Joanna Bagniewska wygrała między innymi w konkursie FameLab Poland

Joanna Bagniewska wygrała między innymi w konkursie FameLab Poland (fot: Jadwiga Bronte)

młoda polska

Jądra chomików, zwyczaje wombatów i "oswajanie" naukowców. Joanna Bagniewska to zoolog orkiestra

Lubię pracować nie tylko ze zwierzętami - również z ludźmi, i nie dam się zamknąć w laboratorium - mówi. W Australii badała wombaty, kangury i walabie. W RPA - szakale i lisy. Z werwą opowiada o pszczołach, które wykrywają narkotyki, i wielkoszczurach gambijskich - one z kolei ujawniają położenie min i... gruźlicę w jej wczesnym stadium.

Cykl "Młoda Polska" poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek. 

IMIĘ: Joanna

NAZWISKO: Bagniewska

WIEK: 34 lata

ZAWÓD: zoolog, wykładowca zoologii w Reading University, popularyzator nauki w Oxford University. 

OSIĄGNIĘCIA: wygrana w konkursie FameLab Poland, wyróżnienie i nagroda laureatów poprzednich edycji konkursu w międzynarodowym finale FameLab. Wygrana w konkursie "I'm a Scientist, get me out of here!". Stypendystka Biotechnology and Biological Sciences Research Council. Człowiek Roku "Tygodnika Polskiego", najstarszego polskiego pisma na Wyspach Brytyjskich. Laureatka plebiscytu #POLKA100 Ambasady RP w Londynie.

Na światowych finałach FameLab Joanna zachwyciła jurorów tematem pszczół tresowanych pod kątem wykrywania narkotyków i materiałów wybuchowych(fot: Marten Collins)
Na światowych finałach FameLab Joanna zachwyciła jurorów tematem pszczół tresowanych pod kątem wykrywania narkotyków i materiałów wybuchowych(fot: Marten Collins)

"Czy wiecie, że melatonina, czyli hormon snu, odpowiedzialna jest za kurczenie się jąder u chomików? Melatonina występuje też w dużej ilości u człowieka, łatwo więc wysnuć wniosek, że jądra mężczyzn są zagrożone. Okazuje się jednak, że męska populacja tego świata może spać spokojnie, a wniosek z tego taki, że do badań na zwierzętach powinniśmy podchodzić bardzo ostrożnie" - przekonywała Joanna Bagniewska podczas prezentacji w finale FameLab, konkursu dla naukowców, którzy potrafią opowiadać o nauce w sposób niebanalny i zrozumiały dla ogółu.

Potem był światowy finał - Joanna zachwyciła jurorów tematem pszczół tresowanych pod kątem wykrywania narkotyków i materiałów wybuchowych. Kluczowy jest zmysł powonienia tych owadów, silniejszy niż u psów. W dodatku pszczoły można szybko nauczyć reagowania na woń zakazanych substancji - wyczuwając je, owady wysuwają języki. Ale nie tylko psy i pszczoły wykorzystywane są w ten sposób. 

- Firma z Izraela zaprojektowała lotniskowy skaner, w którym myszy ujawniały nielegalne substancje. Z kolei belgijska firma wykorzystuje wielkoszczury gambijskie do wykrywania min w takich krajach jak Mozambik, Kongo, Kambodża i Tanzania. Wielkoszczury szybko się uczą, mają świetny węch, poza tym są lekkie - jeśli wbiegną na minę, nie powodują wybuchu - opowiada Joanna. - Oprócz rozminowywania wielkoszczury zajmują się również wykrywaniem gruźlicy. Plwocina chorych w początkowych stadiach pachnie inaczej niż u zdrowych ludzi. Szczury potrafią te zapachy odróżnić i wskazać próbki należące do chorych. Diagnostyka mało apetyczna, ale skuteczna.

Sukces w konkursie FameLab okazał się dla polskiej zoolog trampoliną do kariery. Ale fundamenty pod nią zaczęła budować dużo wcześniej.

Joanna w wieku sześciu lat (fot: archiwum prywatne)
Joanna w wieku sześciu lat (fot: archiwum prywatne)

"Hau, hau" i "wong, wong"

Zaradności i obowiązkowości Joanna musiała nauczyć się szybko, m.in. dlatego, że od dziecka mieszkała za granicą. Tata, inżynier budowy okrętów, nie wyobrażał sobie wyjazdu na kontrakt bez rodziny i dlatego już w wieku sześciu lat Joanna przeprowadziła się na dziewięć miesięcy do Włoch. Spędziła też rok w Bangkoku, by na następne trzy lata przenieść się do Szanghaju. 

- Przeprowadzki pomogły córce przełamać nieśmiałość - twierdzi Ksenia Bagniewska, mama Joanny. - Mimo że nie była to dla dziecka łatwa sytuacja, ominęły nas bunty i problemy wychowawcze. Może dlatego, że zawsze w rodzinie byliśmy dla siebie przyjaciółmi. Zero stosowania kar czy zakazów wobec dzieci. Nie było potrzeby. Przyjaciele nie karzą, tylko się wspierają, do tego są wobec siebie lojalni. Międzynarodowe szkoły nauczyły Asię i jej brata otwartości i tolerancji - mają przyjaciół z całego świata, różnych wyznań i kolorów skóry. Idąc za ciosem, wybrali uniwersytety zagraniczne i od 18. roku życia byli poza domem, utrzymując się prawie samodzielnie, głównie ze stypendiów naukowych, począwszy od licencjatów po doktoraty.

A skąd u Joanny zainteresowanie zwierzętami? W rodzinie były zawsze, miały status domowników, i to dość rozpuszczonych. Bywało, że babcia Joasi spała z dwoma jamnikami i kotem, a jeszcze do łóżka wpychał się przygarnięty jeż. 

W rodzinie Joanny zawsze były zwierzęta (fot: archiwum prywatne)
W rodzinie Joanny zawsze były zwierzęta (fot: archiwum prywatne)

- Zawsze interesowały mnie zwierzęta, lalki wcale, choć pamiętam, że w pewnym momencie wielką moją pasją, odziedziczoną po mamie architektce, było projektowanie, budowanie i wyposażanie miniaturowych domków. Byłam głodna wiedzy i bardzo aktywna - balet, szachy, jazda konna, pianino, gitara, chór, łyżwy, pływanie - wspomina Joanna Bagniewska. - Udzielałam się też jako wolontariuszka w schronisku dla zwierząt. Świat zwierząt potrafił mnie wciągnąć bez reszty, od dziecka siedziałam z nosem w książkach, atlasach i encyklopediach. 

Pierwszy sukces, po którym uwierzyła, że może w życiu wiele osiągnąć, odniosła jeszcze w szkole podstawowej w Szanghaju, wygrywając konkurs krasomówczy. Po chińsku i angielsku opowiadała, jak w różnych językach "mówią" psy, koty i koguty. - jak to jest, że po polsku pies mówi "hau, hau", a po chińsku "wong, wong"?

Zagadki i ciekawostki do dziś są narzędziem, dzięki któremu Joanna Bagniewska popularyzuje naukę. - Żeby trafić do nieprofesjonalnego odbiorcy, informacje powinny być nie tylko przystępnie, ale i atrakcyjnie podane, przy tym wychodzić od naukowych autorytetów. Dlatego walczę o prosty, jasny, zrozumiały język naukowców - mówi.

Wombaty i inne stworzenia

Po zdaniu matury międzynarodowej w jednym z najlepszych liceów w Polsce, gdyńskiej "Trójce", wybrała studia biologiczne na Jacobs University w niemieckiej Bremie. Szybko dostała stypendium naukowe i wyjechała na kilkutygodniowy intensywny kurs poświęcony zachowaniom ssaków. To był początek wielkiej przygody. Po kursie zarekomendowano ją na praktyki do Parku Narodowego Kościuszki w Alpach Australijskich. Tam badała wpływ rozmieszczenia sieci dróg na populacje wombatów, kangurów i walabii. 

- Po kilku miesiącach w australijskim buszu nie miałam serca i ochoty na powrót do laboratorium - znów wzięłam sprawę w swoje ręce i wyjechałam na wymianę semestralną do Teksasu, na Rice University w Houston. Tam miałam okazję pracować zarówno w terenie, jak i w ogrodzie zoologicznym. Po doświadczeniach amerykańsko-australijskich stwierdziłam, że zoologia to jest to. Ale wiedziałam też, że lubię pracować nie tylko ze zwierzętami - również z ludźmi, i że nie dam się zamknąć w laboratorium - mówi Joanna Bagniewska.

Studia magisterskie kontynuowała na Wydziale Zoologii Uniwersytetu Oksfordzkiego, gdzie przyznano jej stypendium Biotechnology and Biological Sciences Research Council. Polska zoolożka dostała też grant Londyńskiego Towarzystwa Zoologicznego na badania liczebności szakali i lisów w Republice Południowej Afryki. Metoda badania polega na tropieniu zwierząt na polnych drogach przy pomocy wabika o zapachu zgniłego jajka. Dzięki obliczeniom częstotliwości tropów można określić liczebność drapieżników na danym obszarze i porównać ją z innymi. A grant wręczały jej Camilla i Phyllida Barlow, córki Erasmusa Darwina Barlowa, współzałożyciela LTZ i praprawnuczki Karola Darwina.

Joanna Bagniewska badała wombaty, kangury i walabie (fot: JJ Harrison/ Wikimedia Commons CC BY-SA 3.0)
Joanna Bagniewska badała wombaty, kangury i walabie (fot: JJ Harrison/ Wikimedia Commons CC BY-SA 3.0)

To otworzyło jej wiele drzwi. Przy podejmowaniu decyzji o doktoracie do wyboru miała uniwersytety w Cambridge i Oksfordzie. Wybrała ten drugi i prestiżową grupę badawczą Wildlife Conservation Research Unit, gdzie miała możliwość współpracy z najwybitniejszymi badaczami zwierząt na świecie. Jej doktorat dotyczył biotelemetrii, czyli dyskretnego podglądactwa prywatnego życia dzikich zwierząt. Badała m.in. zachowanie norek amerykańskich, które zadomowiły się w Wielkiej Brytanii w latach 50. ubiegłego wieku, po tym jak uciekły z ferm. Norki to gatunek inwazyjny, a przy okazji bardzo wszechstronny drapieżnik - wspinają się na drzewa jak koty, polują na lądzie jak lisy i pływają niemal tak dobrze jak wydry. Są niezwykle żarłoczne, żywią się ptakami, płazami, ssakami, rybami, a nawet bezkręgowcami. Stanowią spore zagrożenie dla rodzimej fauny, zwłaszcza dla ptaków ziemnowodnych. 

- Badałam ich zachowanie w wodzie przy pomocy rejestratorów danych. Wiemy dzięki temu więcej o ich możliwościach adaptacyjnych, różnicach między płciami i o tym, co robią o różnych porach roku, a nawet dnia. Ta wiedza jest pomocna przy opracowywaniu planów kontroli tego gatunku - mówi Joanna Bagniewska. Kontrola gatunków inwazyjnych jest bardzo ważna. Europejska Agencja Środowiska szacuje, że powodują one straty, które kosztują europejską gospodarkę kilkanaście miliardów euro rocznie, destabilizują też ekosystem, zaburzając jego bioróżnorodność, a także - czego dowodzą tegoroczne badania University College London - odpowiadają za aż 33 proc. wyginięć innych gatunków zwierząt.

Naukowiec i reszta świata

Dziś życie Joanny Bagniewskiej płynie między Uniwersytetem w Reading a Uniwersytetem w Oksfordzie. W tym pierwszym pracuje dwa dni w tygodniu. Przez pozostałe trzy dni jest popularyzatorką nauki w drugim. W Reading zajmuje się głównie dydaktyką: uczy zachowania zwierząt, bioróżnorodności, ekologii, ochrony gatunków, wpływu chorób odzwierzęcych na bioróżnorodność. Zabiera swoich studentów w teren - do RPA, Szwecji, Islandii, niedawno także jej studenci prowadzili badania wilków w Beskidach. Najwięcej satysfakcji przynosi jej jednak popularyzacja nauki. Joanna odnosi w tej dziedzinie spektakularne sukcesy, jest światowym ekspertem i autorytetem często zapraszanym na największe konferencje, jak TEDx czy panele przygotowywane zarówno przez organizacje pozarządowe, jak i rządy różnych krajów. O problemach nauki rozmawiała m.in. z Theresą May, Borisem Johnsonem i Davidem Davisem, współpracuje także z British Council. A brytyjscy licealiści wybrali ją na najpopularniejszego naukowca w konkursie "I'm a Scientist, get me out of here!".

Joanna prowadzi też warsztaty popularyzacyjne dla naukowców w różnych krajach. Jako laureatka FameLab szkoli kolejnych mówców do udziału w tym konkursie. Angażuje się też w "Science: Polish Perspectives" - konferencję dla polskich naukowców pracujących za granicą. Regularnie gości w polskich i światowych mediach. I jest zdania, że naukowcy powinni dzielić się swoimi odkryciami z jak największym gronem odbiorców. - Temat popularyzacji nauki, jasnego, zrozumiałego przekazu jest, niestety, zaniedbany, a jego rola jest nie do przecenienia. Ludzie w większości są mało zainteresowani nauką - bo nudna i niezrozumiała. I często wydają pochopne sądy na podstawie niesprawdzonych, wręcz plotkarskich informacji. Stąd potem nieporozumienia, na przykład dotyczące szczepionek, rozmaitych terapii, diet, ekologii, ochrony gatunków itd. - mówi Joanna Bagniewska. 

Jak mówić do ludzi o skomplikowanych aspektach nauki, żeby chcieli słuchać i zrozumieli? Trzeba dostosować język komunikacji do preferencji odbiorcy. Joanna zaczęła brać udział w przedsięwzięciach popularyzujących naukę, takich jak naukowo-teatralne Science Slam. Wraz z przyjaciółmi wprowadziła do Polski komediowe stand-upy naukowe. Uczestniczy w wykładach dla przechodniów w ramach Soapbox Science i "Dowiedz się na Placu Defilad".

- Jestem przekonany, że Joanna odegra bardzo ważną rolę w zażegnaniu obecnego kryzysu zaufania do autorytetów, a do naukowców w szczególności - mówi Krzysztof Bar, jej przyjaciel. - W dzisiejszym świecie musimy sobie radzić z wieloma problemami, u podłoża których leży niezrozumienie podstawowych zagadnień ze świata nauki, np. kryzys klimatyczny czy ruch antyszczepionkowy. Joanna ma wyjątkową szansę dotarcia do grup, których inni nie są w stanie przekonać, również do młodego pokolenia, które dopiero wyrabia sobie poglądy na rzeczywistość.

Z lewej Joanna Bagniewska z mężem (fot. archiwum prywatne, Andrew Steele)
Z lewej Joanna Bagniewska z mężem (fot. archiwum prywatne, Andrew Steele)

Podobne spostrzeżenia ma mama Joanny. - Zoologia jest jej miłością - mówi o córce Ksenia Bagniewska. - Ale tym, co ją w nauce najbardziej pasjonuje, jest znalezienie wspólnego języka między naukowcami i resztą świata. Takiej komunikacji brakuje. Trudno jest mówić prosto, zrozumiale i atrakcyjnie na naukowe tematy, a ludzie gładko łykają pseudonaukowy bełkot. Nauka nie powinna być tylko dla wybranych. Joanna stara się to zmienić.

Nie usiedzi

Jest jeszcze jedna rzecz, na którą Joanna Bagniewska stara się wpłynąć. To postrzeganie Polaków na Wyspach. Mocno zaangażowała się w działalność polonijną, była prezydentką Oxford University Polish Society, organizowała konferencje, szkolenia, zjazdy, bierze udział w pracach Kongresu Obywatelskiego i Szkoły Liderów. Założyła też Federację Polskich Stowarzyszeń Studenckich, zrzeszającą kilkadziesiąt polskich organizacji studenckich na Wyspach Brytyjskich. I skutecznie  lobbowała w oksfordzkim urzędzie miasta na rzecz partnerstwa z miastem Wrocław. 

Joanna uważa też, że, niezależnie od narodowości, kobiety w nauce spotykają się z innymi, często większymi wyzwaniami niż mężczyźni. Dlatego angażuje się w programy mentoringowe, np. Lean in STEM, otaczając opieką i doradztwem utalentowane Polki na początku kariery naukowej. Za działalność na rzecz kobiet otrzymała w Gdańsku tytuł Lady Soroptimist International, największej kobiecej organizacji świata.

Nie potrafi usiedzieć w miejscu, jest pełna energii i aż dziw bierze, że na wszystko znajduje czas. Jest przewodniczką po Oksfordzie, a historia tego miasta to jej kolejna pasja. Przez wiele lat reprezentowała też oksfordzką uczelnię w turniejach tańca towarzyskiego, niedawno zaczęła uprawiać boks. Od ponad dwóch lat godzi pasje i naukowe obowiązki z wychowywaniem dziecka. Zdaje sobie też sprawę, że samą nauką nie da się zmienić świata na lepsze, nie wyklucza zatem zaangażowania w politykę. Kluczem do wszystkiego jest, jak twierdzi, dobra organizacja. 

Jakub Jakubowski. Dziennikarz, w latach 2009-2019 twórca i redaktor naczelny miesięcznika "Prestiż - magazyn trójmiejski", uznanego przez magazyn "Press" za najlepsze regionalne czasopismo w Polsce. Pracował również dla Radia Gdańsk, portalu trójmiasto.pl, był redaktorem naczelnym magazynu "Wiecznie Młodzi", publikował w "Dzienniku Bałtyckim", "Przeglądzie Sportowym", "Playboyu" i wielu innych. Zajmuje się także produkcją telewizyjną i filmową. Przez 12 lat wykładał dziennikarstwo prasowe i dziennikarstwo telewizyjne w Wyższej Szkole Komunikacji Społecznej. Fan zaangażowanego dziennikarstwa, dobrego reportażu i ciekawego wywiadu. Miłośnik żeglarstwa, roweru, muzyki, po godzinach DJ w legendarnym klubie Spatif w Sopocie.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku