Karolina Przewrocka-Aderet

Karolina Przewrocka-Aderet (fot. Marianna Sowińska)

wywiad gazeta.pl

Karolina Przewrocka-Aderet: Niedługo jedynymi Polanim będą polskie żony izraelskich mężów - takie jak ja

Kiedy na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku kształtuje się państwo izraelskie, świetnie wykształceni polscy Żydzi zajmują w nim najwyższe pozycje. Wpływ polskich Żydów jest tak duży, że późniejsze grupy imigrantów, szczególnie z krajów arabskich, czują się przez nich dyskryminowane. Wiedzą, że nie mają szans na ich zarobki, pozycję i wykształcenie - mówi Karolina Przewrocka-Aderet, autorka książki "Polanim. Z Polski do Izraela".

Kim jest Michałek, któremu dedykujesz książkę? 
 
To jest nasz syn, mój i Ofera. Urodził się w lutym tego roku, gdy Polską wstrząsały słowa ministra Israela Katza o tym, że Polacy wysysają antysemityzm z mlekiem matki. Śmialiśmy się, że nasze życie napisało najlepszy komentarz do tej sytuacji. 
 
A kim jest Ofer? 
 
To mój mąż i izraelski dziennikarz. Poznaliśmy się w Warszawie na otwarciu Muzeum POLIN.  
 
Ty nie jesteś Żydówką, prawda? 
 
Nie, jestem Polką, katoliczką. 
 
Kim w tej konstelacji jest wasz syn? 
 
I Polakiem, i Izraelczykiem. A dlaczego właściwie pytasz? 
 
Pytam w kontekście twojej książki "Polanim". 
 
Michałek przyszedł na świat razem z książką. Dosłownie, bo ostatnie prace redakcyjne przebiegały tuż po jego narodzeniu i symbolicznie, bo książkę napisałam z potrzeby szukania wspólnych mianowników między Polakami i Izraelczykami. Potrzeby początkowo bardzo naiwnej. 
 
Naiwnej? 
 
Tak, bo myślałam, że to będzie historia miłości polsko-żydowskiej. Trudnej, ale jednak. Miałam wielką nadzieję, że uda mi się dołożyć cegiełkę do pojednania. 

Tel Awiw (fot. Shutterstock)
Tel Awiw (fot. Shutterstock)

Nie ty jedna. 
 
Szybko zdałam sobie jednak sprawę, że to jest szalenie trudne. A prawdziwy kryzys przeszłam podczas awantury o nowelizację ustawy o IPN, która mocno poturbowała nasze wzajemne stosunki i zmusiła mnie do ostatecznej weryfikacji moich marzeń.  
 
Dzisiaj nie jesteś już naiwna? 
 
Pozbyłam się wielu złudzeń i nie podchodzę już do spraw tak emocjonalnie. Umiem o tym wszystkim rozmawiać, także sama ze sobą. Nie upiększam świata. Nadal chcę i umiem mówić o miłości, ale też o złości, wściekłości i pretensjach. Uważam, że to jest w gruncie rzeczy bardzo zdrowe. Nie niszczy, wręcz przeciwnie - pomaga w budowaniu trwałych relacji. Jak w małżeństwie. 
 
Mieszkasz w Izraelu od kilku lat, piszesz o nim. Nie wiedziałaś, że wchodzisz na pole minowe? 
 
Pierwsze artykuły z Izraelem w tle pisywałam do "Przekroju" w 2012 roku, a w moim kręgu znajomych temat spotykał się raczej z życzliwym zainteresowaniem, w najgorszym przypadku - z obojętnością. Poza tym przez wiele lat stosunki polsko-izraelskie szły w naprawdę dobrą stronę. Dopiero kilka lat temu wszystko zaczęło się psuć. W publicznym dyskursie miejsce życzliwości i prób wzajemnego zrozumienia zajęły ignorancja i rozdrapywanie ran na użytek bieżących politycznych potrzeb. W Izraelu to ogromnie nas boli za każdym razem: i mieszkających tam Polaków, i polskich Żydów, zwłaszcza tych latami pracujących nad dobrymi relacjami polsko-izraelskimi. Każda taka sytuacja rozgrzewa też dyskusje z moim mężem. 
 
Ofer mógłby być bohaterem książki? 
 
Mógłby, bo jego dziadkowie wyemigrowali przed wojną właśnie z Polski. Niestety, z przykrymi doświadczeniami i żalem.  
 
Wrócili do niej kiedyś? 
 
Nie, odmawiali też, gdy w rodzinie proponowano im taki wyjazd. Byli zadowoleni z życia w Izraelu i nie chcieli patrzeć w przeszłość. W latach osiemdziesiątych do Polski pojechała ich córka, mama Ofera. Kiedy przywiozła zdjęcia, rodzice oglądali je ze łzami w oczach. I wtedy okazało się, że jakieś ciepłe uczucia do kraju pochodzenia, mimo żalu, jednak zostały.  

fot. Karolina Przewrocka-Aderet; Latem 1934 roku wyrusza z Warszawy
fot. Karolina Przewrocka-Aderet; Latem 1934 roku wyrusza z Warszawy "alija rowerowa". Fotografia z archiwum rodzinnego Miri Itay

Twoja teściowa pozostała matką-Polką? 
 
Nie ona jedna. Znana dobrze w Izraelu figura matki-Polki to niewyczerpane źródło żartów, bo tylko ludzie wychowani w rodzinach polskich Żydów słyszeli w upalnym Izraelu, żeby nie wychodzić na dwór z mokrą głową, bo się przeziębią.  
 
Jaka jest różnica między matką-Polką a terrorystą? 
 
Z terrorystą można negocjować! 
 
Wiesz, niesamowite jest to, ile mnie z moją teściową łączy, jak znakomicie się rozumiemy i dogadujemy, dlatego że obie pochodzimy przecież z polskich rodzin. To między innymi kontakt z nią, wyłapywanie tych drobnych wspólnych wątków zakorzenionych w łączącej nas kulturze motywowały mnie do pisania. Ale też ten kontakt pomagał mi trzeźwo spoglądać na wiele tematów, bo - jak już wspomniałam - ja wszędzie szukam tylko miłości.  
 
To się czuje podczas lektury. 
 
Myślisz, że to źle? 
 
Nie, bo nie mylisz miłości z pudrowaniem. 
 
Ulżyło mi. 
 
Izrael i jego powiązania z Polską stanowią bezkresny ocean tematów. Pomagało ci to czy przeszkadzało przy pisaniu książki? 
 
Oczywiście, bardzo komfortowo jest móc przebierać w tematach. Lecz tu też, na etapie ich segregowania, pojawiły się problemy, bo zdałam sobie sprawę, że przyjęłam bardzo szeroką perspektywę czasową.  
 
Zaczynasz od narodzin syjonizmu w drugiej połowie XIX wieku, a kończysz na czasach współczesnych.  
 
Szybko zrozumiałam, że po pewnych tematach będę zmuszona się prześlizgnąć, a niektórych w ogóle nie zmieszczę. Musiałam się z tym pogodzić i przyjąć, że książka będzie tylko przyczynkiem do kolejnych reporterskich badań, i że tego tematu się nie wyczerpie. 
 
Oczami wyobraźni widzę też tych wszystkich polskich Żydów, którzy przyjdą na spotkanie o książce w Izraelu, i od razu wyliczą, czego w niej nie ma. I będą mieli rację, bo każdy z nich ma inne doświadczenia i swoją prawdę o polskim Izraelu. Ktoś został uratowany przez Polaków w czasie wojny, ktoś inny - wydany. Emigracja, zwana aliją, z czasów gomułkowskich, będzie dobrze wspominała Polskę, emigracja marcowa - niedobrze. I tak dalej. 
 
Potykałaś się, pisząc? 
 
Izrael w ogóle jest krajem, który na każdym kroku kwestionuje to, co już o nim wiesz. Wydaje ci się, że jesteś specjalistą w jakimś temacie, a potem nagle wydarza się coś, co weryfikuje twoją opinię i uczy cię pokory. 
 
Tak, ciągle się o coś potykałam, tym bardziej że to jest mój książkowy debiut. Pisałam trochę po omacku. Cały czas też dużo myślałam o czytelnikach, bo chcę z tą książką wyjść do tych, którzy nie znają dobrze tematu relacji polsko-żydowskich, polskich wątków w Izraelu, może też posługują się stereotypami. To do nich głównie kierowałam opowieści o historii Izraela, syjonizmu, emigracji, bo bez tego trudno byłoby mi opowiadać historie moich bohaterów.  

Polscy Żydzi zakładali w Palestynie kibuce. Ci z Będzina - Tirat Cwi. Powstała w nim synagoga, która według legendy miała nawiązywać bryłą do tej będzińskiej. Na zdjęciu - Israela Caspi, córka architekta synagogi i jedna z bohaterek
Polscy Żydzi zakładali w Palestynie kibuce. Ci z Będzina - Tirat Cwi. Powstała w nim synagoga, która według legendy miała nawiązywać bryłą do tej będzińskiej. Na zdjęciu - Israela Caspi, córka architekta synagogi i jedna z bohaterek "Polanim"

Kim są Polanim
 
Najogólniej rzecz biorąc, są to polscy Żydzi w Izraelu, ale samo hebrajskie słowo Polanim znaczy po prostu Polacy. Taki paradoks, że Żydzi, którzy przyjeżdżają do Izraela z całego świata, żeby się integrować w jeden naród, nazywają się tam od krajów swojego pochodzenia. 
 
Nierozerwalny związek. 
 
I bardzo emocjonalny. Wielu imigrantów zaangażowanych jest w sprawy kraju swojego pochodzenia, śledzi, co się dzieje w polityce i kulturze. Każdy też ma swoją definicję Polanim. Jedni powiedzą o sobie, że są Żydami z Polski, drudzy, że są Żydami polskimi, trzeci, że są Polakami i Żydami, czwarci, że są Żydami, którzy urodzili się w Polsce albo Polakami żydowskiego pochodzenia. Kombinacje nie mają końca. 
 
Przyjeżdżający do Palestyny/ziemi Izraela Polanim mają wielki wkład w budowę nowego państwa i wielu z nich mu przewodzi. Powstało w związku z tym sporo legend, jak choćby ta o obradującym po polsku pierwszym Knesecie, izraelskim parlamencie. Jaki wpływ na Izrael mieli polscy Żydzi? 
 
Różny na różnych etapach historii. Kiedy na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku kształtuje się państwo izraelskie, ten wpływ jest ogromny. Świetnie wykształceni polscy Żydzi zajmują najwyższe pozycje w państwie, kształtują gospodarkę, życie kulturalne, społeczne i politykę. Nawiasem mówiąc, prawica izraelska zbudowana jest przez polskich Żydów i nawet rodzina premiera Netanjahu ma polskie korzenie. Wpływ polskich Żydów jest tak duży, że późniejsze grupy imigrantów, szczególnie z krajów arabskich, czują się przez nich dyskryminowane. Wiedzą, że nie mają szans na ich zarobki, pozycję i wykształcenie.  
 
Ale Polanim przywieźli ze sobą nie tylko wiedzę czy zaangażowanie, lecz także bardzo konkretne wychowanie, doświadczenie polskich szkół, maniery, obyczaje, sposób ubierania się czy literaturę. 
 
Niemal wszyscy bohaterowie twojej książki recytują inwokację z "Pana Tadeusza". 
 
I to jaką piękną polszczyzną! Absolutnie niezwykła, żeby nie powiedzieć zawstydzająca, jest dla mnie ich znajomość literatury polskiej, z której często przy okazji rozmów byłam przepytywana.  
 
Ojczyzna-polszczyzna. 
 
To jest naprawdę wzruszające, kiedy wchodzisz do izraelskiego mieszkania i widzisz potężną bibliotekę złożoną z polskich książek. Dlatego tak bolesne są historie, o czym piszę w "Polanim", księgozbiorów, które wyrzucane są na ulicę, kiedy umiera ich właściciel, bo nie ma co z nimi zrobić. Kto ma je dzisiaj czytać? Młodsze pokolenia nie mówią po polsku. Uczą się angielskiego. 

Ogłoszenie niepodległości Izraela w 1948 roku (fot. Wikimedia Commons / domena publiczna)
Ogłoszenie niepodległości Izraela w 1948 roku (fot. Wikimedia Commons / domena publiczna)

Jest znacznie przydatniejszy od polskiego. 
 
W przeciwieństwie do paszportu. Kolejka po polskie paszporty jest długa, choć większość z aplikujących po polsku nie mówi, a pewna część ani w Polsce nie była, ani nie zamierza być. Choć są wyjątki.  
 
Jak zostałaś przyjęta przez Izraelczyków? 
 
Nigdy się nie spotkałam z żadną negatywną reakcją na to, skąd pochodzę. Wręcz przeciwnie. Zawsze są to reakcje pozytywne, często zabawne. Kiedyś, rozmawiając z mamą przez telefon, weszłam do kwiaciarni i dostałam w prezencie bukiet, usłyszawszy wcześniej od kwiaciarki, że wychowała się z Polanim i ma do nich wielki sentyment.  
 
Ja w Izraelu na pytanie, skąd jestem, zawsze mówię, że z Berlina. To mi oszczędza niepotrzebnych rozmów związanych z Polską.  
 
Nie uważasz, że to jest paradoksalne? 
 
Nie da się ukryć.
 
Kiedy studiowałam w Berlinie, poznałam Izraelkę, która mi powiedziała, że w Polsce nigdy nie była i nie zamierza, a polski paszport ma tylko po to, żeby móc studiować i mieszkać w Unii Europejskiej. Warszawa się jej źle kojarzyła, z wojną, a Berlin nie.  
 
To także siła stereotypów.  
 
Do Polanim stereotypy przyczepiały się dość łatwo: i pozytywne, i negatywne. Tak jest zresztą do dzisiaj. Młodych Izraelczyków szczególnie śmieszą staroświeckie ich zdaniem maniery i całowanie kobiet w rękę, a popularne powiedzenie "nie bądź Polką" oznacza krygowanie się, niemówienie szczerze tego, co się myśli. 
 
Inna sprawa to wizerunek Polski, który częściowo związany jest oczywiście z tym, co na bieżąco się dzieje w polityce. 
 
I nie ma na to rady? 
 
Jest niekończąca się praca u podstaw, cierpliwa i niezależna od burz. Mam tu na myśli liczne organizacje i polskie ziomkostwa zrzeszające ludzi, którym na Polsce bardzo zależy. Od wielu lat działa w Tel Awiwie Instytut Polski, który wykonuje wielką pracę na rzecz popularyzacji naszej kultury, i to z bardzo dobrym skutkiem. Dobrą robotę wykonują też, jak się okazało, tanie linie lotnicze, które uruchomiły połączenia do Tel Awiwu z niemal wszystkich większych polskich miast. 
 
Ryanair i WizzAir zmieniają stosunki polsko-żydowskie? 
 
To się naprawdę dzieje! 
 
Polacy siedzą na telawiwskich plażach, a Izraelczycy buszują po polskich centrach handlowych. 
 
Mniej więcej. Jakiś czas temu oglądaliśmy z Oferem telewizyjny reportaż o Izraelczykach w Polsce. Dziennikarz złapał izraelską parę w centrum handlowym i był wyraźnie niezadowolony, kiedy się dowiedział, że państwo zamiast zwiedzać pozostałości po warszawskim getcie zajmowali się zakupami.  "Wiemy, że tu była Zagłada, ale staramy się mieć dobry weekend. Po zakupach idziemy do kasyna" - mówili.   

W latach 20. w Tel Awiwie rozpoczęła działalność pierwsza fabryka skarpetek i swetrów, założona przez sześcioro łódzkich fabrykantów, którzy nazywali ją Lodzija. Fotografia z archiwum rodzinnego Sary Guter-Davidson.
W latach 20. w Tel Awiwie rozpoczęła działalność pierwsza fabryka skarpetek i swetrów, założona przez sześcioro łódzkich fabrykantów, którzy nazywali ją Lodzija. Fotografia z archiwum rodzinnego Sary Guter-Davidson.

Napisałaś książkę o gatunku zagrożonym wyginięciem? 
 
Taki trochę jest jej cel. Chciałam zachować, ile się jeszcze da, bo niedługo jedynymi Polanim będą polskie żony izraelskich mężów - takie jak ja.  
 
"Polanim" to historia wielkiego sukcesu, ale też dramatów - trudności z asymilacją, trauma przeszłości, rozdzielone rodziny, stracone przyjaźnie, wieczna tęsknota. Umiałabyś wyważyć te radości i smutki? 
 
Nawet niewątpliwe sukcesy, jakie odnieśli w Izraelu polscy Żydzi, były często okupione porażkami. Bo możesz być wybitnym profesorem, ale jak trafiasz do kraju z innym systemem, kulturą, językiem, którego nie znasz, musisz na przykład na początku chwycić za miotłę, a często nigdy nie osiągniesz takiej pozycji, jaką w kraju urodzenia. Inną sprawą były małżeństwa mieszane, które często próbowały wrócić do Polski, bo katoliccy małżonkowie czuli się dyskryminowani. "Polanim" jest więc opowieścią słodko-gorzką. 
 
Bo to wtedy i dzisiaj trudny kawałek ziemi.  
 
To prawda: od klimatu zaczynając, na wysokich cenach kończąc. Zupełnie inna od europejskiej jest też kultura, język, obyczaje. Do tego rakiety nad głową i zamachy terrorystyczne. Wszystko to jest od początku częścią Izraela - jednocześnie pięknego i fascynującego kraju, w którym zdecydowałam się jedną nogą żyć.  
 
Polskiej dziennikarce pomogło w pisaniu książki bycie żoną Izraelczyka? 
 
Bardzo, dawało mi automatycznie duży kredyt zaufania wśród rozmówców, byłam traktowana jako "swoja". Mogliśmy rozmawiać i po polsku, i po hebrajsku, co również pozwalało mi na więcej. Ofer oprócz tego, że jest dziennikarzem, jest także historykiem, więc w przypadku wątpliwości mogłam go podpytywać czy prosić o ponowne sprawdzenie informacji. Był dla mnie w ogóle wielkim oparciem: doradzał, podpowiadał, pomagał, krytykował. Śmieję się, że został też tłumaczem, dostawcą pizzy i moim osobistym szoferem. Dzięki niemu zrozumiałam o wiele więcej i nabrałam jeszcze większej pokory wobec Izraela, o którym piszę przecież od kilku lat.  
 
Książka powstawała długo, trzy lata, pisałam ją powoli i dokładnie. Dlatego mam nadzieję, że w jakiś sposób pokazuje rzeczywistość Polanim od wewnątrz, a nie z perspektywy dziennikarki z obcego kraju, która wpada na miesiąc i próbuje zrozumieć ten trudny świat. 
 
Tak sobie myślę po lekturze twojej książki, że powinna powstać polsko-izraelska instytucja, która zajęłaby się wielką spuścizną Polanim
 
Fantastyczny pomysł, ale poczekajmy z jego realizacją na lepsze czasy. 

mat. prasowe
mat. prasowe

Książka "Polanim. Z Polski do Izraela" (Wydawnictwo Czarne) trafi do księgarni 21 sierpnia.  

Najbliższe spotkania autorskie:  
4 września o 18.00 w Muzeum POLIN w Warszawie,  
9 września o 18.30 w Chederze w Krakowie,  
11 września w winiarni Pod Czarnym Kotem w Poznaniu. 
 
Karolina Przewrocka-Aderet. Ur. 1987. Dziennikarka, korespondentka "Tygodnika Powszechnego" w Izraelu. Współautorka antologii "Przecież ich nie zostawię. O żydowskich opiekunkach w czasie wojny" oraz - wraz z ks. Adamem Bonieckim - książki "W Ziemi Świętej". Nominowana do Nagrody "Newsweeka" im. Teresy Torańskiej. Współpracowała z polskimi i niemieckimi mediami, m.in. "Przekrojem", TVP Kultura, Polską Agencją Prasową, krakowską "Gazetą Wyborczą", portalem Gazeta.pl, Deutsche Welle oraz "Der Freitag". Studiowała w Krakowie, Berlinie i Tel Awiwie. W Izraelu mieszka od pięciu lat. 

Mike Urbaniak jest dziennikarzem kulturalnym "Wysokich Obcasów", weekendowego magazynu Gazeta.pl i felietonistą magazynu "Vogue".   

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (376)
Zaloguj się
  • augenthaler

    Oceniono 103 razy 63

    Polscy Żydzi, ci w Polsce wykształceni, byli bardziej Polakami niż niepiśmienni polscy chłopi, tak chętnie popierający endecję i masowo chodzący do kościoła.

  • alicjads

    Oceniono 78 razy 34

    Nie jestem antysemitką, wręcz przeciwnie, ale nie podoba mi się, ze osoby, które nie dość ze nie mówią po polsku, to jeszcze nie maja zamiaru nawet go odwiedzić, tak łatwo mogą dostać polski paszport.
    Wiele krajów zmienia przepisy dotyczące obywatelstwa i aby je otrzymać trzeba zdać test ze znajomosci języka.

  • zdziwiony6

    Oceniono 52 razy 32

    Ja niestety mam dość negatywne doświadczenia z kontaktów z Izraelczykami. Poznałem ich kilkoro podczas kilkuletniego pobytu w USA i rzuciło mi się w oczy kilka negatywnych cech. Są aroganccy, zarozumiali i uważają, że reszta świata jest im coś winna. Pracowałem w Ameryce jako informatyk a ich to drażnili i z tego powodu bywali w stosunku do mnie głupio złośliwi co zaskoczyło wielu innych współpracowników a było to środowisko międzynarodowe.

    Więdzę o przeszłości mają zaskakująco ograniczoną więc nie zdziwiło mnie w tym artykule, że z wojną kojarzy im się Warszawa a nie Berlin, bo o Niemcach rzeczywiście wyrażają się pozytywnie. Tak jak dla Rosjan rok 1939 nie wzbudza w nich negatywnych skojarzeń. Po prostu rozpoczęła się jakaś awantura w Europie.

    Co ciekawe mam pozytywne doświadczenia z kontaktów z amerykańskimi Żydami.

  • poszum

    Oceniono 36 razy 20

    Fajny artykul. Jego logicznym nastepca powinien byc wywiad z Artem Spiegelmanem, amerykansko-zydowkim autorem bardzo popularnego i nagrodzonego w USA komiksu o drugiej wojnie, gdzie wszyscy Zydzi przedstawieni sa jako myszy, Niemcy jako koty, a Polacy jako swinie.

  • ubudubu4

    Oceniono 43 razy 17

    Co za paradoks , nienawidzą Polski a biorą polskie paszporty i obywatelstwo żeby móc korzystać z pracy, szkół itd w Unii Europejskiej.
    I tym sposobem mamy nowych obywateli Polaków-antyPolaków......

  • sanmartino

    Oceniono 39 razy 17

    Czytam komentarze i włos mi się jeży. Izraelici coraz mniej wiedzą o Polsce - o kraju pochodzenia przodków. To fakt, raz upływ czasu, dwa specyficzna edukacja w Izraelu. Polacy, przynajmniej ci tu piszący, naprawdę nic nie wiedzą o Żydach, ale dobrze że zaczęli przynajmniej jeździć do Izraela... Ten poziom ignorancji jest niezwykły. Ale fakt, do czasu Polinu w ogóle nie było edukacji o Żydach. był tylko jankiel i dowcipy o zydach. Postfolwarczne społeczeństwo nic nie wie o miastach na ziemiach polskich, kulturze miejskiej, ekonomii, która tworzyli Żydzi (i... niemieccy emigranci). Znam wielu emigrantów-wygnańców 1968 r. Mogę tylko powiedzieć, że na emigracji zrobili wielkie kariery, wnosząc mega kapitał społeczny. To tragiczna wyrwa w polskiej historii społecznej, wielka strata, nie do naprawienia. A tu cały czas nie jestem antysemita ale.... Wieki pańszczyzny.

  • ahoj12

    Oceniono 45 razy 15

    A czy funkcjonujace nad Wisla "Nie badz Zydem" w stosunku do kogos skapego to juz antysemityzm?

  • trefar

    Oceniono 19 razy 11

    Bardzo ciekawe i sympatyczne. W latach 50tych w gimnazjum miałem żydowskich kolegów. To byli inteligentni i fajni koledzy. Miło ich wspominam.

  • com4tee

    Oceniono 27 razy 11

    Pojedynczy Żydzi których poznałem (mieszkający w Polsce) byli, są, świetnymi ludźmi. wyróżnia ich intelekt i skuteczność w odnoszeniu sukcesów. Ale ogólny obraz narodu i to co słyszę w przekazach doświadczeń własnych innych osób - mocno niepokoi. Oceniam że budowanie mostów na siłę jest niepotrzebne. Napięcia zmaleją za 2-3 pokolenia. Bo nikomu już nie będzie zależeć. Tym czasem przyjaźnie ale stanowczo bez naginania prawa pod szczególną historię - brońmy swoich racji, mienia, prawdy historycznej, dostępu do rynku. Bez dyskryminacji, ale też bez przyznawania szczególnego statusu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX