Wystąpienia coachów i mówców motywacyjnych przyciągają tłumy

Wystąpienia coachów i mówców motywacyjnych przyciągają tłumy (fot. Shutterstock)

życie bez filtra

"Coach nigdy nie mówi 'dasz radę', 'możesz wszystko', bo najzwyczajniej w świecie tego nie wie"

Jesteście na zakręcie? Powiedzcie: tak! - zachęca podczas jednego ze szkoleń Tony Robbins, słynny amerykański mówca motywacyjny. - Z czasem staniesz się tym, kim możesz się stać - obiecuje w swojej książce Jeff Haden, kolejny znany trener od samorozwoju. Czym się różni walka z własnymi słabościami od drogi na skróty? Jak się odnaleźć w oceanie memów i filmów, których mottem jest "spotkanie samego siebie"?

"Nigdy nie uciekniesz od swojego serca. Zatem lepiej go posłuchaj" - głosi jedna ze złotych myśli Paulo Coelho, która pojawiła się w "Alchemiku", a potem została przetworzona w niezliczonych memach motywacyjnych. Słuchanie siebie, wiara, że każdy dzień jest nową księgą, a życie można zmienić w mgnieniu oka - to motywy, wokół których budowana jest motywacyjna mantra. - Całe nasze życie zmienia się w jednej chwili* - przekonuje Tony Robbins w sali wypełnionej po brzegi podczas szkolenia pod znamiennym tytułem "Randka z przeznaczeniem". W jednej chwili, czyli - w domyśle - podczas tej zbiorowej sesji w hotelowej sali konferencyjnej, z przerwą na lunch z podgrzewaczy, można pogodzić się z przeszłością, zaplanować przyszłość i zrozumieć swoje błędy, a także wybaczyć cudze. Dużo? Nie ma rzeczy niemożliwych, wystarczy w nie uwierzyć.

Mantra o własnej wspaniałości

Magiczną umiejętnością wielu trenerów-motywatorów jest nazywanie prozaicznych doświadczeń "Ceremonią Przejścia" czy "Transformacją Duszy". Pozostając w podobnej stylistyce, Regina Brett w książce pt. "Mów własnym głosem. 50 lekcji jak głosić prawdę" radzi: "Odkryj swoją prawdę, wytrwale za nią podążaj i nie wahaj się nią dzielić". Brett, skądinąd zdolna amerykańska publicystka, w dalszej części książki również utrzymuje motywacyjne wysokie C. "Każdy z nas jest uświęconą tajemnicą" - czytamy w kolejnym rozdziale. "Szczere przeprosiny mogą naprawić relację" - brzmi inna lekcja, z którą trudno się nie zgodzić.

Tony Robbins (fot. flickr.com/photos/briansolis)
Tony Robbins (fot. flickr.com/photos/briansolis)

Co jest złego w odrobinie poezji na co dzień i postrzeganiu samego siebie jak "uświęconej tajemnicy"? Dlaczego mantry o własnej wspaniałości wypowiadane o poranku do lustra miałyby w czymś szkodzić? A "podążanie za głosem serca" i "dzielenie się swoją prawdą" nie miałoby być kuszące? Wszystko to jest przepełnione wiarą, że człowiek może przenosić góry, jeśli tylko chce. Problem, niestety, w tym, że nie bardzo może, "jeśli tylko chce". - Widzę wartość w tym, że jedna osoba zainspiruje drugą, by ta sięgnęła po coś, co wcześniej wydawało jej się niedostępne, np. wyjechała w wymarzoną podróż, wystartowała w ulicznym biegu, rozpoczęła studia - tłumaczy Bartosz Berendt, prezes Izby Coachingu, akredytowany coach i superwizor coachingu. - Jednocześnie widzę ryzyko, gdy uczestnik takiego spotkania za bardzo uwierzy w możliwość "podbijania świata". Jego motywacja zostanie na chwilę nadmiernie napompowana, a za chwilę zderzy się z rzeczywistością. W efekcie ta osoba może trwale zwątpić we własne siły i nie poradzić sobie z tym stanem bez profesjonalnej pomocy - podkreśla Berendt.

Wielu z nas bardzo chce uwierzyć, że recepta na sukces jest prosta. Stąd biorą się tłumy zapatrzone w mentorów, którzy nauczają w salach konferencyjnych lub w mediach społecznościowych. - Często nie potrafimy odróżnić, co jest prawdą, a co nią nie jest. Wydaje nam się, albo wręcz mamy nadzieję, że istnieją łatwe przepisy na życie - mówi prezes Izby Coachingu.

Tymczasem one istnieją tylko w teorii. Walka z własnymi słabościami, mozolne dojrzewanie, popełnianie wiele razy tych samych błędów to codzienność większości z nas. Nie oznacza to, że powinniśmy pozbyć się ambicji czy planów. Nie można jednak dać zwieść się poglądowi, że nauka medytacji, uważności czy przyswojenie "7 złotych reguł dobrego menedżera" są gwarantem życia pełnego sukcesów. Zresztą definicja sukcesu to temat na oddzielne szkolenie, ale z pewnością niejeden internetowy mentor powiedziałby, że sukces należy mierzyć swoją miarą. Szkoda, że wielu z nas pragnie tego, czego nie ma, oraz porównuje się z ludźmi, którzy - z różnych przyczyn - mają więcej. I nauka oddychania, jakkolwiek wartościowa, pewnie tego nie zmieni.

Mateusz Grzesiak (Fot. Kamila Kotusz / Agencja Gazeta)
Mateusz Grzesiak (Fot. Kamila Kotusz / Agencja Gazeta)

Każdy dzień jest dobry, żeby się poddać 

Znany mówca Mateusz Grzesiak swoją wiedzą dzieli się w trakcie grupowych i spersonalizowanych szkoleń oraz w internecie (jego kanał na YouTube ma ponad 150 tys. subskrybentów, na koncie ma kilkanaście publikacji). Porady segreguje często jak Marie Kondo ubrania: układa je w trzy, siedem lub dziesięć kroków, zasad lub odpowiedzi. Jak choćby w wideo pt. "Jak zwiększyć swoją pewność siebie", w którym prezentuje trzy kroki do sukcesu. Są to: zarządzanie swoim ciałem poprzez przybieranie pozycji mocy, odpowiednie przygotowanie się do wystąpienia i wreszcie umiejętność odmawiania. Trudno je podważyć, trudno też uznać je za rewolucyjne. - Jeśli nic nie zmienisz, to twoje problemy staną się twoimi przyzwyczajeniami. Twoją normą - przestrzega z kolei Kołcz Majk (61 tys. subskrypcji na YouTube, cztery wydane książki). - Nie daj sobie zabrać marzeń - przekonuje w kolejnym wideo.

To właśnie marzenia, o których wspomina Kołcz Majk, ale również wzmacnianie pewności siebie i podążanie własną drogą są trzema podstawowymi filarami większości internetowych przekazów motywacyjnych. U jednych powodują one przyspieszone bicie serca i wzrost wiary we własne możliwości, u innych niedowierzanie. Na fali tego niedowierzania powstało kilka popularnych fanpage'ów na Facebooku, np. "Regres osobisty" lub "Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty". Ten pierwszy słynie z memów w rodzaju: "Każdy dzień jest dobry, żeby się poddać" lub "Wyznaczaj nowe granice niekompetencji". - Widząc pseudomotywacyjne cytaty na zdjęciach ze stocka, zastanawiałam się, kogo takie pustosłowie popycha do działania - mówi mi Maja Czerwińska, autorka fanpage'u "Regres osobisty". - Moja strona nigdy nie miała wyśmiewać faktycznego, profesjonalnego podejścia do rozwoju osobistego, ale nic nieznaczące teksty na wykładach mówców motywacyjnych, za które życzą sobie oni spore sumy - dodaje Czerwińska.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Jestem Człowiekiem Sukcesu (@jestemczlowiekiemsukcesu) Kwi 1, 2019 o 11:30 PDT

Mylenie motywacyjnych mów i memów z coachingiem - zdaniem Piotra Barańskiego, trenera, wieloletniego coacha i improwizatora scenicznego - szkodzi postrzeganiu psychoterapii i coachingu jako poważnych dziedzin i sposobów na rozwiązanie problemów osobistych. Jego zdaniem coaching nie ma nic wspólnego z grupowymi sesjami w hotelowej sali konferencyjnej. - To rozmowa dwojga ludzi. Coach pomaga klientowi wyjść poza schematy: działania, myślenia i odczuwania. Sam jednak nie udziela odpowiedzi, nie narzuca swojej wizji świata i rozwiązań. Coach nigdy nie mówi "dasz radę", "możesz wszystko", bo najzwyczajniej w świecie tego nie wie. To tylko i wyłącznie zależy od osoby, która z nim pracuje. Czasami efektem coachingu jest jasność tego, czego nie da się zrobić. I wtedy można szukać innych rozwiązań lub zaakceptować pewien stan rzeczy - podkreśla Piotr Barański. 

Bartosz Berendt postrzega coaching jako towarzyszenie w zmianie, a nie jednostronny mentoring, płynący z YouTube'a czy Facebooka. - Najważniejszą cechą coachingu odróżniającą go od innych metod pracy jest partnerstwo. Coaching nie jest spotkaniem z ekspertem, który wie lepiej, ale procesem, w którym to klient przejmuje odpowiedzialność, podejmuje decyzje prowadzące do zmiany - tłumaczy.

Na szczęście niektórzy z motywatorów mają świadomość, że ich porady to tylko punkt wyjścia, a realna praca to nie jest spacer przez łąkę. - Żeby osiągnąć cokolwiek wartościowego, a zwłaszcza osiągnąć cel, który inni uważają za nieosiągalny, musisz pracować ze wszystkich sił. Nie ma drogi na skróty. Musi być trudno, nie da się inaczej - podkreśla wspomniany na początku artykułu Jeff Haden w swojej wydanej w styczniu 2019 roku książce pt. "Mit motywacji". Z przymrużeniem oka opisuje również rozmowę z właścicielami firmy, którzy narzekali, że ciężko im idzie zdobywanie klientów. Haden zaproponował im stworzenie specjalnego systemu, który miałby zaradzić ich problemowi. - Masakra - ocenił jeden z rozmówców. - Do dupy - powiedział drugi. "Nie ruszyło mnie to. Jestem przyzwyczajony do tego, że ludzie biorą mnie za idiotę" - spuentował Jeff Haden. Może więc dystans do siebie jest kluczem do mierzenia się z rzeczywistością, której nie da się zaplanować jak gry w Monopol?

*Cytaty Tony'ego Robbinsa pochodzą z filmu dokumentalnego pt. "Tony Robbins: Nie jestem Twoim guru", który można obejrzeć na platformie Netflix.

Dziękuję za opinię merytoryczną i podzielenie się swoją wiedzą Bartoszowi Berendtowi i Piotrowi Barańskiemu, ekspertom w dziedzinie coachingu, którzy przybliżyli mi tę dziedzinę.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Alicja Wysocka-Świtała. Jest partner zarządzającą i współwłaścicielką agencji Clue PR. Od kilkunastu lat zajmuje się komunikacją lokalnych i globalnych marek. Zdobywała doświadczenie w agencjach sieciowych w Warszawie i Nowym Jorku, ma na koncie nagrody SABRE, Magellan Awards i KTR. Absolwentka dziennikarstwa na UW, studiowała amerykanistykę na UW i w Oslo. Prowadzi zajęcia z PR w Collegium Civitas. Zasiada w jury Złotych Spinaczy, Stevie Awards i Young Creatives oraz w Radzie Związku Firm Public Relations.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (37)
Zaloguj się
  • matts06

    Oceniono 21 razy 21

    Hahahaha, największy kit ostatnich lat - coaching. Ktoś sobie wymyślił niezły pomysł na biznes, a ludzie to łyknęli jak stado pelikanów.

  • tinley

    Oceniono 16 razy 14

    kiedyś dureń wpatrzony był w księdza wygadujacego pierdoły i na końcu zbierającego kase za odpusty i obrazki świętych. Teraz ten sam dureń wpatrzony jest w kołcza. Zamiast jakuba z Voraginy czyta historie celebrytów na pomponiku i Plejadzie. Czasy się zmieniają , ale ludzie ciągle są tacy sami i niczego się nie nauczyli

  • muppetshow1982

    Oceniono 12 razy 12

    kiedyś księża byli wyrocznią dla ludzi. dziś dla wielu wyrocznią są "kołcze". aczkolwiek nowe pokolenie za wyrocznie traktuje jakiś kolesi i typiary z instagramu czy innego socialmedia

  • aki3

    Oceniono 7 razy 7

    Że też ktoś jeszcze płaci za ten bełkot, który niczego nie gwarantuje. Jak w kościele!

  • jan.go

    Oceniono 9 razy 7

    Ludzie to jednak lubią być dymani Sa specjaliści od sacrum i specjaliści od profanum Jak nie wierzysz w Boga to jeszcze nie może powiedzieć że jest niewierzący

  • e50504

    Oceniono 19 razy 7

    Najgorszy podgatunek podludzi, chociaż ci oglądający jeszcze gorsi. Dlaczego promujecie taką patologię?

    Wy już zupełnie nie macie wstydu w tej gazetce? Kołcze jak raperzy - wiadomo że rak istnieje, ale niechże ograniczają się do dyskusji pod sklepem monopolowym, tam gdzie ich miejsce

  • vito3

    Oceniono 5 razy 5

    to sie tym rozni od sprzedazy garnkow ze tu za ciezki hajs nawet garnka nie dostaniesz

  • twzelnik

    Oceniono 7 razy 5

    Ten artykuł to szczera prawda!
    Robienie wody z mózgu przez mówców motywacyjnych podczas publicznych wystąpień to zupełnie coś innego niż robienie wody z mózgu przez "kołczy" na elitarnych sesjach.
    Poza tym są różne sposoby robienia wody z mózgu: jest coaching, są mowy motywacyjne, jest mentoring , jest budowanie ducha zespołowości, jest...

    A najśmieszniejsze, że niczym igła w stogu siana w niektórych szkoleniach można znaleźć coś pożytecznego. Naprawdę to się zdarza.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX