Dariia Day

Dariia Day (fot: archiwum prywatne)

Młoda Polska

"Potrzebuję nowych marzeń". Polka pracuje z najważniejszymi postaciami świata mody

W Paryżu mieszkałam w wilgotnej kawalerce i przemieszczałam się po mieście pieszo, bo nie było mnie stać na metro. Dziś myślę, że każdy powinien chociaż raz w życiu dostać takiego kopa jak ja. Dzięki temu bardziej doceniamy to, co nam się przydarza - mówi pochodząca z Bolesławca makijażystka Daria Ślusarczyk, w branży znana jako Dariia Day.

Cykl "Młoda Polska" poświęcony jest Polkom i Polakom, których podziwiamy i którym kibicujemy. Kolejne sylwetki publikujemy w każdy wtorek. Oto nasi wcześniejsi bohaterowie:

Miał być dziennikarzem, potem informatykiem. Dzisiaj jego muzyka trafia do seriali Netfliksa i Hulu

Polka odkryła nowe gatunki ''błotnych smoków''. Największe mają 1 milimetr

Dzieciństwo spędził wśród 300-letnich skrzypiec. Ma zaledwie 26 lat, a już jest jednym z najlepszych lutników na świecie

IMIĘ: Daria (Dariia)

NAZWISKO: Ślusarczyk (Day)

WIEK: 29 lat

ZAWÓD: makijażystka

OSIĄGNIĘCIA: praca przy pokazach Armaniego i Diora oraz sesjach zdjęciowych publikowanych m.in. w "Vogue'u", "Elle", "Vanity Fair" czy "Harper's Bazaar"

Jako 13-latka Daria chętnie odwiedza dziadków. Zawsze lubiła te wizyty, ale teraz jest dodatkowy powód. Chodzi o stację telewizyjną Fashion TV, którą może oglądać dzięki ich kablówce. Najbardziej podobają się jej materiały zza kulis pokazów mody. Zwraca uwagę między innymi na charyzmatycznego projektanta Johna Galliano. Marzy o tym, że kiedyś będzie z nim pracować.

W Paryżu mieszkała w wilgotnej kawalerce i przemieszczała się po mieście pieszo, bo nie było jej stać na metro (fot: archiwum prywatne)
W Paryżu mieszkała w wilgotnej kawalerce i przemieszczała się po mieście pieszo, bo nie było jej stać na metro (fot: archiwum prywatne)

Początkowo chce zostać stylistką. Wraz z siostrą Dominiką regularnie organizuje w mieszkaniu spontaniczne pokazy mody, których publiczność stanowią zazwyczaj rodzice. Z czasem zaczyna interesować się makijażem. Ma 16 lat, kiedy kończy specjalistyczny kurs robienia make-upu organizowany we Wrocławiu. Na zakup kolejnych akcesoriów i kosmetyków regularnie przeznacza całe kieszonkowe. W domu państwa Ślusarczyków powstaje nieformalny salon makijażu. Nastolatka robi makijaż swoim koleżankom oraz krewnym. Zyskuje też pierwszych klientów.

Mniej więcej w tym samym czasie Dominika zaczyna interesować się fotografią. Daria zakłada bloga, na którym zamieszcza efekty ich wspólnych sesji zdjęciowych. Już kilka miesięcy później świat mody po raz pierwszy zwróci oczy w jej kierunku.

Hollywood ze słownikiem w dłoni

Na bloga sióstr Ślusarczyk trafia w 2007 roku jeden z autorów "Inside Out", brytyjskiego czasopisma lifestyle'owego. Dziennikarz jest przekonany, że ma do czynienia z profesjonalną firmą zajmującą się wizażem. Gdy dowiaduje się, że Daria ma zaledwie 17 lat, jest w szoku. Przeprowadza z nią wywiad, na okładkę magazynu trafia też jedno ze zdjęć, na których widać efekty pracy nastolatki.

Niedługo później dziewczyna dowiaduje się o istnieniu MKC Beauty Academy. To znajdująca się w Hollywood szkoła dla przyszłych makijażystek, w której organizowane są trzymiesięczne kursy prowadzone przez uznanych specjalistów. Daria postanawia, że gdy tylko skończy liceum, przeprowadzi się do Los Angeles.

Rodzice stawiają córkę przed wyborem: jeżeli zostanie w Polsce, będą wspierać ją finansowo przez cały okres studiów. Jeżeli postawi na Stany Zjednoczone, opłacą jej bilet lotniczy i szkołę, ale dalej będzie musiała sobie radzić sama.

Nastolatka bez wahania wybiera Stany. Wysyła do MKC swoje portfolio i bierze udział w telefonicznej rozmowie rekrutacyjnej. Znacznie później dowie się, jak duże wrażenie zrobiły na wykładowcach jej zaangażowanie i energia. Muszą dać jej szansę.

Już kilka tygodni później Daria wylatuje do Stanów Zjednoczonych. Jest zachwycona nowym miejscem zamieszkania. - To było niesamowite doświadczenie, Los Angeles wydawało się światem niczym z bajki, pełnym otwartych, serdecznych ludzi - wspomina.  

Szybko okazuje się jednak, że język angielski, którego Daria uczyła się w szkole, nijak ma się do tego, w jaki sposób porozumiewają się ze sobą Kalifornijczycy. Wolny czas spędza więc ze słownikiem i tłumaczy na polski otrzymane na zajęciach notatki. - Udało mi się jakoś nadrobić zaległości, po kilku tygodniach posługiwałam się już w miarę płynną angielszczyzną, a przede wszystkim rozumiałam, co się do mnie mówi - śmieje się Daria.

W MKC Beauty Academy rozwija warsztat makijażystki, ale też uczestniczy w zajęciach, które mają przygotować ją mentalnie do pracy w show-biznesie. Wspomina: - Jednym z zadań było zrobienie kolażu, który pokazywałby, o czym najbardziej marzymy. Na moim znalazła się m.in. wieża Eiffla oraz wizerunek Johna Galliano.

Pracowała przy pokazach Armaniego i Diora (fot: archiwum prywatne)
Pracowała przy pokazach Armaniego i Diora (fot: archiwum prywatne)

Później okazało się, że uczestnicy zajęć muszą opowiedzieć o tym, co widać na ich pracach, w obecności koleżanek i kolegów oraz nauczycieli, w dodatku używając czasu teraźniejszego - tak jakby marzenia już się spełniły. - To ćwiczenie dało mi dużo siły. Zrozumiałam, że wszystkie te plany są w moim zasięgu - mówi Daria.

Polka kończy kurs w 2009 roku i postanawia zostać jeszcze przez kilka miesięcy w Stanach. W tym czasie uczestniczy w licznych sesjach fotograficznych. Zdobywa w ten sposób przede wszystkim niezbędne doświadczenie i rozbudowuje portfolio. Gdy wraca na Boże Narodzenie do Bolesławca, aż rozpiera ją energia. Postanawia obrać nowy, jeszcze ambitniejszy cel: decyduje się na przeprowadzkę do Francji. - Paryż był tym wymarzonym miejscem, najbardziej atrakcyjnym pod względem możliwości, ale i najbardziej wymagającym. Zaraz po świętach wsiadłam więc do autokaru z walizką pełną przyborów do makijażu i tak się zaczęło - mówi.

Pokój bez okien

Pierwsze rozczarowanie jest takie, że choć wysyła dziesiątki wiadomości, którymi stara się zwrócić uwagę branżowych agencji, niemal wszystkie jej maile pozostają bez odpowiedzi. Nie zraża się jednak i chętnie uczestniczy w sesjach, za które nie otrzymuje wynagrodzenia, po czym publikuje zdjęcia z nich w internecie. Nie chce marnować czasu na dorywcze prace niezwiązane z makijażem, żyje więc bardzo ubogo. Po Paryżu często przemieszcza się pieszo, bo nie stać jej nawet na metro. - W ciągu roku musiałam przeprowadzać się aż siedem razy. W końcu znalazłam mieszkanie dostępne na sześć miesięcy, ale była to wilgotna suterena bez okien, co znacznie wpłynęło na mój stan zdrowia. Od wilgoci popsuł się też mój komputer, jedno z najważniejszych narzędzi pracy, w międzyczasie zostałam okradziona - opowiada.

W końcu los ponownie się do niej uśmiecha. Kalifornijska szkoła, do której uczęszczała, raz w roku wysyła najzdolniejszego studenta lub studentkę do Mediolanu, kolejnej z modowych stolic. Co prawda językowe niedostatki sprawiły, że Daria w MKC Beauty Academy nie dostawała najwyższych ocen, ale okazało się, że wykładowcy od 2009 roku śledzili jej rozwój i postanowili, że tym razem nagroda trafi właśnie do niej.

Pracowała przy sesjach zdjęciowych publikowanych m.in. w 'Vogue'u', 'Elle', 'Vanity Fair' czy 'Harper's Bazaar' (fot: archiwum prywatne)
Pracowała przy sesjach zdjęciowych publikowanych m.in. w 'Vogue'u', 'Elle', 'Vanity Fair' czy 'Harper's Bazaar' (fot: archiwum prywatne)

W 2011 roku Polka wyjeżdża więc na kilka tygodni do Włoch. Tu ma okazję spotkać się z miejscowymi stylistami i wizażystami. Zwiedza również miasto. Buszuje w jednym z mediolańskich vintage shopów, gdy dzwoni telefon. Okazuje się, że wieści o jej talencie dotarły już do domu mody Christian Dior. Otrzymuje propozycję współpracy przy jednym z filmów reklamowych. -  Skakałam niemal pod sam sufit. Okazało się, że brali pod uwagę również kilkanaście innych wizażystek. Jak się dowiedziałam, postawili na mnie między innymi dlatego, że urzekł ich mój entuzjazm, szczera pasja. Dziś myślę, że każdy powinien chociaż raz w życiu dostać takiego kopa jak ja po przyjeździe do Paryża. Dzięki temu bardziej doceniamy to, co nam się przydarza - mówi.

Łzy za kulisami

Na planie reklamy Diora zdaje pierwszy poważny egzamin - współpracownicy chętnie przekazują jej nazwisko dalej. Lawinowo pojawiają się kolejne zlecenia. Polka otrzymuje między innymi propozycję, aby umalować przed ważną branżową imprezą Marię Giulię Maramotti, jedną z dyrektorek firmy Max Mara. Słynna Włoszka jest pod wrażeniem makijażu zrobionego przez Darię. Zaprasza ją do współpracy przy pięciu sesjach do różnych wydań "Vogue'a", w tym do jego paryskiej edycji.

Kariera Polki zaczyna nabierać rozpędu. Efekty jej pracy już niebawem mogą podziwiać również czytelnicy francuskiego i włoskiego "Vanity Fair" czy amerykańskiego "Harper's Bazaar". Maluje gwiazdy kina i telewizji, np. Emilię Clarke czy Michaela Fassbendera, oraz znane wokalistki, takie jak Sellah Sue i M.I.A.

Zaczynają się spełniać jej największe dziecięce marzenia. W 2011 roku zostaje zaproszona do współpracy przy mediolańskim pokazie Armaniego. - Pamiętam, że stałam zapłakana za kulisami, nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę - wspomina. Rok później natomiast, ponownie pracując dla Diora, poznaje swojego idola Johna Galliano. Udaje się im nawiązać bliższą relację. To Daria będzie odpowiedzialna za makijaże, w jakich w najbliższych latach projektant wystąpi podczas British Fashion Week. Polka przyznaje dziś, że Galliano należy do najbardziej inspirujących osób, które spotkała na swojej drodze.

Zauważa też, że prawda o branży modowej nijak się ma do krążących na jej temat stereotypów. - Specyfika tego zawodu nie pozwala na kaprysy, wszystko oparte jest na pracy zespołowej. Ludzie o szczególnie trudnych charakterach raczej nie są akceptowani przez otoczenie. Jest może parę osób o wysokiej pozycji, którym uchodzi to płazem, na przykład Naomi Campbell, ale to wyjątki  - przekonuje ze śmiechem. W 2013 roku postanawia przybrać pseudonim Dariia Day - bo będzie łatwiejszy do wymówienia dla obcokrajowców.

Boks i poszewki z jedwabiu

Mimo wielu zawodowych sukcesów Daria za swoje największe osiągnięcie uważa stworzenie własnej firmy. Od trzech lat rozwija wraz z rodziną markę byDariiaDay, produkującą między innymi jedwabne poszewki na poduszki. Pomysł na biznes pojawił się podczas podróży do Wietnamu.

- Słyszałam już wcześniej o specjalnych właściwościach jedwabiu - na przykład o tym, że ma doskonały wpływ na włosy i cerę. W Wietnamie dowiedziałam się więcej na temat tej tkaniny, uszyłam próbną poszewkę. Kilka miesięcy później zgubiłam ją i wtedy okazało się, że trudno jest znaleźć w Europie podobny wyrób. Zadzwoniłam więc do mamy, która przez wiele lat wraz z tatą zajmowała się produkcją odzieży dziecięcej, i zaproponowałam, abyśmy założyli firmę - opowiada.  

Mimo wielu zawodowych sukcesów Daria za swoje największe osiągnięcie uważa stworzenie własnej firmy (fot: archiwum prywatne)
Mimo wielu zawodowych sukcesów Daria za swoje największe osiągnięcie uważa stworzenie własnej firmy (fot: archiwum prywatne)

Od niedawna Daria współpracuje również z marką Dr Irena Eris. Bierze udział między innymi w tworzeniu nowych linii produktów do makijażu. To wszystko sprawia, że nie ma zbyt wiele czasu na pozazawodowe pasje. - Tak bardzo kocham to, co robię, że traktuję pracę jak hobby. W wolnych chwilach zdarza mi się między innymi montować filmy, które trafiają do naszych mediów społecznościowych, to dla mnie ogromna przyjemność. Ważny jest też sport - od niedawna trenuję boks, który pozwala mi pozbyć się nadmiaru energii, zrelaksować - mówi.

Daria przekonuje, że ostatnio stara się nie wybiegać myślami poza najbliższe tygodnie. Niebawem wylatuje do Maroka, gdzie weźmie udział w kolejnych sesjach zdjęciowych. A potem? Czas pokaże. - Potrzebuję nowych marzeń - kwituje pytania o przyszłość. W końcu te, które trafiły na wykonany w 2009 roku kolaż, już się spełniły.

Mateusz Witkowski. Ur. 1989. Redaktor naczelny portalu Popmoderna.pl, stały współpracownik Gazeta.pl, Wirtualnej Polski, "Czasu Kultury" i miesięcznika "Teraz Rock". Doktorant w Katedrze Krytyki Współczesnej Wydziału Polonistyki UJ. Stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku 2018. Interesuje się związkami między literaturą a popkulturą, brytyjską muzyką z lat 80. i 90. oraz włoskim futbolem. Współprowadzi fanpage Niedziele Polskie, prowadzi facebookowego bloga muzycznego.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (101)
Zaloguj się
  • ksywa

    Oceniono 30 razy 30

    Na stronie głównej: "Mieszkała w wilgotnej sutenerze...". No żesz, SUTENERZE?! Kogo wy zatrudniacie?! Jakim trzeba być ignorantem, ile trzeba mieć IQ, żeby walić takie babole?! Wstyd!

  • zgryz3

    Oceniono 17 razy 15

    Katastrofa z pismackim językiem polskim: "nie stać JĄ było nawet na metro...". Nie stać JEJ, JEJ,JEJ było nawet na metro!!!!!!!!!!!!!!

  • 174pit

    Oceniono 15 razy 13

    Autora mieszkania "w sutenerze" proponuję na rok osiedlić w suterenie. Do końca życia mu się nie pomyli :)

  • Rbpozar

    Oceniono 11 razy 9

    Mieszkanie w wilgotnej sutenerze wynajął jej pewien Alfons...

  • klamtusek

    Oceniono 8 razy 8

    A jedna kobieta to miała reumatyzm i ośmioro dzieci.
    A wszystko to z wilgoci.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX