To stres spowodowany pracą często wywołuje zaburzenia psychiczne

To stres spowodowany pracą często wywołuje zaburzenia psychiczne (fot: Shutterstock.com)

społeczeństwo

Polscy pracownicy nie mówią pracodawcy o swoich problemach psychicznych. "To jak grypa czy nadciśnienie"

Wzrost tempa życia i poziomu stresu powoduje, że osób z zaburzeniami psychicznymi w Polsce przybywa. Boją się jednak o nich mówić pracodawcom. Czy warto zaryzykować i poinformować przełożonego o swoich problemach na tle psychicznym? Jak w takiej sytuacji powinien zachować się pracodawca?

Zaczęło się niewinnie. Od bólu kręgosłupa, przemęczenia, drętwienia nóg, mrowienia w karku, bezsenności. Michał nie mógł siedzieć przy komputerze, bo wszystko go bolało, nie mógł skupić się na pisaniu tekstów, czuł się, jakby miał wysoką gorączkę.

Najpierw myślał, że to wina siedzącego trybu pracy. Po dogłębnym przebadaniu oraz licznych wizytach u osteopaty został skierowany do neurologa, który wydał wyrok - tężyczka [zaburzenie neurologiczne związane z niedoborem wapnia i magnezu, bardzo często współistnieje z nerwicą, która z kolei może być potęgowana przez sytuację stresów - przyp. red.].

Dostał leki wspomagające - duże dawki magnezu oraz witaminy D. Jego stan jednak nie ulegał zmianie. Skierowano go do psychiatry, który wysłał Michała na półroczne zwolnienie lekarskie. Wszystkie objawy minęły. Michał zaczął brać również leki antydepresyjne. Gdy okazało się, że tężyczkę wywołał stres spowodowany fatalną atmosferą w pracy, Michał postanowił już do niej nie wracać.

Polacy nie mówią pracodawcy o swoich problemach w pracy (fot: Shutterstock.com)
Polacy nie mówią pracodawcy o swoich problemach w pracy (fot: Shutterstock.com)

Docinki, krytykowanie za wygląd, nabijanie się publiczne z błędów, krzyk, obelgi, zastraszanie, wyzywanie od idiotów - Michał był świadkiem takich sytuacji. Jego zapytano z kolei, czy mógłby na zwolnieniu lekarskim pracować zdalnie.

Michał zgłaszał do kadr niewłaściwe zachowania przełożonych, ale było to bagatelizowane. Usłyszał, że to taka praca. Przed pójściem na zwolnienie opowiedział przełożonym, jakie ma objawy. Wtedy nie mógł jeszcze uwierzyć, że są one wynikiem stresu. Po powrocie ze zwolnienia otwarcie powiedział szefowej, że to stres wywołał jego problemy psychiczne. Przejęła się. Zwolniła go ze świadczenia pracy w trakcie trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia.

Pracodawca nie dba o zdrowie psychiczne

Zgodnie z badaniem EZOP [to pierwsze w Polsce badanie stanu zdrowia psychicznego Polaków - przyp. red.], niemal co czwarty Polak w ciągu całego życia cierpi z powodu przynajmniej jednego z zaburzeń psychicznych. Często nasilają się one z powodu podwyższonego stresu, na przykład wywołanego pracą.

Zdaniem Wojciecha Pawlaka, psychiatry, specjalisty klinik terapii Allenort, wzrost tempa życia i poziomu stresu związanego z życiem prywatnym, a przede wszystkim zawodowym powoduje, że osób cierpiących na zaburzenia jest w Polsce coraz więcej.

Specjalista podkreśla jednak, że rzadko jest tak, iż tylko praca jest jedynym czynnikiem wyzwalającym objawy zaburzenia psychicznego. - Przewlekły stres w pracy jest czynnikiem łatwym do nazwania, ale gdy dłużej rozmawiam z pacjentami, zazwyczaj okazuje się, że w tle są jeszcze inne problemy - w małżeństwie, związane z utratą kogoś bliskiego czy echa trudnych doświadczeń z młodości, które ożywają w związku ze stresowymi sytuacjami - opowiada. Na stres, jak tłumaczy, należy więc patrzeć przede wszystkim jak na czynnik wyzwalający zaburzenia psychiczne. - Im dłużej trwa sytuacja stresowa, tym większe ryzyko wyzwolenia zaburzenia. W pracy spędza się większość czasu, zwykle tam otrzymuje się najwięcej bodźców stresowych. Bardzo rzadko praca będzie jednak jedyną przyczyną zaburzeń, mimo że często pacjenci mają poczucie, że "to wszystko przez pracę".

Gdy pacjenci mówią o tym, co najbardziej ich w pracy stresuje, wymieniają nawet nie natłok obowiązków czy nadgodziny, ale przede wszystkim brak szacunku przełożonych wobec podwładnych czy współpracowników wobec siebie. - Nie cierpią najbardziej z powodu krytyki czy złej oceny, bo często się z tym nawet zgadzają, stresuje ich to, w jaki sposób jest to im komunikowane - przekonuje psychiatra.

Zgodnie z raportem "The Workforce View in Europe 2017" (prawie 10 tys. respondentów z ośmiu krajów EU) przygotowanym przez międzynarodową firmę ADP, oferującą usługi w obszarze kadr i płac, na codzienny stres w miejscu zatrudnienia cierpi nawet co czwarty polski pracownik, a 20,7 proc. badanych deklaruje, że sytuacje stresowe mają dwa lub trzy razy w tygodniu.

Badania ADP pokazały też, że zaledwie 8,3 proc. polskich pracowników decyduje się poinformować przełożonego o tym, że zmagają się z jakimś problemem na tle psychicznym. Jak twierdzi Anna Barbachowska, specjalista ds. HR firmy ADP Polska, może to wynikać m.in. z tego, że w opinii wielu osób kwestia zdrowia psychicznego ma charakter prywatny, niemal intymny. Gros osób po prostu boi się przyznać, że ma taki problem. - Niepokoi fakt, iż polscy pracownicy z tak wielką obawą podchodzą do swoich przełożonych - w porównaniu z innymi państwami Europy plasujemy się na ostatnim miejscu pod względem zaufania, że nasz pracodawca dba o nasze dobre samopoczucie psychiczne. Polacy nie postrzegają swoich przełożonych jako źródła ewentualnego wsparcia - komentuje Barbachowska.

Mówić językiem objawów

Piotr, który pracował jako młodszy specjalista ds. bankowych, zdecydował się ujawnić ze swoim problemem psychicznym w pracy. Ale pożałował. - Odkąd pamiętam, co jakiś czas przechodziłem epizody depresyjne. Myślę, że nie były one do końca spowodowane pracą, ale też problemami wynikającymi z trudnego dzieciństwa, choć na pewno ona też miała wpływ. Często czułem, że ilość obowiązków mnie przytłacza, nie zawsze otrzymywałem jasne instrukcje, jak dokładnie mam je wykonywać - opowiada. Zdecydował się pójść na zwolnienie lekarskie w związku z depresją. Poszedł na terapię, zaczął brać leki. Informował przełożoną na bieżąco o tym, jak przebiega leczenie. Gdy wrócił, wręczono mu wypowiedzenie. Bez podania przyczyny. - Gdy zapytałem o powód, zaczęły się mętne tłumaczenia - że nie dawałem rady, często zawalałem. Nie do końca się z tym zgadzałem, bo transakcje, za które byłem odpowiedzialny, dochodziły do skutku. Ale rzeczywiście nie zawsze wyniki były takie, jakich oczekiwano - opowiada.

Wojciech Pawlak zaznacza, że zdrowie psychiczne jest w Polsce tematem trudnym, a osoby cierpiące na zaburzenia psychiczne są nadal stygmatyzowane. Nie podaje jednak gotowego rozwiązania, jak pracownik powinien mówić pracodawcy o swoich problemach ze zdrowiem psychicznym. Cierpiący na dane zaburzenie często sami nie zdają sobie sprawy z tego, że chorują.

- Dlatego warto mówić językiem objawów. Że mamy trudności ze zmobilizowaniem się do pracy, problemy z prawidłowym jej wykonywaniem czy dotrzymywaniem terminów. Pracodawca może w takiej sytuacji wyjść pracownikowi naprzeciw. Zmniejszyć mu wymiar etatu, wysłać na dłuższy urlop, zmienić obowiązki. Dla pracodawcy też będzie lepiej, kiedy pracownika jakiś czas nie będzie na stanowisku niż jakby miał popełniać błędy albo wpływać
negatywnie na atmosferę w zespole - doradza specjalista.

Musiałem nauczyć się kłamać

Zaburzenie psychiczne nie zawsze jest jednak epizodem, ale chorobą, która towarzyszy człowiekowi przez całe życie, lub dużą jego część. Osoby cierpiące na depresję przewlekłą, zaburzenia lękowe, schizofrenię czy chorobę afektywną dwubiegunową często nie decydują się na ujawnienie w pracy swojego zaburzenia z prostej przyczyny - obawiają się, że zostaną zwolnione. Jak mówi Wojciech Pawlak, osoby chorujące latami, które doskonale poznały swoje zaburzenie, zazwyczaj mają świadomość swoich ograniczeń. Wiedzą, kiedy nadchodzi "gorszy moment" i muszą iść na zwolnienie.

- Moja najdłuższa praca trwała zaledwie trzy miesiące - opowiada Jan, który cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową. - Epizody chorobowe w moim przypadku występują minimum cztery razy w roku. Szanse na dostanie stałej umowy są bliskie zeru, gdyż zazwyczaj jeszcze w trakcie okresu próbnego muszę iść na kilkumiesięczne zwolnienie. Gdy wracam z L4, zazwyczaj jestem zwalniany - opowiada. Z zawodu jest pielęgniarzem, ale nie może wykonywać swojej pracy ze względu na chorobę. - Obecnie pracuję na produkcji, to ciężkie zajęcie, pracuję po 12 godzin, również w nocy. Ostatnio zapomniałem włączyć maszynę. Przez godzinę nie pracowała, co wiązało się ze stratami finansowymi. Na szczęście mi się upiekło. Liderowi nakłamałem, że mam poważne problemy w domu, stąd moja nieuwaga - opowiada. Jan, biorąc L4, powiedział przełożonemu, że ma mały zabieg chirurgiczny. - Jeśli cierpisz na chorobę afektywną dwubiegunową, musisz nauczyć się kłamać.

Osobo z zaburzeniami psychicznymi często ciężko znaleźć lub utrzymać pracę (Shuttestock.com)
Osobo z zaburzeniami psychicznymi często ciężko znaleźć lub utrzymać pracę (Shuttestock.com)

Osoby cierpiące na zaburzenie psychiczne mają często ogromny problem ze znalezieniem i utrzymaniem pracy. - Dla pracodawcy nie ma jednoznacznych korzyści wynikających z zatrudniania takich osób. Obserwuję jednak, że często mają one większą motywację do pracy niż osoby zdrowe, bo możliwość pracy jest ważnym czynnikiem w ich procesie leczenia - poza pieniędzmi daje poczucie znaczenia, samodzielności, przewagi nad swoją chorobą - tłumaczy Pawlak.

Takie osoby mogą się ubiegać o rentę inwalidzką lub orzeczenie o niepełnosprawności, które daje im możliwość uzyskania dofinansowania m.in. do działalności gospodarczej czy
skorzystania z ulg podatkowych. Zatrudnienie osoby z orzeczeniem jest też korzystne dla pracodawcy. Może on liczyć na dofinansowanie wynagrodzenia zatrudnionej osoby niepełnosprawnej. Wielu pracodawców nie chce jednak zatrudniać osób z orzeczeniem o niepełnosprawności. Według badania Instytutu Spraw Publicznych pracodawcy uważają, że zatrudnienie osób z niepełnosprawnością jest zbyt trudne i kosztowne, a wsparcie finansowe udzielane przez państwo niewystarczające. Barierą przy zatrudnianiu takich osób jest także sposób ich postrzegania, że nie kwalifikują się one na pracowników.

- Wątpię, żeby jakaś kancelaria zatrudniła prawnika z chorobą afektywną dwubiegunową. Mam pacjentkę, która jest historyczką sztuki, cierpi na schizofrenię, nie ma orzeczenia o niepełnosprawności i mimo że jej leczenie jest bardzo trudne, to jest aktywna zawodowo. Ale w pracy o swojej chorobie głośno nie mówi. Przyznaje, że czasem słyszy głosy, nawet na nie odpowiada, ale poza tym sobie radzi. Naprawdę ją podziwiam - mówi Pawlak.

Pracodawcy nie wiedzą, co zrobić

Grzegorz Ilnicki, prawnik z kancelarii Aval-Consult, uważa, że pracodawca często nie wie, jak się zachować w stosunku do pracownika dotkniętego problemami psychicznymi. - W skrajnych przypadkach osoba cierpiąca na zaburzenie psychiczne może doprowadzić do całkowitego rozkładu pracy w zespole i uniemożliwić mu wykonywanie obowiązków. Szczególnie widać to w zespołowej pracy fizycznej, przy obsłudze maszyn i w miejscach, gdzie istnieje podwyższone zagrożenie wypadkami przy pracy - wyjaśnia.

Podaje przykład dziewczyny, która od lat choruje na raka i zmaga się z silną depresją. Jest pod opieką psychiatry. Do jakiej pracy by nie poszła, z każdej po jakimś czasie jest zwalniana. Nie potrafi dogadać się z ludźmi. - Jeden z jej szefów jako powód zwolnienia podał likwidację stanowiska, bo nie chciał, żeby się załamała uzasadnieniem, że nie jest w stanie porozumieć się z zespołem. Wielu pracodawców nie ma żadnej możliwości udzielenia pomocy pracownikowi i wybiera rozstanie się z osobą, której kłopoty ze zdrowiem psychicznym wpływają bezpośrednio na pracę jej i otoczenia. Niektórzy pracodawcy udzielają dodatkowych urlopów, zapewniają leczenie, czasami daje to szansę na poprawę sytuacji - opowiada.

Ilnicki przywołuje też sytuacje, kiedy zachowanie pracownika zmienia się nagle. - Zgłosił się do mnie pracodawca, u którego osoba po dziesięciu latach pracy nagle zaczęła się dziwnie zachowywać. Jawnie i z ukrycia robi zdjęcia innym pracownikom, wysyła przełożonym mejle, w których jest mnóstwo wulgaryzmów. Pracodawca nie wie, co ma zrobić - przyjrzeć się temu pracownikowi, porozmawiać z nim, tym samym ryzykując, że przekroczy granicę prywatności, czy chronić firmę np. przed wyciekiem czy usunięciem wrażliwych danych - tłumaczy prawnik.

Zdaniem Ilnickiego pracodawcy nie mają narzędzi, by reagować w sytuacji, w której zachowanie pracownika negatywnie wpływa na funkcjonowanie zespołu. - W skrajnych sytuacjach pracodawca może wysłać takiego pracownika na badania lekarskie. Ale kiedy zachowanie podwładnego ma charakter sytuacyjny, wtedy rutynowe badanie może nie wychwycić zaburzenia. Wysłanie na takie badanie nie wynika także bezpośrednio z przepisów Kodeksu pracy - dodaje Ilnicki.

Pracodawcy najczęściej zwalniają pracowników, którzy z powodu choroby nie są w stanie wywiązywać się ze swoich obowiązków (fot: Shutterstock.com)
Pracodawcy najczęściej zwalniają pracowników, którzy z powodu choroby nie są w stanie wywiązywać się ze swoich obowiązków (fot: Shutterstock.com)

Najczęściej więc pracodawcy zwalniają pracowników, którzy z powodu choroby nie są w stanie wywiązywać się ze swoich obowiązków lub zaburzają pracę zespołu. - Sąd Najwyższy wskazuje, że pracodawca ma prawo oczekiwać od pracownika wykonywania powierzonych mu zadań w sposób prawidłowy, jeżeli więc on tego nie robi, nawet bez własnej winy, to pracodawca może wypowiedzieć mu umowę o pracę. To, czego pracodawca zrobić nie może, to zwolnić pracownika, gdy ten przebywa na zwolnieniu chorobowym albo sięgać po zwolnienie dyscyplinarne, jeżeli za błędy lub szkody spowodowane przez pracownika odpowiada jego choroba psychiczna - wyjaśnia prawnik.

Ja sobie tego nie wymyśliłam

Część moich rozmówców, którzy zdecydowali się ujawnić ze swoim problemem psychicznym w pracy, spotkała się z pozytywną reakcją ze strony pracodawcy. Kasia, która cierpi na zaburzenia lękowe i pracowała na stanowisku referenta bankowego, wspomina, że gdy powiedziała szefowej o swoich atakach paniki i chęci pójścia na zwolnienie, ta zachowała się tak, jakby wiedziała "z czym ma do czynienia". - Była miła, wyrozumiała. Tak jakby sama się z tym kiedyś borykała, albo znała kogoś, kto to przechodził. Zapytała od razu, czy może mi jakoś pomóc. Gdy po kilkumiesięcznym zwolnieniu zdecydowałam się jednak zrezygnować z pracy, wciąż namawiała mnie, żebym została - opowiada.

Mariusz również powiedział szefowi o swojej depresji. - Przyjął to spokojnie, powiedział, żebym się nie stresował, poszedł na zwolnienie. Z drugiej strony ewidentnie nie miał pojęcia, na czym polega choroba psychiczna. Miał podejście: "dzisiaj, jak ktoś ma gorszy dzień, to od razu, że depresja". Tak jakbym ja chciał tę depresję mieć - mówi. Kasia potwierdza: - Ludzie z reguły nie rozumieją, co przeżywam. Mnie stresował kontakt nie tylko z trudnym klientem, każdy klient był problemem.

Chorobę psychiczną można traktować tak jak złamaną nogę czy grypę (fot: Wojciech Surdziel/ Agencja Gazeta)
Chorobę psychiczną można traktować tak jak złamaną nogę czy grypę (fot: Wojciech Surdziel/ Agencja Gazeta)

Wojciech Pawlak przekonuje, że zaburzenie psychiczne najlepiej traktować jak grypę, złamaną nogę czy nadciśnienie, dolegliwości, których zazwyczaj nie ukrywamy przed pracodawcą. - Tak jak kardiolog leczy serce, tak psychiatra leczy mózg. W przypadku grypy leczy się takie objawy jak gorączkę czy katar, a w przypadku zaburzenia psychicznego - bezsenność, lęk, zaburzenia koncentracji, smutek czy brak energii i poczucia sensu - mówi.

Podkreśla, że zaburzenie psychiczne może w równej mierze dotknąć pracodawcę, jak i pracownika. - Dlatego niezwykle ważna jest społeczna psychoedukacja, żeby osoba z problemami psychicznymi nie kojarzyła się nam z kimś, kto jest nieodpowiedzialny czy wręcz stanowi zagrożenie - dodaje.

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (76)
Zaloguj się
  • kamuimac

    Oceniono 43 razy 33

    polscy pracownicy traktowani przez wiekszość pracodawców jak niewolnicze bydło są tak zastraszeni że nie śmią powiedzieć o tym że maja problem - a do pracy przychodzą nawet z 38-39 stopniową gorączką .

    ot syndrom chłopa pańszczyźnianego i pracodawcy pana na folwarku

  • pumpernik

    Oceniono 30 razy 26

    Polscy kierownicy różnych szczebli powinni być obowiązkowo badani na obecność zaburzeń psychicznych.

  • six_a

    Oceniono 27 razy 21

    ja to nawet nie muszę mieć szefa, żeby mieć nerwicę. wystarczą mi księgowe obcych firm, spóźniające notorycznie przelewy. jest dla was specjalne miejsce w piekle, pamiętajcie o tym.

  • aistionnelle

    Oceniono 16 razy 14

    Niestety polscy pracodawcy to jest osobna kasta.Nawet jak są stosunkowo młodzi zachowują się jak w średniowieczu na folwarku albo takimż polu.Przyczyna tkwi w procesie rekrutacji, podczas którego przecenia się formalne kwalifikacje, a nie docenia wysokich kompetencji społecznych i emocjonalnych jakie są potrzebne by kierować ludźmi.Kierować, nie zarządzać, bo zarządza się finansami, projektem etc.Problem polega na tym, że w naszym społeczeństwie wierzy się w moc negatywnej motywacji : straszenia, szantażowania, stosowania nacisku.Zaczyna się to już w szkole.Nie: "przeczytaj, bo to jest ciekawe" tylko "czytaj, bo ci postawię jedynkę" !Studia albo są kursami w zakresie efektywnego tracenia czasu i energii albo dla odmiany szkołą jazdy po bandzie i wspinania się po nie swoich plecach. A cała rzecz polega na tym,żeby tak dobrać przełożonego żeby a. znał się na tym co robi i potrafił zrobić wszystko to co robią jego podwładni b .szanował siebie, swój czas i słowo c. szanował ludzi, którzy dla niego i z nim pracują ( żadna z powyższych cech nie zależy od tego czy wzmiankowany ma maksimum 30 lat, urodę z konkursu Miss/Mister Universum, dyplom Harvardu czy nie oraz 180 cm wzrostu bez obcasów i 20 doświadczenia profesjonalnego) i pracowników żeby a. znali się na tym co robią b. chcieli nad czymś pracować c. chcieli współpracować z sobą d. ufali sobie i temu kto nimi kieruje.Więcej tego "jak" mniej tego "co". Bo "co " jest wyuczalne, "jak" niestety nie, albo bardzo rzadko.

  • muflonex

    Oceniono 10 razy 10

    Powiesz Grażynie biznesu to cię wywiezie na wycug do lasu, albo zostawi na ławce w parku. Ludzcy panowie.

  • kato-rznik

    Oceniono 9 razy 9

    Polska mentalność to średniowiecze. Patrz: wyniki wyborów, homofobia, ksenofobia, modlenie się do plam na murze itp.

  • gnago

    Oceniono 9 razy 9

    Zwyczajnie dobór kadr w Polsce jest błędny i szkodliwy większe szanse ma psychopata co to umie podlizać sie szefowi i wrecz się wciska w zad bez mydła. Wymusza na innych zadania których sam nie potrafi ale jego zdanie jest wazniejsze mimo że błędne. Ale winni są jedynie podwładni

  • aistionnelle

    Oceniono 10 razy 8

    O pracodawcach i ich kompetencjach, a raczej ich braku już było. Ale spójrzmy na sprawę inaczej ....konsumpcjonizm i wychowanie oparte na materialnych nagrodach powoduje, że nawet młody człowiek nie posiadający samochodu i mieszkania o powierzchni 100 m 2 -nieważne, że kupionego na kredyt we frankach, który będzie spłacał do końca życia czuje się jak żebrak, przegrany,obywatel trzeciego świata etc etc.A gdyby rodzice nauczyli go żartować z niedostatków materialnych i wytłumaczyli, że nie trzeba mieć absolutnie wszystkiego od razu, na starcie-że dwa samochody, trzy odbiorniki telewizyjne, dwie lodówki i kilka pralek to nie jest standardowe wyposażenie domu...A gdyby nie oglądał Beverly Hills 203090, a gdyby ktoś mu wytłumaczył, że prawdziwy sukces nie jest mierzalny w żadnej walucie ...no i gdyby ktoś mądry nie zapomniał dodać: miejcie tylko to na co Was stać bez pożyczania( w więc nie 3 dzieci i kilka kredytów ...)

  • kaktus47

    Oceniono 9 razy 7

    Zerknijcie na showy w tv. Nie oglądam ale jak mignie mi przed oczami to pierwsze wrażenie jest takie ze uczestnicy płaczą a szefowie sie wytrzasaja. Tak jak by tak miało byc. Od dziecka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX