Polacy wciąż nie badają się na obecność wirusa HIV we krwi. Zaledwie co 10 osoba wykonała test

Polacy wciąż nie badają się na obecność wirusa HIV we krwi. Zaledwie co 10 osoba wykonała test (fot: Przemysław Skrzydło/ Agencja Gazeta)

wywiad Gazeta.pl

"Wiele osób wstydzi się zrobić test, bo co by ludzie sobie o nich pomyśleli"

Poznał ojca, kiedy miał dziewięć lat. Trzy lata później zabrał mu go AIDS. Filip co roku, w Światowy Dzień Walki z AIDS, zachęca ludzi, żeby poszli się zbadać. Bo dziś HIV to nie wyrok.

Kiedy zmarł twój ojciec?

Jak miałem 12 lat. To było na początku lat 90. Nie miał szans, żeby się z tego wygrzebać. Jestem prawie pewien, że nie wiedział, że jest chory. Do szpitala trafił z zapaleniem płuc. Po miesiącu zmarł.

Byłeś wtedy przy nim?

Nie. Moi rodzice nie mieszkali razem. To krótka znajomość z czasów młodości mojej mamy. Miała bardzo stanowczego ojca, który zaplanował całą jej przyszłość: że pójdzie na studia, wyjdzie za jakiegoś szanowanego biznesmena, będzie wieść dostatnie życie. Ale ona nie była z tych uległych, zbuntowała się i w wieku 17 lat związała z ruchem hipisowskim, do którego również należał mój ojciec. Był od niej o kilka lat starszy. I, niestety, ostro brał heroinę dożylnie. Jak większość ludzi z tego środowiska. To były czasy, kiedy coraz większą popularnością wśród hipisów zaczęły się cieszyć twarde narkotyki.

Ojciec Filipa zmarł na AIDS. Prawdopodobnie użył strzykawki, której wcześniej użyła osoba zakażona (fot: Shutterstock.com)
Ojciec Filipa zmarł na AIDS. Prawdopodobnie użył strzykawki, której wcześniej użyła osoba zakażona (fot: Shutterstock.com)

Na szczęście moja mama miała tyle rozumu, czy instynktu samozachowawczego, że zakończyła ten związek. Sama nigdy nie sięgnęła po twarde narkotyki. W ciągu trwającej może kilka miesięcy relacji zdążyła jednak zajść w ciążę.

Agata Stola, certyfikowana doradca Punktów Konsultacyjno-Diagnostycznych z zakresu HIV/AIDS: Według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny, w 2018 r. średnio trzy osoby dziennie dowiadywały się w Polsce o tym, że są zakażone HIV. Od kilku lat liczba wykrytych zakażeń utrzymuje się na względnie stałym poziomie: 2016 - 1217, 2017 - 1526 i 2018 - 1275 zdiagnozowanych zakażeń. Wciąż jesteśmy jednak społeczeństwem, które nie bada się na HIV. Przeciętny Polak jest przekonany, że ten temat go nie dotyczy. Test na HIV zrobiło niespełna 10 procent dorosłych Polaków. Na Zachodzie Europy ten wskaźnik waha się między 60 a 80 proc. To przepaść. 

Kiedy poznałeś ojca?

Dopiero jak miałem dziewięć lat. Długo nie wiedziałem, kim jest. Mama mi o nim nie opowiadała, nie chciała mieć z nim kontaktu. Sama zresztą niewiele o nim wiedziała. W akcie urodzenia w rubryce "dane ojca" podała fikcyjne imię "Michał" i swoje nazwisko. Po trzech latach usynowił mnie jej kolejny partner.

Jak w końcu doszło do spotkania z ojcem?

To on pierwszy wyciągnął rękę. Chciał mnie poznać. Nawiązał kontakt z mamą i zapytał, czy może mnie odwiedzić. Mama uznała, że jeśli ja się zgodzę, nie będzie protestować. Mieszkałem wtedy przez kilka miesięcy z dziadkami na Saskiej Kępie w Warszawie. Nie chciałem jechać w góry, gdzie mama przeniosła się z moim ojczymem.

Gdy przyjechał, wyszliśmy na podwórko pogadać. Dziwnie się czułem. Nagle zjawia się w moim życiu obcy facet i mówi, że jest moim ojcem. Pamiętam, że podarował mi duży samochód-zabawkę. W tym wieku nie byłem już specjalnie zainteresowany takimi rzeczami, raczej miałem fazę na bieganie po podwórku i strzelanie z procy, ale miło, że coś przywiózł. Porozmawialiśmy, pojechał. Krótko po tym mama zabrała mnie od dziadków w góry. Spędziliśmy tam trzy lata. Ojczym pracował w pobliskiej podstawówce, mama szyła patchworkowe kurtki. Piekliśmy chleb, hodowaliśmy warzywa.

Często się widywałeś z ojcem?

Od pierwszego spotkania średnio raz w miesiącu. Mieszkał pod Działdowem. Mama pakowała mnie w PKS albo w pociąg w Beskidzie Niskim, ojciec odbierał na dworcu w Działdowie. Zdarzało się, że nie przyszedł, i wtedy sam szedłem do jego mieszkania. Teraz, kiedy sam mam małe dziecko, jak o tym myślę, widzę, że było to skrajnie nieodpowiedzialne ze strony obydwojga moich biologicznych rodziców.

Filip przez lata żył w strachu, że może być zakażony, ale test odważył się wykonać dopiero po 30. roku życia (fot: Grzegorz Dąbrowski/ Agencja Gazeta)
Filip przez lata żył w strachu, że może być zakażony, ale test odważył się wykonać dopiero po 30. roku życia (fot: Grzegorz Dąbrowski/ Agencja Gazeta)

Wciąż nie przepracowałem do końca relacji z mamą, czuję do niej żal o to, jakie miała podejście do roli matki. Nie była w stanie sobie poukładać życia z żadnym mężczyzną. Mimo że sama nie zażywała narkotyków, cały czas była w bliskim kontakcie z ludźmi, którzy brali. Znałem ich, to nie byli degeneraci, nierzadko bardzo inteligentni, interesujący, kolorowi ludzie. Ale jednocześnie zagubieni, niebędący w stanie rozstać się ze środkami psychoaktywnymi. Znam ich dzieci i wiem, jak negatywny wpływ miał na nie sposób życia ich rodziców. Większość albo jest na jakiejś terapii, albo właśnie ją skończyła, albo się na nią wybiera.

Dużo czasu spędzałeś u ojca?

Dzień, dwa. Graliśmy w szachy i w ping-ponga. Pamiętam, że zawsze miał ciemne wory pod oczami.

Ojciec wtedy cały czas brał?

Tak, ale nie przy mnie. Nie widziałem u niego żadnych narkotyków, strzykawek. Miesiąc przed jego śmiercią dowiedzieliśmy się z mamą, że trafił do szpitala. Miałem go tam odwiedzić. W dniu wyjazdu, jak już byłem spakowany i czekałem, żeby pójść na dworzec, mama odebrała telefon ze szpitala. Jak odłożyła słuchawkę, to powiedziała tylko, żebym się rozpakował, że taty już nie ma.

Dowiedziałeś się wtedy, że był chory na AIDS?

Tak. Mama tego przede mną nie ukrywała.

Każdy niezabezpieczony kontakt seksualny może skończyć się zakażeniem (fot: Shutterstock.com)
Każdy niezabezpieczony kontakt seksualny może skończyć się zakażeniem (fot: Shutterstock.com)

Baliście się, że też możecie być zakażeni?

Mama zrobiła sobie test, wyszedł negatywny, więc prawdopodobnie ojciec zakaził się później, jak już się nie spotykali. Prawdopodobieństwo, że zakaził mnie, było praktycznie żadne, co nie zmieniało faktu, że przez bardzo długi czas żyłem w strachu, że też mogę być zakażony. Paraliżowało mnie, gdy słyszałem w mediach, że można być nosicielem i przez lata o tym nie wiedzieć. Przeszedłem kilka operacji, zdarzało mi się uprawiać seks bez zabezpieczenia, wyłącznie ze stałymi partnerkami, ale wciąż było to ryzykowne zachowanie. Nawet jeżeli nie jesteś w grupie ryzyka, zawsze jest jakaś możliwość, że mogłeś się zakazić. Nie da się przed wszystkim zabezpieczyć. Odsuwałem jednak od siebie tę myśl i się nie badałem. Pierwszy test zrobiłem sobie dopiero po trzydziestce. 

Co cię skłoniło?

Nie mam pojęcia. Chyba po prostu do tego dojrzałem. Poczułem, że chcę się w końcu zderzyć z rzeczywistością. Gdy zobaczyłem wynik ujemny, odczułem nieprawdopodobną ulgę. Od tamtej pory robię sobie test co rok, 1 grudnia, w Światowy Dzień Walki z AIDS. To taki mój osobisty Dzień Zaduszny. Informuję na swoim profilu na Facebooku, że idę się zbadać. Niektórzy się dziwią, po co to robię.

Dlaczego się dziwią?

Mam wrażenie, że większość uważa, że problem ich nie dotyczy. I tak też myślą o mnie. Dla mnie ta coroczna "wycieczka" do punktu pobrań ma wyraz symboliczny, ale też daje mi pewność, że wszystko jest OK. Niedawno miałem operację kolana, potem przegrody nosowej. Musiałbym mieć ogromnego pecha, żeby się zakazić, ale ryzyko zawsze jest.

Wiele osób wstydzi się pewnie pójść zrobić test, bo co by ludzie sobie o nich pomyśleli. Inni boją się skonfrontować z tym, że mogą być zakażeni. Mimo że znajomi znają moją historię, bo nie ukrywam przed nimi, że mój ojciec zmarł na AIDS, wciąż niewielu decyduje się na wykonanie badania. Niektórzy zrobili test ze swoimi partnerkami, kiedy podjęli decyzję o założeniu rodziny. I to jest bardzo fajne.

Kobiety są bardziej narażone niż mężczyźni na zakażenie wirusem HIV (fot: Shutterstock.com)
Kobiety są bardziej narażone niż mężczyźni na zakażenie wirusem HIV (fot: Shutterstock.com)

Przykład mojego taty jest dość stereotypowy, ale w mediach od lat mówi się o tym, że nosicielami wirusa HIV nie są tylko homoseksualiści i narkomani czy osoby prowadzące rozwiązły tryb życia. I przede wszystkim, że to nie wyrok. Jest o wiele więcej poważniejszych chorób niż AIDS. Może tylko mniej wstydliwych.

Agat Stola: W Polsce prawie 25 tys. osób wie, że jest zakażonych wirusem HIV. Szacuje się, że drugie tyle nie zdaje sobie z tego sprawy i nieświadomie może zakażać innych. W 2018 roku wykryliśmy 1270 zakażeń, z czego w przypadku 867 nie mamy żadnej informacji na temat dróg tego zakażenia, czyli do jakiej grupy powinniśmy kierować nasze programy profilaktyczne. W przypadku pozostałych 408 zakażeń wiemy, że przeważały w nich zakażenia w wyniku kontaktów homoseksualnych. Jeśli chodzi o wiek i płeć, to najwięcej zakażeń wykryto wśród mężczyzn w wieku 20 - 39 lat, łącznie było ich 761. Zakażenia wykrywamy głównie wśród mężczyzn, może właśnie dlatego szczególnie czujne powinny być kobiety. Ze względu na budowę swojego ciała są bowiem najbardziej narażone na zakażenie, jednocześnie zaledwie jedna na pięć osób, która robi sobie test na obecność wirusa HIV, to kobieta - stąd tylko 105 nowych zakażeń w tej grupie. Niestety, wciąż wiele kobiet odmawia wykonania testu nawet wtedy, gdy zajdą w ciążę, bo są przekonane, że problem ich nie dotyczy. To powoduje, że w dalszym ciągu rodzą się w Polsce dzieci zakażone wirusem HIV.

Jakie ma dla ciebie znaczenie to, że twój ojciec zmarł na AIDS?

Przez wiele lat wstydziłem się o tym mówić. Byłem zły na ojca, że okazał się tak słabym człowiekiem, że dał się wciągnąć w dragi, że nie umiał z tego wyjść, mimo że miał rodzinę - partnerkę, dziecko; że zniszczył sobie życie. Byłem wku**iony, że gdy tylko dostaliśmy szansę, żeby się lepiej poznać, zbliżyć do siebie, to go straciłem. AIDS zabrał mi ojca, bo był głupi, nie uważał. Prawdopodobnie użył strzykawki, z której wcześniej skorzystał ktoś zakażony wirusem. Na szczęście kobieta, z którą związał się po mojej mamie, jest czysta. I ich córka też. 

Wybaczyłeś ojcu?

Jeszcze nie.

Był taki moment, już po jego śmierci, że bardzo zależało mi na tym, żeby w akcie urodzenia mieć wpisane jego dane. To było dla mnie ważne, żeby wszystko sobie uporządkować, mieć jakąś tożsamość. Złożyłem wniosek o zaprzeczenie ojcostwa partnera mojej mamy, kolejnym etapem miało być wpisanie nazwiska mojego prawdziwego ojca. Niestety, rodzina taty nie chciała poświadczyć, że jestem jego synem, nie mam pojęcia dlaczego. I sąd nie miał wyjścia, musiał ponownie wpisać do aktu dane, które podała w dniu moich narodzin mama, czyli człowieka, który nie istnieje. Formalnie więc nie mam ojca.

Chciałbym więcej się o nim dowiedzieć, jaki był, czym się interesował. Wiem tylko tyle, że świetnie grał w szachy. Zostały mi po nim trzy książki o szachach, które mi podarował. Jakiś czas temu odezwał się do mnie jego znajomy, z którym brał. Zadzwonił i powiedział, że ma dla mnie płytę ze zdjęciami taty. Na końcu dodał, że jest "plusem" [nosicielem wirusa HIV - przyp. red.]. Gdy się spotkaliśmy, zobaczyłem człowieka kompletnie wyniszczonego przez narkotyki, bez zębów. Wiem, że kilka razy próbował rzucić heroinę. Podczas jednego z nawrotów zakaził się HIV.

Gdy wręczał mi płytę, miał łzy w oczach. Nie rozmawialiśmy długo. To był czas, kiedy chciałem zupełnie odciąć się od tego ćpuńskiego świata. Tyle domów się rozwaliło przez narkotyki. Bliski przyjaciel mojej mamy również zmarł na AIDS.

W Warszawie można wykonać szybkie badanie na obecność wirusa HIV we krwi. Trwa zaledwie kilka minut i wynik otrzymuje się od razu (fot: Shutterstock.com)
W Warszawie można wykonać szybkie badanie na obecność wirusa HIV we krwi. Trwa zaledwie kilka minut i wynik otrzymuje się od razu (fot: Shutterstock.com)

Sam miałeś do czynienia z narkotykami?

Tak, miałem okres eksperymentowania, ale nigdy nie sięgnąłem po heroinę. Tzw. brown sugar, czyli heroina w proszku, którą podpala się na folii aluminiowej i wdycha opary, a która była popularna w Polsce w latach 90., zabrała kilku moich znajomych. Pamiętam te czasy doskonale. Tych chłopaków ze sreberkami na klatkach w warszawskich blokach.

Agata Stola: W latach 90. AIDS było chorobą śmiertelną, dziś to choroba przewlekła. Dzięki dostępnym obecnie lekom nawet osoby, u których już pojawiły się symptomy AIDS, można zatrzymać rozwój choroby, a czasem nawet go cofnąć. Niestety, gdy dojdzie już rozwoju pełnoobjawowego AIDS, można już tylko wydłużyć życie o kilka lat, ponieważ pojawia się wiele chorób towarzyszących. Dlatego tak ważne jest promowanie testowania w kierunku HIV. Wg UNAIDS w 2018 roku z powodu chorób towarzyszących AIDS zmarło na świecie ok. 1 mln osób, to niemal o połowę mniej niż w latach 90. Również o połowę udało się zmniejszyć liczbę nowych zakażeń HIV. Celem jest jednak całkowite opanowanie epidemii do 2030 roku. Będzie to możliwe, jeśli uda nam się wprowadzić leczenie u większości osób zakażonych. W Polsce leki antyretrowirusowe są bezpłatne. Im szybciej wykryty zostanie wirus i wprowadzone będzie leczenie, tym mniej się go rozprzestrzeni w organizmie, dzięki czemu szybko będzie on niewykrywalny. Najnowocześniejsze leki dostępne są w postaci tabletek oraz iniekcji o przedłużonym działaniu. Na świecie cały czas prowadzone są badania nad kolejnymi terapiami w leczeniu wirusa HIV.

Jaki wpływ na twoje życie miało to, że twój ojciec miał AIDS?

Ogromne. Ale chodzi nie tylko o to, że miał AIDS. Także o to, jak budował swoje życie. I on, i moja matka, i ci, z którymi się przyjaźnili. Chcę być zupełnie innym rodzicem niż oni. Zrobię wszystko, żeby nie popełnić tych samych błędów. W tej chwili mam rodzinę - żonę, 2,5-letnią córkę, wspaniałego teścia, który w pewnym sensie zastąpił mi ojca. Jeszcze kilka kwestii muszę sobie przepracować, ale póki co jest naprawdę świetnie. Jestem z siebie dumny. A temat HIV i AIDS zawsze będzie mi bliski. To dla mnie niesamowite, że z chorobą, która zabrała mojego ojca niespełna 30 lat temu, dziś można normalnie żyć, a nawet mieć dzieci. To się nie mieści w głowie, jak ogromny postęp zrobiła medycyna. Chciałbym oswajać ludzi z tym tematem, żeby się nie bali zbadać, byli odpowiedzialni. Bo im wcześniej się dowiedzą, że mają wirusa, tym lepiej. Muszą pamiętać, że są osoby, dla których to ważne, żeby byli na tym świecie.

Agata Stola: Profilaktycznie na obecność wirusa HIV powinien zbadać się każdy przynajmniej raz w życiu, natomiast bezdyskusyjny jest test po każdym niezabezpieczanym prezerwatywą kontakcie seksualnym z osobą, której statusu serologicznego nie znamy. W całej Polsce można wykonać bezpłatny i anonimowy test na obecność wirusa HIV. Na stronie projekttest.pl znajduje się mapka ze wszystkimi lokalizacjami punktów pobrań w Polsce. Szybki test na HIV można wykonać w punktach prowadzonych przez Fundację Edukacji Społecznej - przy ul. Nugat 3 na Ursynowie i przy al. Jana Pawła II 45 na Woli. Krew pobierana jest nie z żyły, ale z palca. Kropla krwi umieszczana jest na specjalnej płytce. PO 5-10 minutach mamy wynik.

Agata Stola. Specjalistka zdrowia publicznego, terapeutka uzależnień, certyfikowana doradca Punktów Konsultacyjno-Diagnostycznych z zakresu HIV/AIDS. Założycielka Forum Redukcji Szkód przy Katedrze Psychiatrii WUM oraz członkini Polskiego Towarzystwa Badań nad Uzależnieniami.

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku