Mateusz Hołda

Mateusz Hołda (fot: materiały archiwalne)

Młoda Polska

Doktor bez magistra. "Moje motto to: Stać cię na więcej"

Medycynie podporządkował całe swoje życie. Ma zaledwie 26 lat i tytuł doktora otrzymany jeszcze przed ukończeniem studiów magisterskich. Właśnie trafił na prestiżową listę "30 Under 30" przygotowaną przez magazyn "Forbes". - Zastanawiałem się, co zrobiłbym na jego miejscu i mam obawę, że najzwyczajniej w świecie odbiłaby mi tak zwana sodówka. Jego natomiast to wszystko motywuje do jeszcze cięższej pracy - mówi o Mateuszu Hołdzie promotor jego doktoratu, prof. Jerzy Walocha

*Młoda Polska na wakacje - przypominamy bohaterów naszego cyklu, których osiągnięcia zrobiły na Was największe wrażenie. Artykuł został opublikowany w lutym 2019 roku*

Cykl Młoda Polska poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek. Oto nasi wcześniejsi bohaterowie:

Miał być dziennikarzem, potem informatykiem. Dzisiaj jego muzyka trafia do seriali Netfliksa i Hulu

W 10 miesięcy przygotowała się do mistrzostw świata we freedivingu. ''Jesteś syreną'' - mówili jej

Dzieciństwo spędził wśród 300-letnich skrzypiec. Ma zaledwie 26 lat, a już jest jednym z najlepszych lutników na świecie

IMIĘ: Mateusz

NAZWISKO: Hołda

WIEK: 26 lat

ZAWÓD: lekarz, naukowiec

OSIĄGNIĘCIA: współzałożyciel niezależnego zespołu naukowego HEART (2013) przy Katedrze Anatomii UJ CM, którego pozostaje kierownikiem. Laureat licznych nagród, m.in. Studenckiego Nobla (2016) i Lauru Medycznego Polskiej Akademii Nauk. W 2017 roku stał się pierwszym polskim studentem, który zdobył tytuł doktora nauk przed uzyskaniem dyplomu magistra. Członek Rady Młodych Naukowców VI i VII kadencji. Publikował w wielu wiodących czasopismach medycznych, m.in. w "International Journal of Cardiology", "Europace", "Journal of Anatomy", "JACC: Cardiovascular Interventions" oraz "The New England Journal of Medicine". W lutym tego roku trafił na prestiżową listę "30 Under 30" przygotowaną przez magazyn "Forbes".

***

Jest rok 2008. 16-letni Mateusz niebawem skończy gimnazjum i przed nim decyzja o wyborze liceum. Siłą rzeczy jego rówieśnicy mówią też o dalszych planach. Mają różne pomysły na to, czym zajmą się w dorosłym życiu. Niektórzy marzą o menadżerskich stanowiskach i karierze w wielkim biznesie. Innym śni się toga, w której będą wygłaszać błyskotliwe przemowy. Jeszcze inni widzą swoje miejsce przed obiektywem kamery.

Mateusz swoją przyszłość wybrał dużo wcześniej. Fascynuje go ludzki organizm i sposób, w jaki funkcjonuje. Zamierza zgłębić wszystkie jego tajemnice. - O ile dobrze pamiętam, nigdy nie brałem pod uwagę innej drogi - stwierdzi lata później. Nie szuka przy tym wielkich słów, stroni od sztampowych zdań w rodzaju: "Chcę ratować ludzkie życie".

Jeszcze przed przystąpieniem do egzaminu gimnazjalnego wie, że niebawem będzie musiał się pożegnać z rodzinnymi Zborowicami. We wrześniu zamieszka w Krakowie.

Lekarz humanista

Rozpoczyna naukę w Liceum Ogólnokształcącym Zakonu Pijarów, w klasie o profilu medycznym. Nie ogranicza się jednak  do przedmiotów ścisłych. Bierze udział w konkursach dotyczących nauk społecznych, a nawet teologii. Angażuje się również w zajęcia pozalekcyjne, jest członkiem szkolnego samorządu. Organizowanie cudzego czasu sprawia mu sporą przyjemność. Nie wie jeszcze, że w przyszłości stanie się to częścią jego obowiązków zawodowych.

Pokusy związane z życiem w dużym mieście raczej go omijają. Jest zbyt oddany nauce, aby marnować weekendy w krakowskich pubach i kawiarniach. Poza tym dyrekcja szkoły bardzo dba o to, aby uczniowie poświęcali wolne chwile na dalszy rozwój, np. aktywność w kołach zainteresowań. - W liceum powtarzali nam, że - jak sama nazwa wskazuje - powinniśmy mieć do czynienia z "ogólnym kształceniem". Skupiałem się więc również na przedmiotach humanistycznych. Uważam zresztą, że lekarz powinien dysponować również wiedzą pozamedyczną - mówi Mateusz.

Na razie jednak chłopak jest na początku drogi do celu. Musi skończyć liceum, a po nim dostać się na studia medyczne w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak się okaże, otrzyma upragniony tytuł dużo szybciej niż ktokolwiek przed nim.

Rewolucja na strychu uczelni

Mateusz świetnie zdaje egzamin maturalny i - podobnie jak kilkoro jego koleżanek i kolegów z klasy - dostaje się na wymarzoną uczelnię. Tu niemal od razu rzuca się w wir pracy.

Dr hab. Wiesława Klimek-Piotrowska podczas warsztatów analizy serca (fot: materiały archiwalne)
Dr hab. Wiesława Klimek-Piotrowska podczas warsztatów analizy serca (fot: materiały archiwalne)

Jego skłonność do poświęceń oraz wybitny intelekt dość szybko zostają zauważone przez wykładowców. Krótko po ukończeniu drugiego roku studiów pojawia się pierwsza propozycja. Dr hab. Wiesława Klimek-Piotrowska sugeruje mu, że - wraz z kolegą Mateuszem Koziejem, dziś doktorem - powinien zająć się naukową analizą budowy serca.

Tak powstaje zespół badawczy o nazwie HEART [skrót od Heart Embryology and Anatomy Research Team - przyp. red.], na którego czele staje Hołda.

To pierwszy poważny krok w kierunku wielkich sukcesów. Na razie studenci muszą jednak borykać się z finansowymi i organizacyjnymi niedostatkami. Badania prowadzą na strychu Katedry Anatomii CM UJ, wykorzystując dość prymitywne narzędzia. Codziennie analizują milimetr po milimetrze strukturę serca - na początku skupiają się na prawym przedsionku. Każda kolejna obserwacja rodzi pytania, które wymagają natychmiastowej odpowiedzi. A tej nierzadko próżno szukać w fachowej literaturze.

- Wielu kardiologów uważało, że o budowie serca wiemy już wszystko, a także że jego struktura jest, mówiąc oględnie, mało złożona. My wyszliśmy z założenia, że tak naprawdę wiele jest jeszcze w tym temacie do zrobienia. Niektóre informacje opierały się bowiem na badaniach sprzed dekad, a nawet stuleci, przeprowadzanych przy wykorzystaniu niejasno opisanej metodologii. W pewnym sensie postanowiliśmy zweryfikować niektóre dane oraz wypełnić luki w wiedzy - mówi Mateusz Hołda. Wyniki ich badań pomogą kardiologom i elektrokardiologom lepiej poznać budowę serca oraz rozmiar jego składowych. A co za tym idzie, zwiększą skuteczność wykonywanych zabiegów i zminimalizują ryzyko komplikacji.

Członkowie HEART na konferencji w San Diego w USA (fot: materiały archiwalne)
Członkowie HEART na konferencji w San Diego w USA (fot: materiały archiwalne)

Jako 21-letni student Mateusz postanawia wykorzystać umiejętności nabyte w szkole średniej. Mowa o zręcznym posługiwaniu się słowem. - Podstawą w pracy naukowca jest tak naprawdę pisanie. Sama umiejętność przerzucania substancji z probówki do probówki nie wystarczy - trzeba umieć "sprzedać" wyniki swoich badań - podkreśla.

Już w kilka miesięcy po powstaniu zespołu postanawia opracować swój pierwszy artykuł naukowy. Poświęca na to świąteczną przerwę w zajęciach na uczelni. Gdy członkowie jego rodziny krzątają się w ferworze wigilijnych przygotowań, on przelewa na papier wyniki badań mięśnia sercowego. Artykuł zostaje opublikowany w prestiżowym czasopiśmie klinicznym "Europace". Hołda nie ukończył jeszcze trzeciego roku studiów, a już staje się liczącym się naukowcem.

Zwierzę konferencyjne

Do zespołu HEART z czasem dołączają nowi członkowie. Każde kolejne odkrycie sprawia, że badacze cieszą się coraz większym zaufaniem pracowników Collegium Medicum. Ich praca zostaje też dostrzeżona za granicą. Efektem są kolejne publikacje oraz udział w międzynarodowych kongresach medycznych (m.in. w Indonezji, Brazylii i Stanach Zjednoczonych). Tu Hołda daje się poznać jako "zwierzę konferencyjne" - świetnie radzi sobie podczas publicznych wystąpień. Lubi związany z tym skok adrenaliny.

Pojawiają się też pierwsze wyróżnienia. Zarówno te przyznawane całemu zespołowi (np. nagroda ProJuvenes z 2015 roku), jak i indywidualne. W tym samym roku 23-letni Mateusz otrzymuje Laur Medyczny przyznawany przez PAN. Kilka miesięcy później w jego ręce trafia Studencki Nobel. - Nagrody nie są celem samym w sobie - mówi naukowiec. - Dzięki nim można jednak zdobywać kolejne środki finansowe, które pozwalają na rozwój i prowadzenie dalszych badań. Gdybyśmy nagle osiedli na laurach, oznaczałoby to nasz koniec.

Młodzi badacze inspiracji szukają zarówno wśród wykładowców z Collegium Medicum, takich jak wspomniana dr hab. Klimek-Piotrowska, jak i u zagranicznych fachowców. Członkom HEART marzy się spotkanie z dr Haliną Dobrzynski z uniwersytetu w Manchesterze, prawdziwą gwiazdą branży medyczno-naukowej. Czują jednak, że nie są wystarczająco kompetentni, aby rozmawiać z tak wielkim autorytetem.

W 2017 roku Hołda zostaje stypendystą Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. W tym samym roku otrzymuje Diamentowy Grant, który pozwala na rozpoczęcie studiów doktoranckich jeszcze przed uzyskaniem dyplomu magistra.

"Pewien nobliwy profesor był oburzony!"

Procentują lata pracy w zespole HEART i przygotowywanie kolejnych publikacji. Mateusz Hołda ma już wystarczająco dużo materiału, aby niemal od razu przystąpić do obrony rozprawy doktorskiej. W marcu 2017 roku przy wsparciu promotora, prof. Jerzego Walochy, zdaje egzaminy doktorskie na ocenę celującą, w kwietniu natomiast z sukcesem broni pracy pod enigmatycznym dla laika tytułem "Cieśń mitralna oraz cieśń trójdzielno-żylna - anatomiczne podłoże dla zabiegów ablacji substratu arytmogennego". Jest pierwszym Polakiem, który uzyskał tytuł doktora nauk przed ukończeniem studiów magisterskich. - Wszystko, co zdołał wówczas osiągnąć, to zasługa jego wielkiej dyscypliny i systematyczności. Oraz rzecz jasna wyjątkowego intelektu -  mówi prof. Walocha. - Wiedziałem, że mam do czynienia z wybitnym naukowcem oraz - co nie mniej ważne - naprawdę otwartym, serdecznym człowiekiem.

Inauguracja roku akademickiego. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego gratuluje Mateuszowi Hołdzie (fot: materiały archiwalne)
Inauguracja roku akademickiego. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego gratuluje Mateuszowi Hołdzie (fot: materiały archiwalne)

Hołda przyznaje, że wielu wykładowców nie miało wówczas pojęcia, że on jeszcze nie może się pochwalić dyplomem magistra. W recenzjach towarzyszących jego rozprawie wielokrotnie pojawiało się słowo "lekarz", którym z formalnego punktu widzenia wcale nie był.

Dodaje, że przebieg jego kariery wzbudzał w środowisku naukowym raczej pozytywne reakcje. - Podobno pewien nobliwy profesor podczas jednego ze spotkań zorganizowanych przez Prezydenta RP stwierdził oburzony, że Uniwersytet Jagielloński rozdaje teraz stopnie doktorskie studentom, którzy nie ukończyli studiów. To jednak raczej pojedyncze przypadki - opowiada.

W kolejnym roku otrzymał za swoją rozprawę doktorską nagrodę Prezesa Rady Ministrów. Dwa tygodnie temu trafił natomiast na prestiżową listę "30 Under 30" przygotowaną przez magazyn "Forbes". Głównym założeniem rankingu jest wyróżnienie osób, które jeszcze przed ukończeniem trzydziestego roku życia dały się poznać jako prawdziwi wizjonerzy i liderzy w swoich dziedzinach.

Spotkanie z idolką

Hołda podchodzi jednak do tych wszystkich wyróżnień z właściwym badaczowi dystansem i spokojem. - Zastanawiałem się, co zrobiłbym na jego miejscu i mam obawę, że najzwyczajniej w świecie odbiłaby mi tak zwana sodówka. Jego natomiast to wszystko motywuje do jeszcze cięższej pracy - komentuje prof. Walocha.

Coraz większa liczba obowiązków wymaga od Mateusza koncentracji i właściwego zarządzania swoim czasem. - W 2017 roku poświęcałem medycynie jakieś kilkanaście godzin dziennie. Teraz jest jeszcze gorzej (śmiech). W tym miesiącu rozpocząłem rezydenturę z kardiologii, więc dzielę czas pomiędzy szpital i uczelnię. Na szczęście dzięki odpowiedniemu zarządzaniu zespołem mogę oddelegować część obowiązków i mieć przy tym pewność, że zostaną one spełnione na wysokim poziomie - mówi. Ośmioosobowy HEART jest dziś w swojej dziedzinie jedną z najbardziej kompetentnych grup badawczych na świecie. Dysponuje też największą kolekcją ludzkich serc, w jego laboratorium znajduje się około 400 preparatów. Od niedawna członkowie zespołu wykonują również, w oparciu o wyniki tomografii, trójwymiarowe modele, które ułatwiają pracę kardiologom.

Pierwsi członkowie HEART (fot: materiały archiwalne)
Pierwsi członkowie HEART (fot: materiały archiwalne)

Hołda zapowiada, że w najbliższych miesiącach czeka go praca, praca i jeszcze raz praca. Wiele wskazuje jednak, że uda mu się w międzyczasie spełnić jedno ze swoich zawodowych marzeń. - Miesiąc temu wspomniana pani prof. Dobrzynski sama się do nas odezwała i złożyła wizytę w Krakowie. Niebawem dołączy do zespołu jako wizytujący profesor. To dla nas dowód na to, że zostaliśmy zauważeni i że nasza praca jest absolutnie na najwyższym poziomie - mówi.

Od niedawna sam ma zresztą szansę stać się mentorem młodych adeptów medycyny - zaczął wykładać. Podkreśla, że poza twardą wiedzą naukową chce przekazać im również swoje życiowe motto: "Stać was na więcej". - To zdanie przemawia najwyraźniej do studentów, gdyż coraz częściej zaczynają się nim posługiwać w trakcie naszych rozmów (śmiech) - dodaje.

Gdy pytam, czy w jego życiu jest miejsce na pasje i hobby niezwiązane z pracą, odpowiada: - Nieco czasu dla znajomych i krewnych udaje mi się znaleźć dopiero w weekendy. Ale zdarza mi się wówczas również pracować nad kolejnymi artykułami.

Mateusz Witkowski. Ur. 1989. Redaktor naczelny portalu Popmoderna.pl, stały współpracownik Gazeta.pl, Wirtualnej Polski, "Czasu Kultury" i miesięcznika "Teraz Rock". Doktorant w Katedrze Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki UJ. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku 2018. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką z lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Współprowadzi fanpage Niedziele Polskie, prowadzi facebookowego bloga muzycznego Popland.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (214)
Zaloguj się
  • facio60

    Oceniono 48 razy 42

    Bardzo optymistyczny artykuł. Panu Mateuszowi życzę dalszych sukcesów. Kariera i nauka to jedno a zdrowie to drugie. Polecam, w tym miejscu, Panu Doktorowi trochę więcej ruchu. Z pasjonatami pracy jest często tak, że zaniedbują własne zdrowie. A potem przyczepiają się, niestety, schorzenia. Nadwaga jest jednym z tych "wyzwalaczy"

  • chrisman

    Oceniono 33 razy 31

    I tacy ludzie powinni by promowani i oplacani.Nie jakies dody rozenki lewandowskie i inne pustaki.

  • wadate

    Oceniono 31 razy 31

    Absolutny Szacun !!!

  • juras1050

    Oceniono 28 razy 28

    I to jest to co naprawdę się liczy w tym świecie komercji i konsumpcji. Gratulacje Panie Mateuszu! Oby więcej takich ludzi. Ja jestem z Pana dumny. Życzę samych sukcesów!

  • adnan25

    Oceniono 20 razy 20

    Młody człowiek miał szczęście, że jego talent i wiedzą zostały zauważone przez normalnych ludzi. Ludzi, którzy nie chcieli go zniszczyć tylko pomóc w dalszym rozwoju. Wielu nie ma tego szczęścia.

  • togo13

    Oceniono 21 razy 19

    Ale prymitywne komentarze - poziom spod budki z piwem.
    Panie Mateuszu - jesteś naszą dumą . Hejterzy byli i będą .Szkoda cennego czasu na czytanie.

  • gdziekucharek6

    Oceniono 20 razy 18

    "pierwszym polskim studentem, który zdobył tytuł doktora nauk przed uzyskaniem dyplomu magistra"

    Stefan Banach, polski matematyk, pierwszy raz przyszedł na uczelnie obronić doktorat.

  • amirez

    Oceniono 18 razy 14

    Super! Gratulacje i szczery podziw! Jak pan otrzyma dyplom lekarski to już będzie można rozpocząć etat za 2.8k w szpitalu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX