Józef Pawłowski

Józef Pawłowski (fot. mat. prasowe)

wywiad gazeta.pl

Józef Pawłowski: Wkurza mnie tylko, że mam taką młodą twarz

Chciałbym, żeby było już na niej widać te trzy dychy. Mam wrażenie, że wyglądam niedojrzale - przyznaje aktor. Właśnie zagrał w nowym filmie "Na bank się uda".

Dobrze, że nie zostałeś lekarzem, prawda?

Moja mama jest lekarką. Jako dziecko wiele razy obserwowałem ją podczas pracy. Kiedy przygotowywałem się do zdjęć do serialu "Diagnoza", miałem okazję być przy dwóch operacjach. Zaglądałem w głąb człowieka. Myślałem, że będę lekarzy i pielęgniarki całował po nogach. To, co robią, jest tak inne od moich wydumanych życiowych problemów... 

Może więc jednak żałujesz, że nie zostałeś lekarzem?

Jestem już za stary, by pójść na medycynę, a poza tym przyznam ci się, że jestem cepem z biologii, nie było mi z nią nigdy po drodze. Choć z chemii szło mi całkiem nieźle. 

Słyszałam, że przez moment chciałeś być pilotem.

Jak mój dziadek. A później prawnikiem, jak drugi. Chciałem też zostać żołnierzem. Silniejszy okazał się jednak zew aktorstwa.

Czyli wygrał gen babci, aktorki Teresy Szmigielówny. 

Ja bym tego nie kategoryzował. Jej mąż, mój wspaniały dziadek Jerzy, poza tym, że był świetnym szermierzem, również malował. Z kolei mój ojciec jest grafikiem, a druga babcia śpiewała w chórze. Więc pierwiastek artystyczny jest w naszej rodzinie silny.

Już jako dziecko jeździłem do Opery Narodowej na balet czy operę, sztuka to również wielka miłość mojej mamy, zaszczepiona przez dziadka. Na zajęciach w ognisku teatralnym u Haliny i Jana Machulskich miałem mówić wiersz Miłosza "Alkoholik wstępuje do bram niebios". Poskładał mnie, był tak mocny. Miałem wtedy w sobie pewność, że chcę robić teatr. 

18.03.2011 WROCLAW , JOZEF PAWLOWSKI PODCZAS II ETAPU KONKURSU AKTORSKIEJ INTERPRETACJI PIOSENKI . PRZEGLAD PIOSENKI AKTORSKIEJ .FOT. MACIEJ SWIERCZYNSKI / AGENCJA GAZETA
Józef Pawłowski na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, 2011 rok (fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta)

Ile miałeś lat?

Szesnaście. Przez kolejne lata byłem przekonany, że mam gdzieś kino.

I zobacz, jak się porobiło!

Teraz z kolei jakoś mi się z teatrem nie układa. Ale nie ma we mnie żalu z tego powodu. 

Zwłaszcza że jako aktor filmowy rozwijasz się całkiem nieźle. Gdy rozmawialiśmy ponad pięć lat temu, miałeś za sobą jedyną rolę w "Jacku Strongu" Władysława Pasikowskiego. Graliście z twoim starszym bratem, Stefanem, syna Ryszarda Kuklińskiego.

Ja po prostu wykonuję swoją pracę najlepiej, jak umiem. Nie ośmieliłbym się przyłożyć ról do jakiejś krzywej i ocenić: "Ale ja się rozwinąłem!". Na tym polega też tragedia tego zawodu. Jest niewymierny.

Ale rzeczywiście, od naszej pierwszej rozmowy wydarzyło się sporo. Zdążyłem się już przekonać, jak ważna jest w tym zawodzie cierpliwość. Niektórzy dostają bardzo dużo bardzo szybko, inni muszą poczekać. Bywa też tak, że ktoś dostaje dużo na początku, a potem nagle nie ma propozycji. Brak określonego rytmu, który sprawiałby, że jest się zadowolonym. Aktor jest szczęśliwy, jak pracuje i jak nie pracuje. I jest nieszczęśliwy, jak pracuje i jak nie pracuje. Wiecznie narzekamy. 

Ty też?

Czasem wpisuję się w tę naszą narodową cechę, ale staram się kontestować ją w sobie. Jasne, bywa, że pojęczę, bo jestem zawiedziony światem. 

Na przykład?

Narzekam, że nie segregujemy śmieci i narzekam na to, że jak u mnie na osiedlu segregujemy, to jest za mało pojemników i śmieci się wysypują. Albo na to, że pracownicy pewnego sklepu, którego nazwy nie wymienię, przynoszą na nasz śmietnik puste kartony i rzucają je gdzie popadnie. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Wtedy narzekam.


Józef Pawłowski jako Patryk w filmie ''Na bank się uda'' (fot. mat. prasowe)

A na co narzekasz w pracy?

Narzekam, jak jej nie mam, to na pewno. Moim marzeniem zawsze było kino społeczne, zaangażowane - zawsze będzie mi go mało. Jak mawiał profesor Mariusz Benoit: ta robota nigdy się nie kończy. 

Ostatnio brałem udział w castingu do filmu bardzo zaangażowanego społecznie, który, niestety, nie powstał. Marzą mi się takie historie, bo wydaje mi się, że mam fantazję rosyjską. Kocham tę literaturę, kocham tę szkołę aktorstwa. Czyli ciąć się, sypać rany solą i cierpieć. Tworzyć postać naprawdę z wnętrza w zaangażowanym filmie. To jest moje jedyne marzenie zawodowe. Nigdy nie marzyłem o konkretnej roli czy reżyserze. Chciałbym natomiast mieć poczucie, że to, co robię, próbuje coś znaczyć. 

W moim zawodzie jest jednak tak, że wiele nie ode mnie zależy. Więc zobaczymy, co Bóg da. Zawsze jednak mogę to swoje pragnienie zaangażowania realizować w kontakcie z drugim człowiekiem. Staram się więc mniej wkurzać na ludzi, staram się być milszy, pełny miłości, mniej agresywny.

I jak ci wychodzi?

Różnie. Jestem totalnie niedoskonały. Ale nie chcę być egoistą, staram się coraz mniej pamiętać o sobie. Chcę, jak widzę, za przeproszeniem, żula, mieć ochotę go przytulić. 

Jeszcze nie masz?

Ale też mnie nie odrzuca.  

Nawet jak brzydko pachnie?

To, że mnie kręci w nosie, to jedno. Chodzi o to, że jestem w stanie z nim porozmawiać, wytyczyć mu granice i pójść z nim do sklepu. Żeby sobie wybrał, co chce.

Najdroższą whisky?

Nie daję pieniędzy na alkohol i nie kupuję alkoholu. Jak ktoś chce pić, niech sobie pije, ale ja nie będę w tym uczestniczył. Mogę z nim pogadać, ale ja za niego piwa nie wypiję. Tego, które sobie nawarzył.


Józef Pawłowski jako Patryk w filmie ''Na bank się uda'' (fot. mat. prasowe)

Prawdziwe byś przygarnął?

Oj, bardzo lubię piwo. Kocham Wielką Brytanię, puby, piłkę nożną. 

W Belfaście widziałem starszych panów, którzy w pubie pili piwo i czytali gazety. Kocham to - proste przyjemności. Mentalnie jestem prostakiem.

Teraz to już przesadziłeś!

Mentalnie, podkreślam. Jak lubię, to lubię, jak kocham, to kocham, jak się przyjaźnię, to się przyjaźnię. Nie uprawiam gierek. Staram się być uczciwy. I uważam, że w życiu są ważniejsze rzeczy niż praca i pasja.

Co takiego?

Wartości.

Więc nie będziesz, jak niektórzy aktorzy, biegał do producentki z kwiatami i komplementami, żeby dostać rolę? 

Nie mam problemu, żeby powiedzieć komuś, że jest piękny. Tylko że nie chcę być w tym interesowny. Nigdy tak nie robiłem, nie potrafię. Szalenie mnie to krępuje, czerwienię się, gadam głupoty. Nigdy też nie byłem podrywaczem. Bo ja jestem dupa wołowa, jeśli chodzi o jakieś podchody czy small talki. Jestem w tej kwestii troglodytą, co, przyznam, napawa mnie dumą. I z tego mojego rozumienia świata wynika też fakt, że ja w ogóle nie stawiam sobie celów zawodowych, tylko życiowe. Mam żonę, chcę, żebyśmy tworzyli najbardziej kochające się małżeństwo. To wiem akurat, że już na zawsze będziemy razem. Wiem, że to moja jedyna żona i innej nie będzie. Wynika to z wielu aspektów: mojej wiary, tego, jak kocham, i tego, jak chcę kochać. To mój cel: być przy niej zawsze i nigdy jej nie opuścić. 

A praca to tylko praca. Podporządkowałem połowę życia temu, żeby być aktorem, i nie żałuję, choć czasem wyprujesz flaki, a ludzie tego nie widzą. 

Choć wolałbyś zachwyty?

No jasne, że wolałbym być kochany. Przecież jestem narcyzem, uprawiam zawód dla narcyza. Uważam jednak, że nie wolno się w tym zatracić. Wierzę w sztukę, którą dajesz ludziom po coś, chcesz coś przemycić. Zobacz, w filmie "Na bank się uda" Szymon Jakubowski, reżyser, przemycił sprawy społeczne, które są dla niego szalenie ważne. Pokazał samotnych ludzi w starszym wieku, których życie jest naprawdę szare, o których nikt nie pamięta. Może ktoś, kto obejrzy film, pomyśli: "Jak ja się długo do dziadka nie odzywałem" i zadzwoni? U mnie by to tak zadziałało...

10.09.2018 Krakow , Ul . Opolska 114 . Jozef Pawlowski , Marian Dziedziel , Adam Ferenc  , Maciej Stuhr , Lech Dyblik i rezyser Szymon Jakubowski na planie filmowym filmu  Napad ' .  Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta
Obsada filmu ''Na bank się uda'' podczas zdjęć w Krakowie. Józef Pawłowski stoi pierwszy od lewej (fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta)

A kariera zagraniczna? Kusi cię?

Nie jest tak, że pojawia się jakikolwiek scenariusz po angielsku, ja rzucam wszystko, drę koszulę i biegnę. Zawsze najpierw zadaję sobie pytania: "Po co? Czy warto?". Jeżeli scenariusz będzie fajny, to jasne. Chodzi wyłącznie o to. 

Nie masz takich myśli: "Kurczę, chciałbym być jak Rafał Zawierucha czy Tomasz Kot"?

A w czym oni są inni ode mnie? Super, że grają w zagranicznych produkcjach, też bym tak chciał. Ale co mogę zrobić? Przecież nie pojadę do Hollywood i nie będę walił do drzwi producentów, krzycząc: "Weźcie mnie, weźcie!".  Gram na swoim podwórku, a jak się poukłada inaczej, to super. Jak nie, też super. Nasze kino jest równie ciekawe co amerykańskie, naprawdę. Owszem, skala jest sto razy mniejsza, ale ja nie mam kompleksu Stanów Zjednoczonych. Nie mam poczucia, że to mnie jakoś wartościuje. 

Choć... Przyznam ci się do czegoś. Jedyna nagroda, o jakiej marzę, to Bafta. Ale po części moje marzenie się spełniło, bo zagrałem w brytyjskim filmie "Bad Day for the Cut", który został doceniony na świecie. Tylko Bafty nie dostałem, pewnie w jury nie zorientowali się, jaki geniusz im przed oczami przemknął! 

Pewnie tak było! 

Żartuję oczywiście. A mówiąc poważnie - jak nie będzie mi dane nic innego, to będę grał choćby najmniejsze role w tym kraju, najlepiej, jak potrafię. Albo będę jeździł miejskim autobusem jako kierowca, najlepiej, jak będę umiał. Na koniec i tak najważniejsze okaże się to, jakim byłeś człowiekiem, a nie jaki uprawiałeś zawód. 

Idealista!

Zgadza się. Dziesięć lat temu ktoś mi powiedział, że minie pierwszy rok szkoły aktorskiej i mi przejdzie. Nie przeszło. Poza tym już nie jestem na etapie, że mogę wszystko rzucić i jechać do LA czy Londynu.


Józef Pawłowski na planie filmu ''Na bank się uda'' (fot. mat. prasowe)

Chyba że z żoną.

Ale nam jest tu dobrze. Poza tym wierzę, że jak coś ci będzie pisane, to i tak się wydarzy. Zwłaszcza że dzisiejszy świat jest taki mały. Mieści się w smartfonie. Możesz jutro wieczorem siedzieć na drugim końcu świata. I pić tam kawę.

Ja na przykład kocham Londyn. Kocham, jak pada albo jest pochmurnie. Przez lata namiętnie słuchałem Radia BBC, bo angielski tam tak przepięknie brzmi, dosłownie miód dla moich uszu. Poza tym miałem kompleks w związku z tym językiem. W szkole byłem obibokiem, robiłem najmniej, jak się dało. W kwestii angielskiego również. Dziś myślę, że mogłem ten czas spożytkować mądrzej. Na szczęście później, już jako dojrzały facet, powiedziałem sobie: nie może być tak, że masz angielski na poziomie B1. Zawziąłem się, wyćwiczyłem trochę akcent. Żeby jednak mówić bez obcego akcentu, musiałbym tam pomieszkać. Są tacy, którzy zawsze to wychwycą. 

I wracając do grania w zagranicznych produkcjach - jeśli nie masz obcego akcentu, możesz grać każdego. Jeżeli masz, zawsze będzie to swojego rodzaju kłopot. Ale to tylko język i kwestia czasu. 

Poza tym będę utrzymywał, że Brytyjczykom, tak samo jak Amerykanom, w niczym nie ustępujemy. Dosłownie w niczym. Niepotrzebnie mamy kompleksy i czujemy się malutcy. To przykre, bo nie powinniśmy.    

Ty masz kompleksy?

Jasne! O językowym już ci opowiedziałem. Jako chłopiec miałem straszliwą fryzurę i naprawdę odstawałem do reszty. Źle się z tym czułem. Miałem też kompleks swojego imienia. Józef w latach 90.? Czułem się potwornie wyobcowany. Teraz myślę, że to kwestia wolności. Kiedyś chciałem być taki jak inni, dzisiaj już nie. Lubię swoje imię. To jestem ja.

14.06.2013 Lodz . Dzien prasowy na planie filmu pt  Miasto 44 ' ktorego rezyserem jest Jan Komasa , Zdjecia realizowane byly tego dnia w dawnej fabryce Wima przy ul. Pilsudskiego , nz Jozef Pawlowski .Fot . Marcin Stepien / Agencja Gazeta
Józef Pawłowski na planie filmu ''Miasto 44'' (fot. Marcin Stępień / AG)

Jak znosisz porażki?

Te względem drugiego człowieka - bardzo źle. Kiedy na przykład dam się ponieść emocjom albo złamię postanowienie, które było dla mnie istotne w pracy nad sobą. Dajmy na to, jak okażę się chamem.

Ty chamem?

Zdarza mi się. Jak ktoś mnie szturcha, potrafię powiedzieć "dość". Potrafię zareagować wulgarnie w czyjejś obronie. To jest chamstwo. Nie będę rozwijał tematu, ale uwierz, popełniam błędy. Źle się z tym czuję. 

Porażki zawodowe też są trudne. Kiedyś usłyszałem, że "zrobiłem g... a nie rolę". Miałem wtedy poczucie: "Jednak mogłem się bardziej postarać". Maltretowałem się przez jakiś czas, a potem powiedziałem sobie: "Dobra, już trzeba to zostawić. Wyciągam wnioski i idę dalej". 

O którą rolę chodziło?

Tę Stefana w "Mieście 44". Człowiek, który mnie skrytykował, okazał mi brak szacunku, a nawet pogardę. Bo nie spodobała mu się wizja filmu i postanowił ukarać mnie.

Mnie się podobał i film, i to, jak zagrałeś.

Dziękuję bardzo. Ale zebrałem za tę rolę krytykę, a w Internecie nawet ataki, no i super. Taka praca.

Bolały cię?

Te na moją rodzinę - owszem. Bo krytyka mojej gry to co innego, jestem na nią przygotowany, uprawiając ten zawód. Ale atak na moich bliskich mnie zszokował. Samą pracę nad "Miastem" wspominam bardzo dobrze. Wiedziałem, że zagram Stefana jakieś cztery czy nawet pięć miesięcy wcześniej. Jak na polskie warunki jest to szmat czasu, mogłem naprawdę dobrze tę postać wykreować. Poza krytyką dostałem też przepiękne recenzje, więc myślę, że było uczciwie. Choć miałem wtedy niespełna 23 lata.

06.07.2013 Wroclaw . Aktorzy Zofia Wichlacz i Jozef Pawlowski na planie filmu  Miasto 44  .fot. Mieczyslaw Michalak / Agencja Gazeta
Zofia Wichłacz i Józef Pawłowski w filmie ''Miasto 44'', rok 2013 (fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Moją uwagę zwróciła wówczas twoja nieco retro uroda.

Słyszałem takie komentarze. Mam nadzieję, że z czasem moja twarz stanie się bardziej plastyczna, bo nie chciałbym grać tylko bohaterów międzywojnia czy czasów wojny. Ale to się na szczęście zmienia, no i jest charakteryzacja. W "Piłsudskim" na przykład gram Tatara i wyglądam jak nie ja. Teraz mam zdjęcia do filmu, w którym jestem gangsterem, i też jest dobrze.

To dlatego masz zgolone włosy?

Teraz to już odrosły! Ale nie skupiam się na swojej fizis. Wkurza mnie tylko, że mam taką młodą twarz. Chciałbym, żeby było już na niej widać te trzy dychy. Mam wrażenie, że wyglądam niedojrzale. 

Z przyjemnością obserwuję przy pracy wspaniałych, dojrzałych aktorów. Miałem zresztą możliwość grać z kilkoma w "Na bank się uda". Są zachwycający. Encyklopedie wiedzy i anegdot. Na przykład pan Marian Opania. Ciepły, wrażliwy człowiek. 

A jak ty pracowałeś nad swoją rolą w tym filmie?

Tworząc mojego Patryka, zastanawiałem się, kto to jest, co mu się w życiu zadziało. To szalenie przyjemna sprawa, gdy możesz przez chwilę pożyć innym życiem. Oddaję postaci fragment siebie. Zawsze. Ale i szybko o niej zapominam. Taką mam przypadłość. Mój mózg potrafi się zresetować, wyczyścić dysk.  

Masz fanaberie?

Wyzbywam się ich, choć jako egocentrykowi nie jest mi łatwo, przyznaję. I mam skrzywienie pedantyczne. Lubię na przykład, jak w zmywarce wszystko jest tak poukładane, że będzie cudownie umyte. Ale pracuję nad tym. Cierpię w skrytości serca albo poprawiam naczynia, jak nikt nie widzi. Perfekt już być nie musi. Nie mam spiny. Nie chcę być wrzodem na dupie, który pilnuje, czy talerzyki aby na pewno są ładnie ułożone. Więc się zamykam i nic nie mówię. Świat nie należy do mnie i nie musi być zorganizowany tak, jak ja chcę. 

Niestety, jak z jedną fanaberią sobie poradzę, to pojawia się następna. I cały czas pracuję nad sobą.

22.06.2013 Lodz . Aktor Jozef Pawlowski .. Aktorzy oraz statysci na palnie filmu Miasto 44 . Zdjecia do filmu krecone w zabytkowym banku przy ulicy Roosvelta .Fot. Tomasz Stanczak / Agencja Gazeta
Józef Pawłowski na planie filmu ''Miasto 44'', rok 2013 (fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

W kwestii narcyzmu również?

Pozbywam się go. Nienawidzę, jak ludzie na mnie patrzą. Z kolei ja kocham obserwować innych. W Londynie, w szkole językowej, miałem z tym kłopot. Jedna z nauczycielek powiedziała, że nie powinienem tak patrzeć ludziom w oczy. Bo oni się zastanawiają, czego ja od nich chcę, czy robią coś nie tak. Nagminnie zdarzało mi się, że ktoś pytał: "Przepraszam, czy my się znamy?".  Bywały też ataki agresji. Dopiero wtedy zrozumiałem, że robię źle.

W Polsce jednak nikt nie ma do mnie pretensji. Więc się gapię, wciąż jestem ciekaw ludzi. Fascynują mnie tacy, po których widać przeżyte doświadczenia. Nie muszą być piękni. Czemu to robię? Może bierze się to stąd, że nigdy nie byłem duszą towarzystwa. Nie lubię tańczyć, w klubie byłem może z pięć lub sześć razy w życiu, nie licząc festiwalowych imprez.

No tak, i nie jesteś podrywaczem. Rozumiem, że to żona cię poderwała?

W sumie tak. 

I to wszystko? Dopiero po ślubie wrzuciliście na Instagram informację, że jesteście razem.

Żeby nie było spekulacji, jak pójdę z nią na premierę i wszyscy zobaczą, że mam na palcu obrączkę. Ale "pojawiać się" nie będziemy. Klaudia śpiewa, jest cholernie zdolna, dużo bardziej niż ja, jednak nasze zawodowe światy w ogóle się nie przecinają. Każde z nas, bez zbędnego rozgłosu, robi swoje.

Choć biorę pod uwagę fakt, że może mi się skończyć kredyt na bycie aktorem. No i wtedy, jak już zapowiedziałem, zostanę kierowcą miejskiego autobusu. W Warszawie to byłby megasztos!

Będziesz tak szarpał i gwałtownie hamował, jak niektórzy z nich?

Ja bym nie szarpał, ja bym hamował delikatnie. A w kabinie słuchałbym muzyki klasycznej, jakiegoś Chopina. Chciałbym, żeby pasażerowie relaksowali się podczas jazdy ze mną. 

Tak jak ty relaksujesz się podczas spotkań z bliskimi? 

Po naszej rozmowie widzę się z moim bratem Stefanem. Jesteśmy bardzo zżyci, zawsze mamy dla siebie czas. Stefan, gdy ja dostałem się do szkoły aktorskiej, był po pierwszym roku szkoły musicalowej w gdyńskim Teatrze Muzycznym. Jego kręciła bardziej muza, mnie aktorstwo, a że byłem nim zachłyśnięty, sporo mu w zachwycie opowiadałem. Stefan postanowił więc, że też spróbuje zdawać do szkoły aktorskiej. I się dostał. Był rok niżej ode mnie. 

29.01.2014 Katowice . Aktor Jozef Pawlowski podczas prapremiery filmu Wladyslawa Pasikowskiego  Jack Strong '  w Multikinie . Fot . Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Józef Pawłowski podczas premiery filmu ''Jack Strong'', rok 2014 (fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta)

W gruncie rzeczy niewiele zdarzyło się castingów, na których byliśmy razem. Wspieramy się, kiedyś w dużej mierze zawodowo, a teraz życiowo. Choć ostatnio obaj startowaliśmy do jednej roli, co było ciekawym doświadczeniem. Wiesz, że w ogóle ze sobą nie rywalizowaliśmy?

Tak czy owak, i tak wygra Pawłowski?

No właśnie!

Film "Na bank się uda" można oglądać w kinach od 15 sierpnia.

Józef Pawłowski. Rocznik 90. Aktor filmowy, serialowy i dubbingowy. Zagrał m.in. w filmie "Jack Strong" Władysława Pasikowskiego i "Mieście 44" Jana Komasy. Wnuk szermierza Jerzego Pawłowskiego i aktorki Teresy Szmigielówny. Jego drugi dziadek był pilotem, a babcia farmaceutką. Ma czworo rodzeństwa, jego starszy brat Stefan też jest aktorem. W maju ożenił się z piosenkarką Klaudią Szafrańską.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, z którymi rozmawia też w podcaście "Miłość i Swoboda", kawy i sportowych samochodów.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (10)
Zaloguj się
  • amorvertical

    Oceniono 4 razy 4

    Józiu, w Anglii "gapienie się" na kogoś, szczególnie w metrze czy autobusie jest po prostu niegrzeczne. Masz trzymać dystans. Poza tym, powodzenia!

  • algreg

    Oceniono 7 razy 3

    Ziutek ani się obejrzysz a będziesz stary....

  • Maciej Margas

    Oceniono 2 razy 2

    Fajna rozmowa, Józek, hejterami się nie przejmuj :) Rób swoje!

  • paliwoda2

    Oceniono 1 raz 1

    Moim zdaniem kiepsko też zagrał w serialu "Wojenne dziewczyny". Zupełnie nie pasował do roli żołnierza kntrwywwiadu przedwojennej II

  • lgsz

    Oceniono 3 razy 1

    panowie Józef i Stefan są do siebie podobni (nawet podobnie marszczą czoło i zaciskają zęby), ale głos mają najbardziej podobny, tak że można ich pomylić

  • resez

    Oceniono 3 razy 1

    Piarowa ustawka

  • puaro

    0

    ale nuda....................

  • wyjadacz_parkietuf

    Oceniono 7 razy -1

    Chciałbym mieć takie problemy... :))))))))))

  • hegemon123

    Oceniono 24 razy -18

    JPRD

    Nowy autorytet dla gwtroli?
    Kijowski Niesioł Najsztub Cimoszewicz Durczok...

    Pasito Pasito

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX