Georg Elser

Georg Elser (fot. Shutterstock)

ludzie

13 minut. Tyle zabrakło, by zwykły Niemiec zmienił historię świata

Gdyby 8 listopada 1939 roku Hitler nie skrócił swojego przemówienia, pożegnałby się z życiem. A wraz z nim zginęłaby cała wierchuszka NSDAP. Perfekcyjnie przygotowany zamach, który zniweczył pośpiech kanclerza III Rzeszy, był dziełem jednego człowieka - skromnego stolarza Georga Elsera.

Adolfa Hitlera wielokrotnie usiłowano zamordować. Ale mało kto był tak bliski osiągnięcia celu jak Georg Elser. Niezwiązany z żadną organizacją mężczyzna samodzielnie skonstruował bombę zegarową. Wiedział, że Hitler to potwór, który doprowadzi Niemcy do kolejnej wojny. Jak przyznał podczas przesłuchania, zorganizował zamach, ponieważ wierzył, że "nie poszedłby do nieba, gdyby nie spróbował zdziałać czegoś dobrego, zapobiec większemu rozlewowi krwi". Ale choć poświęcił życie dla idei, Niemcy uznały Elsera za bohatera antynazistowskiego ruchu oporu dopiero w latach 90.

Zwyczajny Niemiec

Johann Georg Elser przyszedł na świat 4 stycznia 1903 roku w położonej w regionie Badenia-Wirtembergia miejscowości Hermaringen. Urodził się jako nieślubny syn chłopki Marii Müller. Swojego biologicznego ojca nigdy nie poznał. Gdy Georg miał rok, jego matka wyszła za mąż za Ludwiga Elsera, handlarza drewnem z niedalekiego  Königsbronn. Mężczyzna uznał malca i dał mu nazwisko. Wkrótce chłopiec doczekał się piątki rodzeństwa, którą często musiał się opiekować. Ojczym był apodyktyczny i zaglądał do kieliszka, a matka ukojenia szukała w modlitwie.

W domu rodzinnym się nie przelewało. Dlatego Georg po ukończeniu zaledwie siedmiu klas szkoły podstawowej zaczął terminować u stolarza. Bystry chłopak szybko uczył się fachu i wkrótce znalazł zatrudnienie w firmie meblarskiej. Pracował przy produkcji między innymi skrzyń zegarów stołowych, stojących i wiszących. Fascynowały go ich mechanizmy i w wolnych chwilach zgłębiał ich konstrukcję. W późniejszych latach zaczął dorabiać, naprawiając czasomierze. Umiejętności, które w ten sposób zdobył, w połączeniu z zamiłowaniem do precyzji miały w późniejszych latach okazać się niezwykle przydatne.

Muzeum Elsera w Königsbronn, Baden-Württemberg (fot. Shutterstock)
Muzeum Elsera w Königsbronn, Baden-Württemberg (fot. Shutterstock)

Kryzys ekonomiczny postępujący w Niemczech pod koniec lat 20. sprawił, że fabryka mebli, w której pracował Elser, popadła w problemy finansowe. Wskutek redukcji zatrudnienia Georg został zwolniony. To sprawiło, że mężczyzna, który już wcześniej miał lewicowe poglądy, zaczął bardziej się angażować w działalność komunistyczną. Został członkiem związku zawodowego robotników przemysłu drzewnego w 1928 roku, a w 1929 roku zapisał się do radykalnej paramilitarnej organizacji Roter Frontkämpferbund (Czerwony Związek Bojowników Frontowych). Choć nigdy czynnie nie uczestniczył w ich działalności, mogli liczyć na jego głos podczas wyborów w 1933 roku. Uważał, że to RFB, a nie skrajna prawica rozwiąże problemy, z którymi borykała się spora część niemieckiego społeczeństwa. Elser pozostawał jednak w mniejszości, bo wielu Niemców było przekonanych, że człowiekiem, który zagwarantuje im poprawę bytu, jest Adolf Hitler.

Kiedy w 1933 roku NSDAP wygrała wybory i Hitler doszedł do władzy, Elser stał się jeszcze bardziej zagorzałym przeciwnikiem nazizmu. Zdecydowanie odmawiał wykonywania gestu pozdrowienia - wznoszenia prawej ręki i okrzyku "Heil Hitler". Kiedy w 1936 roku został pomocnikiem w fabryce produkującej armaturę w Heidenheim, pracował w częściowo tajnej filii, zajmującej się produkcją broni. Zrozumiał wówczas, że niemiecki przemysł przestawiany jest na produkcję zbrojeniową. Szybko wyciągnął wnioski - pod rządami Hitlera Niemcy szykują się do wojny, być może jeszcze gorszej niż ta niedawno zakończona.

Elser nie dawał też wiary zapewnieniom propagandy, że po przejęciu władzy przez NSDAP w Niemczech żyje się lepiej. W dodatku przerażali go coraz bardziej panoszący się, indoktrynujący społeczeństwo naziści. Widział, jak ogromny wpływ wywierała na młodzież organizacja Hitlerjugend. Jego awersja do partii rządzącej rosła z dnia na dzień. Dlatego kiedy pracownicy fabryki podczas przerw słuchali w radiu płomiennych przemówień wodza, Elser ostentacyjnie wychodził z sali. Wymagało to nie lada odwagi. Ale Georga Elsera stać było na znacznie więcej.

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Zegarmistrzowska precyzja

Jesienią 1938 roku Hitler zażądał od Pragi oddania zamieszkanych głównie przez Niemców obszarów przy granicy niemiecko-czechosłowackiej. Elser zrozumiał wówczas, że wybuch wojny wisi na włosku. Postanowił działać. Zdawał sobie sprawę z tego, że jedynym sposobem na odsunięcie NSDAP od władzy jest zabicie Führera.

Georg wiedział, że Hitler co roku, 8 listopada, w rocznicę puczu monachijskiego, zwanego też piwiarnianym, wraca do monachijskiej piwiarni Bürgerbräukeller. Tam w otoczeniu swoich zwolenników przemawiał i wznosił tradycyjny toast. 8 listopada 1938 rokuElser wybrał się więc do Monachium. Fakt, że wejście do lokalu nie stanowiło najmniejszego problemu, a ochrona była zdecydowanie słabsza, niż przypuszczał, utwierdził go w przekonaniu, że piwiarnia jest idealnym miejscem na zamach. Adolf Hilter uważał, że w Bürgerbräukeller spotyka się wyłącznie ze swoimi sprzymierzeńcami, więc może czuć się bezpiecznie. Podczas wystąpienia w piwiarni Hitlerowi towarzyszyła bowiem śmietanka NSDAP: Joseph Goebbels, Rudolf Hess, Heinrich Himmler, Reinhard Heydrich czy Robert Ley. Dlatego też nikt nie przeszukiwał pomieszczenia przed wiecem, a ochrona była ograniczona do niezbędnego minimum.

Po dokładnym obejrzeniu miejsca Georg Elser miał gotowy plan zgładzenia całego trzonu NSDAP. "Uznałem, że sytuację w Niemczech można zmienić, tylko usuwając całe kierownictwo. Do władzy doszliby ludzie, którzy nie stawialiby zagranicy żądań nie do spełnienia, nie zamierzaliby podbijać innych krajów i zatroszczyliby się o los robotników" - zeznał już po zamachu Elser.

Po wizycie w Bürgerbräukeller Elser z iście zegarmistrzowską precyzją przystąpił do planowania zamachu. Zdecydował, że ładunek wybuchowy umieści w filarze za podium, z którego przemawiał Hitler. Postanowił, że bomba eksploduje w trakcie wystąpienia dyktatora. Największym wyzwaniem było skonstruowanie ładunku o odpowiedniej sile rażenia. Ale do kolejnej wizyty Hitlera w piwiarni został rok - dość czasu, by się przygotować.

Spotkanie oficerów SS w Bürgerbräukeller. Na zdjęciu m.in. Heinrich Himmler i Reinhard Heydrich (fot. Bundesarchiv / Wikimedia Commons)
Spotkanie oficerów SS w Bürgerbräukeller. Na zdjęciu m.in. Heinrich Himmler i Reinhard Heydrich (fot. Bundesarchiv / Wikimedia Commons)

Elser działał dobrze przemyślanymi etapami. Najpierw z fabryki, w której pracował, wyniósł kilka zapalników i sprasowany proch. Następnie, aby zyskać wiedzę o detonacjach, zatrudnił się w kamieniołomie Vollmera w miejscowości Königsbronn. Tam nauczył się, jak przygotować ładunek. Potrzebne do skonstruowania bomby materiały wybuchowe ukradł z zakładowego składziku - wyniósł je w walizce z podwójnym dnem. Kolejny krok, czyli skonstruowanie zapalnika, wymagał nie tylko precyzji, ale i wiedzy o działaniu mechanizmów zegarowych. Tu przydało się doświadczenie sprzed lat, kiedy to Georg dorabiał sobie naprawą budzików i domowych czasomierzy. Dzięki temu udało mu się stworzyć skomplikowany mechanizm. Najważniejszym elementem układu były stopery. Gdy wskazówki na pierwszym z nich wskazały wyznaczony czas, uruchamiał się mechanizm i trzy iglice w tym samym momencie uderzały w spłonki mające zdetonować materiał wybuchowy. Gdyby pierwszy stoper zawiódł, bombę zdetonowałby drugi. Elser przeprowadził test w ogrodzie rodziców. Wszystko poszło zgodnie z planem i mężczyzna przystąpił do dalszej części planu.

Żeby dokładnie przygotować zamach,, Elser przeprowadził się do Monachium. Aby nie wzbudzać podejrzeń, znalazł dorywczą pracę i wynajął pokój przy rodzinie. Wieczorami chodził na kolacje do Bürgerbräukeller. Tuż przed zamknięciem piwiarni chował się w składziku na szczotki. Kiedy gwar pijackich przyśpiewek cichł, wychodził z ukrycia i zabierał się do pracy. Aby wszystko poszło po myśli zamachowca, w filarze należało zrobić odpowiednio duży otwór. Na początku w boazerii, którą był obity słup, Elser zamontował ukryte drzwiczki. Za nimi wykuł miejsce na ładunek. Aby zminimalizować ryzyko przyłapania przez obsługę, Elser pracował zawsze przy stłumionym świetle latarki przykrytej niebieską chusteczką. Z najgłośniejszą częścią roboty czekał, aż w toalecie będzie spuszczana woda. Automat robił to co dziesięć minut, a jego szum zagłuszał łoskot wypadających kawałków muru.

Elser zazwyczaj kończył pracę między drugą a trzecią rano. Narzędzia i dokładnie zamieciony gruz chował do małego kuferka i przez kilka godzin spał ukryty w magazynie. Gdy rano do piwiarni przybywali pierwsi pracownicy, wymykał się tylnym wejściem. Gruz wysypywał do rzeki. Cała operacja zajęła Elserowi około trzydziestu nocy. W ciągu dnia udoskonalał mechanizm bomby.

Bürgerbräukeller po zamachu (fot. Bundesarchiv / Wikimedia Commons)
Bürgerbräukeller po zamachu (fot. Bundesarchiv / Wikimedia Commons)

Kiedy we wrześniu 1939 roku Hitler dokonał inwazji na Polskę, Georg zrozumiał, że potwierdzają się jego najgorsze obawy. Przystąpił więc do pracy ze zdwojoną siłą. Wreszcie wydrążony w filarze otwór był gotowy i w nocy z 2 na 3 listopada Georg umieścił w nim bombę. Aby zwiększyć siłę wybuchu, szczelinę między ładunkiem a murem zasypał prochem. 6 listopada nastawił mechanizm zegarowy zapalnika i pojechał do swojej siostry do Stuttgartu, gdzie zostawił robocze narzędzia. Następnego wieczoru wrócił do piwiarni, by przekonać się, czy wszystko jest w porządku. Upewniwszy się, że mechanizm cicho odlicza godziny do wybuchu, wyruszył w podróż do Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim, skąd zamierzał przedostać się do Szwajcarii. Niestety ani ta, ani najważniejsza część planu nie miała się udać.

O 13 minut od sukcesu

Skonstruowana z iście zegarmistrzowską precyzją bomba była jedynym elementem planu Elsera, który nie zawiódł. Cała reszta posypała się niczym domek z kart.

Choć początkowo Hitler chciał zrezygnować z dorocznego zgromadzenia na rzecz przygotowań do inwazji na Francję, ostatecznie zdecydował się przyjechać do Monachium. Jak co roku na wiecu były tłumy - do Bürgerbräukeller przybyło ponad trzy tysiące sympatyków Führera. Problem polegał na tym, że słynący z płomiennych, długich przemówień Hitler tym razem zdecydował się ograniczyć wystąpienie do zaledwie godziny. Z piwiarni wyszedł o 21.07. Ustawiony przez Elsera mechanizm odpalił bombę dokładnie o 21.20. Strop w Bürgerbräukeller zawalił się - osiem osób zginęło, a około 60 zostało rannych. Tymczasem Hitler w momencie wybuchu siedział bezpieczny w specjalnym pociągu pędzącym do kwatery głównej.

Führer dowiedział się o próbie zamachu podczas postoju w Norymberdze. Fakt, że uszedł z życiem, uznał za boską interwencję. Tymczasem Georg Elser, nieświadom porażki, był w drodze do Szwajcarii. Ale nie dane było mu tam dotrzeć - został zatrzymany na granicy jeszcze przed planowanym wybuchem. Przeszukujący go funkcjonariusze znaleźli przy nim szkice systemów wybuchowych, detonatory i pocztówkę z piwiarni Bürgerbräukeller. Celnicy uznali te przedmioty za podejrzane i przekazali Elsera urzędnikom Gestapo w Konstancji, którzy poddali go kolejnemu przesłuchaniu. W tym czasie z Monachium dotarł telegram o zamachu. W świetle obciążających go dowodów Elser natychmiast stał się jednym z podejrzanych. Dochodzenie w jego sprawie zostało przejęte przez osoby z wyższego szczebla. Na mocy bezpośredniego rozkazu Hitlera Heinrich Himmler kierownikiem zespołu sądowego na miejscu wydarzenia mianował Arthura Nebe, komendanta policji kryminalnej. Dochodzenie zaś powierzonosamemu szefowi Gestapo Heinrichowi Müllerowi. Ten z kolei skierował do sprawy przewodniczącego wiedeńskiego oddziału Gestapo Franza-Josefa Hubera.

Choć niski, obdarzony dobrotliwym wyrazem twarzy Elser nijak nie wyglądał na zdolnego do zamachu na samego Führera osobnika, Huber szybko zrozumiał, że istotnie jest on winny postawionych mu zarzutów. Georga obciążyły zeznania świadków, szczególnie córki rodziny, u której mieszkał w Monachium. Dziewczyna powiedziała, że pracował w ciągu dnia w kamieniołomie, a wieczory poświęcał podejrzanemu wynalazkowi. Doniosła też, że miał walizkę z podwójnym dnem. Przesłuchania rodziny i dawnych współpracowników ujawniły, że Elser od dawna przejawiał antynazistowskie poglądy. Ale dowodem, który ostatecznie obciążył podejrzanego, były spuchnięte kolana. Gestapowcy doszli do wniosku, że ten, kto umieścił bombę w filarze, musiał pracować na kolanach, żeby wydrążyć w nim otwór. Nikt jednak nie wierzył, że tak świetnie zaplanowany zamach mógł być dziełem jednego człowieka. W dodatku takiego jak Elser - prostego stolarza o chłopskim pochodzeniu. Podejrzanego zaczęto w okrutny sposób torturować. Chciano, aby potwierdził teorię, jakoby zamach został zlecony przez członków antynazistowskiej emigracji albo nawet przez brytyjskie służby specjalne. Nie wierzono, że Elser sam zaprojektował bombę, mimo że w areszcie na życzenie gestapowców skonstruował jej wierny duplikat.

Adolf Hitler na pogrzebie ofiar zamachu w Bürgerbräukeller (fot. Bundesarchiv / Wikimedia Commons)
Adolf Hitler na pogrzebie ofiar zamachu w Bürgerbräukeller (fot. Bundesarchiv / Wikimedia Commons)

Idealista czy pionek?

Choć pomimo tortur Elser uparcie twierdził, że działał sam, oficjalnie podano, iż zamach był dziełem brytyjskiego wywiadu. 22 listopada 1939 roku na pierwszych stronach najważniejszych niemieckich dzienników opublikowano fotografie Elsera i dwóch agentów brytyjskiej SIS, Richarda Stevensa i Sigismunda Besta. Niemiecka Abwehra schwytała ich 9 listopada 1939 roku w Holandii podczas tak zwanego incydentu w Venlo. Media rozpisywały się, jak to Anglicy zaplanowali atak, wykorzystując Elsera jako pionka. Ale mimo że sam Himmler za pomocą pejcza usiłował wyciągnąć z więźnia przyznanie się, że działał na rzecz wrogich sił, nie udało się zdobyć potwierdzających tę teorię dowodów.

Gestapo nie miało wyboru - musiało uznać, że Elser działał sam, ale jednocześnie zadbać, by ta informacja nie przeniknęła do opinii publicznej. W tym celu zamachowca bez procesu skazano na pobyt w obozie Sachsenhausen. Przebywał tam do początku 1945 roku. Jak wynika z zeznań więzionych razem z nim brytyjskich agentów, Elser miał tam dobre warunki, urządzono mu nawet warsztat stolarski, w którym robił meble. Specjalne traktowanie skończyło się, kiedy przewieziono go do obozu w Dachau. Na początku kwietnia 1945 roku Hitler nakazał przeprowadzenie egzekucji Elsera. Rozkaz wykonano 9 kwietnia. Dwanaście dni później obóz został wyzwolony przez armię amerykańską.

Pomnik Georga Elsera na Wilhelmstrasse w Berlinie (fot. Shutterstock)
Pomnik Georga Elsera na Wilhelmstrasse w Berlinie (fot. Shutterstock)

Fakt, że Elser był w obozie dobrze traktowany, zrodził teorię, jakoby Elser przeprowadził zamach na zlecenie SS. Twierdził tak między innymi pastor Martin Niemöller, więziony w tym samym co Georg okresie w Sachsenhausen. Silniejsza okazała się  rozpowszechniana przez Goebbelsa wersja, że Elser był brytyjskim agentem. Przez nią początkowo nie został on uznany za członka antynazistowskiego ruchu oporu, a jego odważny czyn został po wojnie niemal zapomniany. Historię samotnego zamachowca przypomniała dopiero napisana przez Hellmuta G. Haasisa w 1999 roku biografia. Wówczas zaczęto Elserowi stawiać pomniki i nazywać ulice jego imieniem. Od 2001 roku w Niemczech przyznaje się Nagrodę Georga Elsera za odwagę. W 2015 niemiecki reżyser Oliver Hirschbiegel zrealizował poświęcony Elserowi film zatytułowany "13 minut".

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (130)
Zaloguj się
  • andrzej.duxa

    Oceniono 56 razy 44

    "....że Hitler co roku, 8 listopada, w rocznicę puczu monachijskiego, zwanego też piwiarnianym, wraca do monachijskiej piwiarni Bürgerbräukeller"

    u nas tez mamy takich malych milosnikow rocznic

  • qatroscc

    Oceniono 15 razy 15

    dziwny gosc, zmienial prace, uczyl sie fachu, przez 30 dni nie zauwazony po nocach konstruowal bombe w piwiarni, a na granice wzial ze soba szkice i pocztowke z piwiarnia, nie ogarniam

  • bogusia11-1

    Oceniono 13 razy 13

    ciekawe

  • polsilver100

    Oceniono 11 razy 11

    Elser to prawdziwy antyfaszysta, nie przyszywany. Inni jak Stauffenberg chcieli zabić Hitlera jak Wehrmacht zaczął przegrywać, przedtem klaskali aż dłonie puchły

  • dyktator_bolandy

    Oceniono 10 razy 10

    NSDAP wygrała wybory w listopadzie 1932, a nie w 1933 jak piszecie, Hitler został kanclerzem w styczniu 1933.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX