Jeśli będzie czuło, że spokojnie może przyjść i powiedzieć 'słuchajcie, jestem lesbijką/gejem' i nie grozi mu za to odrzucenie, to przyjdzie i to powie

Jeśli będzie czuło, że spokojnie może przyjść i powiedzieć 'słuchajcie, jestem lesbijką/gejem' i nie grozi mu za to odrzucenie, to przyjdzie i to powie (Fot. Shutterstock)

Chłopiec może bawić się lalkami i malować paznokcie. To nie definiuje jego orientacji

Zamiast tracić czas na domysły, dużo lepszą strategią jest bycie przejrzystym, czyli pokazanie dziecku naszego pozytywnego stosunku do osób LGBT+. Jeśli będzie czuło, że spokojnie może przyjść i powiedzieć "słuchajcie, jestem lesbijką/gejem" i nie grozi mu za to odrzucenie, to przyjdzie i to powie - mówi Natalia Flak, psycholożka i psychoterapeutka.

Czy orientacja seksualna* jest czymś, z czym się rodzimy?

Przychodzimy na świat jako istoty seksualne, tylko w różnych okresach życia nasza seksualność przybiera rozmaite formy. Kształtuje się już od pierwszych miesięcy życia - początkowo, gdy rodzice pielęgnują dziecko, przewijają je, kąpią czy przytulają - każdy bliski dotyk nie tylko rozwija zmysły malucha, lecz także jest kluczowy dla kształtowania się przywiązania czy seksualności. I nie ma w tym nic szokującego, to zupełnie naturalny, wręcz konieczny dla prawidłowego rozwoju proces.

Tak samo jak naturalnym etapem rozwoju dziecka jest dotykanie własnego ciała, w tym stref intymnych. Mały człowiek chce poznawać siebie i podobnie jak dotyka pięty, oka czy ucha, również będzie dotykał narządów płciowych. Co więcej, poczuje przy tym przyjemność, ale nie będzie w tym seksualności, pożądania czy popędu właściwego osobom dorosłym. Seksualność dziecka dopiero się rozwija, a dotyk służy integrowaniu doznań płynących z różnych części ciała i budowaniu jego obrazu. Rodzice bywają zaniepokojeni takimi zachowaniami, ponieważ patrzą na nie przez - tak to nazwijmy - filtr dorosłej seksualności. 

Choć na rozwój seksualny dziecka mają wpływ różne czynniki - m.in. relacje z innymi, poczucie bezpieczeństwa, rozwój układu nerwowego, w tym zmysłów - orientacja seksualna nie jest czymś, co kształtuje się z zewnątrz. Nie jest tak, że ktoś nam coś robi i dlatego jesteśmy heteroseksualni czy homoseksualni. Orientacja jest jedną ze składowych naszej seksualności, która daje o sobie znać na nieco późniejszym etapie życia. Jednym z takich przełomowych momentów jest na pewno okres dojrzewania.

Chęć malowania paznokci nie definiuje orientacji seksualnej chłopca.
Fot. Shutterstock

Wyobraźmy sobie, że np. mały chłopiec chce, aby mama malowała mu paznokcie albo lubi przymierzać biżuterię siostry. Czy są pewne zachowania, które mogą wskazywać na homoseksualną orientację już we wczesnym dzieciństwie?

Tak jak wspomniałam wcześniej - wiele zachowań dzieci wynika z ich ciekawości, eksplorowania świata, ale też poznawania siebie i określenia swojego miejsca w tym świecie. Choć wspomniane zachowania mogą się niektórym wydawać dziwne, tak naprawdę nie muszą na nic konkretnego wskazywać. Chłopiec może chcieć, aby mama pomalowała mu paznokcie, bo widzi, że sama to robi. Upraszczając, działa to trochę na zasadzie skojarzenia: "Mama jest fajna, więc rzeczy, które robi, są fajne, dlatego ja też chcę je robić". Podobnie dziewczynka może zapragnąć jeździć traktorem, i to również będzie przejaw naśladowania bliskich oraz chęci eksplorowania świata.

To, o czym rozmawiamy, to tzw. niekonformistyczne zachowania związane z płcią (gender non-conforming behaviours). Ich związek z orientacją seksualną danej osoby nie jest do końca jasny.

Większość danych, którymi dysponujemy, to przeważnie relacje dorosłych już osób homoseksualnych, które po latach przypominają sobie, że np. owszem, jako chłopcy bawili się lalkami. Są one obarczone dużym błędem, chociażby z tego powodu, że nasza pamięć działa wybiórczo. Jest jedno badanie (Avon Longitudinal Study of Parents and Children), które trochę tę lukę wypełnia, ponieważ było prowadzone przez piętnaście lat. I to rodzice opisywali zabawy swoich dzieci, a gdy te dorosły, same określały swoją orientację seksualną.

Faktycznie zauważono, że preferencja do zabawy stereotypowo przypisanej dla odmiennej płci częściej wiązała się z homoseksualnością dziecka 12 lat później. Ale trzeba pamiętać, że to ciągle nie mówi nam nic w kontekście konkretnego dziecka. Np. Patryk, który jako dziecko bawi się lalkami, w dorosłości może nie mieć wątpliwości co do swojej heteroseksualności. I w drugą stronę - Wojtek, który nigdy się tak nie bawił, może w przyszłości odkryć, że jest gejem. Dlatego chcę mocno to podkreślić - sam fakt bawienia się w coś nie wpłynie na orientację seksualną danej osoby. 

A kiedy homoseksualne dziecko zaczyna zdawać sobie sprawę ze swojej orientacji?

To proces, który może trwać latami. Czasem pojawiają się jakieś przebłyski jeszcze przed okresem dojrzewania, np. w przedszkolu czy wczesnych latach szkolnych, gdy dzieci przeżywają swoje pierwsze miłości. Dziecko może mieć poczucie odmienności, ale nie będzie potrafiło tego nazwać, bo na danym etapie rozwoju nie łączy romantycznego zauroczenia z seksem. Jest np. taka zabawa, berek z serduszkami. Polega na tym, że biegnie się za wybraną osobą i wręcza jej serduszko. Dajmy na to, mała Kasia może biegać za Anią, a nie jak inne dziewczynki za Marcinem czy Piotrkiem. I nawet jeśli owa hipotetyczna Kasia poczuje, że z nią jest "coś inaczej", nie będzie zdawała sobie sprawy, o co konkretnie chodzi.

Dopiero w okresie dojrzewania, gdy ciało się zmienia, hormony buzują, a rówieśnicy zaczynają chodzić na randki i opowiadać sobie o pierwszych doświadczeniach seksualnych, zda sobie sprawę, że coś tu nie pasuje. Co nie oznacza, że od razu to odkryje. Może np. być zdziwiona, dlaczego wszystkie dziewczyny w klasie wzdychają do jakiegoś przystojniaka, którym ona jest kompletnie niezainteresowana. Podobne odczucia może mieć chłopak, który jeszcze nie uświadomił sobie, że jest gejem i nie rozumie, dlaczego jego koledzy fascynują się kobiecą nagością, która na nim nie robi wrażenia.

Co więcej, zarówno dziewczyna, która w jakiejś części przeczuwa, że może być lesbijką, jak i chłopak, który przypuszcza, że może być gejem, mogą umawiać się na randki z osobami przeciwnej płci czy nawet decydować się na kontakty seksualne z nimi. A przy tym wszystkim mieć poczucie niepewności, zagubienia. Mogą stawiać sobie pytania: "Co ja tak naprawdę czuję? Czy czuję to samo, co moi inni znajomi? Chyba coś jest inaczej, ale może ja to dopiero poczuję...". Uświadomienie sobie w pełni swojej orientacji czasami zajmuje ludziom wiele lat. Bywają małżeństwa posiadające dzieci, w których jedno z partnerów jest homoseksualne i dopiero po latach dojrzewa do tego, by odkryć karty przed samym sobą oraz bliskimi.

Kto szybciej odkrywa swoją homoseksualną orientację - dziewczyny czy chłopcy?

Statystycznie chłopak szybciej dojdzie do wniosku, że jest gejem, niż dziewczyna, że jest lesbijką, a to dlatego, że rozwój seksualny chłopców i dziewcząt przebiega inaczej. W inny sposób oraz w innych proporcjach zachodzą zmiany hormonalne. U chłopaków fizjologiczne pobudzenie seksualne jest wyraźniejsze, u dziewczyn na początku dojrzewania napięcie seksualne może być słabiej odczuwane, czasem pojawia się pod postacią fantazji czy snów, nie ma też tak wyraźnych sygnałów pobudzenia jak erekcja. Choć oczywiście zdarzają się wyjątki, więc część kobiet będzie miała jasność co do swojej nieheteronormatywnej orientacji już w okresie dojrzewania.

Bliskość nastolatek jest uważana na naturalną więź.
Fot. Shutterstock

Gdy dwie dziewczyny idą ulicą, trzymając się za ręce, ktoś może pomyśleć, że to bliskie przyjaciółki. Nie wzbudzą takiego zainteresowania jak w przypadku idących za rękę mężczyzn. Z czego to może wynikać?

Proszę zauważyć, że w naszym społeczeństwie mężczyźni, ogólnie rzecz biorąc, mają mało przyzwolenia na okazywanie fizycznej bliskości. I co się z tym wiąże - na jej otrzymywanie i czerpanie płynącego z niej wsparcia. Mówię na razie o takich przyjacielskich gestach, jak przytulenie, które nie musi mieć nic wspólnego z orientacją seksualną. Idzie przekaz: "mężczyzna ma być twardy".

Graba tak, ale jakie tam przytulanie! To oczywiście ma szereg poważnych konsekwencji, wykraczających poza ramy naszej rozmowy, ale dla nas będzie istotne silne skojarzenie w myśleniu, że mężczyźnie nie wypada się zbytnio przytulać (a już na pewno owego przytulenia potrzebować!). Na szali stoi jego męskość, więc lepiej ewentualne potrzeby fizycznego, nieseksualnego kontaktu z drugą osobą odcinać. Przyjaciółki mogą się przytulać, więc mogą się też złapać za ręce. Ich kobiecość nie będzie jakkolwiek zagrożona czy podawana w wątpliwość.

Do tego dochodzi podobne i równie błędne połączenie orientacji seksualnej z rolą płciową - gejom zwyczajnie odmawia się męskości. Bez względu na to, jak się zachowują czy ubierają. Niektórzy mają na stałe wdrukowane, że gej nie jest prawdziwym mężczyzną. Czyli jeśli ktoś przywykł myśleć w ten sposób, to widząc dwóch mężczyzn idących za rękę, od razu odmawia im męskości. I tutaj się wyłania najciekawsze pytanie - jakie niepokoje uruchamia w nim samym ten widok, skoro wzbudza aż tak silne emocje? Odpowiedzi pewnie trzeba byłoby poszukać np. w przeżywaniu własnej męskości.

Spotkałam się z opinią, że w niektórych bardziej liberalnych szkołach (np. o profilu artystycznym) "bycie homo" jest modne.

Moda nie sprawi, że ktoś będzie miał inną orientację. Ale w wieku nastoletnim może pojawić się zabawa różnymi konwencjami, nastolatki przecież z tego słyną. Początek okresu adolescencji dojrzewania to też moment tzw. fazy homofilnej - nastolatki ciągle jeszcze spędzają dużo czasu ze znajomymi tej samej płci, ale ich ciało zaczyna dojrzewać, chcą je poznawać, pojawia się potrzeba rozładowania napięcia seksualnego. Wówczas podejmują różne eksperymenty z rówieśnikami tej samej płci albo w ich towarzystwie, bo przy nich czują się bezpiecznie. Jedna dziewczyna będzie się uczyła całowania z lusterkiem, a drugiej pokaże to bardziej doświadczona koleżanka. I nie prowadzi to do rozwoju homoseksualnej orientacji. Wiele osób heteroseksualnych przyznaje, że w okresie nastoletnim miało tego typu epizody.

Gdy homoseksualny nastolatek decyduje się na coming out, komu zwykle się zwierza?

Badania** pokazują, że najpierw zwykle rozmawia z rówieśnikami, najbliższym przyjacielem czy przyjaciółką. Później jest mama i rodzeństwo, na końcu zwykle ojciec.

Boją się ojców, więc mówią im na końcu? W filmach poświęconych tematyce LGBT zwykle pojawiają się matki wspierające dzieci, ojcowie znacznie rzadziej...

Trudno jednoznacznie stwierdzić, z czego to wynika. Rozmawiałyśmy wcześniej o błędnym zrównywaniu orientacji seksualnej z pełnioną rolą płciową, czyli np. ujmowaniu męskości gejom.

Można przypuszczać, że ojcu, zwłaszcza takiemu, który sam ma wdrukowane surowe przekazy dotyczące męskości, może być trudno pogodzić się z informacją, że wychował "niemęskiego" syna. Podobnie gdy córka będzie wiązać się z kobietami zamiast z mężczyznami, ojciec też może mniej lub bardziej świadomie obwiniać za to siebie - mieć poczucie, że zawiódł jako "wzór" mężczyzny. Ale jest wiele budujących historii, w których ojcowie wspierają swoje homoseksualne dzieci, nawet jeśli ich samych spotyka za to wykluczenie. Znam historię ojca, którego znajomi w pracy zaczęli ignorować, gdy dowiedzieli się, że ma syna geja. Paradoksalnie zbliżyło to ojca do syna, bo doświadczył namiastki tego, z czym na co dzień musiało się zmagać jego dziecko.

Rodzice, którzy podejrzewają, że ich dziecko jest homoseksualne, bywają wyczuleni na różne sygnały: zastanawiają się, dlaczego syn czy córka nie chodzi na randki, a jak zaczyna chodzić, oddychają z ulgą.

To może być złudne. Homoseksualne nastolatki mogą umawiać się na randki z płcią przeciwną i nie wpłynie to na ich orientację, mogą się też nie umawiać wcale. Podobnie jest z heteroseksualnymi nastolatkami. Zamiast tracić czas na domysły, dużo lepszą strategią jest bycie przejrzystym, czyli pokazanie dziecku naszego pozytywnego stosunku do osób LGBT. Są ku temu rozmaite okazje: można odnieść się do obejrzanego filmu, artykułu w prasie, zasłyszanych wiadomości. Pokazać swoją akceptację, sprzeciwiać się zachowaniom dyskryminacyjnym.

Dzieci, które podejrzewają, że nie są heteroseksualne, są bardzo wyczulone na tego typu sygnały, z zachowania rodziców próbują wysondować ich potencjalną reakcję na wiadomość o swojej orientacji. Jeśli dziecko będzie czuło, że może przyjść i powiedzieć "słuchajcie, jestem lesbijką/gejem" i nie grozi mu za to odrzucenie, to przyjdzie i to powie.

Rodzicom pozostaje się z tym zmierzyć. A to nie jest łatwe.

Najpierw może pojawić się szok, nawet wtedy, gdy rodzice od dawna coś podejrzewali. Czym innym jest podejrzewać, a czym innym usłyszeć potwierdzenie swych domysłów od dziecka. Później często pojawia się poczucie straty: że może nie będzie tradycyjnej rodziny, wnuków. Wszystkiemu towarzyszy też lęk: czy moje dziecko z racji swojej orientacji nie będzie dyskryminowane? Czy nikt go nie skrzywdzi? Jak zareaguje dalsza rodzina? Czy my sami nie będziemy wytykani palcami?

Lękowi o dziecko i to, co będzie dalej, może towarzyszyć poczucie winy i pytanie: "Dlaczego? Gdzie popełniłam błąd?". Jeśli jednak rodzic nie zatrzyma się na tym etapie i zacznie poszukiwać wartościowych informacji, z czasem zaakceptuje fakty, a w idealnie szczęśliwym scenariuszu będzie dumny ze swojego dziecka: z tego, że wbrew przeciwnościom jest odważne, silne i chce być sobą.

Ale na przejście tych etapów potrzeba czasu, a dziecko oczekuje reakcji od rodzica teraz. Jak się zachować?

Powiedzieć prawdę. Jeśli czujemy się przytłoczeni tym, co usłyszeliśmy od dziecka, powiedzmy mu "słuchaj, potrzebuję czasu, by się z tym oswoić i uporządkować swoje emocje. Ale pamiętaj, że bez względu na wszystko kocham cię niezmiennie". Powiedzenie tego jest bardzo ważne - zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Aby nie doszło do ciszy, która będzie obezwładniająca dla wszystkich i może być ciosem dla relacji. Pamiętajmy, że dziecko, odkrywając swoją seksualność, przechodziło przez pewien proces. Miało też czas, by poukładać sobie pewne rzeczy, zanim zdecydowało się ujawnić przed rodziną.

Rodzic, dla którego informacja o orientacji seksualnej dziecka może być zaskoczeniem, dopiero tego czasu potrzebuje. Powinien jednak o tym powiedzieć, pokazać, że wyznanie dziecka jest dla niego ważne.

Orientacja seksualna u dzieci
Fot. Shutterstock

Niektórzy rodzice postanawiają jednak "naprawić" dziecko i posłać je na specjalną terapię.

Chodzi zapewne o tzw. terapie - bo nie powinno się nazywać tego typu praktyk terapią - konwersyjne, które obiecują zmianę orientacji z homoseksualnej na heteroseksualną. Ich zwolennicy lubią powoływać się nas badania Josepha Nicolosiego [amerykański psycholog, zwolennik terapii reparatywnej, która jego zdaniem pozwalała zmniejszyć niechciane uczucia homoseksualne - przyp. red.], które są nierzetelne i tak naprawdę niczego nie udowadniają.

Do zmiany orientacji podczas takiej "terapii" na pewno nie dochodzi. Jedyne, co może się wydarzyć, to czasowe powstrzymanie od realizacji swoich pragnień seksualnych, ale okupione ogromnym cierpieniem. Osoby, które przeszły przez konwersję, wychodzą z zerową samooceną, czują nienawiść do samych siebie, częściej wpadają w uzależnienia czy podejmują próby samobójcze. Żaden rodzic, któremu zależy na dobru jego dziecka, nie powinien posyłać go na tego typu "terapię".

Jak więc wspierać dziecko?

Najważniejsze, by czuło, że rodzice są po jego stronie, czyli np. jeśli w szerszym rodzinnym gronie wujek pozwala sobie na homofobiczne żarty, to rodzic szybko je ucina. Decyzja o tym, komu z rodziny czy znajomych powiedzieć o orientacji seksualnej dziecka, jest sprawą indywidualną i powinna być podjęta wspólnie z dzieckiem. Ono powie nam, czego od nas potrzebuje i oczekuje, ale musi czuć, że choć coś się zmieniło - to jedno pozostało niezmienne: nasza miłość do niego. 

Dane dot. wieku, w jakim osoby LGB orientują się, że są lesbijką, gejem lub osobą biseksualną opublikowano w "Tęczy pod lupą" bazując na statystykach opisanych w "Tęczowej książeczce" wydanej przez Krytykę Polityczną i są to: 4 proc. 3-5 lat, 4 proc. ponad 20 lat, 14 proc. 16-20 lat, 21 proc. 6-10 lat, 57 proc. 11-15 lat. Szacuje się, że w każdym społeczeństwie 5 proc. to osoby LGBT. W Polsce daje to ok. 2 mln.

** Savin-Williams, R.C. (1995). Lesbian, gay male, and bisexual adolescents. 

A.R. D'Augelli, Ch.J.Patterson (red.). Lesbian, gay, and bisexual identities pver the lifespan. Psychological perspectives. New York, Oxford: Oxford University Press.

Filmy i książki polecane przez psycholożkę rodzicom homoseksualnych dzieci:
- Publikacja KPH
- Materiały i działalność stowarzyszenia Akceptacja, ich książka "Rodzice, wyjdźcie z szafy!" z historiami rodziców jest do pobrania ze strony.
- "Wprowadzenie do psychologii LGB" red. Iniewicz, Mijas, Grabski. 2012, Continuo.
- Filmy do wspólnego oglądania: "Twój Simon"; "Tamte dni, tamte noce"; "Środek świata"; "Modlitwy za Bobiego"; serial "Sex Education" na Netflixie.

Natalia Flak - psycholożka, psychoterapeutka oraz trenerka biznesu. W pracy z klientami indywidualnymi oraz parami jej obszarem specjalizacji jest sfera seksualna. W ramach szkoleń dla biznesu prowadzi między innymi warsztaty z Diversity and Inclusion, m.in. poświęcone sytuacji osób LGBT+ w miejscu pracy.

Jowita Hakobert - absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarka, redaktorka. Pisze o zdrowiu i psychologii, współpracowała m.in. z "Samym Zdrowiem", "Vitą" i "BeActive". Uwielbia góry, orzechy i Leonarda Cohena (kolejność dowolna, a najlepiej wszystko naraz).