwszego ostronosa w życiu Marcina - Minia - dał mu kolega. Sam nie podołał.

Nigdy nie zapomnę, jak w pierwszą noc daliśmy Miniowi kocyk, żeby spał w kącie, a on złapał go w swoje małe ząbki, z trudem wciągnął do łóżka i zasnął między nami. Niestety odszedł po kilku latach.

Po stracie Minia Marcin był zrozpaczony: - Szybko adoptowałem trzymiesięcznego Ostrego. Potem dołączył Harry, wykarmiony butelką i bardzo kochany, ale jego właściciele również w ciągu roku zrozumieli, że dalszej drodze z ostronosem nie podołają. To bardzo odpowiedzialna postawa - chwali Marcin.

Odpowiedzialność to w tej historii słowo klucz. I jeszcze partnerstwo, bo ostronosy Marcina nie żyją za siatką w wolierze, tylko wolno chodzą po mieszkaniu.

To jedne z najlepiej oswajających się zwierząt. Źródła donoszą, że w Ameryce Południowej, skąd pochodzą, zdarzało się, że oswajali je już Indianie. Doskonale odnajdują się w miastach, przenikają do nich jak małpki. Ale to nie znaczy, że oswajają się ot tak.

Kamiński - paradoksalnie - jest przeciwnikiem posiadania dzikich zwierząt w domu. Jego zdaniem ostronosy mają ogromne predyspozycje do koegzystowania z człowiekiem, ale tylko jeśli człowiek stanie na wysokości zadania. Dlatego ludziom, którzy zobaczyli urocze ostronoski na zdjęciach i zapragnęli je mieć, mimo że na głowę wchodzi im pies, zdecydowanie odradza.

Ostronosy są bardzo inteligentne, emocjonalne, terytorialne. Dzięki temu łatwo je oswoić. Ale kij ma dwa końce. Pozostawione same sobie, opuszczone, zaniedbane dziczeją, mogą wpaść w depresję albo stać się agresywne. Znam mrożące krew w żyłach historie. W jednej parafii parafianie kupili ostronosa wikaremu. Nie spodobało się to proboszczowi. Zwierzak skończył na ulicy, bo podobno uciekł.

Marcin, który w ostronosach znalazł pokrewny gatunek, przyznaje, że sam bał się najgorszego: - Że jakoś okiełznam tego ostronosa, ale to wciąż będzie taka niebezpieczna tarantula za szybą. Tak się nie stało, jesteśmy prawdziwym stadem. Ludzie pewnie myślą: "Kurde, jak ten człowiek żyje?". Tak, że jestem za kogoś odpowiedzialny, dużo mu daję, a ten ktoś daje mi mnóstwo w zamian.

My, opiekunowie szopowatych, nie traktujemy ostronosów jak dzieci, wolimy określenie "mali ludzie". To wspaniała relacja, ale cały czas trzeba o nią dbać.

Życie Marcina, Ostrego i Harry'ego możecie podejrzeć na ich Instagramie.

***

Znasz kogoś, kto też jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl. Wybranych bohaterów odwiedzimy z kamerą.

Komentarze (214)
Zaloguj się
  • qulqa

    Oceniono 45 razy 29

    Widziałam wielokrotnie normalne, wolne ostronosy w różnych krajach Ameryki Południowej i Środkowej. Piękne stadne zwierzęta, szalenie zabawne, mniej bojące się ludzi niż nasze lisy.
    Zapytam więc krótko - PO CO TRZYMAĆ DZIKIE ZWIERZĘTA W DOMU?
    Żeby szpanować?
    Miejscem dzikich zwierząt jest ich naturalne środowisko. Nie dom, nie zoopark, nie cyrk, nie hodowla.
    Mamy udomowione psy i koty, są świnie (wietnamskie inteligentne i nieduże), konie (jeżeli ktoś ma warunki) - każdy może wybrać coś dla siebie.
    Po co niewolić kolejne zwierzaki?
    I drugie pytanie. W czym pan Marcin jest taki niezwykły? Że mieszka w Warszawie? Że ma w domu zwierzęta? Że jest kumplem kogoś z GW? Naprawdę nie ma wśród Polaków nikogo bardziej niezwykłego?
    Tak trudno redaktorom ruszyć tyłek poza Warszawę?
    Wolałabym tysiąckrotnie przeczytać np. o jakimś młodym rolniku, który dźwignął gospodarstwo i osiąga sukcesy. A jeżeli już o zwierzętach - to o młodym weterynarzu, który wraz z ojcem prowadzi punkt ratowania różnych dzikich zwierzaków. Nie podpowiem gdzie, sami poszukajcie.
    Stawianie za wzór faceta tylko dlatego, że więzi w domu egzotyczne rzadkie w Polsce zwierzęta i spaceruje z nimi po Krakowskim Przedmieściu jest co najmniej śmieszne.

  • finli

    Oceniono 16 razy 16

    Widziałem kilka razy dzikie ostronosy (pizotes) w naturze (Ameryka Środkowa). Żyją w stadach, często bardzo licznych. Bardzo łatwo przełamują lęk przed człowiekiem, zwłaszcza jeśli ten ma ze sobą coś do jedzenia. Kiedyś skakało po mnie liczące kilkadziesiąt sztuk stado. Świetna sprawa, ale na co dzień, faktycznie może być męczące.

  • ugrydul

    Oceniono 19 razy 13

    Mam kota, który na początku był niezłym zakapiorem. Uwielbiał polować na nasze psy. Ale dobrocią, głaskaniem, czesaniem, które ubóstwia, wychowałem go na rozkosznego i prawie potulnego pieszczocha ;-)

  • rikol

    Oceniono 13 razy 11

    Zostawcie dzikie zwierzęta w spokoju. To nie są zabawki.

  • the_xy

    Oceniono 23 razy 11

    To ten sam ziomek, ktoremu Tomasz Pągowski robil "Remont w 48h" w DOMO+? Ziomek sie mocno pcha do mediów...

  • janjan101

    Oceniono 37 razy 11

    Świetny, pozytywny facet ze wspaniałymi zwierzakami.
    Niech im się wiedzie.

  • bredah

    Oceniono 17 razy 9

    Fajny chłopak. Sam wygląda jak Ostronos :D

  • hrach

    Oceniono 16 razy 8

    Widzę w komentarzach samą zawiść. Czy autorzy tych niepochlebnych komentarzy naprawdę przeczytali artykuł?

    Pan Marcin te zwierzęta ADOPTOWAŁ, nie KUPIŁ. Czy Waszym zdaniem, szanowni koledzy i koleżanki, powinien w tej sytuacji pomyśleć: "Słodkie zwierzęta. Mógłbym im pomóc i je adoptować, gdyby tylko nie były to zwierzęta dzikie. Bo skoro dzikie, to trzeba je wyrzucić na ulicę"? Raczej należą mu się słowa pochwaly za przygarnięcie tych zwierząt i poświęcenie ogromnej części swojego życia na dbanie o nie.

    Dodatkowo: "Kamiński - paradoksalnie - jest przeciwnikiem posiadania dzikich zwierząt w domu". Kupowanie zwierząt jest złe i on jest tego świadom.

    Następnym razem, gdy zechcecie się wyżyć i poczuć lepsi od innych pod względem dbałości o dobrostan zwierząt, zrezygnujcie że swojego schabowego albo nie kupujcie zwierząt, a je adoptujcie (i to się tyczy nie tylko zwierząt dzikich, obłudnicy).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX