W wyniku procesów czarownic w Salem powieszono 19 osób

W wyniku procesów czarownic w Salem powieszono 19 osób (fot. Shutterstock)

"Biblia nie kojarzyła wiedźmy z diabłem, uczynił to dopiero Kościół"

- Jak to często bywa, kiedy temat dotyczy kobiet i władzy, rozważania ocierały się o strefę paranormalną: kobieta w swej słabości ulegała podszeptom diabła, lecz zarazem zyskiwała niebezpieczną, nieodpartą moc. W "Młocie na czarownice" czytamy, że nawet bez pomocy sił nieczystych kobieta to "wróg przyjaźni, kara nieunikniona, zło konieczne, naturalna pokusa, ponętne nieszczęście, zagrożenie dla domu, powabna krzywdzicielka" - pisze Stacy Schiff w książce "Czarownice. Salem 1692" i zastanawia się, czy wojna z czarną magią nie była po prostu wojną z kobietami.

Co dokładnie rozumiano pod słowem "czarownica"? Każdy mieszkaniec siedemnastowiecznej Nowej Anglii potrafił udzielić odpowiedzi. Wszyscy jednak wyobrażali sobie tę samą postać, równie dla nich rzeczywistą jak powodzie w lutym, tyle że powodującą znacznie więcej szkód. Pośrednio lub bezpośrednio czerpali definicję z pism Josepha Glanvilla, wybitnego angielskiego uczonego i przyrodnika. Powołując się na niepodważalny autorytet swojego oksfordzkiego wykształcenia, Glanvill dowodził, że czarownictwo istnieje tak samo jak światło czy ciepło. Według jego wykładni "czarownica to taka, co potrafi lub zda się, że potrafi czynić dziwne rzeczy, wykraczające poza znane sztuki lub zwykłą naturę, a to dlatego, że zawarła pakt ze złymi duchy". Dzięki temu potrafiła zamienić się w kota, wilka lub zająca. Miała szczególne upodobanie do żółtych ptaków.

Zdarzali się też czarownicy, niemniej przeważały kobiety. Angielska czarownica przestawała z menażerią chochlików lub "chowańców", szatańskich pupilów wykonujących jej polecenia. Mogły to być wieprze, żółwie lub łasice; często trafiały się psy i koty, jednak największą popularnością cieszyły się ropuchy. W literaturze na temat czarownic znajdziemy mnóstwo wzmianek o ropuchach: bywały wrzucane do ognia, eksplodowały, tańczyły, jęczały, służyły za ulubionych towarzyszy. Czasem pisano o kadziach pełnych ropuch, o ropuchach urodzonych z kobiecego łona, o kotach, które przybierały ich postać. Jeśli szesnastoletnia służąca wrzucała tłustą ropuchę do dzbanka z mlekiem swoich pracodawców, wysyłała tym samym jasny i dosadny komunikat.

Martha Cory została skazana za czarownictwo i stracona 22 września 1692 roku (fot. Shutterstock)
Martha Cory została skazana za czarownictwo i stracona 22 września 1692 roku (fot. Shutterstock)

Czarownica miała na ciele piętno świadczące o nienaturalnym porozumieniu ze złym duchem. Piętno bywało błękitne lub czerwone, wybrzuszone lub wklęsłe. Mogło przypominać brodawkę sutkową lub ślad po ugryzieniu pchły. Pojawiało się i znikało. Zasadniczo każdą ciemniejszą plamę można było uznać za piętno, choć szczególnie obciążający dowód stanowiły wszelkie zmiany w okolicach genitaliów. Pakt z diabłem podpisywało się własną krwią; w ten sposób czarownica wiązała się ze swoim panem i przyrzekała mu służbę. Rekrutacja zazwyczaj odbywała się za pomocą starannie dobranych łapówek. Czarownictwo podlegało dziedziczeniu po kądzieli.

Moce czarownicy miały charakter nadprzyrodzony, jej występki natomiast stanowiły grzech przeciwko Bogu. Dlatego zazwyczaj nie potrafiła odmówić Ojcze nasz - modlitwa ta była dla diabła szczególnie nieznośna. Do czynienia czarów wiedźma używała zaklęć lub specjalnych mikstur - złe wieści dla Elizabeth Procter z Salem, której służąca chciała ujawnić, że pani zawsze miała przy sobie zielonkawy cuchnący olejek. Magia na odległość wymagała niekiedy zastosowania lalek.

Udział czarownic w konwulsjach dziewczynek z Salem nie był żadną niespodzianką. Anglicy od dawna wiedzieli, co się dzieje, gdy ktoś zostanie zaklęty. Według podręcznika prawa, z którego korzystano w Salem w 1692 roku, objawami były: trans, paraliż, napady drgawek, szczękościsk lub groteskowy grymas twarzy, piana toczona z ust i zgrzytanie zębów. Autor księgi dodawał cenne pouczenie, radził mianowicie, by w razie wystąpienia takich symptomów najpierw radzić się lekarza i nie zrzucać od razu winy na sąsiadów.

Zarzut? Bystrość

Czarownice nękały Nową Anglię od początku istnienia kolonii. Topiły woły, sprawiały, że krowy skakały na cztery stopy do góry, ciskały rondle do paleniska, zrzucały siano z wozów. Z ich winy piwo stawało się nieświeże, wiadra się wywracały, czajniki tańczyły. Wiedźmy lubiły też ciskać jabłkami, krzesłami, rozżarzonymi węgielkami, świeczkami i gnojem. Rozpuszczały po okolicy rozmaite bezcielesne stworzenia, na przykład istotę prawie całkiem niewidzialną, jeśli nie liczyć ludzkiej głowy i białego kociego ogona, istnego Kota z Cheshire na długo przed narodzinami Lewisa Carrolla. (Trzeba pamiętać, że w kolonii działało sporo karczm, zwłaszcza w mieście Salem, gdzie było ich aż piętnaście, czyli jedna na osiemdziesięcioro mężczyzn, kobiet i dzieci). Rzucały czary lub sprowadzały kalectwo.

Muzeum czarownic w Salem (fot. Shutterstock)
Muzeum czarownic w Salem (fot. Shutterstock)

(...) Trafiały się wśród czarownic mamroczące, swarliwe malkontentki, a także kobiety niewytłumaczalnie silne i mądre. Często popełniały straszliwą zbrodnię, wykazywały się mianowicie większą bystrością niż ich sąsiedzi - tak choćby pewien pastor charakteryzował trzecią kobietę powieszoną w Massachusetts za czary w 1656 roku.

W porównaniu ze swoimi europejskimi odpowiedniczkami czarownice z Nowej Anglii wypadały blado, gdyż ich moce dotyczyły raczej spraw codziennych, a nie sfery okultyzmu. Specjalizowały się szczególnie w robieniu bałaganu w stodole i kuchni. Jeśli łamały prawa natury, to głownie w odniesieniu do rolnictwa. Nie potrafiły sprowadzać burz ani w ogóle wpływać na pogodę, nie mogły ściągnąć zarazy ani spalić Bostonu.

Wiedźmy ze Starego Kontynentu miały więcej zabawy. Chodziły na rękach, sprawiały, że ciąża trwała trzy lata, wywracały wrogom twarze na drugą stronę lub do góry nogami, latały z kraju do kraju, dosiadały hien okrakiem i jechały na bachanalia odbywające się w środku lasu, porywały dzieci, niejednemu mężczyźnie ukradły członka, ich chowańcami bywały jeże.

Poza tym czarownica z Nowej Anglii nie zapuszczała się daleko od domu. Nawet jej przestępstwa były cokolwiek purytańskie. Rzadko kiedy spółkowała z diabłem. Odwiedzała mężczyzn w nocy, lecz głownie po to, by ukręcać im karki.

(...) Do rozmaitych dowodów na istnienie wiedźm - jeśli w ogóle dowody były potrzebne - należało zalecenie z Księgi Wyjścia: "Czarownicy nie zostawisz przy życiu" (aczkolwiek uczeni spierali się o przekład; w hebrajskim oryginale chodzi raczej o "truciciela").

Biblia nie kojarzyła wiedźmy z diabłem, uczynił to dopiero Kościół, znacznie później. Chrześcijaństwo rozpowszechniło koncepcję paktu między nimi, skądinąd bardziej popularną w Szkocji niż w Anglii. Nikt wszak nie mógł sprzedać swojej duszy, póki teolodzy nie ustalili, że ta w ogóle istnieje.

Krzesło zanurzane w rzece były wykorzystywane w tzw. 'próbach wody', które stanowiły jeden z elementów procesów czarownic (fot. Shutterstock)
Krzesło zanurzane w rzece były wykorzystywane w tzw. 'próbach wody', które stanowiły jeden z elementów procesów czarownic (fot. Shutterstock)

Młot na czarownice

Czarownica, jaką wyobrażali sobie mieszkańcy Salem, pojawiła się w XIII wieku, kiedy magia splotła się z herezją. Ludowe legendy ustąpiły powszechnemu szaleństwu. W 1326 roku papież Jan XXII polecił inkwizytorom pozbyć się czcicieli diabła. Przez następne dwa stulecia dokonały się ogromne zmiany. Czarownice, które nie zostały spalone na stosie, zyskały dwie istotne cechy - na kontynencie uczestniczyły w rozpustnych orgiach (wyobrażenia na temat przebiegu owych ceremonii pochodzą z początku XV wieku z regionu zachodnich Alp) i równocześnie, najpewniej w Niemczech, zaczęły latać, chociażby na miotle. Co więcej, wyparły magów: odtąd czarami zajmowały się kobiety, bardziej grzeszne, bardziej podatne na wpływy szatana. Malleus Malefi carum, czyli Młot na czarownice, wyjątkowo brawurowa księga poświęcona owej kwestii, powoływała się na rozmaite klasyczne autorytety, by dowieść tezy, że "gdy niewiasta myśli sama, myśli zło". Jak to często bywa, kiedy temat dotyczy kobiet i władzy, rozważania ocierały się o strefę paranormalną: kobieta w swej słabości ulegała podszeptom diabła, lecz zarazem zyskiwała niebezpieczną, nieodpartą moc. W Młocie... czytamy, że nawet bez pomocy sił nieczystych kobieta to "wróg przyjaźni, kara nieunikniona, zło konieczne, naturalna pokusa, ponętne nieszczęście, zagrożenie dla domu, powabna krzywdzicielka".

U schyłku XV wieku, wraz z publikacją Młota, zaczęły się zaciekłe prześladowania. O ile zarzut oddawania czci szatanowi był użyteczny głownie w walce przeciwko innym odłamom chrześcijaństwa - katolicy oskarżali o to protestantów, protestanci katolików - o tyle czarownice były tropione przez wszystkich. Okazały się najzupełniej ekumeniczne. Trafiały się w parafiach katolickich i protestanckich, luterańskich i kalwińskich. Kościół rzymski zachował monopol wyłącznie w dziedzinie egzorcyzmów. Ponadto czarownice nie upodobały sobie żadnego konkretnego miejsca; mieszkały nie tylko w Anglii, ale spotykało się je również poza Europą.

Gdzie urządzono największe polowania? Kilka państw może kłócić się o palmę pierwszeństwa. W Niemczech z początku sprawy toczyły się powoli, po jakimś czasie jednak zapanował praw dziwy fanatyzm. Lotaryński inkwizytor chwalił się, że uwolnił krainę od dziewięciuset wiedźm w ciągu piętnastu lat, lecz wyprzedził go pewien Włoch, który doprowadził do tysiąca egzekucji w ciągu dwunastu miesięcy. W jednym z niemieckich miast zdołano spalić czterysta czarownic w przeciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin. Między 1580 a 1680 rokiem w Wielkiej Brytanii stracono co najmniej cztery tysiące czarownic. Kilka lat po wydarzeniach z Salem w Szkocji zabito pięć kobiet, albo i więcej, oskarżonych przez  jedenastoletnią dziewczynkę. Angielskie hrabstwo Essex, skąd pochodziło wielu osadników z zatoki Massachusetts, nader chętnie tropiło czary, aczkolwiek odbywało się to dosyć regularnie, a nie w ramach jednego krótkotrwałego przedsięwzięcia.

Podczas procesów w Salem sądzono ponad 200 osób oskarżonych o uprawianie czarnej magii (fot. Shutterstock)
Podczas procesów w Salem sądzono ponad 200 osób oskarżonych o uprawianie czarnej magii (fot. Shutterstock)

Angielskie czarownice zazwyczaj wieszano, Francuzi woleli spalenie na stosie. Wyspa Guernsey, leżąca na kanale La Manche, miała przez to nie lada kłopot, gdy przyszło do egzekucji trzech kobiet w 1617 roku. Ostatecznie zdecydowano się najpierw posłać je na stryczek zgodnie z angielskim prawem, następnie zaś spalić wedle przepisów obowiązujących we Francji.

(...)Diabeł miał dużo zajęć oprócz zawierania kontraktów i praktykowania medycyny. Kusił, działał po kryjomu, specjalizując się w przewrotności. Zapewniał sceptyków, że czary nie istnieją. Dobrze znał Biblię, potrafi ł wybiórczo cytować fragmenty, oczywiście zawsze w niecnym celu. Utrudniał pracę pastorom, usypiając wiernych podczas kazań. Był wybitnym uczonym, dzięki czemu mógł hamować postęp nauki. Znał się na medycynie lepiej niż ktokolwiek z ludzi. Nigdy nie próżnował, wykazywał się zwinnością i elastycznością. Był wszędobylski, zawsze gotów rekrutować nowych zwolenników - co więcej, miał sześć tysięcy lat doświadczenia zawodowego.

William Perkins, jeden z pierwszych purytańskich teologów, pisał, że diabeł potrafi sprawić, by człowiek uwierzył w nieprawdę o sobie samym. (Wielu przerażonych mieszkańców Massachusetts zastanawiało się w 1692 roku, czy mogą być czarownikami lub czarownicami i o tym nie wiedzieć. Na przełomie wiosny i lata owa kwestia stała się naprawdę paląca). Nowoangielscy osadnicy "kupili" wszystkie te pomysły, zaczerpnęli je głownie z pism Glanvilla, z którym korespondował Increase Mather, oraz z dzieł Perkinsa (Cotton Mather zrzynał właśnie od niego).

Dom Czarownic w Salem, Massachusetts (fot. Shutterstock)
Dom Czarownic w Salem, Massachusetts (fot. Shutterstock)

Czary gorsze niż morderstwo

W kodeksie karnym kolonii wśród przestępstw karanych śmiercią na pierwszym miejscu wymieniono bałwochwalstwo, na drugim zaś czary. Przepisy zostały ustanowione w 1641 roku i wyraźnie inspirowane były Księgą Wyjścia, Księgą Kapłańską oraz Księgą Powtórzonego Prawa. "Jeśli mężczyzna lub niewiasta czary odprawia, jeśli przestaje z duchami, tedy musi ponieść śmierć". Następne w kolejności były bluźnierstwo, morderstwo, trucicielstwo oraz zoofilia.

Diabeł nie został wspomniany z imienia, ale oczywiście nie porzucił swoich starych sztuczek. Pierwsza osoba, która przyznała się do zawarcia paktu, zrobiła to, licząc na ulgę w codziennych obowiązkach. Była służącą z Connecticut; dzięki modlitwom do szatana zyskała pomocnika, gotowego wynosić popiół z paleniska i pasać świnie w polu. W tym przypadku oskarżyciele mówili o herezji, a nie o czynieniu krzywd i w 1648 roku zarzucili kobiecie "konszachty z diabłem". Cotton Mather, którego zawsze przyciągały wszelkiego rodzaju nieszczęścia, nadprzyrodzone lub nie, relacjonował później tę sprawę, oczywiście dla umoralnienia współobywateli. Początkowo w procesach czarownic z Nowej Anglii nie pojawiały się wzmianki o miotłach, sabatach czy dziewczynkach  ostających konwulsji. Zamiast tego były zaczarowane świnie i uciekające zwierzęta gospodarskie albo krowy wchodzące w szkodę, nazbyt wścibscy znajomi lub osoby przychodzące po prośbie, odprawione z kwitkiem. W większości spraw istotną rolę odgrywał splot małomiasteczkowych układów i konfliktów. Nierzadko trafiały się elementy baśniowe: ktoś uprzędł więcej wełny, niż to było możliwe bez pomocy sił nieczystych, ktoś w rekordowo krótkim czasie posprzątał domostwo, z tajemniczą ciekawością dopytywał się o zdrowie sąsiada lub podsuwał zatrute potrawy.

Książka 'Czarownice. Salem, 1692' ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy (mat. prasowe)
Książka 'Czarownice. Salem, 1692' ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy (mat. prasowe)

Odkąd ustanowiono kodeksy prawne, w Nowej Anglii postawiono w stan oskarżenia ponad sto osób podejrzanych o czary; w trzech czwartych przypadków były to kobiety. Najświeższy proces w Massachusetts dotyczył dzieci Goodwinów, które fruwały, wrzeszczały i uciekały przed modlitwą. Sprawczynią okazała się matka praczki z sąsiedztwa; gdy nastoletnia Martha Goodwin zarzuciła jej kradzież, kobieta wpadła w furię. Skrzyczała dziewczynę, ta zaś natychmiast dostała drgawek. Po tygodniu jej rodzeństwem miotały konwulsje. Przed sądem oskarżona nie potrafiła wyrecytować Ojcze nasz po angielsku, gdyż władała wyłącznie irlandzkim. Czarownicę irlandzką katoliczkę powieszono 16 listopada 1688 roku. W drodze na szubienicę zapewniała, że ataki nękające dzieci Goodwinów wcale nie ustaną wraz z jej śmiercią. Faktycznie, objawy tylko się nasiliły. Martha jeszcze przez pewien czas częstowała duchownych kopniakami i dosiadała swojego podniebnego rumaka.

*Fragmenty książki "Czarownice. Salem, 1962" Stacy Schiff w przekładzie Jana Dzierzgowskiego. Możecie ją kupić w Publio.pl >>>

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (77)
Zaloguj się
  • belferka131313

    Oceniono 44 razy 28

    Jak facet jest przygłupi , albo impotent to się boi kobiet i oskarża o czary , bo o to w średniowieczu najłatwiej. A do tego kościółkowi pod auspicjami "św Tomasza z Akwinu" oskarżają kobietę - Ewę , że Adasiowi jabłuszko dała i ten je pożarł. No przecież bidulek "zapomniał", że mu Pan zabronił , a ta wredna baba nie dość , że nie przypomniała , to jeszcze zachęcała.Cała ta biblijna historyjka dowodzi, że facet zawsze gdy narozrabia to winnego znajdzie. Najlepiej ,żeby ten winny był ładną , filigranową kobietą . Taką łatwo oskarżyć i się nie obroni bo fizycznej siły nie ma , a żaden facet nie stanie po jej stronie ze strachu o oskarżenie ,że go opętała. Co innego, gdyby była brzydka.

  • justas32

    Oceniono 23 razy 21

    Czarownice, diabły, bogowie. XXI wiek a ludzie wciąż wieżą w te rzeczy ...

  • ax-les-thermes

    Oceniono 24 razy 20

    Szalenstwem sa wszelkie religie gdzie omamiona glosem szamana tluszcza wyje peany na czesc czegos co nie istnieje. Po czym w imie tego nieistniejacego szerzy ciemnote, smierc i zniszcenie.

  • byrcyn11

    Oceniono 22 razy 18

    Nie ma co dzielić włosa na czworo, po prostu ludzie kościołów przed utratą choćby piędzi władzy i posłuszeństwa nie cofną się przed niczym. Bóg jest ponoć miłosierny, to im później wybaczy ;-)

  • pedro.666

    Oceniono 21 razy 13

    "kobieta to "wróg przyjaźni, kara nieunikniona, zło konieczne, naturalna pokusa, ponętne nieszczęście, zagrożenie dla domu, powabna krzywdzicielka"
    - a Wy się jeszcze zastanawiacie, dlaczego macie cellulit... ;)

  • qcleszek1

    Oceniono 11 razy 11

    Ubrał się w ornat i na msze dzwoni .....

  • mypetroniusz-ak-25

    Oceniono 17 razy 9

    Podobno w pisie też są czarownice choćby taka pawłowicz,szydło.zalewska,czy inne.

  • gosc30wawa

    Oceniono 12 razy 8

    Ale nadal jest to samo. PiS chce państwa wyznaniowego i już obecnie urządza polowanie na czarownice. Obecne czarownice to: Kodziarze, LGBT, gender, tzw. komuchy, zdrajcy narodu itp. Jak się znajdzie wrogów, łatwiej jest rządzić ogłupiałym ciemnym ludem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX