Adrian Beściak

Adrian Beściak (fot. z archiwum Stowarzyszenia The Best Life)

zwykli niezwykli

"Za chodziaka" był mistrzem świata w sztukach walki. Jako "kulawy" zmienia świat niepełnosprawnych. Adrian Beściak to debeściak! #zwykliniezwykli

Adrian ma 24 lata i za sobą 27 złamań. Dwudziesty siódmy był kręgosłup. Ale załamać się nie miał kiedy: "Najpierw skupiłem się na aktywnej rehabilitacji i tym, że zaraz wózek mi "przejdzie", a potem stał się już moim życiem".

Najważniejszy dzień w życiu: - Jak stanąłem pierwszy raz na najwyższym podium na mistrzostwach świata w kick boxingu, w karate.  

Gdyby mógł cofnąć czas: - Kilka lat wstecz, nim mój brat popełnił samobójstwo. Był świetnym chłopakiem, więc chciałbym zapytać go, dlaczego. Żeby mama była spokojniejsza, bo ja się już z tym pogodziłem. 

Rozmowa z Adrianem Beściakiem to seria wstrząsów: jak jeden człowiek może przeżyć tyle trudnych chwil przed dwudziestką, a mimo to zachować radość i pasję życia? - Wiem, że to wygląda, jakby mi ktoś wszczepił płytkę do mózgu, ale wolę się śmiać z mojej niepełnosprawności niż płakać. Gdy siadłem na wózek, miałem 15 lat. Trzy dni wcześniej zdjęli mi gips. Mama wychowywała mnie i brata sama, tata był alkoholikiem, rozwiedli się.

Głupi wypadek na motorowerze, jak leciałem nad kierownicą, to myślałem tylko: "Żeby mama się nie dowiedziała!".

- Konsekwencji nigdy bym nie przewidział. Ale nie wymyśliłbym też, że na wózku objadę Polskę dookoła! Jestem zwykłym chłopakiem. Co rano walczę o to, żeby mi się chciało. Ale moim narkotykiem jest pomaganie - jak zrobisz to raz, to chcesz więcej i więcej. I sport - bo osoba na wózku może dziś uprawiać wiele dyscyplin. Ja po wypadku grałem w koszykówkę, skakałem ze spadochronem, latałem w tunelu aerodynamicznym. Dziś każdą wolną chwilę poświęcam na wyścigi samochodowe, bo one dają mi to, co czułem, walcząc na macie.  

Adrian jest prezesem Stowarzyszenia "The Best Life". Założył je z grupą przyjaciół, by pomagać niepełnosprawnym dzieciom. Wszystko zaczęło się od "The Best Trip. W drodze po pomoc" - wymyślił, że na wózku może pokonywać kilkadziesiąt kilometrów dziennie, relacjonować swoją trasę i zbierać pieniądze od ludzi i sponsorów dla wybranego, potrzebującego dziecka - Bohatera Wyprawy.

Z każdym rokiem trasa jest dłuższa - zaczęło się od 500 kilometrów w 8 dni w 2014 roku, w zeszłym roku przejechał ich już 2500 - ze Szwecji do Polski. Ale nie chodzi o to, by przejechać jeszcze więcej, czy jeszcze więcej zebrać. - Mierzymy siły na zamiary. Miliona nie zbierzemy, ale 40 tys. złotych to może być dla kogoś spora suma, która bardzo mu pomoże.  

Czasem pieniądze idą na dokończenie remontu domu dziecka, które mieszka w fatalnych warunkach, kiedy indziej na zakup lekkiego wózka. Zdaniem Adriana wózek to podstawa. - Te szpitalne wózki to jeżdżące kanapy, na nich się normalnie żyć nie da. Dobry wózek nie musi być sportowy, ale powinien być lekki, zwrotny i... trochę niewygodny. To zmusza do wiercenia się, ciągłego bycia w ruchu.  

Adrian swój wózek umie sam włożyć do samochodu, po czym przesiąść się za kierownicę. Mówi, że sprawność zawdzięcza mamie i Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. Przez lata był jej instruktorem. Uczył, jak na wózku jeździć bezpiecznie, np. wjechać i zjechać z krawężnika. Ale też tego, że ważna - a może najważniejsza - jest umiejętność rozmowy z samym sobą, nauka akceptowania w życiu zmian, które mogą spotkać każdego. I kochanie siebie, bez względu na okoliczności. 

Adrian: - Czasy, gdy niepełnosprawny chował się w domu, bo wózek czy inna przypadłość była wstydliwa dla niego i jego bliskich, powoli mijają. Mam nadzieję, że kiedyś w ogóle nie będzie tego podziału na sprawnych i niepełnosprawnych. Jeśli tylko człowiek poukłada sobie to w głowie, to będąc "kulawym", a nie "chodziakiem", można żyć normalnie. Ja staram się żyć tak, żeby na starość mieć co wspominać.

Dużo w życiu popełniłem błędów, ale niczego bym nie zmienił. Wózka też bym chyba już nie oddał, bo sprawił, że dziś jestem tym, kim jestem. Nie uważam, że wypadek zamknął mi w życiu jakieś drzwi. Wręcz przeciwnie - otworzył mi kolejne. 

Więcej na temat Adriana i Stowarzyszenia "The Best Life" znajdziesz TUTAJ >>

***

Znasz kogoś, kto też jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl. Wybranych bohaterów odwiedzimy z kamerą.

Komentarze (12)
Zaloguj się
  • maxthebrindle

    Oceniono 17 razy 13

    Do wielu osób, ktore tu przedstawiacie miałem pewne uwagi - najczęściej, że najbardziej niezwykłe było w nich to, że się na wyrost promowali. Albo na siłę promował ich na wyrost autor tekstu.
    A pan Adrian? Cóż - nie mam pytań. Czapki z głów i wszystkiego najlepszego - bo rzeczywiście jest zwykłym niezwykłym człowiekiem.

  • luxc

    Oceniono 12 razy 10

    Gratuluję panie Adrianie podejścia do życia i życzę samych sukcesów. I proszę pozdrowić mamę, niech będzie dumna że ma takiego syna.

  • pocomiwaszekonto

    Oceniono 14 razy 10

    Zajebiście pozytywny Człowiek pisany wielką literą. Aż chce się takiemu pomóc w pomaganiu.

  • ruslan1111

    Oceniono 11 razy 9

    Niezwykły facet, prawdziwy mistrz.

  • mg_0

    Oceniono 7 razy 7

    Wspaniały chłopak, a co do jego matki wciąż nie pogodzonej się z samobójstwem drugiego syna... Sama przeszłam przez piekło samounicestwiania się, po prostu czasem 'coś' siedzi w głowie. Od samobójstwa uchroniła mnie miłość rodziców, wiedziałam, że złamałabym im serca. A teraz sama mam syna i jakby coś mu się stało - też nigdy bym tego nie przebolała, a i pewnie bym się obwiniała. Bohater wywiadu dowie się tego jak sam będzie miał dziecko, jak to jest z tą miłością rodzicielską, jak różna jest od braterskiej. Walnęłam truizmy, ale może Adrian to przeczyta :)

  • manstain21

    Oceniono 5 razy 5

    Podziwiam i pelen szacun.

  • zelm71

    0

    Miałem to samo i też komentarz o mamie. Na szczęście nic się nie stało. Przez pół roku nie mogłem skręcić tłowia. Rodzicom nie powiedziałem i u lekarza nie byłem. MZta kolegi lekko skasowana. Spodnie miałe skasowane ale ckś wymyśliłem. To było jakieś 34 lata temu. Jestem zdrowy ale głupio zrobiłem. Inna bajka że byłem tylko pasażerem na MZ

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX