Szymon Kokot-Góra

Szymon Kokot-Góra (fot. archiwum prywatne)

młoda polska

"Nie jesteśmy cudotwórcami. Ale musimy robić, co w naszej mocy". Polak w prestiżowej jednostce straży pożarnej CERN

Służba w straży pożarnej to brudna robota, w której nie ma miejsca na kalkulację i w której stawką bywa ludzkie życie - mówi młodszy brygadier Szymon Kokot-Góra. Pochodzący z Olsztyna strażak niedawno zakończył służbę w jednej z najlepszych jednostek na świecie. Ma już jednak milion nowych pomysłów na to, w jaki sposób dzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami z innymi.

Cykl "Młoda Polska" poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek. Oto nasi wcześniejsi bohaterowie:

"Nie wierzę w mit cierpiącego artysty". Utworami Polki zachwycają się legendy muzyki

Postanowił zostać kardiologiem po tym, jak jego tata miał zawał. Mówi: "Lekarz pełni służbę, a jego gabinet to nie fabryka"

Od Commodore 64 do systemów IBM. Komputerowy mistrz z Chorzowa

IMIĘ: Szymon 

NAZWISKO: Kokot-Góra 

WIEK: 39 lat 

ZAWÓD: strażak 

OSIĄGNIĘCIA: Jest pierwszym Polakiem, który odbył służbę w prestiżowej jednostce pożarniczej CERN Fire Brigade. 
 
W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśników, kilkuletni Szymon wcale nie marzy o tym, aby zostać strażakiem. Ma inny, wydawałoby się bardziej efektowny plan na życie. Chciałby być karateką. Albo kosmonautą. Ewentualnie kowbojem. 
 
Pierwsza myśl dotycząca tego, by dołączyć w przyszłości do straży pożarnej, pojawia się, gdy ma dziesięć lat. Widok "wozów drabiniastych" pędzących ulicami w stronę pożaru robi na nim ogromne wrażenie. Jak powie: - Wynikało to z typowej chłopięcej fascynacji silnymi, męskimi bohaterami, którzy udzielają pomocy innym. Bardzo mi to imponowało. Zresztą: dalej imponuje. 

Szybko zapomina jednak o tym pomyśle. Wraca do niego dopiero w 1999 roku, na moment przed maturą. Traf chce, że Mariusz, jego kolega z klasy, pochodzi z rodziny o pożarniczych tradycjach: - To dzięki niemu zacząłem tak naprawdę zastanawiać się nad tym zawodem. Podobała mi się zarówno wpisana w tę pracę bezinteresowność, jak i fakt, że gwarantuje ona życiową stabilność. A także: że jest pozytywnie odbierana przez społeczeństwo. 

Wspomniany kolega postanawia pójść w ślady swoich krewnych i dołączyć do grona słuchaczy Szkoły Aspirantów PSP w Poznaniu. Tato Szymona dowiaduje się jednak, że w Warszawie znajduje się uczelnia o nieco wyższej randze. Mowa o Szkole Głównej Straży Pożarnej, której absolwenci uzyskują tytuł oficerski. Wybór wydaje się przesądzony. Pozostaje tylko pomyślnie zdać egzamin wstępny. 

Szymon Kokot-Góra (fot. archiwum prywatne)
Szymon Kokot-Góra (fot. archiwum prywatne)

Kandydat na strażaka

Ten nie należy jednak do najłatwiejszych. Kandydaci muszą wyróżniać się sprawnością fizyczną, ale i dobrą znajomością nauk ścisłych, takich jak matematyka i fizyka. Pierwsze z kryteriów nie stanowi dla Szymona problemów: sport już od dawna jest jedną z jego pasji. Braki związane z wiedzą teoretyczną nadrabia, uczęszczając regularnie na korepetycje. 
 
Dwudziestolatek zostaje przyjęty do grona studentów SGSP i otrzymuje tytuł "strażaka w służbie kandydackiej". Nauka odbywa się w systemie skoszarowanym, więc Szymon ma wreszcie okazję włożyć wymarzony mundur. Uczestniczy też w pierwszych akcjach ratunkowych. W pamięć zapadnie mu między innymi pożar w podwarszawskiej bazie paliw, do którego doszło w 2001 roku: - Skala całego zjawiska była zbyt duża, mogliśmy jedynie minimalizować straty. Wtedy na moment pojawia się bezsilność. Strażak powinien jednak dysponować odpowiednimi cechami psychologicznymi, które pomogą mu zrozumieć i zaakceptować fakt, że nie jest cudotwórcą. 

Szymon nie należy do najpilniejszych studentów. Korzystanie z uroków młodości zdaje się angażować go nieco bardziej niż nauka. Mimo to w 2004 roku uzyskuje tytuł inżyniera bezpieczeństwa pożarowego i stopień młodszego kapitana, a następnie oficera straży pożarnej. Dziś mówi wprost: - Prawdziwa miłość do mojego zawodu narodziła się we mnie nieco później. 

W stronę ognia

Po uzyskaniu dyplomu postanawia wrócić do rodzinnego Olsztyna. Tu zostaje przyjęty do służby w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej i uczestniczy w wielu interwencjach, o których chciałby jak najszybciej zapomnieć. Jak przyznaje: - Nie jestem nawet pewien, czy to się nadaje do publikacji. Wyciąganie nieboszczyków ze zmiażdżonych aut, otwieranie mieszkań, w których zmarli ludzie, pożary mieszkań i domów, powodzie, ratowanie zwierząt... Naprawdę ciężkie wspomnienia. 
 
Jednocześnie podejmuje zaoczne studia magisterskie we wspomnianej SGSP. Przełożeni szybko zauważają, że mają do czynienia z osobą o wszechstronnych umiejętnościach. Gdy dowódcy z Komendy Wojewódzkiej PSP proszą ich o pomoc przy projekcie EUROBALTIC II, skoncentrowanym na transgranicznej współpracy Polski, Litwy i Rosji w dziedzinie poprawy bezpieczeństwa mieszkańców, ci wskazują właśnie na świeżo upieczonego oficera.  

Szymon Kokot-Góra (fot. archiwum prywatne)
Szymon Kokot-Góra (fot. archiwum prywatne)

Niedługo później dołącza na stałe do grona funkcjonariuszy KW PSP i rozpoczyna służbę w Wydziale Organizacji i Nadzoru. Ze względu na dobrą znajomość języków obcych jest typowany do udziału w kolejnych międzynarodowych przedsięwzięciach, odwiedza między innymi Niemcy i Szwecję.  
 
Trudno nie zauważyć, że doskonale radzi sobie z przekazywaniem nabytej wiedzy innym. Dlatego też w 2008 roku zostaje przeniesiony do Ośrodka Szkolenia KW PSP. Przełożeni oddelegowują go do zajmowania się ściśle tematem pożarów, będących tak naprawdę jednym z wielu problemów, z którymi w trakcie służby mierzą się strażacy. Szymon z zapałem zabiera się do poszerzania swojej praktycznej i teoretycznej wiedzy. Jak mówi: - W ludziach jest coś, co ciągnie ich w stronę ognia. To żywioł, który był obecny w społeczeństwie na długo, zanim w ogóle zaczęliśmy budować sami swoje domostwa. Kojarzy się z zagrożeniem, zniszczeniem, ale i bezpieczeństwem, ciepłem, rodziną. To bardzo do mnie przemawiało. 

Brudna robota

Szymon rozwija się jako instruktor i wykładowca. Głównym punktem jego zainteresowań stają się z czasem pożary wewnętrzne (czyli te, które powstały wewnątrz pomieszczenia lub budynku). Aby poszerzyć swoje kompetencje, chętnie kontaktuje się z uznanymi autorytetami, takimi jak dr Paul Grimwood, współautor cenionej książki "3D Firefighting". W międzyczasie rozpoczyna również studia pedagogiczne na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, które kończy w 2011 roku. Jak sam przyzna: - Z każdym zdobytym certyfikatem i zdobytą wiedzą rośnie moja skromność. Uświadamiam sobie w ten sposób, jak wiele mi jeszcze brakuje, co mogę poprawić itd.  
 
Na szczęście może liczyć również na wsparcie dowódców. Jak podkreśla st. bryg. Michał Kamieniecki, zastępca Komendanta Wojewódzkiego PSP w Olsztynie: - Z punktu widzenia przełożonego posiadanie takiego pracownika to wręcz błogosławieństwo. Oczywiście zdarza się sporadycznie, że aktywność Szymona powoduje nieznaczne organizacyjne perturbacje. Trzeba jednak spojrzeć na to szerzej: jego rozwój i zwiększanie kompetencji to jednocześnie rozwój całego naszego ośrodka. 

Szymon Kokot-Góra (fot. Piotr Zwarycz)
Szymon Kokot-Góra (fot. Piotr Zwarycz)

Jest to tym bardziej istotne, że wraz z postępem technologicznym strażacy stają przed nieznanymi wcześniej wyzwaniami. 
 
- Korzystamy coraz częściej z coraz to nowszych tworzyw sztucznych, pożary są bardziej gwałtowne, w ich wyniku wydziela się więcej trujących substancji. Musimy więc być świadomi, z jaką sytuacją mamy do czynienia, bo nasze decyzje i działania mogą naprawdę wiele zmienić. Dysponujemy rozmaitymi zaawansowanymi urządzeniami, ale każdy taki wynalazek może się zepsuć. Czynnik ludzki jest tu najważniejszy - i zawsze tak będzie. Chyba że strażaków zastąpią roboty (śmiech) - mówi Kokot-Góra. 

W 2015 roku rozpoczyna się nabór na stanowisko starszego oficera w genewskiej CERN Fire Brigade. To międzynarodowa jednostka straży pożarnej działająca przy Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych. Znajdujące się tu substancje i urządzenia - ze wskazaniem na Wielki Zderzacz Hadronów, największą maszynę na świecie - stanowią potencjalne zagrożenia dla zdrowia i życia. Nad bezpieczeństwem pracowników placówki czuwa więc strażacka elita z wielu krajów. 
 
Nic dziwnego, że wiadomość z zagranicy szybko dociera bezpośrednio do Kokot-Góry. Ten początkowo nie jest przekonany, czy powinien wysłać swoje zgłoszenie. Z pomocą w podjęciu ostatecznej decyzji przychodzi jego małżonka. Jak wspomina pani Katarzyna: - Mąż jest bardzo kompetentną osobą, którą cechuje profesjonalizm. Niemniej bywa dość zachowawczy w swoich działaniach. Gdy usłyszałam o tej propozycji, stało się dla mnie jasne, że muszę zachęcić go, by spróbował swoich sił.  

Strażacka elita

Najpierw czeka go kilkuetapowa rekrutacja, która ma sprawdzić między innymi zdolność podejmowania decyzji w obliczu presji czasu. Kokot-Góra uczestniczy również w wywiadzie przeprowadzonym za pośrednictwem Internetu przez dowódców z CERN. Tu przydają się jego umiejętności językowe. 
 
Z grona stu dwudziestu dwóch kandydatów komisja postanawia wyłonić zaledwie sześć osób. Polak okazuje się jedną z nich. W trakcie drugiego etapu rekrutacji, który odbywa się już w Szwajcarii, ponownie musi udowodnić, że dobrze radzi sobie w sytuacjach stresujących: jedno z zadań polega na zabezpieczeniu międzynarodowej imprezy z udziałem wielu VIP-ów.  

Szymon z rodziną (fot. archiwum prywatne)
Szymon z rodziną (fot. archiwum prywatne)

Z tej próby Kokot-Góra również wychodzi zwycięsko. Jego zdolność planowania operacyjnego robi na komisji tak duże wrażenie, że postanawia przydzielić mu jeden z dwóch wolnych wakatów. Tym samym olsztynianin staje się pierwszym Polakiem, który trafił do najbardziej prestiżowej jednostki strażackiej na świecie. Do jego obowiązków należy stworzenie nowej struktury szkolenia funkcjonariuszy CERN oraz analiza dokumentów wewnętrznych dotyczących bezpieczeństwa. Uczestniczy też w nietypowych akcjach operacyjnych. 
 
- Typowe dla CERN są pożary "pod napięciem", a więc takie, które grożą porażeniem prądem elektrycznym. Często powstają w trudno dostępnych miejscach. Niektórych instalacji nie da się wyłączyć, inne związane są z procesami, których zatrzymanie wiązałoby się z dużymi stratami. Wszystko należy wyważyć, mając na uwadze dobro najwyższe, jakim jest zdrowie i życie ludzi, a z drugiej strony wagę i koszty prowadzonych eksperymentów - mówi Kokot-Góra. Dodaje przy tym: - Spotkałem tam wielu wartościowych strażaków, profesjonalistów, prawdziwą elitę pochodzącą z różnych krajów. To była przygoda życia. 
 
Czas przeszły jest tu nieprzypadkowy. Kokot-Góra, ze względów osobistych, zdecydował się w 2017 roku na zakończenie służby w CERN. Podkreśla jednak: - Był to dla mnie swego rodzaju sprawdzian. Trudności związane z przeprowadzką do innego kraju wraz z całą rodziną oraz inne problemy, które zastały mnie na miejscu, pozwoliły mi odpowiedzieć na pytanie: "kim naprawdę jestem?". Uważam, że przeszedłem tę próbę pomyślnie. 

Wspólny interes

Wspomniane problemy bynajmniej nie ostudziły zapału Polaka. Jak sam przyznaje, kolejne sytuacje kryzysowe, podobnie jak w przypadku wielu strażaków, jedynie mobilizują go do dalszego rozwoju i przekraczania własnych ograniczeń. Niedawno Kokot-Góra skończył pisać swoją pierwszą książkę dotyczącą gaszenia pożarów wewnętrznych i już rozpoczął pracę nad drugą, o której nie chce na razie zbyt wiele mówić. 

Szymon Kokot-Góra (fot. archiwum prywatne)
Szymon Kokot-Góra (fot. archiwum prywatne)

Równolegle powstaje jego praca doktorska, w której skupi się na wpływie promieniowania cieplnego na strażaków. Wraz ze swoimi kolegami i koleżankami z cfbt.pl planuje również zrealizować przedsięwzięcie o roboczej nazwie Firex TALK, czyli pożarniczą wersję konferencji spod znaku TEDx. Zapytany, w jaki sposób znajduje czas na wszystkie te dodatkowe aktywności, zapewnia, że jego praca jest jednocześnie jego jedyną pasją i hobby. 
 
Podkreśla też, że zarówno on, jak i jego współpracownicy bardzo często wykonują swoje dodatkowe obowiązki zupełnie bezpłatnie. Jak sam mówi: - Wiedza o ratownictwie musi być przecież powszechna, gdyż jest to w interesie nas wszystkich. I dodaje: - Miałem w swoim życiu na tyle śmiałości, aby zwrócić się o pomoc do ludzi, którzy byli dla mnie autorytetami, bohaterami. I najczęściej tę pomoc uzyskiwałem. Gdy chciałem się jakoś zrewanżować, słyszałem zwykle: nie trzeba, nie ma potrzeby. Dziś sam bywam w podobnej sytuacji. Mam wówczas tylko jedną odpowiedź: nie przejmuj się mną, podaj dalej tę wiedzę. 
 
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Mateusz Witkowski. Ur. 1989. Redaktor naczelny portalu Popmoderna.pl, stały współpracownik Gazeta.pl, Wirtualnej Polski, "Czasu Kultury" i miesięcznika "Teraz Rock". Doktorant w Katedrze Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki UJ. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku 2018. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką z lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Współprowadzi fanpage Niedziele Polskie, prowadzi facebookowego bloga muzycznego Popland.   

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (93)
Zaloguj się
  • vfib

    Oceniono 22 razy 22

    Zazdroszczę temu facetowi. Tak pozytywnie (o ile można pozytywnie zazdrościć :-). Nie tylko należy do najlepszych z najlepszych, wykonuje niesamowicie trudny i pożyteczny zawód, ale jeszcze wygląda na to, że naprawdę kocha to, co robi.

  • jan.w2

    Oceniono 20 razy 20

    Zawód strażaka cieszy się w społeczeństwie największym poważaniem ze wszystkich tzw. służb mundurowych. Wcześniejsze emerytury strażaków budzą chyba najmniej kontrowersji.

  • kotek_miaumiau

    Oceniono 23 razy 17

    Wóz z drabinami to nie wóz drabiniasty !!!
    W szkole aspirantów (chorążych ) możesz być co najwyżej słuchaczem - nigdy studentem ...
    Czy młodszy kapitan to nie oficer ?

    Przeredagujcie "artykuł " bo ośmieszacie się tylko !

  • Tymon Mikołajczyk

    Oceniono 18 razy 16

    "Mowa o Szkole Głównej Straży Pożarnej" o czym?! Sami rozszyfrowaliscie ten skrót, tak? SGSP to Szkoła Glowna Służby Pożarniczej. Panie Mateuszu, wstyd. Więcej tu takich kwiatków.

  • siwywaldi

    Oceniono 14 razy 14

    Polscy strażacy są wysoko cenieni na całym świecie. Np. jeden z moich kolegów oficerów, inżynierów pożarnictwa od ponad 20 lat pracuje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i ZAPEWNIAM was, że nie jest tam cieciem.... :-))

  • Grzegorz Brona

    Oceniono 13 razy 13

    Gratuluję Panu! Pracowałem kilka lat w CERN. Przechodziłem też kursy u strażaków w CERN. Świetni specjaliści. Bardzo się cieszę, że jest tam teraz Polak. Bo wybierają rzeczywiście najlepszych z najlepszych.

  • kocurxtr

    Oceniono 11 razy 11

    ma wuja strażaka (też warmińsko - mazurskie) .. czasem, jak wraca z akcji, to tylko bierze wędkę i idzie nad rzekę
    wtedy wiemy ,ze nie ma co zagadywać, sam musi uporać się z tym co widział .....

    szacunek dla Strażaków ....

  • Marek Sayan Skwarski

    Oceniono 11 razy 11

    Z tego, co wiem, ciągnięte przez konie wozy drabiniaste raczej woziły siano z pola, świnie na targ oraz Heńka i Zochę do kościoła w niedzielę, a nie pędziły ulicami w stronę pożaru. A poza tym - fajny gość ten Szymon :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX