Piotrek Wróbel

Piotrek Wróbel (fot. Facebook)

społeczeństwo

''Może być skromnie, tylko żeby Kasia się uśmiechała''. Piotrek, wolontariusz z Łukowa, zbiera pieniądze na ślub

Mówią o nim "chłopak serce", bo jak trzeba komuś pomóc, Piotrek nie szuka wymówek, tylko pyta gdzie i kiedy. Teraz sam prosi o wsparcie: "Wierzę, że dobro powraca. Chciałbym się o tym przekonać".

Chrzest na wolontariusza Piotr Wróbel przeszedł, jak miał 13 lat. Wziął wtedy udział w zbiórce żywności, sam już nie pamięta, kto ją organizował. Poczuł nieopisaną radość, że pomaga innym. Potem stanął na ulicy z puszką Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a po paru tygodniach kwestował na miejscowym cmentarzu - datki zostały przeznaczone na renowację nagrobków. Kolejna była Szlachetna Paczka. I następne zbiórki. Od tego czasu minęło ćwierć wieku, a Piotrek nadal zbiera pieniądze dla innych.

- Nigdy tego nie policzyłem, ale myślę, że przez te wszystkie lata mogłem zebrać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych - mówi znany w całym Łukowie wolontariusz.

Człowiek orkiestra

Piotr chętnie pomaga innym być może dlatego, że kiedyś sam potrzebował pomocy. Do trzeciego roku życia prawie nie chodził. Potem dzięki rehabilitacji, na którą rodzice wozili go do Otwocka, stanął na nogi.

Skończył szkołę specjalną, a dzięki udziałowi w zajęciach w powiatowym ośrodku wsparcia Przylądek w Łukowie potrafi wykonywać różne domowe prace. Jest samodzielny.

- W ośrodku nauczyłem się nie tylko obierać ziemniaki, kroić je w kostkę i zmywać mopem podłogę. Tam odkryłem talent do wyklejanek i do występów na scenie. Zacząłem chodzić na zajęcia teatralne i plastyczne - opowiada.

Własnoręcznie zrobioną wylepiankę Kubusia Puchatka Piotr przekazał dwa lata temu na aukcję dla Lubelskiego Hospicjum dla Dzieci im. Małego Księcia. Wiele razy roznosił też ulotki, by pomóc chorym dzieciom, zbierał pieniądze dla pani Małgorzaty, która czekała na przeszczep nerki, i dla rodziny, której spłonął dom. Jako koordynator wolontariuszy w Łukowie brał udział w wielu finałach WOŚP.

Śnieg czy deszcz? Nie ma to znaczenia. Piotrek stawia się z puszką tam, gdzie potrzeba. - Wkładam ciepłe kalesony, biorę termos z herbatą, kanapki, no i do roboty. Czasem zbieram datki nawet przez 7-8 godzin jednego dnia. Ale nie narzekam, bo to dla mnie sens życia - opowiada. Gdy pogoda dopisuje, jeździ rowerem. Ma światła i kamizelkę odblaskową.


Piotrek lubi jeździć rowerem (fot. Facebook)

- Kiedyś jako wolontariusz pomagałem policji i wskazywałem kierowcom trasę objazdu - wspomina.

"Kasia jest taką kochaną dziewczyną"

Ci, którzy kojarzą Piotrka albo chociażby śledzą jego poczynania na Facebooku, wiedzą, że od lat marzył, by się zakochać i założyć rodzinę. Domyślała się tego też ciocia jego narzeczonej. - Znała mnie, bo jak zbierałem na cmentarzu pieniądze na renowację nagrobków, to częstowała mnie lodami. Potem przyprowadziła Kasię i nas zapoznała - wspomina Piotrek.

Był maj 2018 roku. Uśmiechnięta blondynka z sąsiedniego Trzebieszowa od razu przypadła Piotrkowi do gustu. Już po pierwszym spotkaniu w miejscowym parku pomyślał, że chciałby, aby została jego żoną. - Tak się złożyło, że ja też się Kasi spodobałem. Oboje jesteśmy ze wsi, oboje mamy renty. Zacząłem jeździć do Kasi w odwiedziny, a jej rodzice mnie polubili - opowiada.

Pomagał u Kasi w domu, przywoził drzewo z pobliskiego lasu. Z czasem przejął część obowiązków głowy rodziny. - Tata Kasi nie ma nogi, więc cieszę się, że mogę się przydać. Poza tym Kasia jest taką kochaną dziewczyną, daje mi dużo wsparcia - mówi Piotrek.

We wrześniu zebrał się na odwagę i poprosił Kasię o rękę. - Zgodziła się i tak bardzo się ucieszyła, była taka radosna. Ja się stresowałem, ale tylko trochę, bo w głębi serca czułem, że się uda - wspomina.

Zbiórka w Internecie

Piotrek przeniósł się do narzeczonej. Ślub i przyjęcie na 57 osób zaplanowali na 5 września przyszłego roku. - Chcielibyśmy, żeby ślub był skromny, ale piękny, zwrócony do Boga. Oboje jesteśmy wierzący. Nie zapraszamy wielu gości, tylko najbliższą rodzinę, rodziców, rodzeństwo z dziećmi - mówi 38-latek i dodaje: - Chciałbym, żeby Kasia się uśmiechała.


Piotrek i Kasia tuż po zaręczynach (fot. Facebook)

Wyliczyli, że na ślub i wesele potrzebują 10 tysięcy złotych. To dla nich ogromna kwota. - Jestem na rencie socjalnej, mam też zasiłek pielęgnacyjny. W sumie wszystkiego dostaję miesięcznie niecały tysiąc złotych. Trudno mi z tego coś oszczędzić - mówi wolontariusz.

Już odezwały się pierwsze osoby, które kibicują im w spełnieniu marzenia. Agnieszka Nitka z Fundacji Znajdź Pomoc wsparła narzeczonych przy zakładaniu zbiórki w Internecie.

"Piotrek to "chłopak serce". Od zawsze mimo własnej niepełnosprawności pełen chęci pomocy innym, bo jego całe dorosłe życie to stały wolontariat. Dziś sam prosi o wsparcie, zasługuje na nie jak nikt inny! Wierzę, że uda się zebrać dla Piotrka kwotę taką, aby wystarczyła na ten ich najważniejszy dzień w życiu" - napisała na Facebooku.

Aldona, która też zna Piotrka, napisała z kolei: "Człowiek o ogromnym i pięknym serduchu, który zawsze gotów nieść pomoc potrzebującym, tym razem sam o nią prosi. Piotr zawsze ofiarowuje dobro z czystego serca, więc niech teraz ono wróci do niego".

Przyjęcie weselne ma się odbyć w restauracji, której Piotrek roznosił kiedyś za darmo ulotki. Właściciel obiecał policzyć mniej. Podobnie jak zespół, który ma zagrać dla gości. Znajoma narzeczonych zaoferowała za darmo trzypiętrowy tort. Inna uszyje w prezencie suknię dla panny młodej. - Kościelny też obiecał, że weźmie od nas mniej, a ksiądz poprosił, żeby dać tylko na ofiarę, jak będziemy mieli mało pieniędzy - mówi Piotrek.

Nie przestanie pomagać

Na razie wolontariusz nie ma co na siebie włożyć w dniu ślubu. Marzą mu się elegancki garnitur, biała koszula i skórzane buty. Potrzeba też pieniędzy na opłacenie organisty.

- Pewnie niektórzy się zastanawiają, czy po ślubie nie zrezygnuję z wolontariatu. Chciałbym jednak wszystkich uspokoić i zapewnić, że nadal będę pomagał. Moja narzeczona powiedziała, że mi nie zabroni, a nawet będzie mi czasem towarzyszyć. Już raz wspierała mnie w zbiórce - zapewnia Piotr.


Piotrek Wróbel dostał podziękowania od burmistrza Łukowa (fot. Facebook)

Chcesz pomóc Piotrkowi wyprawić ślub i wesele? Link do zbiórki znajdziesz tutaj.

Aktualizacja: Krótko po tym, jak napisaliśmy o Piotrku, zaczęliście wpłacać pieniądze na jego wesele. Cel zbiorki został osiągnięty w prawie 200 procentach! Wystarczy więc i na garnitur dla pana młodego, i na przyjęcie.
- Kasia i ja bardzo dziękujemy za wszelką pomoc. Jesteśmy wzruszeni i szczęśliwi - mówi Piotrek.
Pieniądze, które zostaną po weselu, państwo młodzi zamierzają przeznaczyć na naprawdę prysznica, który im się niedawno popsuł i nową wykładzinę. I być może na spełnienie marzenia Kasi, jakim jest... podróż do Zakopanego. - Kasia była tam tylko raz i chciałaby pojechać znów. Planujemy spędzić w górach pięć dni. To będzie nasza podróż poślubna tylko we dwoje - dodaje wolontariusz.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, z którymi rozmawia też w podcaście "Miłość i Swoboda", kawy i sportowych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku