Andy Warhol i Edie Sedgwick w 1965 roku

Andy Warhol i Edie Sedgwick w 1965 roku (fot. Associated Newspapers /REX/East News)

ludzie

Edie Sedgwick. Biedna bogata dziewczynka

"Jeśli Edie zechce się zabić, mam nadzieję, że da nam znać odpowiednio wcześniej, żebyśmy mogli to sfilmować" - powiedział kiedyś Andy Warhol. Ale Edie zmarła z dala od Nowego Jorku - świata, który najpierw uczynił ją sławną, a potem zaprowadził na skraj przepaści.

Muza Warhola, ikona lat 60., prawdziwa "It-girl". Nie wszyscy jednak wiedzieli o tym, że Edie przez lata zmagała się z demonami z czasów dzieciństwa i dziedzicznymi skłonnościami do chorób psychicznych.

Biedna bogata dziewczynka

Jeden z filmów, jakie z udziałem Edie zrealizował Andy Warhol, był zatytułowany "Poor little rich girl" ("Biedna bogata dziewczynka"). Trudno o lepsze podsumowanie tego, kim była urodzona 20 kwietna 1943 roku w Santa Barbara Edith Minturn Sedgwick.

Edith przyszła na świat w arystokratycznej, szanowanej rodzinie, związanej od lat ze stanem Massachusetts. Jej praprapradziadek, William Ellery, był sygnatariuszem Deklaracji Niepodległości, natomiast dziadek, Henry Dwight Sedgwick III, zasłynął jako historyk i pisarz. Ojciec Edie, Francis Minturn Sedgwick, był natomiast rzeźbiarzem i właścicielem rancza. Zanim ożenił się z matką przyszłej "It-girl" Alice Delano de Forest, miał już na swoim koncie dwie próby samobójcze. Lekarz, który zdiagnozował u niego psychozę depresyjno-maniakalną, dał mu jasno do zrozumienia, że ojcostwo nie jest w jego przypadku najlepszym pomysłem. Ale Francis nie zamierzał go słuchać - miał z Alice ośmioro dzieci.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez nostalgia ?? (@70sromantics) Kwi 20, 2019 o 1:59 PDT

Rodzina mieszkała na ciągnącym się po horyzont ranczu o powierzchni ponad sześciu tysięcy akrów. Dzieci pobierały nauki w domu, a w wolnych chwilach przemierzały ranczo na grzbietach ojcowskich koni i pływały w znajdujących się na jego terenie jeziorach. Na pierwszy rzut oka życie Sedgwicków mogło wyglądać jak sielanka, ale to, co działo się w ich pełnym przepychu domu rodzinnym, dalekie było od wiejskiej idylli.

Edie wyznała po latach Warholowi, że ojciec zaczął ją molestować seksualnie, kiedy skończyła dziewięć lat. Wkrótce, za jego cichym przyzwoleniem, zaczęli go naśladować jej bracia. Dziewczynka miała sojusznika w jedynym z nich, który nigdy jej nie skrzywdził - Mintym. Ale kiedy Francis zauważył, że jego 14-letni syn nie przejawia zainteresowania płcią przeciwną, za to uszczupla znacznie zapasy jego barku, wysłał Minty'ego do szpitala psychiatrycznego. Zrozpaczony chłopak po kilku latach zamknięcia i terapii elektrowstrząsowych, którymi "leczono" go z homoseksualizmu i alkoholizmu, powiesił się.

Śmierć "czarnej owcy" rodziny nie wzruszyła ojca ani pozostałych braci Edie. Dla niej samej natomiast była tragedią - wielką, choć, niestety, niejedyną, jaka dotknęła Sedgwicków. Niedługo później kolejny z braci, Robert, zginął, wjeżdżając rozpędzonym motorem w autobus. Edie uważała, że to, co wyglądało na wypadek, najprawdopodobniej było samobójstwem - Robert wcześniej miał serię załamań nerwowych.

Edie Sedgwick (fot. Wikimedia Commons)
Edie Sedgwick (fot. Wikimedia Commons)

Molestowana przez ojca i braci Edie zaczęła mieć problemy z odżywianiem. Głodziła się, a gdy cokolwiek zjadła, natychmiast starała się wywołać wymioty. Tymczasem Francis sprowadzał do domu kolejne kochanki, których obecności, podobnie jak znęcania się nad córką, zahukana matka starała się nie widzieć. Pewnego wieczoru in flagranti nakryła go Edie. Dziewczynka dostała ataku histerii, ale ojciec usiłował jej wmówić, że to, co widziała, było wytworem jej wyobraźni. Wkrótce po tym zdarzeniu Edie umieszczono w klinice psychiatrycznej.

Kiedy uznano, że stan Edie się ustabilizował, trafiła jako nastolatka prosto do prestiżowej szkoły z internatem. O ile w domu nikt zdawał się nie dostrzegać jej zaburzeń odżywiania, w placówce wkrótce zwrócono na nie uwagę. Dyrekcja poinformowała Francisa, że jego córka jest chora i powinna się leczyć, a elitarna placówka nie jest miejscem dla dziewcząt z zaburzeniami, nawet tych najlepiej urodzonych. Dziewczynę znów skierowano do szpitala psychiatrycznego, gdzie poddano ją terapii elektrowstrząsami.

Edie zaczęła szukać ukojenia w ramionach jednego z pacjentów. Związek dwojga nastolatków szybko zaowocował ciążą. Ojciec zdecydował za córkę, co zrobić z tym faktem. Wypisał 19-letnią córkę z kliniki, a w domowym zaciszu odbył się zabieg aborcji. "To doświadczenie naprawdę popieprzyło mi w głowie" - miała później wspominać dziewczyna.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Andy Warhol (@andywarholart) Kwi 20, 2019 o 2:02 PDT

Dziewczyna z Fabryki

Wyjazd na studia w 1962 roku był dla Edie szansą na wyrwanie się z domowego piekła. Na początku mogło się wydawać, że wszystko zaczyna się układać po jej myśli. Podczas studiów w Radcliffe College w Cambridge, Massachusetts obdarzona zjawiskową urodą dziewczyna brylowała w towarzystwie artystycznej bohemy. Nikt nie był w stanie się oprzeć urokowi jej ogromnych, smutnych oczu, które zawsze podkreślała czarnym eyelinerem, i dziewczęcemu czarowi istoty, która nigdy nie miała normalnego dzieciństwa i nigdy nie dorosła. Ale Edie nie zagrzała długo miejsca w Anglii.

W 1964 roku, kiedy skończyła 21 lat, zyskała dostęp do funduszu powierniczego, który założyła jej babka. Młoda panna Sedgwick dysponowała odtąd 80 tysiącami dolarów, co dziś byłoby równowartością niemal 650 tysięcy dolarów. Mając takie zaplecze finansowe, Edie szczęścia postanowiła szukać z dala od rodzinnego domu. Wybrała Nowy Jork. Tam natychmiast została zaakceptowana przez śmietankę bohemy artystycznej. Uczyła się tańca, imprezowała, pozowała do zdjęć. Podczas jednej z imprez dostrzegł ją Andy Warhol. Artystę urzekły nie tylko taniec Edie i jej zjawiskowa uroda. Bardzo szybko dostrzegł, że jej na pozór radosny sposób bycia jest tylko maską. Stwierdził, że dziewczyna ma więcej problemów niż ktokolwiek inny mu znany. A Warhola pociągali odmieńcy, ludzie nieprzystosowani, ze zwichrowaną psychiką - podobni do niego. Dlatego z miejsca zaproponował Edie nakręcenie z nią filmu. "Z którą mną?" - miała mu odpowiedzieć Sedgwick.

Edie trafiła do słynnej Fabryki, czyli studia Warhola na Manhattanie, i natychmiast stała się jej najjaśniejszą gwiazdą. Jej pierwsza rola w filmie Andy'ego "Vinyl" ograniczała się do leżenia na kanapie i palenia papierosa. Ale to wystarczyło, żeby artysta oszalał na jej punkcie.

Segdwick i Andy stali się nierozłączni. Edie obcięła włosy i przefarbowała je na platynowy blond, rozjaśniając swój naturalny, ciemniejszy o kilka odcieni kolor, aby upodobnić się do artysty. Edie i Warhol zawsze pokazywali się w skoordynowanych stylizacjach, a każda z nich stawała się hitem. "Vogue" w 1965 roku przyznał Sedgwick tytuł Youthquaker, który potwierdził jej pozycję ikony młodego pokolenia. A wpływ Edie na modę był niezaprzeczalny. Wylansowała m.in. bluzki w czarno-białe paski noszone do wąskich spodni, oversize'owe skórzane kaszkiety i męskie koszule połączone z leginsami. Obwieszała się tonami biżuterii i nosiła mocny makijaż. Ale jednocześnie jej dziewczęcy, infantylny wręcz urok sprawiał, że nigdy nie wyglądała wulgarnie. Przypominała raczej małą dziewczynkę przebraną na szkolny bal. Tyle że bal, w którym uczestniczyła Edie, nie miał w sobie nic dziecinnego i niewinnego.

W Fabryce alkohol lał się strumieniami, a narkotyki były na wyciągnięcie ręki. W imprezach uczestniczyli wszyscy - transwestyci, narkomani, kryminaliści, członkowie różnych subkultur. Zabawie, która często przeradzała się w orgię, raczej przyglądał się, niż uczestniczył w niej Warhol. Za to swoją muzę wręcz zmuszał do udziału w niej - Edie wspominała, że Andy kazał jej uczestniczyć w seksualnych trójkątach w różnych konfiguracjach, a na odwagę serwował uczestnikom twarde narkotyki.

Jak łatwo się domyślić, szybkie, pełne używek i przypadkowych znajomości życie nie służyło stanowi psychicznemu Sedgwick. Młoda kobieta znów zaczęła się zmagać z anoreksją i bulimią, powróciły też wahania nastroju. Jednak na zewnątrz udawała, że wszystko jest w porządku - brylowała w towarzystwie, występowała w kolejnych filmach Warhola. On jednak zaczął od niej wymagać coraz więcej.

Sedgwick na początku znajomości wyznała Andy'emu najbardziej drastyczne fragmenty swojej historii, a on zapragnął zrobić z nich użytek. Już w "Poor little rich girl" Edie odkryła sporo ze swojego życia prywatnego, opowiadając o problemach psychicznych, z którymi zmagała się ona i jej rodzina, ale Andy chciał pójść dalej. W "Beauty No. 2" kazał nafaszerowanej końską dawką narkotyków Sedgwick uprawiać seks z jednym z chłopców z Fabryki i opowiadać o tym, jak była molestowana przez ojca i braci. To doświadczenie sprawiło, iż do kobiety powróciły dawne traumy. Zaczęła też rozumieć, że jej związek z Warholem, który uważała za wielką przyjaźń i pakt dusz, jest patologiczny, a "przyjaciel" najzwyczajniej w świecie ją wykorzystuje.

Fakt, że Edie wywodziła się z wyższych sfer, był dla Andy'ego znakomitą trampoliną do nowojorskiego high society. Dziedziczka wydawała też swoją fortunę również na jego zachcianki. Tyle że mężczyzna nie dawał nic w zamian. Wszystko to sprawiło, że tych dwoje zaczęło się od siebie oddalać, szczególnie że Andy znalazł sobie już kolejną muzę - Ingrid Superstar. Tymczasem Sedgwick zaczęła się spotykać z Bobem Dylanem, którego poznała w 1965 roku. Muzyk był zagorzałym krytykiem Warhola, co przyczyniło się do tego, że Andy ostatecznie zerwał kontakt z Edie. Na odchodne nie omieszkał zranić jej po raz ostatni, mówiąc, że jej wybranek niedawno się ożenił.

Inna droga

Choć Edie była uznawana za największą buntowniczkę Nowego Jorku, sama mówiła, że się nie buntuje, a po prostu próbuje znaleźć inną drogę. Po zerwaniu z Warholem ta droga miała wieść w ramiona Dylana. Okazało się jednak, że Andy nie kłamał. Muzyk faktycznie wziął ślub z inną kobietą. I choć napisał o Edie kilka piosenek, m.in. "Just Like a Woman" czy "Leopard-Skin Pill-Box Hat", nie widział dla niej miejsca w swoim życiu. Później nawet zaprzeczał, że cokolwiek go z Edie łączyło. Tej wersji nie potwierdzał jednak brat kobiety, Francis, który sugerował, że jego siostra nawet była z Dylanem w ciąży. Według niego lekarz miał przekonać Edie, że z powodu narkotyków i środków psychotropowych, które przyjmuje, dziecko najprawdopodobniej urodzi się ciężko chore. Sedgwick miała go posłuchać i poddać się aborcji.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez O.L.D. Original Lab of Design (@o.l.d.lab) Cze 3, 2019 o 2:07 PDT

Tymczasem Dylan, aby pozbyć się Edie, poznał ją ze swoim przyjacielem, Bobem Neuwirthem. Tych dwoje, bardziej niż romantyczne uczucie, połączyło zamiłowanie do narkotyków. Para zamieszkała w słynnym nowojorskim Chelsea Hotel, gdzie trwała nieustająca impreza. Ale Edie nie miała już siły brać w niej udziału. W dodatku roztrwoniła całą swoją fortunę.

Pewnego dnia, będąc w strasznym stanie, odwiedziła Andy'ego i żebrała o kilka dolarów. Ten dał jej pieniądze, a kiedy odeszła, powiedział, że jeśli Edie zechce się zabić, ma nadzieję, że da mu znać odpowiednio wcześnie, żeby zdołał to sfilmować.

Istotnie, można było odnieść wrażenie, że Edie zmierza prosto w przepaść. Jej stan coraz bardziej się pogarszał. Całe dnie spędzała w łóżku, a Neuwirth odwiedzał ją tylko po to, by podać jej kolejną dawkę narkotyków i uprawiać z nią seks. Wreszcie znudził się nią i odszedł na dobre. Sedgwick o mały włos nie przypłaciła tego rozstania śmiercią. Zniszczona fizycznie i psychicznie, praktycznie nie mogła mówić ani chodzić. Pewnej nocy zasnęła z papierosem w ręce i omal nie puściła z dymem całego hotelu.

Skrajnie wycieńczona, przeraźliwie chuda, po tym jak kolejny raz przedawkowała i omal nie umarła, w 1970 roku trafiła na odwyk do szpitala w Santa Barbara - miejsca swoich narodzin. Podobnie jak kiedyś, na oddziale poznała mężczyznę. Ale tym razem mogła decydować za siebie i postanowiła dać temu związkowi szansę.

Tym mężczyzną był Michael Post. Edie rzuciła się w związek z nim z podobnym entuzjazmem, z jakim kiedyś uczestniczyła w imprezach w Fabryce. Postanowiła wziąć się w garść i definitywnie zmienić styl życia - wyszła za mąż i chciała być perfekcyjną panią domu. Szybko okazało się jednak, że demony przeszłości wcale nie zniknęły. Choć wystąpiła w filmie biograficznym "Ciao, Manhattan!", w którym opowiadała o swoim zdrowym stylu życia, rzeczywistość wyglądała inaczej. Edie wciąż zmagała się z zaburzeniami odżywiania, zaczęła też cierpieć na bezsenność i przemęczenie. Lekarze na początku lat 70. na takie dolegliwości przepisywali lekką ręką środki, jakie dziś uznano by za ciężkie leki psychotropowe, takie jak Valium czy Luminal. A Edie połykała je jak cukierki, popijając kolejnymi drinkami. Wbrew swojemu postanowieniu nie zerwała też do końca ze światem show-biznesu. Wciąż kusiła ją wizja sławy, szukała towarzystwa coraz to nowych ludzi. Udzielała się towarzysko, a na imprezach nie żałowała sobie alkoholu.

Andy Warhol i Archie (fot. Jack Mitchell/Wikimedia Commons/CC BY 4.0)
Andy Warhol i Archie (fot. Jack Mitchell/Wikimedia Commons/CC BY 4.0)

15 listopada 1971 roku Edie wybrała się z mężem na pokaz mody. Na afterparty natychmiast się upiła. Jeden z gości, widząc, jak zatacza się i krzyczy, nazwał ją "pieprzoną ćpunką". I choć Sedgwick była w takim stanie, że mogło się wydawać, iż te słowa nie zrobiły na niej większego wrażenia, to, co nastąpiło później, każe przypuszczać, że było zupełnie inaczej. W drodze powrotnej Edie oznajmiła mężowi, że chce wrócić do kariery i zażądała rozwodu. A kiedy dotarła do domu, zażyła swoje leki i poszła spać. Rano Michael zorientował się, że jego żona nie oddycha. Wezwany lekarz stwierdził śmierć z powodu przedawkowania barbituranów. To, co się stało, nazwał "przypadkowym samobójstwem". Jednak historia Edie wskazuje raczej na to, że całe jej życie było próbą unicestwienia się.

 Sedgwick w chwili śmierci miała zaledwie 28 lat. Za jej upadek i śmierć wielu winiło Andy'ego Warhola. Ale choć faktem jest, że Edie nie była jedną muzą, której artysta zniszczył życie, nie można zapominać, że była też bardzo wrażliwą kobietą, która od dziecka zmagała się z problemami. Czy gdyby trafiła na innych przyjaciół, jej historia zakończyłaby się inaczej?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku