Tłumy na plaży w Sopocie

Tłumy na plaży w Sopocie (Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta)

plaża bez peta

Pan Zbyszek sprząta plaże. "Jak robię Sopot, to jest przekichane. Małolaty szaleją"

Czy kiedykolwiek zastanowiło was, jak to się dzieje, że piasek nad morzem jest czysty? Rozlany jogurt, rozsypane chipsy, psie odchody, wymiociny po gofrach albo patyki przeniesione przez wiatr - jak to możliwe, że znikają?

- Sprzątanie zaczniemy jutro po północy - zapowiedział pan Tomasz, właściciel firmy ZMT Invest, którą wynajęła gmina Jastarnia do czyszczenia plaży. Kiedy się umawialiśmy, była środa po południu.

Jutro to jutro, więc dzisiejszą noc mogę spokojnie przespać. Po dniu plażowania i przed zarwaną jutrzejszą nocą przyda się długi odpoczynek. Ze snu, kilka godzin później, wyrywa mnie telefon. Dzwoni pan Tomasz:

- Jednak dzisiaj nie jedziemy, bo pada deszcz.

 Dzisiaj? Przecież mieliśmy zacząć jutro, w czwartek, a jest środa.

- Jutro, czyli dzisiaj po północy. U nas w branży jutro to dzisiaj.

31.07.2016 Gdansk . Parawany na gdanskich plazach .  Fot . Bartosz Banka / Agencja Gazeta
Plaża w Gdańsku (Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta)

Trudno zapamiętać wszystkie wjazdy na plażę

Spotykamy się niedaleko plaży w Jastarni. Czeka na nas Flozaga Victoria, maszyna przywieziona z Hiszpanii. Jeszcze tylko musimy podczepić "brony" i jedziemy w teren. Będziemy "robić" plażę w Juracie, jednej z najpiękniejszych nadmorskich miejscowości na Półwyspie Helskim.

Dobiega północ. Silnik ciągnika budzi ze snu nieco uśpiony morski kurort. Jesteśmy za hotelem Bryza. Za kierownicą siedzi pan Zbyszek z Gdyni, z siwym wąsem, we flanelowej koszuli i drelichowych ogrodniczkach. Całe życie jeździł po Europie tirami, teraz dorabia do emerytury, sprzątając plaże.

Razem z nim w kabinie jest drugi pracownik, miejscowy, z Jastarni. Też z wąsem, ale czarnym, młodszy, po pięćdziesiątce. Jego rolą jest wskazywanie, którym wjazdem najlepiej dostać się na plażę, jakie i gdzie omijać przeszkody. Jeśli panu Zbyszkowi towarzyszy ktoś z "lokalsów", jest szybciej i bezpieczniej, szczególnie gdy na daną plażę wjeżdża pierwszy raz. Inna sprawa, że wjazdy na wszystkie plaże trudno mu spamiętać. Na przykład w gminie Jastarnia jest zaledwie trzy razy w roku - zgodnie z harmonogramem z przetargu: do 15 czerwca, do 15 lipca i do 15 sierpnia.

fot. Tomasz Zmitrowicz
fot. Tomasz Zmitrowicz

Tego typu usługi działają sezonowo. Od majówki do końca wakacji. - Nikt ani potem, ani wcześniej raczej nie jest zainteresowany czyszczeniem plaż. A i urządzenia nie są w stanie przesiać zmarzniętego piasku - mówi pan Tomasz. Kiedyś dostał zlecenie na sprzątanie przezz cały sezon. Według harmonogramu powinien zacząć w kwietniu, ale na miejscu okazało się, że zmrożony piasek jeszcze się nie nadaje do przesiewania. 

- Kilka lat temu do oferty włączyłem sprzedaż oraz serwis maszyn. Gmina albo firma może taki sprzęt sobie kupić i być niezależna od podwykonawców. Nie zatrudnia nikogo na stałe. Tylko w sezonie ma dwóch-trzech pracowników, w tym właśnie pana Zbyszka. - Zanim bym kogoś przeszkolił, wakacje by się skończyły - mówi pan Tomasz. - A wiadomo, jak jest z pracownikami. Mój kolega, restaurator, opowiadał mi, że przez cały "martwy sezon" trzymał kucharza na etacie. Opłacał mu składki, wynagrodzenie, a jak przyszedł lipiec, to ktoś zaproponował kucharzowi 500 złotych więcej i ten przeszedł do konkurencji. Takich sytuacji wolałbym uniknąć.

fot. Tomasz Zmitrowicz
fot. Tomasz Zmitrowicz

Do mórz i oceanów co minutę trafia ciężarówka odpadów, które zabijają ptaki, ryby, wieloryby i delfiny. Plaże naszego Bałtyku toną w śmieciach. Zatrzymajmy wspólnie to szaleństwo! TUTAJ możesz podpisać petycję ws. ograniczenia stosowania jednorazowego plastiku >>

Przesiewanie, napowietrzanie i wygładzanie

Pan Tomasz założył firmę 12 lat temu dzięki własnym dzieciom. Ma ich trójkę. Dzieci bawiły się w piasku i zjadały wszystko, co w nim znajdowały. A on z żoną zastanawiali się, jak to możliwe, że nikt nie dba o czystość plaży. Poszukali w Internecie rozwiązań stosowanych na świecie i okazało się, że do czyszczenia plaż służą specjalne maszyny. Takie, których działanie przypomina kopaczkę do ziemniaków. Koszt maszyny to około 50 tysięcy euro, bez ciągnika.

Kiedy pan Tomasz sprowadzał sprzęt, celnicy na granicy poprosili go o odpakowanie i specjalną prezentację. Nigdy wcześniej nie widzieli takiego urządzenia.

Pan Tomasz wspomina: - Naszym pierwszym zleceniem był Sopot. Kupiliśmy maszynę, która teoretycznie miała tam nie jeździć - wcześniej testowano ją właśnie w Sopocie i się zakopywała. Stwierdziliśmy, że skoro w innych lokalizacjach, nawet trudnych, daje radę, to i tam musi. Okazało się, że była źle skonfigurowana. Po nieznacznych modyfikacjach w oprogramowaniu radziła sobie świetnie. Gdy zaczęliśmy nią sprzątać, cały Sopot zszedł na plażę, bo ludzie nie mogli uwierzyć, że ta maszyna znowu się nie zakopie. Dodatkową atrakcją było to, że jeździła sama, bez ciągnika. Przypominała plażowego superrobota.

Co ten superrobot potrafi?

Po pierwsze, lemiesz wchodzi w piasek, piasek jest podrzucany i trafia na sito, gdzie jest przesiewany. Do bębna razem z paskiem wpadają również śmieci. Plaża jest czystsza. To jest funkcja podstawowa.

Po drugie, piasek, który zejdzie z sita, jest też napowietrzony. Dzięki temu nie legną się w nim na przykład bakterie Escherichia coli. Wypoczynek na plaży jest zdrowszy.

Pan Tomasz założył firmę 12 lat temu (fot. Agnieszka Żądło)
Pan Tomasz założył firmę 12 lat temu (fot. Agnieszka Żądło)

Po trzecie, dzięki "płetwie" umieszczonej z tyłu maszyny plaże są wyrównywane. Turystom wygodniej po nich chodzić i na nich leżeć. I ładniej wyglądają na zdjęciach (oczywiście plaże, nie turyści).

Śmieci z lemieszy są odwożone do firm komunalnych, które je segregują, a potem transportują na wysypisko.

Do sprzątania plażę dzieli się na mniejsze odcinki, na przykład 500-metrowe. Najlepiej, jeśli plaża jest długa i płaska. Wtedy najłatwiej ją czyścić. Maszyna nie musi omijać przeszkód.

Przeszkodą może być na przykład dmuchany zamek czy zjeżdżalnia (nawet ze spuszczonym na noc powietrzem), restauracja, budka do robienia zdjęć, kałuża po deszczu albo człowiek.

- Dlatego startujemy po północy - mówi Tomek. - Wtedy większość ludzi wraca do domu, ale są tacy, szczególnie w tych większych kurortach, którzy imprezują całą noc. Choćby w Trójmieście plażowe życie nocne kwitnie i bardzo trudno jest nam pracować.

- Jak robię Sopot, to jest przekichane - opowiada pan Zbyszek. - Te małolaty szaleją. Najgorzej, gdy trafi się jakaś pijana ekipa. Wskakują nam na lemiesze i chcą  z nami "sprzątać" plażę. Zatrzymujemy maszynę, tłumaczymy delikwentom, że to niebezpieczne, a oni rozumieją albo nie.

Zdarzają się też plażowe "śpiochy" albo pary w romantycznym uniesieniu, ale z nimi nie ma problemu. Po prośbie ekipy ZMT Invest od razu opuszczają sprzątany teren. - Gdyby pani siedziała w środku, zobaczyłaby pani, jak ograniczone pole widzenia ma kierowca ciągnika. Na szczęście widzi to, co bezpośrednio przed nim, więc nigdy nie zdarzył się wypadek - mówi pan Tomasz.

Śmieci usunięte z plaży (fot. Tomasz Zmitrowicz)
Śmieci usunięte z plaży (fot. Tomasz Zmitrowicz)

Piaskowa tarcza

Zbyszek i jego kompan robią ciągnikiem wielkie okręgi. Kilkadziesiąt metrów w jedną stronę, potem zawrotka i kilkadziesiąt metrów w drugą stronę. Przypomina to wielką plażową tarczę do rzutek. Miejsce dziesiątki, czyli środek, to spore zagłębienie z wodą, trzeba je omijać. Najpierw wielkie kółko zewnętrzne, a potem do środka coraz mniejsze koła. Po maszynie zostaje ślad w postaci dekoracyjnych wyżłobień. Piasek się wyrównuje, na sicie lądują śmieci (dzisiaj niewiele: jakieś kamyki, papierki). Czasem zdarzają się dziecięce zabawki, kapsle, szkło, pety.

- Mieliśmy telefony komórkowe, klucze, portfele, monety. Jeśli nasza maszyna ich nie zniszczy, odnoszę je na policję albo do urzędu miasta. Oczywiście po robocie, w prywatnym czasie - podkreśla pan Zbyszek. Ostatnio znalazł rzeczy pewnego Norwega. Zadzwonił do ambasady, ale odesłali go na policję. - Najgorsze było to, że policjanci potraktowali mnie na komisariacie jak złodzieja. Przesłuchali, spisali protokół, a ja musiałem się gęsto tłumaczyć. A chyba zrobiłem dobrą robotę, nie?

Gdy w zgubionych rzeczach znajdzie numer telefonu, dzwoni do właściciela. - Ile razy zadzwoniłem, że mam czyjś dowód, prawo jazdy, dowód rejestracyjny, a tamten nawet nie podziękował! Tacy potrafią być ludzie! Dokumenty zwykle jednak odsyłam pocztą. Tylko nigdy nie piszę na kopercie adresu zwrotnego. Z ludźmi nigdy nie wiadomo, a ja nie chcę mieć problemów. Jeszcze ktoś by poszedł na policję i powiedział, że w portfelu miał pięć tysięcy złotych i żąda zwrotu. I jak ja udowodnię, że tam był jedynie dowód osobisty? - pyta retorycznie pan Zbyszek.

Monety? - Jak się napatoczy pięć złotych, to biorę dla siebie. Nie będę w ciągu dnia latał po plaży i pytał, kto zgubił - dodaje.

Plaża w Międzyzdrojach (fot. Shutterstock)
Plaża w Międzyzdrojach (fot. Shutterstock)

Czym mniej turystów na plaży, tym mniej śmieci, a wśród nich ciekawych znalezisk. Kiedy nad Bałtykiem jest gorsza pogoda, czyściciele plaż mają mniej pracy. - Za to jeśli sezon jest dobry, upalny, nie wystarczy raz przejechać "kopaczką", musimy kilka razy dany teren poprawiać - mówi pan Tomasz.

Liczba gmin dbających o plaże rośnie

Modę na czyszczenie plaż prawdopodobnie rozpoczęła Gdynia. Potem zdecydowały się Sopot, Kołobrzeg, Międzyzdroje. Tam nie trzeba było pytać: czy to potrzebne, czy warto, czy to się zwróci? Urzędnicy wiedzieli, że świadoma turystycznie gmina musi zadbać o każdy element swojej strategii. Turysta, który może zostawić w nadmorskiej gminie pieniądze, bo je ma, potrzebuje pięknej, zadbanej, "zdrowej" plaży. Jeśli taką dostanie, wróci. Jeśli plaża będzie brzydka i brudna, pojedzie gdzie indziej.

A liczba plaż w Polsce rośnie. Nie tylko nad morzem, ale i nad jeziorami, albo nawet w centrach miejscowości, w których nie ma zbiorników wodnych, ale urzędnicy chcą zapewnić mieszkańcom trochę egzotyki w codziennym życiu. W Krośnie na rynku co roku od kilku lat w wakacje miasto buduje gigantyczną piaskownicę o wymiarach 18 na 16 metrów.

Najbrudniejsza plaża? - Wcale nie nadmorska, ale w Warszawie pod mostem Poniatowskiego. Nocą na przestrzeni jednego hektara przebywa tam około trzech tysięcy osób. Bardzo duże zagęszczenie. Piją, balują, grillują całą noc. Tam bez sprzątania mechanicznego by się nie obyło - mówi pan Tomasz.

Plażowicze pozostawiają po sobie plastikowe butelki, pety, ale zdarzają się też nietypowe znaleziska, jak... pierścionki z brylantem (fot. Shutterstock)
Plażowicze pozostawiają po sobie plastikowe butelki, pety, ale zdarzają się też nietypowe znaleziska, jak... pierścionki z brylantem (fot. Shutterstock)

Zwiększa się świadomość urzędników, którzy ogłaszają przetargi na ręczne i maszynowe czyszczenie plaż. Rośnie więc liczba firm profesjonalnie tym się zajmujących. Przeważnie są to lokalne firmy, dbające również o wywóz śmieci czy usługi transportowe. Takich firm jak pana Tomasza - specjalizujących się w plażach - jest niewiele. Może trzy albo cztery.

Na sprzątanie plaż gminy - w zależności od obszaru i potrzeb - wydają od 100 tysięcy złotych do 1,5 miliona złotych rocznie. Przetargi ogłaszane są raz w roku albo raz na trzy lata. W tych organizowanych przez samorządy - a to one w zdecydowanej większości są właścicielami plaż w Polsce - liczy się tylko cena. Tak jest skonstruowane prawo zamówień publicznych.

Tajemnica sprzątającego kosze

Maszynowe sprzątanie plaż to jednak ciągle nowość. Przeważnie gminy posiłkują się pracownikami sprzątającymi je ręcznie. Niektóre miejscowości zlecają takim osobom tylko opróżnianie koszy na śmieci (Jastarnia), inne - penetrowanie całej plaży (np. Sopot).

Pan Damian, w szarej koszulce na ramiączka, jest zatrudniony przez gminę Jastarnia. O czwartej rozpoczyna przenoszenie zawartości koszy z wejścia na plażę do kontenera przy ulicy. Kursuje tak przez osiem godzin. Spotykam go przed południem. Za chwilę skończy zmianę. - O tej godzinie w sezonie trudno się przebić przez tłumy, rano dużo więcej udaje się zrobić - narzeka. - Gorąco, tłoczno, ale pracować gdzieś trzeba.

Plaża w Łebie (fot. Shutterstock)
Plaża w Łebie (fot. Shutterstock)

O tym, co znajduje się w koszach, nie chce opowiadać. - Niech to pozostanie moją tajemnicą - rzuca i odchodzi z grubym plastikowym workiem wypełnionym plażowymi odpadkami.

- Zauważyłem, że ludzie, widząc naszą maszynę, chętniej wrzucają śmieci do kosza - mówi pan Tomasz. - To jest duży walor edukacyjny naszej działalności. Pewnie podobnie dzieje się, gdy na plaży pojawiają się pracownicy opróżniający kosze ręcznie. Jakoś niezręcznie zostawić pustą butelkę na plaży, gdy widzi się zmęczonego, spoconego pracownika, który dźwiga worki ze śmieciami, albo kierowcę ciągnika, który zasuwa głęboką nocą po piachu. Chce pani przejechać się tym ciągnikiem?

- Pewnie!

- To proszę wsiadać do kabiny! Oczywiście jako pasażer!

Robimy kółko za kółkiem, za sobą zostawiamy wzory na piasku, na lemiesze wpadają śmieci, ale jakie, okaże się dopiero po zatrzymaniu pojazdu.

Nasza akcja kończy się o trzeciej nad ranem. Jutro będzie trzeba wrócić na Półwysep i dokończyć pracę. Jak zwykle - tak żeby zdążyć przed świtem. Wtedy nad Bałtykiem pojawiają się pierwsi biegacze, spacerowicze, ustawiają się pierwsze parawany. Budzi się nowy plażowy dzień, w którym wyprodukowane zostaną nowe śmieci.  

Portal Gazeta.pl walczy wspólnie z Greenpeace o oczyszczenie polskich plaż z petów. Przyłącz się do naszej akcji "Plaża bez peta". Wspólnie stworzymy mapę plaż bez petów - czystych, cudownych miejsc na polskim brzegu. Jeśli chcesz, by znalazło się na niej twoje miasto lub biznes, napisz do nas: plazabezpeta@agora.pl.

fot. Tomasz Zmitrowicz
fot. Tomasz Zmitrowicz

Agnieszka Żądło. Dziennikarka i redaktorka, współpracowała m.in. z "Dużym Formatem", "Polityką", "Pismem", "Krainą Bugu", "Tęczą". Współautorka książek reporterskich i poetyckich ("Światła małego miasta", "Ni zaciszna...", "Dopo il viaggio", "Grała w nas gra" i innych). Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Stypendium im. Leopolda Ungera. W 2017 roku nominowana do Grand Press w kategorii wywiad.

 

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (81)
Zaloguj się
  • mmagi

    Oceniono 19 razy 17

    ludzkie bydło i tyle,w górach to samo,wlezą na Giewont z półtora litrową wodą,wychleją ale siły nie ma ,.zeby znieść butelkę na dół,ludzkie bydło:/

  • naczelny.rabin.gw

    Oceniono 14 razy 14

    Widziałem Pana przy pracy w Jastarni w zeszłym tygodniu. Dobra robota. Ale tam i tak jest stosunkowo czysto.

  • treblig

    Oceniono 9 razy 9

    Ciekawi mnie dlaczego koszy na śmieci w turystycznych miejscowościach jest tak mało. Nie raz nioslem jakies śmieci czy opakowania po jedzeniu w reklamówce na kwater, bo przez kilometr!!!! czy dwa od plaży czy deptaka do kwatery najzwyczajniej nie było ani jednego kosza? Podobnie przy rynkach czy tak "pięknie" zrewitalizowanych kostką granitową i pilarką do drzew centrach miasteczek co chwila budka z przysmakami, a koszy - nie ma. Kto ma cierpliwosć, zapakuje w torbe i poniesie na kwaterę, większosć jednak cierpliwości nie ma i ciśnie opakowanie po gofrze czy zapiekance gdzieś na glebe i pójdzie dalej....

  • sarenmaster

    Oceniono 8 razy 8

    W teraźniejszych czasach jak ktoś po sobie sprząta albo gdzieś sprzątają to jest sensacja i zaraz artykuł.
    Cóż po wyborach widać że lubimy taplać się w syfie śmieciach i błotku.

  • six_a

    Oceniono 10 razy 6

    sprzątanie. innowacja na miarę naszych możliwości.

  • klm747

    Oceniono 10 razy 4

    za filmowanie pionowo powinno się tej kretynce odrąbać ręce przy samej dupie

  • siwywaldi

    Oceniono 16 razy 4

    Patrząc na załączone zdjęcie plaży w Łebie, powiem krótko:trzeba być skrajnym masochistą by jechać nad polskie morze. Dlatego od lat jeżdżę za granicę. bo oprócz hoteli z basenem, są i takie, które dysponują własnymi, piaszczystymi plażami. Są parasole, a leżaków tyle, że dla każdego wystarczy no i obsługa kelnerska, która to i owo przyniesie pod nos. A jezeli ktoś obawia się ceny, to powiem krótko: Turcja, Egipt czy Tunezja, są cenowo porównywalne. No i GWARANTOWANA pogoda oraz morze bez żadnych sinic czy tym podobnych świństw....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX