Młodzi ludzie też miewają problemy z pamięcią

Młodzi ludzie też miewają problemy z pamięcią (fot. shutter stock)

wywiad gazeta.pl

Czasem, gdy czegoś zapominamy, uderzamy się dłonią w czoło. To działa?

Płaty czołowe odpowiadają za kontrolowanie emocji czy osobowość. W mniejszym stopniu za pamięć. Uderzanie się w czoło nie pomoże - mówi neurolog dr Maciej Czarnecki.

Zdarzyło się, że ktoś symulował utratę pamięci, żeby na przykład uniknąć spłaty długów?

Takiego przypadku nie miałem, ale za to bywają pacjenci, którzy powołując się na problemy z poruszaniem się, chcą uzyskać możliwość parkowania na miejscu dla inwalidów.

To działa?

Widząc człowieka w drzwiach gabinetu, jestem w stanie z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, co mu dolega. Lata pracy plus intuicja. Rzadko się mylę. W zaświadczeniu opisuję stan rzeczywisty pacjenta, a resztę zostawiam lekarzowi orzecznikowi, który ocenia, czy taka osoba może się ubiegać na przykład o rentę.

Bywa, że przychodzą do mnie rodziny, które domagają się zaświadczenia, że ich bliski, a mój pacjent jest świadomy swoich decyzji i może np. przepisać  majątek na jednego z członków rodziny. Zdarza się, że nie mogę wystawić takiego zaświadczenia, bo ta osoba nie jest w stanie podejmować świadomych decyzji. Jestem też wzywany do sądu, aby wyrazić opinię na temat kondycji chorego w momencie, gdy sporządzał on testament.

Albo mam do czynienia z sytuacjami, w których syn przez 20 lat nie ma kontaktu z ojcem, a gdy dowiaduje się, że ojciec ma kłopoty z pamięcią, zjawia się, by się nim zająć. A raczej zająć się jego majątkiem.

Często się to zdarza?

Często. Bywa też, że przychodzą do mnie opiekunowie osób, które w chwilach zaniku pamięci podpisały trzy umowy na kablówkę albo kupiły na raty koce za kilka tysięcy złotych. Proszą o zaświadczenie, które może pomóc w rozwiązaniu takich umów - bo pacjent nie był w stanie ocenić, co jest dla niego korzystne. Wiele takich spraw udało się rozwiązać polubownie.

Albo chory poszedł do sklepu, wziął coś i nie zapłacił. Wezwano policję. Wtedy też udaje się pomóc, jeśli faktycznie to, co się stało, było następstwem problemów z pamięcią. Kiedyś miałem pacjentkę, która walczyła ze swoją administracją w spółdzielni mieszkaniowej. Sprawa dotyczyła opłat za czynsz. Pacjentka prosiła mnie o zaświadczenie, że ma zaburzenia pamięci związane z reakcją na stres, stąd miały się brać jej kłopoty, zaleganie z opłatami. Ale to raczej problemy natury psychiatrycznej.

22.10.2019 Poznan . Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie . Pani Aldona z poczatkami choroby alzheimera podczas terapii w wirtualnej rzeczywistosci 3D .Fot. Piotr Skornicki /Agencja Gazeta
Pani Aldona z początkami choroby Alzheimera podczas terapii w wirtualnej rzeczywistosci 3D (fot. Piotr Skórnicki /Agencja Gazeta)

Jaka jest różnica między problemami z pamięcią natury neurologicznej i psychiatrycznej?

Przyczyny neurologiczne to takie, które doprowadzają do zaniku komórek mózgowych i wówczas tracimy pamięć, czyli na przykład udar albo choroba Parkinsona. Natomiast przyczyny psychiatryczne to depresja, lęk, choroby psychiczne, czyli sytuacje, w których struktura mózgu jest prawidłowa, ale występują zaburzenia w działaniu neuroprzekaźników na poziomie molekularnym. Wtedy mogą się też pojawić zaburzenia koncentracji uwagi, które upośledzają zapamiętywanie.

Gdy pracowałem w klinice, kilka razy w roku stykałem się z przypadkami tzw. przemijającej niepamięci ogólnej. To choroba polegająca na nagłym wystąpieniu całkowitej amnezji następowej, czyli niezdolności do zapamiętania nowych zdarzeń. Czasem dochodzi także do amnezji wstecznej, pacjent nie pamięta wydarzeń z przeszłości. Trwa to zazwyczaj 2-12 godzin, maksymalnie dobę.

To popularna dolegliwość?

Rocznie odnotowuje się około trzech do ośmiu przypadków na 100 tys. osób. Najczęściej są to osoby w wieku 50-70 lat, rzadko młodsze niż 40 lat. Zapis elektroencefalografii (EEG) jest u nich zwykle prawidłowy. Przyczyny nie są dokładnie poznane - może być to jednostronne uszkodzenie wzgórza, które jest częścią międzymózgowia, napad padaczkowy, miejscowe niedokrwienie lub zator żylny. Epizod amnezji zazwyczaj jest pojedynczy.

Terapia jest wtedy trudna?

Nie ma żadnej. Okres amnezji kończy się, ale pacjentowi nie wraca pamięć utraconych wydarzeń. Można mu tylko opowiedzieć, co robił, i w ten sposób uzupełnić lukę.

Dzisiaj z kolei miałem pacjenta, który stracił pamięć, a jest właśnie na odwyku alkoholowym. To się zdarza często. Alkohol uszkadza bowiem struktury mózgu, które uczestniczą w zachowywaniu śladów pamięciowych.

Widziałem też osoby po ciężkich wypadkach, których skutkiem była całkowita amnezja. Poddaje się je terapii reminiscencyjnej - pokazujemy im zdjęcia i filmy bliskich czy z ważnych wydarzeń. Wracamy w ten sposób do przeszłości. "To jesteś ty, jak miałaś tyle czy tyle lat", "a to przyjęcie urodzinowe twojej córki". Układamy z pacjentami puzzle, bawimy się przysłowiami, wypisujemy przeciwieństwa. Przywracanie pamięci jest bardzo żmudne.

Jak długo ono trwa?

Terapia jest już na stałe. Wtedy daje efekty, bo pacjenci lepiej rozumieją otaczającą ich rzeczywistość.

25.02.2015 Poznan , ul. Garczynskiego . Osrodek Adaptacyjno-Rehabilitacyjny i Centrum Informacji Alzheimerowskiej . Alzheimer . Pani Wanda  podczas terapii . Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Pani Wanda podczas terapii (fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta)

Kto jeszcze prosi pana o pomoc?

Dorosłe dzieci osób, które mają kłopoty z pamięcią. Chcą, bym ocenił ryzyko zachorowania u nich, proszą o radę, jak działać prewencyjnie. Cóż, w chorobach przebiegających z utratą pamięci czynnik genetyczny jest bardzo istotny - zwiększa ryzyko zachorowania na alzheimera nawet siedmiokrotnie. 

Zaburzenia pamięci, które wchodzą w skład otępienia czy demencji, najczęściej dotyczą osób po 60. roku życia. I zwykle, w 70 procentach przypadków, wiążą się z chorobą Alzheimera, choć mogą też wynikać z choroby Parkinsona, guza mózgu czy być konsekwencją ciężkiego urazu albo alkoholizmu. Osoby z demencją mają kłopoty nie tylko z pamięcią, ale i z innymi funkcjami poznawczymi oraz psychologicznymi. W tej chwili w Polsce na otępienie choruje około pół miliona osób. To zatrważające dane, biorąc pod uwagę, że to właściwie pół miliona rodzin.

Przerażająca liczba. Jak zaczynają się takie kłopoty z pamięcią, które potem okazują się poważnym schorzeniem?

To, w jaki sposób człowiek traci pamięć, jest trudne do opisania. Od 30 lat żyje w małżeństwie, ma dzieci, ma wspomnienia, dom. I osobowość, która wykształciła się przez wiele lat życia. I nagle zapada na chorobę Alzheimera. Kawałek po kawałeczku wszystko, co ma, zaczyna znikać. Rozwiewa się niczym mgła.

Najpierw jednak pacjent ma problemy z tzw. pamięcią świeżą. Nie pamięta, co jadł na śniadanie dzień wcześniej. Potem przestaje mu funkcjonować tzw. pamięć operacyjna, która odpowiada za wyuczone nawyki, np. ubieranie się, pisanie czy jedzenie łyżką.

Co jeszcze?

Taka osoba pamięta, co było przed laty, a nie potrafi sobie przypomnieć, co robiła dwa dni temu. Powtarza te same historie, szuka kluczy od mieszkania. Po pewnym czasie pojawiają się problemy z obsługą urządzeń elektronicznych, płaceniem rachunków czy załatwieniem sprawy w urzędzie.

Chory staje się bezradny niczym dziecko. Nie potrafi nalać sobie wody do szklanki czy wybrać ubrania adekwatnego do pogody. Albo: cała rodzina siedzi przy stole, a on ni stąd, ni zowąd zaczyna się pakować. "Jadę do domu" - oznajmia. Na nic tłumaczenia bliskich, że jest u siebie.

Bardzo to smutne.

Później pojawiają się kłopoty z rozpoznawaniem rodziny. Żony, męża, dzieci. Wyobraża pani sobie, jakie to powoduje u nich emocje? Tymczasem pacjent, który traci pamięć, czuje się kompletnie osamotniony. Bywa też, że na przykład zapomina, iż od wielu lat jest zagorzałym katolikiem.

Aż wreszcie przestaje rozpoznawać samego siebie. Nie wie, jak się nazywa. Nie poznaje też otaczającego świata. Nie wie, jaki jest rok, miesiąc. Właściwie nic już nie wie.


Chorzy z zaburzeniami pamięci potrzebują opieki (fot. shutter stock)

Rodzina przyprowadza taką osobę do pana i zaczyna się leczenie?

Zadaję pytanie: "Jak się pan czuje?", na które większość pacjentów z utratą pamięci odpowiada: "Czuję się świetnie. Nic mi nie dolega". "Czy ma pan kłopoty z pamięcią?" "Skąd!" - zaprzeczają. Ale na moje pytanie o to, który mamy rok, pacjent nie wie, co odpowiedzieć. "Panie doktorze, ja teraz jestem na emeryturze. Nie patrzę w kalendarz, nie jest on mi do niczego potrzebny. Żyję z dnia na dzień" - przekonuje.

I co pan wtedy robi?

Trzymam się utartego schematu. Zaczynam medyczny wywiad z opiekunem. Bywa i tak, że rozmowa z opiekunem jest jedynym, co mogę zrobić, bo pacjent kompletnie nic nie pamięta.

Pytam, od kiedy występują kłopoty z pamięcią, czy pojawiały się nagle, czy stopniowo. Czy one narastają i jak szybko. Czy pacjent ma też np. problemy z koncentracją, czy jeździ samochodem, czy też musiał przestać, czy wychodzi sam z domu. Wywiad jest długi, ale niezbędny.

Pytam też o zaburzenia natury psychiatrycznej, urojenia, halucynacje. Ma je na pewnym etapie choroby każdy pacjent z zaburzeniami pamięci. Do tego dochodzą apatie, depresje, wycofanie, agresja. A także zaburzenie rytmu snu.

Od razu stawia pan diagnozę?

Przeprowadzam jeszcze wywiad medyczny oraz badanie neurologiczne. I kieruję pacjenta do psychologa. Ten, po testach, ocenia poziom otępienia. Niezbędne jest wykonanie badania obrazowego głowy. Rezonans pokazuje, czy w mózgu nastąpiły zmiany poudarowe, czy pacjent ma guza albo wodogłowie. Pokazuje też typowe dla choroby Alzheimera uszkodzenia hipokampów. W diagnostyce choroby bada się również tzw. markery Alzheimera - pewne stężenia odkrytych przez naukowca białek mówią nam o tym, że choroba już się zaczęła.

Jak wygląda jej leczenie?

To zarówno farmakologia, jak i cała gama dodatkowych działań, które mają na celu stymulowanie pamięci - codzienne spacery, dieta śródziemnomorska, redukcja masy ciała, zdrowy tryb życia, przywoływanie i pielęgnowanie wspomnień. Namawiam takich pacjentów, by zapisali się na Uniwersytet Trzeciego Wieku czy kurs tańca. Dobrze działa bycie z ludźmi.

31.01.2017 Lublin . Prototyp robota majacego pomagac osobom starszym i chorym na alzheimera .Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Prototyp robota mającego pomagać osobom starszym i chorym na Alzheimera (fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta)

Oraz właściwa opieka?

Edukowanie opiekuna osoby, która traci pamięć, to oddzielna kwestia. Musi się on dowiedzieć, że nie powinien dyskutować z urojeniami chorego. Jeśli mama przychodzi do córki i mówi: "Kradniesz mi pieniądze", nie należy robić awantury, tylko potraktować to jako objaw choroby. Zmienić temat, odwrócić uwagę. Wchodzenie w dyskusję powoduje efekt kuli śnieżnej.

Niedawno alzheimera zdiagnozowano u mojej babci. Widzę więc wyjątkowo wyraźnie, jak ta choroba wywraca do góry nogami życie całej rodziny. Babcia ma prawie 100 lat, ale do mojego gabinetu przychodzi  bardzo dużo osób w wieku 20-50 lat, które skarżą się na problemy z pamięcią. Sam jestem w grupie narażonej na wystąpienie takich problemów, więc doskonale je rozumiem. Kłopoty z zapamiętywaniem biorą się u nich z tempa życia, gonitwy, zbyt dużej ilości bodźców. Poziom obciążenia informacjami, jakie musimy zakodować, czy liczba zadań, które musimy wykonać, są przytłaczające. Zaczynamy się w tym gubić. Nie pamiętamy nawet najprostszych rzeczy, np. tego, czy zamknąłem drzwi na klucz. Nasze myśli są gdzie indziej.

Bez notesu osoba aktywnie pracująca nie jest już w stanie funkcjonować.

A pan?

Proszę spojrzeć na mój kalendarz w telefonie. Każdy dzień mam szczegółowo rozpisany, godzina po godzinie, spotkanie po spotkaniu.

Wykorzystujemy jakąś część naszego mózgu. Zależnie od tego, jaki kto ma poziom wykształcenia, czy dostarcza sobie nowych bodźców, takich jak czytanie, podróże, chodzenie na wystawy. Ci aktywniejsi wykorzystują około 60 procent potencjału, ci mniej aktywni około 30 procent.

Czy mózg jest przygotowany na obciążenie, jakie wymusza na nim współczesność?

Nie ma na to twardych danych, ale ja uważam, że raczej nie. Bierzemy na siebie za dużo, i to nasza autonomiczna decyzja. Niektórzy moi pacjenci prowadzą po kilkanaście projektów naraz. Do tego dochodzą obowiązki w domu, zajmowanie się dziećmi. W sytuacji takiego natężenia spraw i informacji mózg staje się niewydolny. Nie jest w stanie przyjąć wszystkiego, wybiera więc tylko to, co jest dla niego istotne. Odrzuca przy tym to, co wydaje mu się mniej ważne. I stąd wynikają pewne problemy z pamięcią.  

Pamiętam, jak przed laty, by utrzymać rodzinę, sam pracowałem po 400 godzin w miesiącu. To było wręcz heroiczne. A mózg też potrzebuje odpoczynku.


Mózg potrzebuje odpoczynku (fot. shutter stock)

Jak mogą się objawiać te problemy wynikające z przeciążenia?

Chociażby niepójściem na ważne spotkanie czy niezapłaceniem rachunku. Z kolei gdy dzieje się coś niecodziennego, jesteśmy w stanie zapamiętać nawet drobne, nieistotne szczegóły tej sytuacji. Podam pani swój przykład. Jest z pozoru zwykły dzień, wypełniam rutynowe obowiązki. Nagle zdarza się atak na World Trade Center. Do dziś jestem w stanie dokładnie opowiedzieć, co wtedy robiłem, minuta po minucie, a także co działo się wokół. Były to nieistotne drobiazgi, ale silne emocje związane z zamachem terrorystycznym sprawiły, że wszystko zapamiętałem niezwykle wyraźnie.

Czasem, gdy czegoś zapominamy, uderzamy się dłonią w czoło. To działa?

Płaty czołowe odpowiadają za kontrolowanie emocji czy osobowość. W mniejszym stopniu za pamięć. Uderzanie się w czoło nie pomoże.

A możemy porządkować nasz mózg, żeby nie mieć kłopotów z pamięcią?

Możemy rezygnować z nadmiernych obciążeń, maili, Facebooka czy Twittera na rzecz zajęć, które nas relaksują. Sam próbuję to od niedawna robić. Ograniczam służbowe obowiązki, zrezygnowałem z oglądania telewizji.

Ale trzeba podkreślić, że w toku ewolucji nasz mózg staje się pojemniejszy. Dzisiejszy licealista wie więcej niż geniusz czy wynalazca sprzed 500 lat. Przyrównałbym mózg człowieka do dysku, który ma określoną pojemność. Gdy się rozwijamy, czytamy czy uczymy nowych rzeczy, ten się stopniowo zapełnia. Jednak za jednym razem nie da się na niego wgrać niezliczonej ilości danych. I dlatego u mnie w domu wisi duża tablica, na której zapisujemy ważne rzeczy do zrobienia czy pory dodatkowych zajęć dzieci. Po co zaśmiecać sobie pamięć?

Dr Maciej Czarnecki. Był asystentem Kliniki Neurologii Szpitala Bródnowskiego, specjalista neurolog. Zajmuje się w szczególności chorobą Alzheimera. Odbył liczne staże oraz kursy dotyczące otępień w Polsce i w renomowanych ośrodkach naukowych na świecie. Jest członkiem międzynarodowych grup eksperckich zajmujących się nowymi terapiami choroby Alzheimera. W 2010 roku założył własną klinikę Neuro Protect.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, z którymi rozmawia też w podcaście "Miłość i Swoboda", kawy i sportowych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (21)
Zaloguj się
  • az555

    Oceniono 12 razy 12

    w tym kraju połowa ludzi zarabiała miliony i miała kartki( mięso,cukierki ,buty ...).
    Potem idą na wybory i okazuje się ,że nie pamiętają o tym.

  • artau

    Oceniono 14 razy 10

    "Bywa też, że na przykład zapomina, iż od wielu lat jest zagorzałym katolikiem." Tego objawu życzę wszystkim wierzącym. Królem świata jest UMYSŁ !!!

  • shago0

    Oceniono 8 razy 6

    Jezeli dzisiejszy licealista wie wiecej niz mistrz Leonardo, to ja nie mam pytań. Jezeli dzisiejszy licealista potrafi namalować I rzezbic jak Michal Aniol, to rowniez nie mam pytan. Moze I wiemy wiecej, jednak ta wiedza jest jak kaluza. Obszerna ale plytka.

  • simplyclever1

    Oceniono 6 razy 4

    Opiekuję się Mamą chorą na Alzheimera, mam dużo więcej obowiązków przez to i wysiada mi pamięć.

  • jozbieszczad

    Oceniono 3 razy 3

    To dotknie nas wszystkich .
    Szczęśliwcy zejdą wcześniej.

  • lozanek

    Oceniono 1 raz 1

    Choroba Alzheimera nalezy do chorob otepiennych. Jesli objawy otepienne wystepuja w wieku dziewiecdziesieciu kilku lat to jest duze prawdopodobienstwo ze jest to otepienie. Objawy sa podobne, farmakoterapia identyczna. O tych schorzeniach wiadimo naprawde niewiele, wiedza tworzy sie w wyniku obseracji. Ja znam osobe chora na Parkinsona,
    leczona od 18 lat. Diagnoze postawiono bardzo wczesnie, troche przez przypadek. Natomiast w wekszosci przypadkow do diagnozy dochodzi bardzo pozno, choroba Alzheimera przez ok. 20 lat rozwija sie nie dajac objawow,
    potem objawy sa bardzo subtelne, niezauwazalne. Jesli diagnoza zostanie postawiona przed 80-tym rokiem zycia, to chorego i jego bliskich czeka droga terapia, bo podstawowe leki sa refundowane po ukonczeniu 80 lat. Szkoda, ze tych watkow nie poryszyl pan doktor, bo on ma autorytet. Moj glos sie nie liczy, bo ja objawy i leczenie tych chorob znam tylko z doswiadczenia jako czlonek najblizszej rodziny.

  • gonzoe

    Oceniono 11 razy -3

    "Możemy rezygnować z nadmiernych obciążeń"

    Przez dziesiątki lat powtarzano nam, że pamięć należy ćwiczyć, mózg należy ćwiczyć, itd. Teraz okazuje się, ze ćwiczymy go za dużo!

  • podmiot.lir

    Oceniono 19 razy -11

    "Widząc człowieka w drzwiach gabinetu, jestem w stanie z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, co mu dolega. Lata pracy plus intuicja. Rzadko się mylę."

    NIe czytam dalej.

  • andrzej.duxa

    Oceniono 19 razy -13

    lekarz ewidentnie młody wiec głupi, brak pokory przed ogromem wiedzy, zwlaszca tej ktorej jeszcze nie posiadl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX