Antoni Cierplikowski ps. Antoine de Paris

Antoni Cierplikowski ps. Antoine de Paris (mat. prasowe)

wywiad gazeta.pl

"Papież lokówki", "Napoleon ondulacji". Jak Antoni Cierplikowski z Sieradza podbił świat

Antoni Cierplikowski nie jest w ogóle promowany przez polski świat mody. Próbowałam prześledzić publikacje dziennikarzy modowych oraz modowych blogerek, by zobaczyć, czy ktoś na przykład pojechał do Paryża, by się sfotografować przy rue Cambon 5, gdzie Antoine miał przez siedemdziesiąt lat swój salon. Niczego takiego nie znalazłam, choć pod adres związany z Coco Chanel idą się fotografować niemal wszyscy - mówi Marta Orzeszyna, autorka książki "Antoine de Paris".

To jest biografia niemożliwa.

Dlaczego?

Bo niemożliwym jest, by ktoś miał taki żywot.

Zdumienie nad tym człowiekiem i jego życiem towarzyszy mi niezmiennie od prawie dwudziestu lat, bo po raz pierwszy zetknęłam się z nim w 2001 roku, kiedy pracowałam w Paryżu jako przewodniczka wycieczek śladami Polaków. Szukałam wtedy ciągle nowych, interesujących postaci, żeby nie mówić tylko o Chopinie i Skłodowskiej-Curie, i udało mi się taką znaleźć dzięki mojej leciwej sąsiadce.

Kiedy dowiedziała się, że jestem Polką, powiedziała, że bardzo lubi Polaków, bo jej i jej mamy fryzjer był Polakiem - nazywał się Antoine. Okazało się, że mieszkałam dosłownie kilka kroków od rue Cambon 5, gdzie mieścił się jego słynny na cały świat salon, po którym nie został ślad. "Jak mogłaś o nim nie słyszeć?" - dziwiła się sąsiadka i opowiadała, że jego klientki blokowały swymi drogimi samochodami całą ulicę Cambon, a kiedy szedł na spacer ze swoim rosyjskim, farbowanym na niebiesko chartem, ludzie wychodzili na balkony, by oglądać to zjawisko.

I co ty wtedy na te opowieści?

Zawstydziłam się okropnie, że nic o nim nie wiedziałam, więc natychmiast zaczęłam go sprawdzać. Udałam się w pierwszej kolejności do zaprzyjaźnionego bukinisty, który specjalizował się w prasie lat międzywojennych, zwanych tam les années folles, czyli szalonymi latami, i poprosiłam go o odkładanie wszystkiego, co znajdzie o polskim fryzjerze. Kiedy wróciłam po jakimś czasie, dostałam od niego bardzo popularne pismo "Vu", na którego okładce był Antoine w przebraniu Léonarda, fryzjera Marii Antoniny, bo grał go w spektaklu o niej. Kupiłam też jego autobiografie, które ukazały się na Zachodzie: angielską, hiszpańską, francuską.

Antoni Cierplikowski (mat. prasowe)
Antoni Cierplikowski (mat. prasowe)

A polską?

Polskiej nie było, ale pamięć o nim tak kompletnie u nas nie zginęła. Ciekawy zbiór tekstów na jego temat ma choćby "Przekrój", w którym Antoine pojawiał się dość regularnie.

Wydaje mi się jednak, że w szerszej świadomości społecznej Antoine nie funkcjonuje. Sama piszesz, że "o Coco Chanel pamięta dziś cały świat, o nim prawie nikt". Jak to się stało?

To jest pytanie, na które próbuję już od dawna odpowiedzieć i popadam powoli w sieć teorii spiskowych. Już pierwsza wersja mojej książki, sprzed kilku lat, spotkała się z dziwną niechęcią, próbą ukrywania pewnych informacji.

We Francji Antoine gdzieś tam funkcjonuje, jego nazwisko krąży w świecie mody, ale, co ciekawe, bez skojarzeń z Polską, bez mówienia o tym, że był Polakiem bardzo związanym ze swoją ojczyzną i nazywał się Antoni Cierplikowski. Ktoś mi nawet ostatnio powiedział, że wymazano go z historii mody właśnie dlatego, że był Polakiem. I tu się zaczyna teoria spiskowa, że Polacy to są zawsze tacy pokrzywdzeni przez innych. Niemniej jest coś dziwnego w tym, że człowiek z takimi dokonaniami popada w zapomnienie, że jego dzieła sztuki, książki i meble znikają w tajemniczych okolicznościach. Tak naprawdę największa świadomość o istnieniu takiej postaci jak Antoine de Paris jest dzisiaj w Stanach Zjednoczonych, bo tam przetrwały stworzone przez niego marki kosmetyczne.

Załóżmy, na potrzeby naszej rozmowy, że Francuzi zawiązali spisek przeciwko wielkiemu kreatorowi, bo był Polakiem. Tylko jak w takim razie wytłumaczyć tę dość słabowitą pamięć o nim w Polsce?

Antoine jest u nas znany w wąskich kręgach i nie jest w ogóle, co zaskakuje, promowany przez polski świat mody. Próbowałam nawet prześledzić rozmaite publikacje dziennikarzy modowych oraz modowych blogerek, by zobaczyć, czy ktoś na przykład pojechał do Paryża, by się sfotografować przy rue Cambon 5, gdzie Antoine miał przez siedemdziesiąt lat swój salon. Niczego takiego nie znalazłam, choć pod adres związany z Coco Chanel idą się fotografować niemal wszyscy. Bardzo mnie smuci, że ten prawdziwy człowiek renesansu, wizjoner i mecenas sztuki jest w Polsce zapomniany.

Pytam więc ponownie, dlaczego?

Bo był gejem.

Uważam podobnie.

Coś tak czułam.

Tylko myślę, że nie o sam homoseksualizm chodzi, bo mamy przecież takich gejów, jak Waldorff czy Iwaszkiewicz, o których pamiętamy. Według mnie powodem kłopotów z polską pamięcią o naszym bohaterze jest jego "przegięcie". Przywołujesz w książce list Jana Smeterlina do Karola Szymanowskiego, w którym czytamy: "Czy ci opowiadałem, że Antoine (słynny fryzjer i jeszcze słynniejsza ciota) mieszka w tym hotelu?". Krótko mówiąc, Antoine de Paris był i jest dla wielu po prostu "przegiętą ciotą".

Zgoda, tylko co w tym złego? Dlaczego to jego "przegięcie", ekstrawagancja i kampowy sposób bycia miałyby komuś przeszkadzać?

Kiedy po dziesięciu latach wróciłam z Francji do Polski, byłam, muszę ci powiedzieć, nieco zszokowana tym, że są ludzie oczekujący przemilczania pewnych spraw z biografii Antoine'a. Myślałam, że czasy wygumkowywania jego homoseksualizmu i stylu życia bezpowrotnie minęły, a tu taka niespodzianka. I dodam od razu, że nie opisałam jego wszystkich przygód, bo uznałam, że nie będę tego robić, jeśli miałoby to dotknąć osoby żyjące lub ich rodziny. Włączyłam tylko te świadectwa, które były wcześniej publikowane, więc są znane. Nie uchroniło mnie to jednak przed przejechaniem przez walec, kiedy w 2015 roku wyszła pierwsza wersja książki.

Cierplikowski w szklanym łóżku (mat. prasowe)
Cierplikowski w szklanym łóżku (mat. prasowe)

Kto tym walcem kierował?

Przede wszystkim osoby z rodzinnego miasta Antoine'a. Z Sieradza.

Bo trudniej się chwalić "słynnym fryzjerem i jeszcze słynniejszą ciotą"?

Mniej więcej. Ale też, żeby oddać sprawiedliwość, muszę zaznaczyć, że w Sieradzu stanął pomnik Antoine'a i odbywa się co roku inspirowany jego postacią Open Hair, festiwal fryzjerstwa. Nie można więc powiedzieć, że Sieradz nic w sprawie jego upamiętnienia nie zrobił, ale nie da się ukryć, że moją pełną biografią mistrza weszłam Sieradzowi w szkodę, bo lepiej nie mówić o wszystkim.

Klasyczna dulszczyzna.

Niestety. Oskarżano mnie w Sieradzu o szkalowanie Antoine'a, o kłamstwa, o to, że zrobiłam to dla pieniędzy, że się nie znam. To była niekończąca się litania oskarżeń.

Czy Antek Cierplikowski wyjechał z Sieradza, bo był "inny"?

Bez wątpienia. W małych społecznościach odmienność zawsze przeszkadza, bez względu na charakter tej odmienności.

Mówił potem, że nie doceniono w Polsce jego talentu.

To jest historia naciągana, bo kto miał docenić talent nastoletniego chłopaka z Sieradza terminującego w zakładzie fryzjerskim w Łodzi? Bądźmy poważni. Ta opowieść powtarza się w kilku książkach o nim i pisanych pod jego dyktando. Ale też nie nazwałabym Antoine'a kłamcą. On raczej koloryzował swoje życie, a kolejne biografie miały po prostu podkreślać jego wielki talent i dokonania oraz drogę "od pucybuta do milionera".

Antoni wyjeżdża z Łodzi do Paryża. Jedyny słuszny kierunek?

W tamtych czasach na pewno. Paryż przełomu XIX i XX wieku to stolica świata, epicentrum la belle époque. Są tam wszyscy, od Picassa do Chanel. I trafia tam także biedny polski chłopak z rosyjskiego zaboru.

Który dostaje niewdzięczną robotę perukarza, by niebawem, w wyniku rozmaitych szczęśliwych okoliczności i dzięki wielkiemu talentowi, stać się Antoine'em de Paris.

Szybko wchodzi w środowisko aktorek, kobiet świata wodewilów i kabaretów, a to one, a nie arystokratki, roznoszą po Paryżu wszelkie nowe trendy. To one są widoczne, one bywają. Dzięki nim Antoine poznaje Sarah Bernhardt, Matę Hari czy Isadorę Duncan, a po nich kolejne, coraz większe nazwiska.

Jednej z dam, która zapodziała tuż przed balem kapelusz, robi naprędce fryzurę w kształcie kapelusza, co okazuje się być hitem wieczoru.

On miał ciągle genialne pomysły i, co ważne, absolutne przekonanie o swojej nieomylności. Kiedy któraś z pań mówiła mu, jak ma ją uczesać, odpowiadał: "A czy powiedziałaby pani Picassowi jak ma malować?". Potem już żadna kobieta nie śmiała mu niczego sugerować, nie mówiąc o domaganiu się czegokolwiek. Antoine nie bał się przy tym prowokować, był stanowczy i wiedział dokładnie, co robi. Był najprawdziwszym artystą.

Cierplikowski czesał m.in. Josephine Baker (z lewej) (mat. prasowe)
Cierplikowski czesał m.in. Josephine Baker (z lewej) (mat. prasowe)

I dyktatorem.

Jednym z pierwszych dyktatorów mody, mającym absolutną władzę nie tylko nad swoimi klientkami, ale nad całym paryskim światem mody. Wielcy krawcy dostawali szału, że jakiś Polak mówi im, jak mają szyć, by ich ubrania pasowały do jego fryzur. Myślę, że to właśnie było zarzewiem konfliktu Antoine'a z Coco Chanel. Każde z nich chciało sprawować rządy absolutne.

Pisano o nim "cesarz fryzur", "król fryzjerów", "Szopen fryzjerstwa", "Kopernik fryzjerstwa" "papież lokówki" i - moje ulubione - "Napoleon ondulacji". Prasa prześcigała się w kolejnych określeniach mających oddać jego pozycję i siłę.

Moja kwerenda obejmuje około dwudziestu tysięcy plików, które zebrałam w komputerze, śledząc losy Antoine'a. Mam teksty o nim z całego świata - od Stanów Zjednoczonych do Nowej Zelandii, od Chin do Izraela. Nie było na świecie takiej modnej kobiety, która nie wiedziała, kim jest Antoine.

Już nawet nie potrzebował przydomku "de Paris".

To prawda. Funkcjonował po prostu jako Antoine. Kropka. Wszyscy wiedzieli, o kogo chodzi. Czytałam francuską książkę, w której autor analizuje marki powstałe od imion ich twórców. Antoine jest jednym z jej pierwszych bohaterów.

Jego imperium obejmowało dziesiątki salonów na całym świecie, szkołę piękności, czasopismo, fabrykę kosmetyków, ale nie on tym wszystkim zarządzał. Biznes prowadziła żelazną ręką jego żona Marie-Berthe.

Absolutnie niezwykła kobieta, bardzo skrzywdzona na starość przez zarzuty, że go zdradzała, że oszukiwała. Tymczasem zanim małżonkowie postanowili żyć w separacji i podzielić ogromny majątek, Antoine wypowiadał się o żonie w samych superlatywach. Mówił, że bez niej nic nie byłoby możliwe, co jest prawdą. Antoine był wizjonerem, ale do prowadzenia rozległych biznesów się nie nadawał. Robiła to znakomicie jego żona. I to nie tylko w czasach pokoju, ale i wojny. To właśnie Marie-Berthe przeprowadziła ich firmę nietkniętą przez drugą wojnę światową, co było doprawdy niezwykłym osiągnięciem.

Dodajmy, że zrobiła to zupełnie sama, bo Antoine w tym czasie prowadził szalone gejowskie życie na nowojorskiej Fire Island.

Tym bardziej należy się jej wielkie uznanie. Marie-Berthe prowadziła firmę, negocjowała kontrakty, była zawsze forpocztą - kiedy wszystko dopięła na ostatni guzik, wtedy w świetle jupiterów wkraczał on. Ona była zawsze w cieniu. Mamy bardzo mało ich wspólnych zdjęć.

Wiedziała, że jest gejem?

Oczywiście.

Kochała go?

Kochała go bardzo i akceptowała takim, jakim był.

Była szczęśliwa?

Myślę, że tak, bo przecież to życie było jej wyborem. Gdyby chciała, mogła się z nim rozwieść, zabrać połowę ogromnego majątku i żyć jak królowa. Nigdy jednak tego nie zrobiła. Dlatego tym bardziej boli to, jak po rozstaniu mówił o niej Antoine. Ja go, nie ma co ukrywać, uwielbiam. Naprawdę. Ale to, jak potraktował żonę, bardzo mi się nie podoba.

Piszesz, że Antoine tworzy nowoczesne fryzjerstwo. Co to znaczy?

On stworzył salon fryzjerski w takiej formie, w jakiej znamy go do dzisiaj. Wcześniej w salonach wyrabiało się peruki i upinało kobietom włosy, zwykle brudne i przetłuszczone, bo włosów się nie myło, tylko szczotkowało i pudrowało. Tymczasem Antoine zmusza kobiety do mycia włosów, używania produktów pielęgnacyjnych, które sam wymyśla i sprzedaje oraz - to był szok - ścina kobietom włosy!

Oburzali się na to mężowie i sromotnie potępiał Kościół.

Bo długie, przykryte kapeluszem włosy oznaczały kobiecość, więc ich dotykanie było wówczas aktem seksualnym. W tym sensie myślę, że gejostwo bardzo pomogło Antoine'owi w karierze i wielkiej rewolucji obyczajowej, bo heteroseksualnemu mężczyźnie mężowie nie pozwoliliby dotykać włosów swoich żon.

To była prawdziwa rewolucja.

I to jaka. Antoine usuwa z salonu dywany, wprowadza bar z kawą i koktajlami, potem kosmetyczkę, by panie mogły być obsłużone kompleksowo. To w jego salonie pojawiają się pierwsze suszarki elektryczne, produkty do pielęgnacji włosów, sztuczne rzęsy, które robi z męskich włosów, bo te są sztywniejsze. To on tworzy pierwszy samoopalacz, a potem produkty do ochrony przed działaniem promieni słonecznych.

Także on pierwszy maluje sobie paznokcie w różnych kolorach.

Piszą o tym wtedy wszystkie gazety, włącznie z polskimi, gdzie można było przeczytać, że we Francji za sprawą Antoine'a, naszego rodaka, pojawiła się szokująca moda na każdy paznokieć w innym kolorze. "Czy nasze rozsądne czytelniczki ulegną temu szaleństwu?" - pytała prasa.

Może ktoś pomyśleć, że te fryzjerskie nowinki Antoine'a to jakieś śmiesznostki, tymczasem należy je, wydaje mi się, rozpatrywać w kategoriach kobiecej emancypacji.

Nie mam żadnych wątpliwości, że Antoine de Paris powinien być uwzględniony w feministycznym dyskursie. On mocno wierzył w to, że kobiety powinny pracować, realizować życiowe pasje i wyzwalać się z mieszczańskich ograniczeń. Uważał, że kobiety powinny mieć wygodne fryzury i wygodne stroje, powinny jeździć samochodami i uprawiać sporty. Kochał kobiety, podziwiał, uwielbiał patrzeć, jak rozkwitają, i uważał, że powinny robić, co chcą, bez pytania kogokolwiek o pozwolenie.

Był też, tak sobie myślę, figurą emancypacyjną w kontekście LGBT.

Jego rola w tych sprawach jest odnotowana w literaturze amerykańskiej. To przecież Antoine tworzy, co opisuję w książce, pierwszą wspólnotę gejowską na nowojorskiej Fire Island, która do dzisiaj dla gejów jest miejscem szczególnym. Co ciekawe, on nigdy nie mówił o sobie, ani nie pisał, że jest gejem, ale był nim całym sobą w najodważniejszy sposób, jaki można sobie było wyobrazić w tamtych czasach.

Książka Marty Orzeszyny ukazała się nakładem Wydawnictwa Rebis (mat. prasowe)
Książka Marty Orzeszyny ukazała się nakładem Wydawnictwa Rebis (mat. prasowe)

A ja sobie wyobrażam, że serial o nim wyprodukowany przez Netlixa albo HBO byłby totalnym hitem.

Z pewnością, ale bardzo bym chciała, by uwzględniono w nim znaczący polski pierwiastek, bo Antoine, mimo oszałamiającej światowej kariery, zawsze podkreślał, że jest Polakiem.

I zawsze wspierał Polskę i Polaków.

To prawda, robił to przez całe życie. Pomagał wszystkim: od wielbionego przez siebie Xawerego Dunikowskiego, którego nazywał polskim Rodinem, do wojennych kombatantów. Co więcej, był w tej kwestii zawsze dyskretny, nigdy się nie chwalił. Wszelkie dowody na jego pomoc znajdują się w dokumentach organizacji i instytucji, którym pomagał, i to w rozmaity sposób.

Zaraz po wojnie przekazał dziesięć tysięcy franków na odbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie, Muzeum Narodowemu i Królikarni podarował rzeźby Dunikowskiego i obrazy Olgi Boznańskiej, a Muzeum Teatralnemu - kolekcję swoich legendarnych peruk i kostiumów. Nawiasem mówiąc, wyjątkowe pamiątki związane z Antoine'em można obejrzeć na właśnie otwartej wystawie "Antoine. Oddany pięknu" w Muzeum Teatralnym przy Operze Narodowej w Warszawie. Są to zbiory z kolekcji muzeum, mojej, Adama Krupińskiego i Alaina Bernarda, kolekcjonera z Paryża.

Na stare lata król świata wrócił do rodzinnego Sieradza. Dlaczego?

To pytanie nurtuje do dzisiaj wszystkich. Oficjalna wersja jest taka, że wrócił, bo kochał Sieradz miłością największą. Jednak ona mnie nie przekonuje. Myślę, że Antek Cierplikowski mógł wrócić do Sieradza jako wielki Antoine de Paris z charakterystycznej dla niego przekory, na zasadzie: nie chcieliście mnie takiego, jakim byłem, to teraz macie!

***

Grupa Stonewall i Dom Wydawniczy Rebis zapraszają 1 października o godz. 19.00 do klubokawiarni LOKUM przy ul. Półwiejskiej 28 w Poznaniu na spotkanie autorskie z Martą Orzeszyną, autorką książki "Antoine de Paris", które poprowadzi Mike Urbaniak.

Marta Orzeszyna. Urodzona w Namysłowie znawczyni literatury i kultury francuskiej, studiowała filologię francuską. Przez dziesięć lat mieszkała w Paryżu. Jest współautorką książki "Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach belle époque" oraz autorką powieści obyczajowej "Gra o miłość". Obecnie mieszka w rodzinnym mieście z mężem i trzema synami.

Mike Urbaniak jest dziennikarzem kulturalnym "Wysokich Obcasów", weekendowego magazynu Gazeta.pl i felietonistą magazynu "Vogue".  

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (97)
Zaloguj się
  • comentarista

    Oceniono 39 razy 27

    Jestem zdziwiony, że wg autorki Cierplikowski jest zapomniany. Ja już słyszałem o nim jako dziecko, w polskiej telewizji. W jakimś programie mówiono, że przed wojną w Paryżu żył ekscentryczny fryzjer z Polski, który w latach 20 wylansował modę na chłopczycę, ścinając kobietom włosy na krótko. Że był to najsłyniejszy fryzjer świata i że w rodzinnym Sieradzu ma swój pomnik. Tym bardziej dziwi mnie, że pisarka, znawczyni francuskiej kultury, 10 lat mieszkająca w Paryżu, przyznaje się do początkowej niewiedzy o Cierplikowskim. Myślę, że on nie był zapomniany, wymazany z powodu gejostwa. To współczesna popkultura o nim nie pamięta, bo tworzą ją ignoranci i ćwierćinteligenci. Codzienna dawka prostackich, niegramatycznych tekstów w gaazeta.pI najlepszym przykładem. Kto ma pamiętać o Antonim Cierplikowskim, skoro trzeba pisać o "swetrach w stylu Ani Wendzikoskiej" i "zmysłowej sesji Julii Wieniawy"?

  • tictoc

    Oceniono 24 razy 18

    A dlaczego nikt nie napisze ksiazki o slynnym geju z zoliborza ?
    W sensie takiej prawdziwej.

  • lelontm2

    Oceniono 18 razy 18

    Myślę, że powody dla których Antoine został w Polsce zapomniany są inne niż to, że był gejem. Bo dlaczego nie wspominają o nim środowiska modowe, artystyczne, w których nikt się specjalnie z homoseksualizmem nie kryje? Czy te środowiska są homofobiczne? Raczej nie. Po prostu czas gdy działał Antoine to czas przed wojną i komuna, a on był człowiekiem z innego świata, lepszego, bogatszego. Za komuny nie zajmowano się życiem elit.

  • sylwulek

    Oceniono 16 razy 16

    Nigdy nie zrozumiem pewnych osób, ich komentarzy i mentalności. Pani Marta poświeciła kilkanaście lat swojego życia na zbieranie, często cieżko dostępnych informacji, podjęła tym samym starania aby przywrócić nazwisku Antoine zasłużoną rangę w świecie mody. Nawet jeśli pojedyncze jednostki o nim pamiętają to ma się to nijak do popularności jaką cieszy się po dziś dzień Chanel, choć swojego czasu popularność Antoina być może wyprzedzała Coco. Myślę, że warto wpierw sięgnąć po książkę i dowiedzieć się czegoś więcej, zamiast zrzędzić i krytykować wszystko. Taki to naród jesteśmy, że nie potrafimy doceniać siebie nawzajem.

  • white_lake

    Oceniono 17 razy 15

    WOW, nazwisko znałam z Przekroju, wiedziałam, że był znany, kariera światowa, ale nie że aż TAK!
    naprawdę przegość! i to z Sieradza ;)
    kto wie, ile takich osobowości marnuje się na polskiej prowincji?

  • shtalman

    Oceniono 17 razy 15

    Może nasz słynny perukarz z Radomia aka Caryca tam wyjedzie i się spełni?

  • carlitos35

    Oceniono 14 razy 14

    Od dziecka, to znaczy od bardzo dawna o Antoine słyszałem. W domu. Do dziś mam przedwojenną książkę mojej Mamy "Zdrowie i uroda kobiety", 1938, gdzie jest sporo uwag o nim oraz fotografie jego kreacji fryzjerskich. Jak zwykle, wiedza wynika i z czasu i środowiska w którym przyszło nam wzrastać. No i z własnej chęci i wrażliwości.

  • ochujek

    Oceniono 14 razy 14

    Suski, bierz przykład a nie babraj się w polityce.

  • helwiusz

    Oceniono 25 razy 11

    Próżne Pani wysiłki, Pani Autorko, nie znajdzie Pani dziś licznych czytelników. Antoine Cierplikowski mógł budzić fascynację w latach siedemdziesiątych, kiedy to Francja i Paryż były jeszcze postrzegane jako kwintesencja szyku i wielkiego świata. Pamiętam te czasy i pamiętam artykuły o tym mistrzu "kuafiury" na plotkarskich stronicach polskich gazet (plotkarskiej prasy par excellence za komuny nie było, ale plotkarskie szpalty jak najbardziej). Jego gustami erotycznymi autorzy tych artykułów oczywiście się nie zajmowali, wtedy publicznie takich spraw się nie wałkowało. Ale o elitarnym charakterze klienteli mistrza Antoine'a pisano dużo i z upodobaniem. Dzisiaj gejostwo jest á la mode (to jest - na topie, chciałem powiedzieć ;), ale francuszczyzna już nie. Dziś w salonach piękności nie robią makijażu - robią make-up; w sklepach z owocami morza nie sprzedają anchois - sprzedają "anchovy", itd itd. To se nevrati, jak powiadają u nas w Paryżu na wsi :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX