Food truck to dobry pomysł na biznes

Food truck to dobry pomysł na biznes (fot. Shutterstock)

materiał promocyjny partnera weekendu

Polacy kochają jeść nietypowe rzeczy w nietypowych miejscach. Jak zarobić na modzie na posiłki na świeżym powietrzu?

W ciągu kilku ostatnich lat food trucki wyrastają w Polsce jak grzyby po deszczu. Nic dziwnego - Polacy kochają jeść w plenerze. Burgery i frytki wciąż są w menu mobilnej gastronomii, ale do jadłospisów food trucków wskoczyło znacznie więcej pozycji. Na tym można zarobić!

Gastronomiczny krajobraz Polski zmienił się w ciągu kilku ostatnich lat nie do poznania. Jeszcze siedem, osiem lat temu food trucki były absolutną nowością. W 2014 roku było ich 150, dziś mówi się o co najmniej 1500. 

Przyjechały do nas ze Stanów Zjednoczonych około 2009 roku. Data nie jest przypadkowa - zbiega się w czasie ze światowym kryzysem gospodarczym. To on wepchnął szefów kuchni w rynkową niszę, która z biegiem lat stała się - w wielu przypadkach - obiektem kultu. W USA kuchnia tego rodzaju jest popularna z jeszcze jednego powodu - różnorodność kultur sprawia, że czasami na jednej ulicy spróbować można dań niemal z całego świata. 

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Autorskie burgery i nie tylko 

Branża food trucków, czy szerzej mobilna gastronomia, przeszła ewolucję, bo jak każda inna musiała dostosować się do zmian rynkowych. Konkurencja jest spora, co klientów powinno cieszyć niemal tak samo jak właścicieli. Ci pierwsi mają coraz większy wybór potraw. Drudzy mogą realizować autorskie, zaskakujące pomysły. 

Zwykły hamburger ze zwykłymi frytkami nie zaspokoi już podniebień. Stąd food trucki z jedzeniem meksykańskim, pastrami, kanapkami z wieprzowiną, kuchnią azjatycką, wegetariańską, pizzą serwowaną w formie kanapek, owoce morza. Furorę robią też autorskie lody - na przykład tajskie. Sycą nie tylko kubki smakowe, ale i oko - proces ich przygotowywania przez wielu uznawany jest za wręcz hipnotyczny. Mobilna gastronomia oferuje więcej - również desery i wypieki, ciasta, tarty. 

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Na tym da się zarobić 

Z raportu "Polska na talerzu 2018", opracowanego na zlecenie Makro Cash&Carry, wynika, iż 37 proc. badanych jada poza domem. Główna przyczyna? Chęć poznania nowych, nieznanych smaków. Według 22 proc. ankietowanych jedzenie na świeżym powietrzu pozwala oszczędzać czas. A 16 proc. wymienia food trucki jako "najczęściej wybierane lokale". 

Nic dziwnego, że na otwarcie mobilnego biznesu gastronomicznego decyduje się coraz więcej osób. Kwota, którą trzeba zainwestować, to - według ekspertów - nie mniej niż 30 tys. zł. W zależności od wybranego pojazdu kwota może wynieść nawet 60-100 tys. Można ją jednak w znaczący sposób zmniejszyć i pojazd wynająć. Rozpoczęcie tego typu działalności wymaga biznesplanu - tak jak w przypadku każdej inwestycji. Uwzględnić trzeba nie tylko zakup sprzętu, ale i stworzenie marki, oprawy graficznej i marketingowej. 

Wymogi formalne są nieco skomplikowane - potrzeba bowiem kilku umów, które są charakterystyczne dla branży - na wywóz śmieci, użyczenie toalety, odbiór zużytego oleju spożywczego. Niezbędne jest też badanie wody wykorzystywanej do przygotowywania potraw i zmywania. 

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Zdobądź odpowiednie narzędzia 

Czynników, które decydują o sukcesie gastronomicznego "biznesu na kółkach", jest więcej. Jednym z kluczowych elementów, które cenią klienci, jest umożliwianie płatności bezgotówkowych. Bo czasy wyjmowania z portfela monet czy banknotów już się skończyły. Coraz rzadziej nosimy przy sobie pieniądze, wiele osób zupełnie zastąpiło je kartami. Sprzedawca, który w food trucku nie daje swoim klientom możliwości transakcji bezgotówkowych, odstraszy ich i sprawi, że pójdą do konkurencji. Oczywiście można zainwestować w zwykły terminal, ale każdy, kto próbował, wie już, że to oznacza spore koszty. A tych każdy biznes, a zwłaszcza sezonowy, stara się unikać.

Dla tego typu działalności pojawiło się ostatnio lepsze rozwiązanie - kasoterminal, który oferuje wraz z kontem firmowym Idea Bank. W odróżnieniu od zwykłego terminala, kasoterminal to tak naprawdę trzy urządzenia w jednym - kasa fiskalna, terminal i platforma do zarządzania sprzedażą online. Kasoterminal doskonale działa także przy założeniu, że korzystamy z sieci komórkowej, co jest atutem w przypadku "biznesu na kółkach". I, co również ważne, klient nadal może płacić gotówką.

Rozwiązanie proponowane przez Idea Bank może być nawet około połowę tańsze niż inne dostępne na rynku. Stanowi gotowy pakiet dla biznesów sezonowych, ogromnie ułatwia pracę tym, które dopiero startują.

Konto dostępne "w pakiecie" to również wsparcie w prowadzeniu biznesu. Ma wiele interesujących rozwiązań, takich jak innowacyjny system Idea Cloud pozwalający na monitorowanie przepływów pieniężnych czy przechowywanie faktur w chmurze i szybkie przesyłanie ich do biura księgowego. W przypadku mobilnego food trucka, który może być w dowolnym miejscu Polski, możliwość przesłania do księgowości dokumentu, wystawienia rachunku, przejrzenia dokumentacji firmowej zawsze i wszędzie jest szczególnie istotna. 

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Nietypowe smaki, nietypowe miejsca 

Czy po zainwestowaniu w samochód, załatwieniu formalności nasza restauracja na kółkach przyciągnie klientów? Food trucki są dzisiaj elementem szerszej kultury, dlatego nie brakuje w Polsce miejsc i imprez, które przyciągają tłumy kochające street food. Jednym z najgłośniejszych jest Nocny Market - specjalne miejsce na Dworcu Głównym w Warszawie, które przez kilka ostatnich lat pozwalało zjeść, napić się, a nawet... ostrzyc. Wyjątkowy targ w tym roku miał zniknąć z dworca z powodu remontu. Organizatorzy imprezy kilka dni temu ogłosili jednak, że kochany przez warszawiaków market wróci na stare miejsce.  

Równie popularne są objazdowe festiwale - Festiwal Smaków Food Trucków dociera do 30 miast, obiecując "kulinarną podróż dookoła świata". 

s21.04.2017 Warszawa , nieczynna stacja PKP Warszawa Glowna . Nocny Market .Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Nocny Market w Warszawie (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Od Kartoffelpuffer po... bigos 

Mobilnych obiektów, które od lat z powodzeniem serwują jedzenie, jest sporo również za granicą. Wśród najbardziej intrygujących wymienić można niemiecki Die Dollen Knollen, oferujący Kartoffelpuffer, czyli dobrze znane w Polsce placki ziemniaczane. The Prince of Venice z Los Angeles serwuje ręcznie wyrabiane makarony, paryski Black Spoon - dania z Afryki, a irlandzki Misunderstood Heron z Killary obok jedzenia oferuje też widok na Atlantyk. Amerykański "Business Insider" na liście światowych food trucków godnych uwagi wymienia nowojorski "lokal na kółkach" Old Traditional Polish Cuisine Food Truck - podający bigos, pierogi i kiełbasę. 

Czy któryś z polskich food trucków rzuci wyzwanie nowojorczykom serwującym z samochodu nasze tradycyjne potrawy? Śmiałkowie na pewno się znajdą.