Psycholog: Rodzice powinni wytłumaczyć dziecku, stosownie do jego wieku, dlaczego nie będą już razem

Psycholog: Rodzice powinni wytłumaczyć dziecku, stosownie do jego wieku, dlaczego nie będą już razem (fot: Shutterstock.com)

wywiad Gazeta.pl

'Nie ma dobrego momentu na rozstanie, kiedy są dzieci. Rodzice zawsze szukają pozytywnych stron swojej decyzji'

- W systemie rodzinnym dziecko jest lustrem, w którym wszystko się odbija. Jeśli coś się dzieje nie tak, dziecko to wyczuje - mówi psycholog dziecięcy Marta Majorczyk. Jej zdaniem z perspektywy dziecka nie ma dobrego momentu na rozstanie rodziców, a w Polsce w dalszym ciągu "dobre rozstanie" jest rzadkością. Rodzice o dziecku często zapominają.

Sądy w Polsce coraz częściej przyznają opiekę nad dziećmi nie tylko matce, ale również ojcu. Według danych GUS w 2015 r. wspólnie pieczę mogło sprawować ok. 13 tys. par. Dwa lata później ta liczba wzrosła już do ponad 20 tys.

Na Zachodzie opieka naprzemienna jest już normą. U nas staje się coraz bardziej powszechna. Wciąż jednak zazwyczaj mężczyźni wyprowadzają się z domów, a dziecko zostaje przy matce, i to jej najczęściej przyznawana jest pełna opieka. Według danych GUS około 4 proc. ojców otrzymuje wyłączną opiekę, najczęściej w sytuacjach, w których matka jest osobą silnie dysfunkcyjną - upośledzoną, cierpiącą na chorobę alkoholową.

Nie mam gotowej odpowiedzi, czy opieka naprzemienna to dobre czy złe rozwiązanie dla dziecka. Na pewno wymaga dużego poświęcenia ze strony rodziców. Sądy w Polsce coraz częściej przyznają opiekę nad dziećmi nie tylko matce, ale również ojcu. 

W Polsce z roku na rok jest coraz więcej rozwodów (fot: Michał Łepecki/Agencja Gazeta)
W Polsce z roku na rok jest coraz więcej rozwodów (fot: Michał Łepecki/Agencja Gazeta)

Dlaczego?

Organizacja takiej opieki nie jest prosta. Zwykle po rozwodzie jedno z rodziców musi zmienić miejsce zamieszkania, nierzadko musi wynająć takie lokum, żeby zapewnić odpowiednią przestrzeń dla dziecka.

Drugi problem polega na tym, że skoro dziecko ma dwa domy, to zaczyna funkcjonować w dwóch różnych systemach. W każdym domu są zazwyczaj trochę inne zasady, więc dziecko musi się jakoś do nich dostosować, zaakceptować je. Może pojawić się bunt lub próby manipulowania rodzicem, żeby ugrać coś dla siebie. Wtedy najczęściej padają argumenty typu: Bo mama mi pozwoliła, więc dlaczego ty mi nie pozwalasz. Dziecko ma po prostu mętlik w głowie, bo u taty robi się tak, a u mamy tę samą rzecz już zupełnie inaczej, co może spowodować, że w przyszłości dziecko będzie miało problem z podejmowaniem decyzji w określonych kwestiach.
Rodzice muszą więc dopilnować, aby pewne obszary funkcjonowania dziecka były takie same i w jednym domu, i w drugim.

Jest pani zwolenniczką jakiejś formy opieki nad dzieckiem po rozstaniu?

Nie, bo to, co będzie dla niego lepsze, zależy od wielu czynników, między innymi od jego wieku i rozwoju, typu temperamentu, stanu zdrowia. To jego trzeba wysłuchać i dowiedzieć się, w jakich obszarach potrzebuje wsparcia. Nie chodzi o to, żeby pytać: Z kim chcesz mieszkać - z mamą czy z tatą? Czasem warto iść do psychologa lub mediatora, który na chłodno spojrzy na sytuację rodzinną i pomoże rodzicom zrozumieć, co w danym momencie będzie dla dziecka najlepsze.

Dzieci mogą odczuć ulgę po rozstaniu rodziców, bo skończą się kłótnie (fot: Shutterstoco.com)
Dzieci mogą odczuć ulgę po rozstaniu rodziców, bo skończą się kłótnie (fot: Shutterstoco.com)

O co jeszcze nie można dziecka absolutnie pytać?

Którego rodzica bardziej kocha, z kim bardziej chce jechać na wakacje czy spędzić święta. Tak naprawdę o wszystko, co stawia je przed koniecznością wyboru jednego rodzica.

Niestety, rodzice często myślą nie z perspektywy dziecka, ale swojej. Biorą pod uwagę tylko to, co im się wydaje, że dla dziecka będzie najlepsze, nie słuchają, co ono próbuje im powiedzieć. Na przykład mamie się wydaje, że dziecku będzie dobrze u taty, a ono ma potrzebę być w danej chwili blisko z mamą.

Często, niestety, jest tak, że dziecko po prostu mówi, że chce, aby tata i mama byli razem, i trzeba mu wtedy wytłumaczyć, że tej potrzeby nie jesteśmy w stanie zaspokoić. Tłumaczymy mu, co jest możliwe, a co absolutnie nie.

A czego dzieci zazwyczaj chcą najbardziej?

Każde dziecko chce, żeby rodzice byli razem.

A jeśli samo widzi i czuje, że sytuacja w domu jest napięta, że rodzice się nie kochają, nie przytulają, nie darzą się szacunkiem? Zakładam, że może być również zwolennikiem rozstania.

Zazwyczaj starsze dzieci są zdolne do takiej refleksji. Młodsze, w wieku przedszkolnym, nie rozumieją, co to jest miłość, małżeństwo, zdrada. To dla nich pojęcia abstrakcyjne, które zaczynają rozumieć dopiero w wieku szkolnym.

Starsze dzieci wchodzą też w zupełnie inną rolę niż młodsze, gdy dochodzi do konfliktów między rodzicami - mogą być świadkami konfliktu i rozstania albo uczestniczyć w kłótniach między mamą i tatą. Dziecko może być posłańcem, czyli przekazywać wiadomości między jednym rodzicem a drugim. Może być mediatorem, czyli tłumaczyć jednego rodzica przed drugim. Sojusznikiem jednej strony albo jej emocjonalną podporą, na przykład gdy ojciec zdradził i mama potrzebuje wsparcia, więc wypłakuje się swojej córce albo synowi. Syn może np. zacząć wchodzić w rolę partnera mamy, kiedy została porzucona. Może mu być potem trudno się z takiej bliskiej relacji z matką wywikłać.

Dziecko może też być decydentem, sędzią, gdy rodzice próbują przerzucać na niego odpowiedzialność za losy rodziny. Ale może być też kozłem ofiarnym, na którym rodzice odreagowują swoje emocje. A także uciekinierem, gdy już ma dość sytuacji w domu i z niego znika. Jeśli w rodzinie są małe dzieci, to dziecko starsze zazwyczaj przejmuje opiekę nad rodzeństwem.

A jak rozstanie przeżywają te młodsze dzieci, które jeszcze wszystkiego nie rozumieją?

To zależy, jak przebiega proces rozstania. Najczęściej jednak rodzice zapominają o tym, że dziecko też jest jego częścią, nic mu nie tłumaczą, i trafiają do psychologa dopiero, kiedy ono już sprawia kłopoty lub ma objawy psychosomatyczne - problemy ze snem, bóle głowy, brzucha, jest agresywne, samookalecza się, ma problemy w szkole, w kontaktach z rówieśnikami, obniżyły się jego wyniki w nauce. Dziecko może też stać się płaczliwe, smutne, z aktywnego i towarzyskiego stać się wycofane, rezygnujące z interakcji. Może się też stać "przylepą" Albo wykazywać regres w rozwoju - mieć znów problemy z adaptacją w przedszkolu, na powrót moczyć łóżko, ssać kciuk. Dziecko szkolne może unikać tematów związanych z domem, wstydzić się sytuacji w rodzinie, nie zapraszać do siebie rówieśników, unikać przebywania w domu. Albo mówić otwarcie, że tęskni za jednym z rodziców, albo że boi się, że utraci też drugiego.
W systemie rodzinnym dziecko jest lustrem, w którym wszystko się odbija. Jeśli coś się dzieje nie tak, dziecko to wyczuje i na to w jakiś sposób zareaguje.

Czy rozstanie rodziców może mieć dobry wpływ na dziecko?

Może ono na pewno odczuć ulgę, bo skończą się kłótnie, nieporozumienia. Jeśli w domu była przemoc, której było świadkiem albo i ofiarą, rozstanie rodziców jest często jedynym sposobem na jej przerwanie. Potem oczywiście pojawia się kwestia kontaktów dziecka ze sprawcą przemocy. Z mojego doświadczenia wynika, że większość dzieci nie chce z takim rodzicem utrzymywać kontaktu.

Bez względu jednak na to, czy rodzice będą w związku formalnym czy nieformalnym, ich rozstanie zawsze będzie negatywnym doświadczeniem w życiu dziecka.

Mówi się, że najlepiej rozstać się wtedy, kiedy dzieci są jeszcze bardzo małe albo dopiero, kiedy są już odchowane i mają swoje życie. Czy - patrząc z tej perspektywy - jest jakiś moment, w którym lepiej się rozstać?

Rodzice starają się zawsze szukać pozytywnych stron decyzji o rozstaniu, ale dla dziecka nie ma dobrego momentu na taki krok. Zawsze, choć w każdym wieku inaczej, będzie ono przeżywało rozpad związku rodziców, nawet jak już będzie dorosłe i będzie miało swoje życie.

Na przykład - dziecko przez kilkanaście lat żyło w przekonaniu, że rodzice stanowią trwały związek. A nagle podejmują decyzję, że to koniec. Dziecko, choć już niezależne i samodzielne, musi zderzyć się z faktem, że coś, co w jego świadomości było niezniszczalne, się rozpada. Może zwątpić w trwałość bliskiej relacji w ogóle, stać się nieufne wobec ludzi próbujących się do niego zbliżyć. Często jest tak, że osoby, które przeżyły rozwód rodziców, powtarzają, że
"mężczyznom/kobietom nie można ufać, bo zdradzają". Zdarza się też, że tworząc własne związki, będą, całkiem nieświadomie, wchodzić w rolę zdradzającego albo zdradzanego.

Psycholog: Wciąż jest bardzo mało par, które podeszły do rozstania w naprawdę dojrzały sposób (Shutterstock.com)
Psycholog: Wciąż jest bardzo mało par, które podeszły do rozstania w naprawdę dojrzały sposób (Shutterstock.com)

Dziecko może mieć pretensje do rodziców, że wzięli rozwód albo w jakim stylu to się działo. Albo przeciwnie - że tkwili w toksycznej relacji, co powoduje, że ono dziś ma problemy ze stworzeniem udanego związku. Dzieci są wnikliwymi obserwatorami, przejmują męskie i żeńskie wzorce zachowań od rodziców. Jeżeli oni prowadzili między sobą "gry małżeńskie", ich dorosły potomek w swojej relacji z partnerem może te wzorce nieświadomie powielać, bo to najbardziej mu dostępne strategie działania, innych nie zna. To widać na rodzinnym genogramie - drzewku, które pokazuje strukturę rodziny, ale też relacje w niej. Podczas analizy takiego drzewka często wychodzi na jaw, że te same problemy pojawiały się w kilku pokoleniach wstecz.

Jak jeszcze rozstanie rodziców może wpłynąć na dziecko?

Są dzieci, które będą chciały zrobić wszystko, żeby nie być jak rodzice, nie stworzyć dysfunkcyjnej relacji. Zaczną nad sobą pracować i robić pewne rzeczy inaczej - uda im się to albo nie. Inne na przykład stwierdzą, że w ogóle nie nadają się do związku.

Nie tylko rodzice muszą odbyć żałobę po rozstaniu, dziecko również musi to przepracować i zrozumieć, dlaczego tak się stało, dlaczego rodzice podjęli taką decyzję.

Czy jest wielu rodziców, którym udaje się w modelowy sposób przejść ten proces rozstania i tym samym uchronić dziecko przed przykrymi konsekwencjami? Według danych GUS rośnie odsetek rozwodów, w których nie ma orzekania o winie.

Z mojego doświadczenia wynika, że wciąż jest bardzo mało par, które podeszły do rozstania w naprawdę dojrzały sposób, dokładnie przemyślały swoją decyzję i nie kierując się emocjami, postanowiły przestać ze sobą być. Które na pierwszym miejscu stawiają dziecko i jego potrzeby. Wszystko zależy od przyczyny rozstania - co innego jeśli była to różnica charakterów, a co innego jak jeden z partnerów zdradził. Bardzo istotna też jest sytuacja materialna i zawodowa partnerów - łatwiej rozstanie przeżywają osoby, które mogą się szybko usamodzielnić.

W dalszym ciągu jednak nasza kultura rozstania nie stoi na wysokim poziomie.

Co jest najtrudniejsze dla pani, kiedy obserwuje pani proces rozstawania się rodziców i to, jaki to ma wpływ na dziecko?

Rodzice wszystko chcą na już, nie chce im się pracować nad sobą, są niecierpliwi. A często, żeby pomóc dziecku i sobie, muszą nauczyć się zupełnie nowego sposobu komunikowania się, zacząć nierzadko używać całkiem innego języka niż dotychczas. Takim rozwiązaniem może być porozumienie bez przemocy autorstwa Rosenberga B. Mar. Istotą takiego komunikowania się jest nastawienie na obserwację, nazywanie uczuć, uzewnętrznianie potrzeb i poszukiwanie najlepszej z możliwych strategii, która zaspokoi potrzeby obu stron. Dlatego, niestety, jak rodzice przychodzą do psychologa, to często mówią: proszę naprawić dziecko, bo to z nim jest coś nie tak. Nie, to nie z nim jest coś nie tak, to w całym systemie rodzinnym coś przestało działać.

A gdy już partnerzy zaczną nad sobą pracować, często dopiero wtedy wychodzi na jaw, co było przyczyną rozstania. Zgłosiła się do mnie kobieta, której 13-letni syn zaczął przejawiać dysfunkcyjne zachowania po jej rozstaniu z mężem. Rodziców poinformowała o tym szkoła. Mąż był skory do współpracy, więc również zaczął uczestniczyć w terapii. Żona była bardzo niezależną kobietą, jak coś postanowiła, tak miało być. Taka sama była jej matka, babcia. Na terapii mąż wyznał jej, że to właśnie dlatego od niej odszedł, miał dość tego, że ona się z nim w ogóle nie liczy. Kobieta zaczęła nad sobą pracować, uczyć się uwzględniać perspektywę innych, dostrzegła w swoim mężu wartościowego człowieka. Ich dziecku udało się zaakceptować ich rozstanie, terapia nie jest mu już potrzebna, natomiast między rodzicami znów zaczęło się coś dziać, można powiedzieć, że się spotykają, poznają od nowa. Być może do siebie wrócą.

Przepracowanie głęboko zakorzenionych w podświadomości schematów może spowodować zmianę, która sprawi, że nie tylko my staniemy się inni, ale ludzie zaczną nas inaczej traktować. Należy jednak pamiętać, że taka zmiana nie nastąpi szybko, to najczęściej wieloletni proces. Świadomość bagażu doświadczeń swojego życia, ale i swojej rodziny, to dopiero połowa sukcesu, druga połowa to ciężka praca.

Dr Marta Majorczyk (fot: materiały prasowe)
Dr Marta Majorczyk (fot: materiały prasowe)

dr Marta Majorczyk, pedagog i doradca rodzinny z poradni przy USWPS, nauczyciel akademicki w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa w Poznaniu.

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (15)
Zaloguj się
  • mawik_net

    Oceniono 8 razy 2

    Moi rodzice się rozstali pod koniec mojej podstawówki, zastaliśmy z mamą. Tata się nami interesował , płacił alimenty, spędzał 2 tygodnie wakacji. Nie przeżyliśmy traumy, tata dużo pracował i miał kochankę na boku, więc czasu z nami dużo na co dzień przed odejściem nie spędzał. . Dla mnie traumą byłaby opieka naprzemienna, bo musiałbym mieszkać z obcą babą, której nie lubiłam. To moje doświadczenie , zatem nie zawsze opieka naprzemienna jest dobrym wyjściem.

  • rikol

    Oceniono 5 razy 1

    Opieka naprzemienna to kompletna głupota. Dziecko powinno być z jednym rodzicem, a z drugim może np. spędzać weekend itp. Nie może byc tak, że dziecko ma dwa domy. U nas się automatycznie przyznaje dziecko matce, a powinno się wziąć pod uwagę również to, które z rodziców więcej zarabia i które jest lepsze pod względem psychologicznym.

  • mayta

    Oceniono 17 razy 1

    "Z mojego doświadczenia wynika, że wciąż jest bardzo mało par, które podeszły do rozstania w naprawdę dojrzały sposób, dokładnie przemyślały swoją decyzję i nie kierując się emocjami, postanowiły przestać ze sobą być. Które na pierwszym miejscu stawiają dziecko i jego potrzeby"..

    Aha. Czyli dojrzały sposób to ten, który na pierwszy miejscu stawia dziecko. A dlaczego to akurat dziecko i jego potrzeby należy stawiać na PIERWSZYM miejscu, a nie na TYM SAMYM miejscu, co potrzeby wszystkich innych osób w rodzinie?

  • atomik2

    0

    W PL wielka czesc rozwodow to sa szantaze jednej strony nad druga, oczywiscie z wykorzystaniem dzieci i oczywiscie rezyserowane przez bandziora adwokackiego, i takze oczywiscie popierane przez q....ę sędziowską uczestniczaca w tym szantazu aktywnie, a przypuszczalnie czesto bedaca w ukladzie z adwokatem (albo tzw. "adwokatami") obu stron (qim adwokatura handluje miedzy soba klientami przy rozwodach).

    Prawo rodzinne jest tak skonstruowane, aby takie szantaze byly mozliwe i to wg mnie jest przyczyna wielkiej czesci rozwodow w PL. Bo jest to zorganizowana i zalegalizowana w prawie metoda zwyklego okradania bylego partnera. Adwokaci rezyserujacy takie rozwody (z prowokowanymi rzekomo awanturami lub innymi rezyserowanymi ustawkami przedrozwodowymi) ciagna potezne zyski z istnienia takiego procederu, takiego prawa i takiego obyczaju w srodowiskach pozal-sie-boze sedziowskich, w ktorych jest to forma korupcji, oczywiscie nielatwa do wykrycia przez np. CBA czy policje. To zorganizowany przemysl rozwodowy adwokacko-sedziowski, niewykluczone, ze uczestniczace w tym sedzie dostaja swoja dole od adwokatow.

    No to jak w takiej sytuacji zmieniac prawo, skoro sa takie grupy interesow, aby zostalo tak jak bylo ? Dziecko jest swietnym narzedziem szantazu, tak samo jak wina przy rozwodzie jest swietnym narzedziem szantazu (choc np. we Francji nie ma w prawie winy przy rozwodzie i calej tej pozniejszej zlodziejskiej otoczki - casus Kaz nauczyciel/premier/bankowiec/bezrobotny).

    Opieka naprzemienna nad dziecmi w sytuacji, gdy dziecko jest narzedziem szantazu rozwodowego - to chyba żarty jakieś, szanowni redaktorzy gazety.pI. Ale wlasnie trzeba te sytuacje rozjasniac, opisywac, i ujawniac jeszcze i ten bandycki proceder adwokacko-sedziowski.

  • kukabura007

    Oceniono 1 raz -1

    Opieka naprzemienna jest możliwa tylko kiedy rodzice mieszkają blisko siebie. Kiedy dzieli ich np. 300 km jest to niemożliwe.

  • wawa_atk

    Oceniono 7 razy -1

    W każdym przypadku gdy jest możliwa opieka naprzemienna, bezwzględnie powinna być przyznawana, to zmniejsza traumę porozwodową u dzieci. Sama jestem kobietą, na szczęście nie mam doświadczenia rozwodu, jednak z racji mojej pracy mam do czynienia z rozwodami, w przypadku ojców którzy bardzo kochają swoje dzieci i robią wszystko by być z dziećmi po rozwodzie, bardzo ważne jest udzielanie opieki naprzemiennej lub to by dzieci miały jak największy kontakt z ojcem. Musi zostać rozwiązany problem alimentów, gdy kobieta używa dzieci do wyłudzania alimentów, sztucznie izolując dzieci na siłę od ojca tylko i wyłącznie by pokazać przed sądem że niby to "tylko ona dba o dzieci i płaci za wszystko" a w rzeczywistości pieniądze z alimentów przeznacza na wszystko tylko nie na dzieci - to jest nagminne i wręcz jest standardem wśród kobiet występujących o alimenty (oczywiście nie u wszystkich). Przyznanie wyższych alimentów często prowadzi do sytuacji dokładnie odwrotnej dla dobra dziecka, nie chce opisywać tu dziesiątków przypadków które znam. W skrócie można powiedzieć: że jeżeli doprowadzi się do sytuacji w której matce dzieci uda się doprowadzić do sytuacji uzyskania podwyższonych alimentów dla ojca który kocha dzieci i spędza z nimi wszystkie wolne chwile i przez wyższe alimenty musi więcej pracować kosztem czasu spędzanego z dziećmi to jest to porażka sądu rodzinnego i systemu i znam sytuacje które doprowadziły wręcz do tragedii. Stąd opieka naprzemienna, jeżeli tylko jest możliwa i są na nią warunki, powinna zawsze być przyznawana. Kolejną ważną rzeczą jest by umożliwiać ojcom dzieci płacić bezpośrednio za wszystko związane z dziećmi za co mogą zapłacić bez konieczności przekazywania i przechodzenia tych pieniędzy przez ręce matek. Wbrew pozorom coraz więcej sądów rodzinnych zaczyna orientować się w zmianach jakie nastąpiły w naszym społeczeństwie, zmianach dotyczących sytuacji porozwodowych, patologiami związanymi z wyłudzaniem alimentów itp.

  • druga_wieza

    Oceniono 4 razy -2

    Opieka naprzemienna? A kiedy czworokąty?
    Postępactwo ocipiało.

  • basiulek5

    Oceniono 8 razy -2

    Bardzo istotna kwestia :w jakiej roli występuje dziecko po rozstaniu.Mam pod opieką matkę "zawłaszczającą" córkę.Ta ma zaledwie 1,5 roku,ale już widać podjętą rolę pojednawczą wobec rodziców,której matka nie zauważa i podważa nieświadomie,bo nie cierpi ojca.Dziewczynka jest poddawana ciągłemu naciskowi.Trudne to i biegli muszą ten czynnik wziąć pod uwagę.

  • menel13

    Oceniono 5 razy -3

    >>>Zazwyczaj starsze dzieci są zdolne do takiej refleksji. Młodsze, w wieku przedszkolnym, nie rozumieją, co to jest miłość, małżeństwo, zdrada. To dla nich pojęcia abstrakcyjne, które zaczynają rozumieć dopiero w wieku szkolnym.<<<
    Aktywiści LGBT twierdzą co innego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX