Aldo Gucci podczas pokazu pomaga jednej z modelek

Aldo Gucci podczas pokazu pomaga jednej z modelek (East News)

Prawdziwa miłość zdarza się tylko raz i nie zawsze jest szczęśliwa. Nawet u Gucciego

Aldo Gucci wysłał ciężarną Brunę do Anglii, by tam urodziła ich córkę. W latach 60. kochanka i nieślubne dziecko wywołałyby zbyt duży skandal. Zakazana miłość okazała się uczuciem na całe życie - dla Alda prawdopodobnie ważniejszym niż to, które łączyło go z żoną.

Historia domu mody Gucci to gotowy scenariusz na film. Jest tu niesamowita droga do sukcesu i splendor życia wyższych sfer. Jest też olbrzymia fortuna, która spowodowała kłótnie rodzinne, a nawet stała się przyczyną zabójstwa. I miłość - ta oficjalna i ta do kochanki, z którą Aldo Gucci dzielił większość życiowych przygód.

Przed śmiercią Gucci sam przygotował nekrologi, które miały zostać opublikowane w gazetach. Pragnął, by Bruna Palombo została uznana za jego żonę, a Olwen Price za "towarzyszkę życia". Nie wszyscy uhonorowali życzenie Alda, niektóre media w ogóle nie wspomniały o istnieniu tych dwóch ważnych w dynastii Gucci kobiet. Podczas pogrzebu kochankę Alda i ich córkę Patricię posadzono w innej nawie niż pozostałych członków rodziny. O tym, jak silna więź łączyła słynnego przedsiębiorcę ze sprzedawczynią z jego sklepu, dowiadujemy się z opublikowanych przez 56-letnią dziś Patricię wspomnień "W imię mojego ojca". Zupełnie inny obraz rodziny przedstawia wnuczka Alda Gucci - też Patrizia (tylko przez "z"), która w swojej książce "Gucci - prawdziwa historia dynastii sukcesu" słowem nie wspomina ani o Brunie, ani o Patricii.

Patricia urodziła się w Londynie. Była owocem zakazanej miłości człowieka, który uczynił nazwisko Gucci sławnym na całym świecie, i skromnej, przepięknej Bruny, pracującej w rzymskim butiku marki. Dziwny zbieg okoliczności - to właśnie tam, w Londynie, kilkadziesiąt lat wcześniej, w głowie ojca Aldo -  Guccia - narodził się pomysł na biznes.

Tragarz w hotelu Savoy

Guccio pochodził z Florencji. Jako młody chłopak dorabiał w zakładzie wuja produkującym słomiane kapelusze. Kiedy w firmie nastąpił kryzys, postanowił szukać szczęścia gdzie indziej. Ładowaniem węgla na parowce zarobił na swój pierwszy bilet za granicę - do Anglii. Gdy dotarł do Londynu, udał się do ekskluzywnego hotelu Savoy, który chętnie zatrudniał chłopców o "egzotycznej" urodzie w charakterze boyów. Guccio był przystojny, szczupły i nieźle ubrany. Zrobił wrażenie na szefie personelu, który zaoferował mu pracę tragarza.

Guccio Gucci (fot. Archivi della moda del Novecento) oraz londyński hotel Savoy, w którym pracował (fot. Shutterstock)
Guccio Gucci (fot. Archivi della moda del Novecento) oraz londyński hotel Savoy, w którym pracował (fot. Shutterstock)

Do zadań Gucciego należało przenoszenie bagaży z holu do pokojów. W tej krótkiej podróży ze skarbami gości hotelu Savoy miał szansę przyjrzeć się najróżniejszym torbom, workom, pudłom na kapelusze i wielkim kufrom z inicjałami. I to one robiły na nim największe wrażenie - wydawały mu się cenne i eleganckie.

Po czterech latach wrócił do ojczyzny i wziął ślub z Aidą Calvelli, córką krawca. Wkrótce jednak wybuchła pierwsza wojna światowa i Guccio Gucci został wezwany do wojska. Po zakończeniu wojny znalazł pracę w mediolańskiej firmie Franzi, która zajmowała się produkcją luksusowej galanterii skórzanej. Ich przepiękne walizy towarzyszyły podróżnym na transatlantykach i w pociągach pierwszej klasy. Guccio widział je też w hotelu Savoy.

Praca u Franzich nauczyła go wszystkiego, co potrzebne, by móc samodzielnie prowadzić przedsiębiorstwo. Marzenie Gucciego spełniło się w 1921 roku. Pod numerem siódmym przy Via della Vigna Nuova we Florencji otworzył pierwszy sklep pod własnym nazwiskiem. Napis G. Gucci & Co. był posrebrzany, wyraźnie widoczny na tle czarnego marmuru, z którego wykonano tablicę. Reklama opublikowana w lokalnej gazecie głosiła, że Gucci specjalizował się w angielskich torbach podróżnych i artykułach prezentowych. Każdy z nich oznaczano logo - sylwetką boya w liberii i czapce z walizką w jednej ręce i torbą podręczną w drugiej. Już wkrótce miał zachwycić się nimi cały świat.

Jak księżniczka przyszła na skargę do sklepu Gucci

Guccio Gucci miał pięcioro dzieci: córkę Grimaldę i czterech synów - Enza (zmarł w dzieciństwie), Alda, Vasca i Rodolfa. Adoptował też nieślubnego syna żony - Uga, ale nigdy nie miał z nim dobrego kontaktu. Jego pupilem był najstarszy z chłopców - Aldo, który wyróżniał się skrupulatnością i smykałką do biznesu. Ojciec widział w nim przyszłego dziedzica firmy.

Nastoletni Aldo najpierw rozwoził na rowerze zamówienia do klientów, potem dużo podróżował, pełniąc funkcję terenowego sprzedawcy produktów Gucci. Pracował też w sklepie - kontrolował jakość produktów i ich ekspozycję w witrynie. To tu poznał swoją przyszłą żonę - Olwen Price. Młoda Angielka była służącą księżniczki Elżbiety, żony greckiego króla Jerzego II, która często robiła zakupy w luksusowych butikach, a odbierała je właśnie Olwen. Na liście miejsc odwiedzanych przez Elżbietę znajdował się butik Gucci przy Via della Vigna Nuova we Florencji.

Aldo Gucci cieszył się dużym powodzeniem u kobiet i często z nimi flirtował. Kiedy Olwen zaszła w ciążę, księżniczka Elżbieta osobiście złożyła wizytę w butiku, by złożyć na Alda skargę. Ten poprosił Price o rękę i 22 sierpnia 1927 roku wzięli ślub. Doczekali się trzech synów: Giorgia, Paolo i Roberto.  Olwen w pełni poświęciła się rodzinie, Aldo - pracy. Stopniowo zaczęli się od siebie oddalać. Wnuczka Alda, Patrizia, pisze w swojej książce: "Dziadek Aldo i babka Olwen niezbyt się dogadywali: w domu stale trwały spory wynikające być może z tego, że Aldo urodził się we Włoszech, a Olwen w Anglii, czyli pochodzili z dwóch bardzo różnych kultur. Poza tym dziadek był bardzo surowy, nie znosił, gdy jego dorastające dzieci nic nie robiły".

Aldo intensywnie rozwijał rodzinną firmę i w 1938 roku namówił ojca, by otworzyli drugi sklep w Rzymie. Lokal znajdował się przy słynnej Via Condotti, niedaleko Schodów Hiszpańskich, gdzie dziś mieszczą się sklepy najbardziej luksusowych firm. Wraz z wybuchem drugiej wojny światowej sprzedaż podupadła, ale tuż po zakończeniu konfliktu biznes Guccich rozkwitł. Aldo słusznie przewidział, że obecność produktów Gucci w Wiecznym Mieście zapewni im międzynarodową sławę. Do Rzymu zjeżdżali turyści z różnych stron świata, w tym Amerykanie. Wciąż jednak panował powojenny kryzys i brakowało materiałów niezbędnych do produkcji skórzanych akcesoriów. To wtedy powstała ikoniczna torebka Gucci - ze świńskiej skóry i z polerowaną rączką z bambusa. Oprócz tego wprowadzono numerowanie wszystkich produktów Gucci, co zwiększało ich wyjątkowość, a poza tym -  w razie ewentualnych reklamacji - pozwalało dotrzeć do konkretnego rzemieślnika, który wykonał produkt. Zmieniono też logo - zamiast biednego boya z bagażami stał się nim rycerz w zbroi, miał dodać marce majestatu.   

Sklep Gucci przy Via Condotti w Rzymie (fot. Shutterstock)
Sklep Gucci przy Via Condotti w Rzymie (fot. Shutterstock)

W 1953 roku Aldo otworzył pierwszy sklep Gucci w Nowym Jorku, który regularnie odwiedzał, pilnując interesu. Twierdził, że najgorsze były dla niego niedziele, bo wtedy nikt nie pracował. Jeśli spędzał je w domu, poświęcał czas żonie i synom. We wspomnieniach Patricia pisze jednak, że Aldo uważał czas spędzony w swoim "prawdziwym" domu z oficjalną rodziną za "nudny i zmarnowany". Zdecydowanie wolał pracować, albo przebywać z nią i z Bruną. 

W 1952 roku Aldo wraz z żoną przeprowadzili się do luksusowej willi na obrzeżach Rzymu (wcześniej mieszkali w apartamencie nad sklepem przy Via Condotti). Wnuczka Alda - Patrizia - tak zapamiętała rodzinny czas w willi: "Wewnątrz [domu - przyp. autorki] pełno było saloników. Moim ulubionym był pokój z fortepianem i kominkiem. Tu dziadek Aldo zbierał wszystkie wnuki i pięknie grywał na fortepianie i kontrabasie, a dzieci siedziały zasłuchane. Nie zdarzało się to jednak za często, gdyż dziadek był, niestety, zbyt zajęty pracą". Potem dodaje jeszcze: "Aldo nie miał wielkich predyspozycji do bycia dziadkiem. Jego prawdziwą rodziną była firma, a on sam był przede wszystkim błyskotliwym człowiekiem interesów, niesłychanie dalekowzrocznym. Twardy i apodyktyczny, narzucający swoją wolę, a przez to trudno było mu się sprzeciwić. Poza tym, jak wszyscy mężczyźni z rodu Guccich, był czarującym uwodzicielem, niezwykle czułym na kobiecy urok".

"Najpierw muszę przedstawić się szefowi"

Bruna Palombo umówiła się na rozmowę o pracę w rzymskim butiku Gucci dzięki pomocy swojego chłopaka Pietra - jego szwagier był tam menedżerem. W kwietniowy dzień 1956 roku włożyła najlepszą sukienkę, jaką miała w szafie, i eleganckie pantofelki. W domu się nie przelewało, matka była owdowiałą szwaczką, a Bruna miała jeszcze dwójkę starszego rodzeństwa. Nie spodziewała się, że szwagier Pietra przedstawi ją szefowi. Rozmowa się udała, Aldo Gucci nie zadawał wielu pytań. Zgodził się przyjąć Brunę do sklepu, zmierzywszy ją wzrokiem od stóp do głów.

Bruna na początku pracowała w magazynie, potem awansowała na stanowisko sprzedawczyni. W 1958 roku zastąpiła dotychczasową sekretarkę Alda, ponieważ ta wyszła za mąż i zrezygnowała z posady. Szybko zrozumiała, że zajęła jej miejsce nie tylko ze względu na umiejętność pisania na maszynie. Szef często jej się przyglądał, co wprawiało ją w zakłopotanie, ale nie chciała stracić pracy. Pierwszym prezentem, jaki od niego otrzymała, były perfumy. Potem posypały się kolejne: apaszki, ubrania i inne luksusowe akcesoria. Pierwszy pocałunek miał miejsce w gabinecie Alda. Ze wspomnień Patricii wynika, że jej matka długo odpierała zaloty szefa, ale w końcu uległa jego urokowi. "(.) szalenie się w Tobie zakochałem. Dopóki będę pewien Twoich uczuć i będę wiedział, że nigdy Cię nie stracę, dopóty będę Cię uważał za swoją jedyną wielką miłość i zrobię dla Ciebie wszystko, czego zażądasz" - pisał Aldo w pierwszym liście miłosnym do Bruny. Napisał ich więcej - często bywał w rozjazdach.

Romans trwał, ale ani jedno, ani drugie nie mogło nikomu o nim powiedzieć. Za cudzołóstwo groziła wtedy we Włoszech kara więzienia. A na październik 1958 roku Bruna miała wyznaczoną datę ślubu z Pietro.

Zakazana miłość w dzielnicy Parioli

Bruna po raz pierwszy odwiedziła willę Alda w 1958 roku, kiedy pod nieobecność żony, która wyjechała do rodziny do Anglii, urządził tam przyjęcie dla pracowników. Tego samego lata Aldo pisał do Bruny w listach, aby nie ulegała presji otoczenia i nie wychodziła za mąż za Pietra. Mówił o nieszczęściu ślubu bez miłości, przywołując własne doświadczenia: "Szczęście to duchowe błogosławieństwo, które nie każdemu dane jest znaleźć w małżeństwie. (.) Wiem to z własnego doświadczenia. Uległem presji społecznej nie zajrzawszy wcześniej do swojego serca". Tymi słowami Aldo przekonał Brunę, by zerwała zaręczyny z Pietrem.

Potajemne schadzki Bruny i Alda odbywały się w mieszkaniu Gucciego w luksusowej dzielnicy Rzymu - Parioli. W listopadzie 1958 roku 21-letnia Bruna zorientowała się, że jest w ciąży, jednak wkrótce poroniła. Drugi raz zaszła w ciążę w 1962 roku, podczas podróży z Aldem do Hiszpanii - wcześniej kochanek zabierał ją do Paryża i Neapolu albo kupował bilet pierwszej klasy na statek do Nowego Jorku.

Bruna nie mogła urodzić dziecka w Rzymie, groziło to zbyt dużym skandalem. Aldo wysłał ją więc do Londynu, gdzie właśnie otwarto nowy sklep Gucci, więc miał pretekst, aby często tam latać. Ich córka Patricia urodziła się 1 marca 1963 roku, w szpitalu był obecny również Aldo. W urzędzie stanu cywilnego jako rodziców wpisał: Aldo i Bruna Gucci. Dwadzieścia osiem dni po urodzeniu dziecka młoda mama wróciła do Rzymu.

Wkrótce okazało się, że tajemnica Bruny i Alda wyszła na jaw. Ponoć zdradziła ich przyjaciółka kobiety. W swoich wspomnieniach nieślubna córka Gucciego pisze, że nigdy nie dowiedziała się, jak przebiegła rozmowa ojca z jego żoną Olwen, ale na pewno była burzliwa. Ostatecznie Aldo wyjawił jej wszystko i zakazał mieszać się w jego sprawy z Bruną i Patricią. Latem 1965 roku zabrał je nawet do rodzinnej willi, gdzie, pod nieobecność Olwen, spędzali czas w ogrodzie i nad basenem. Już wtedy Bruna chorowała na depresję, która miała towarzyszyć jej przez wiele lat. Trudny związek z Aldem nie sprzyjał poprawie jej zdrowia psychicznego.   

W tym czasie firma mocno się rozwijała. Do rzymskiego sklepu przy via Condotti zaczęły przychodzić największe gwiazdy kina - Grace Kelly czy Rita Hayworth. Logo Gucci znowu zmieniło formę - uproszczono je do dwóch liter G, wzajemnie na siebie nachodzących. Produkty marki można było kupić od Europy, przez Amerykę, aż po Japonię. Oprócz akcesoriów zaczęto produkować słynne mokasyny Gucci, a w połowie lat 60. również biżuterię. "Mózgiem" większości działań był Aldo Gucci, a w realizacji pomagali mu trzej synowie.

Obecne logo Gucci (fot. Shutterstock)
Obecne logo Gucci (fot. Shutterstock)

Mimo wielu obowiązków zawodowych Aldo był w ocenie nieślubnej córki zaangażowanym i dobrym ojcem. Patricia i Bruna wielokrotnie zmieniały miejsce zamieszkania. Gdy były w Anglii, Aldo kupił im dom, gdzie regularnie je odwiedzał. "Kiedy tylko przestępował próg domu, wszystkie troski go opuszczały, a przynajmniej tak wyglądało. Zdejmował garnitur i szedł do ogrodu sprawdzić, czy drzewa, które posadził, przyjęły się" - wspomina Patricia.

Bruna i Aldo często wyjeżdżali we dwoje do ciepłych krajów. W końcu Aldo kupił przepiękną willę w Palm Beach na Florydzie, gdzie również Patricia przyjeżdżała na wakacje. Córka Gucciego wspomina to jako najszczęśliwszy czas dla ich rodziny. Ojciec zabierał ją do butików Gucci, gdzie mogła wybrać, co chce (otwarto jeden również w Palm Beach), albo do innych sklepów przy Worth Avenue. We trójkę chodzili do restauracji albo relaksowali się nad brzegiem oceanu. "Chociaż nie spędzał ze mną dużo czasu w dzieciństwie, wynagradzał wszystko z nawiązką" - pisze Patricia.

Z jej wspomnień wyłania się zupełnie inny obraz człowieka, niż ten przedstawiony przez wnuczkę Alda - mężczyzny surowego, upartego i chłodnego wobec swoich synów. Patricia świetnie się z nim dogadywała, a ojciec powoli zaczął angażować ją w struktury firmy, w której pracowała do 1987 roku.

Inne oblicze Alda Gucciego  

W połowie lat 70. zaczęły się problemy imperium Gucci. Synowie Alda dążyli do coraz większej niezależności, co powodowało częste konflikty. Paolo chciał stworzyć oddzielną firmę - Gucci Plus. Gdy to się nie udało, wpadł na pomysł założenia marki Paolo Gucci, ale inni członkowie rodziny nie chcieli konkurencyjnego brandu na rynku.

W 1983 roku zmarł brat Alda, Rodolfo Gucci. Jego akcje w firmie odziedziczył syn, Maurizio, który wcześniej przez wiele lat szkolił się u boku Alda. Pojawiły się jednak kolejne kłopoty - akcje Maurizia zostały zamrożone, a oskarżany o podatkowe malwersacje Aldo Gucci w 1986 roku spędził rok w więzieniu na Florydzie. Odwiedzały go tam Bruna i Patricia. Były mu oddane, mimo że kilka lat wcześniej wyszedł na jaw jego kolejny romans - tej kobiecie ponoć kupił apartament i wypełnił go dziełami sztuki. Aldo zapewniał, że była to chwilowa relacja.

Od lewej: Paolo, Aldo oraz Rodolfo Gucci na otwarciu jednego ze sklepów w 1977 roku (fot. Laurence Harris/East News)
Od lewej: Paolo, Aldo oraz Rodolfo Gucci na otwarciu jednego ze sklepów w 1977 roku (fot. Laurence Harris/East News)

Nad rodziną Gucci zaczęły zbierać się coraz czarniejsze chmury, gdy w 1987 roku arabska spółka Investcorp wykupiła akcje Paola, a następnie Alda, który w wyniku działań bratanków został odsunięty od kierowania firmą. Trudno odtworzyć, co właściwie zaszło między członkami rodziny Gucci - w zależności od położenia każdy z nich relacjonuje te wydarzenia  inaczej. Faktem jest, że w 1993 roku Investcorp przejął 100 procent akcji, stając się jedynym właścicielem spółki Gucci.

Dwa lata później od strzału z pistoletu zginął Maurizio Gucci, ostatni członek dynastii Gucci pracujący w firmie. Padł przed wejściem do swojego biura na via Palestro w Mediolanie. Zleceniodawczynią zabójstwa okazała się jego była żona - Patrizia Reggiani, wściekła z powodu utraty fortuny po rozwodzie oraz zazdrosna o nowy związek Maurizia.

Aldo Gucci zmarł w 1990 roku jako mąż dwóch kobiet - Olwen Price i Bruny Palombo. Tę drugą poślubił potajemnie w Palm Springs w 1981 roku, 25 lat po tym, jak się poznali. Oprócz ich córki Patricii na ślubie była obecna Gloria Luchenbill, specjalistka od reklamy w amerykańskiej filii Gucci. Kilka miesięcy wcześniej Aldo odkrył, że w wyniku niedopatrzenia jego małżeństwo z Olwen Price zawarte w Anglii nie zostało zarejestrowane we Włoszech - takie dane otrzymał ponoć z urzędu w Rzymie. Z Bruną pobrali się w słoneczny poranek, przyrzekając sobie miłość do ostatnich dni.   

Katarzyna Żechowicz. Dziennikarka i pasjonatka Włoch. Stypendystka rządu włoskiego, ukończyła z wyróżnieniem studia o modzie na najstarszym w Europie Uniwersytecie Bolońskim. Oprócz tego jest absolwentką dziennikarstwa i italianistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie pracuje w mediach i prowadzi własny portal o modzie oraz sklep internetowy Shop My Mood. Kolekcjonuje zagraniczne czasopisma, wśród których szczególne miejsce zajmuje włoska edycja Vogue'a. Uwielbia kuchnię śródziemnomorską, a każde wakacje spędza w ukochanej Kalabrii.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku