Założyciel Legionu Chrystusa Marcial Maciel i Jan Paweł II w 2004 roku

Założyciel Legionu Chrystusa Marcial Maciel i Jan Paweł II w 2004 roku (Fot. Plinio Lepri / AP Photo)

społeczeństwo

"Człowiek stojący na czele przedsiębiorstwa przemocy seksualnej przez kilka dziesięcioleci był pod ochroną Jana Pawła II"

Podczas swojego kilkuletniego śledztwa, którego wyniki opisał w książce "Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie", Frédéric Martel dotarł do kulis skandalu, który Watykan przez wiele lat starał się zataić. Za pełnym przyzwoleniem Stolicy Apostolskiej w Meksyku działała sekciarska organizacja, na czele której stał sadysta i pedofil Marcial Maciel. Jednym z jego najbliższych przyjaciół był Jan Paweł II.

Demon pod papieską ochroną*

Marcial Maciel jest bez wątpienia najbardziej demoniczną postacią, jaką w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat stworzył i wypielęgnował Kościół katolicki. Dysponujący olbrzymią fortuną i stojący na czele prawdziwego przedsiębiorstwa przemocy seksualnej przez kilka dziesięcioleci był pod ochroną Jana Pawła II, Stanisława Dziwisza i kardynała sekretarza stanu Angelo Sodana. 

Wszystkie osoby, z którymi rozmawiałem w Meksyku, w Hiszpanii i w Rzymie, surowo oceniają wsparcie, jakie Marcial Maciel otrzymywał z Watykanu. Z jednym wyjątkiem: kardynał Giovanni Battista Re, "minister spraw wewnętrznych" papieża z Polski. Podczas jednej z naszych rozmów w swoim prywatnym apartamencie w Watykanie powiedział mi: - Jan Paweł II pierwszy raz spotkał Marciala Maciela podczas swojej podróży do Meksyku w 1979 roku. Była to zresztą pierwsza zagraniczna podróż nowego papieża, tuż po elekcji. Jan Paweł II oceniał go pozytywnie. Legioniści Chrystusa byli bardzo skuteczną organizacją, rekrutowali wielu nowych seminarzystów. Prawda jednak jest taka, że o pedofilii nie wiedzieliśmy. Jakieś wątpliwości, jakieś plotki zaczęły się dopiero pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II. 

Kardynał Jean-Louis Tauran, "minister spraw zagranicznych" Jana Pawła II, również powtarza mi podczas naszych czterech rozmów w jego biurze na via Della Conciliazione: - Nie wiedzieliśmy o Marcialu Macielu. Nic nie wiedzieliśmy. To zupełnie skrajny przypadek. To po prostu niewyobrażalne, na poziomie schizofrenii. 

Kardynał Dziwisz przez lata był najbliższym współpracownikiem Jana Pawła II (fot. Michał Łepecki, Wojciech Olkuśnik / AG)
Kardynał Dziwisz przez lata był najbliższym współpracownikiem Jana Pawła II (fot. Michał Łepecki, Wojciech Olkuśnik / AG)

Marcial Maciel Degollado urodził się w 1920 roku w Cotija de la Paz w stanie Michoacán na zachodzie Meksyku. Wyświęcony  na księdza przez swojego wuja w 1944 roku zakłada Legion Chrystusa, organizację katolicką, której celami są edukacja i działalność charytatywna. To nietypowe odgałęzienie Kościoła meksykańskiego jest początkowo źle przyjmowane zarówno w Meksyku, jak i w Watykanie. Powodem jest jego niemal sekciarski charakter. Mimo to w ciągu kilku lat, dzięki swojej niezwykłej energii i już wtedy nieprzejrzystemu finansowaniu, Marcial Maciel zarządza w Meksyku niezliczonymi szkołami, uniwersytetami i organizacjami charytatywnymi. 

W roku 1959 powołuje do życia Regnum Christi, świeckie odgałęzienie Legionistów Chrystusa. (...) Stojąc na czele "armii" Chrystusa, w której lojalność wobec papieża jest mantrą, a oddanie dla jego osoby przechodzi w fanatyzm, ksiądz Maciel rekrutuje tysiące seminarzystów i zbiera ogromne pieniądze. To uczyniło z jego systemu katolicki model gromadzenia funduszy, a jego działalność stała się wzorem nowej ewangelizacji zgodnej z marzeniami Pawła VI i przede wszystkim Jana Pawła II, który nie przejmuje się tym, że ta dobroczynność jest przeklęta. 

Meksykański ksiądz odnosi niebywały sukces. Jego siłą jest bezwzględna i fanatyczna organizacja, w której seminarzyści składają śluby czystości, a także ubóstwa (powierzając wszystkie swoje dobra i mienie - włącznie z pieniędzmi otrzymanymi jako prezent gwiazdkowy - Legionistom Chrystusa). Maciel dorzuca im również zobowiązanie sprzeczne z prawem kanonicznym: "ślub milczenia". Absolutnie zakazuje krytykowania zwierzchników, a zwłaszcza ojca Maciela, do którego seminarzyści mają się zwracać "nuestro padre". Tak więc zanim jeszcze Legioniści stają się machiną molestowania seksualnego, są już przedsiębiorstwem molestowania moralnego.

Angelo Sodano w Warszawie w 2003 roku podczas procesji Bożego Ciała (fot. Wojciech Olkuśnik / AG)
Angelo Sodano w Warszawie w 2003 roku podczas procesji Bożego Ciała (fot. Wojciech Olkuśnik / AG)

Pod specjalnym nadzorem

Posłuszeństwo wobec ojca Maciela przybiera formę niewyobrażalnego sadomasochizmu, przewyższającego nawet wykorzystywanie seksualne. Wszyscy gotowi są dać się pokroić, byle zyskać miłość ojca, bez względu na cenę. 

Aby kontrolować tych młodych, krótko ostrzyżonych nowicjuszy chodzących dwójkami, latem w szortach, zimą w dwurzędowych płaszczach ze stójką, guru wprowadza przerażający system nadzoru wewnętrznego. Czytana jest ich korespondencja, połączenia telefoniczne spisywane, przyjaźnie weryfikowane. Najlepsi i przede wszystkim najpiękniejsi, dobrze zbudowani dołączają do ochrony Marciala Maciela, który uwielbia otaczać się młodymi seminarzystami. Uroda jest ich atutem, rysy ludności tubylczej - utrudnieniem. (...)

Podwójne życie szefa Legionistów zostało ujawnione - wbrew twierdzeniom Watykanu - już wcześniej. Jeszcze w latach czterdziestych XX wieku Marcial Maciel był dwukrotnie odwoływany przez zwierzchników z seminarium. Powodem były podejrzane zachowania seksualne. Pierwsze akty molestowania seksualnego z jego strony zaczęły się w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku i już wtedy były oficjalnie sygnalizowane meksykańskim biskupom i kardynałom.

Informacje o chorobliwej toksykomanii Marciala Maciela, uzależnieniu, które towarzyszyło jego wyskokom homoseksualnym,  również były przesyłane do Rzymu. W roku 1956 Marcial Maciel został suspendowany przez Watykan. Polecił to kardynał Valerio Valeri. Czy może istnieć bardziej przekonujący dowód, że sprawa znana była już w tamtym czasie? 

A jednak, co zdarzyło się kilkakrotnie w karierze tego genialnego oszusta, Marcialowi Macielowi udaje się uzyskać przebaczenie. Pod koniec 1958 roku jego dossier zostaje wyczyszczone przez kardynała Clemente Micarę. W roku 1965 papież Paweł VI uznaje nawet oficjalnie Legionistów Chrystusa, wydając dekret, który wiąże ich bezpośrednio ze stolicą apostolską. W 1983 roku Jan Paweł II ostatecznie zatwierdził konstytucję sekty Marciala Maciela, mimo że jej artykuły poważnie naruszały prawo kanoniczne. 

Drapieżca w sutannie

Trzeba wspomnieć, że w międzyczasie Legioniści Chrystusa stali się niesamowitą machiną wojenną zdobywającą wszędzie pochwały i wyrazy uznania - choć jednocześnie coraz więcej jest pogłosek i podejrzeń co do ich założyciela. Marcial Maciel stoi teraz na czele imperium, które pod koniec jego kariery obejmie piętnaście uniwersytetów, pięćdziesiąt seminariów i instytutów studiów podyplomowych, sto siedemdziesiąt siedem liceów, trzydzieści cztery szkoły dla dzieci niepełnosprawnych, sto dwadzieścia pięć domów zakonnych, dwieście ośrodków edukacyjnych i tysiąc dwieście kaplic, nie mówiąc o organizacjach charytatywnych. Wszędzie powiewa sztandar Legionistów, wszędzie wiszą ich proporce. 

Uniewinniony i ponownie uznany przez Pawła VI i Jana Pawła II ojciec Marcial Maciel ze zdwojoną energią rozwija swój ruch - i ze zdwojoną perwersją zaspokaja swoje pragnienia drapieżcy w sutannie. Z jednej strony "le comprachico" (to hiszpańskie żargonowe określenie osoby, która handluje uprowadzonymi dziećmi) nawiązuje uprzywilejowane stosunki z takimi milionerami jak Carlos Slim, król meksykańskiej telekomunikacji (udziela mu ślubu i czyni jednym z dobroczyńców Legionistów). Ocenia się, że Marcial Maciel poprzez swoje holdingi i fundacje zgromadził fortunę, w skład której wchodzi około dwunastu nieruchomości w Meksyku, Hiszpanii i w Rzymie, a także gotówka na tajnych kontach, szacowana na kilkaset milionów dolarów (według "New York Timesa"). Pieniądze to oczywiście jeden z kluczowych elementów systemu Maciela.

Z drugiej strony, korzystając z informacji ze spowiedzi i kart z informacjami o wielu młodych seminarzystach, szantażuje tych, u których stwierdzono zachowania homoseksualne.

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Wykorzystuje ich całkiem bezkarnie. Ogółem bestia Maciel mógł wykorzystać seksualnie dziesiątki dzieci i niezliczonych seminarzystów: dziś lista ofiar obejmuje ponad dwieście nazwisk. Jego styl życia jest zupełnie niezwykły jak na ówczesne czasy - i jak na księdza. Ksiądz, który publicznie głosi absolutną skromność i umiarkowanie w każdej sytuacji, prywatnie żyje w strzeżonym apartamencie, podróżuje i przemieszkuje w luksusowych hotelach, jeździ nieprawdopodobnie drogimi samochodami sportowymi, posługuje się fałszywą tożsamością, utrzymuje dwie kobiety, z którymi ma przynajmniej sześcioro dzieci, i nie waha się wykorzystywać seksualnie swych własnych synów, z których dwóch wniosło oskarżenia przeciwko niemu.  

To tylko plotki

W Rzymie, dokąd podróżuje często w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, za Pawła VI przyjmowany jest jako pokorny sługa Kościoła, a w epoce jego "bliskiego przyjaciela" Jana Pawła II jako gwiazda.

Trzeba czekać do roku 1997, żeby na biurko papieża trafiła nowa skarga, wiarygodna i dobrze udokumentowana. Pochodzi ona od siedmiu księży, dawnych seminarzystów Legionistów, twierdzących, że byli wykorzystywani seksualnie przez Maciela. Przysięgają oni na Ewangelię, wspierają ich znani naukowcy. Ale list ten nie miał żadnych następstw. Czy sekretarz stanu Angelo Sodano i osobisty sekretarz papieża Stanisław Dziwisz przekazali go papieżowi? Tego nie wiadomo. Nic dziwnego, Angelo Sodano zawsze z zasady bronił księży podejrzewanych o molestowanie seksualne. Jego zdaniem - jak gdyby powtarzał słynny napis ze stanzy Rafaela, które oglądałem w pałacu watykańskim - "Dei Non Hominum Est Episcopos Iudicare" (Do Boga, nie ludzi, należy sądzenie biskupów). Kardynał poszedł jednak dużo dalej. Posunął się do tego, że publicznie ogłosił, iż oskarżenia o pedofilię są "plotkami". (...)

Zasadą kardynała Sodana było nigdy nie opuszczać w potrzebie żadnego księdza, nawet oskarżanego o najgorsze. Zawsze tak postępował. Myślę, że chodziło mu o to, żeby uniknąć podziału w Kościele, żeby nigdy nie dawać argumentów wrogom Kościoła. Tymczasem sekretarz stanu Angelo Sodano nie ogranicza się do funkcji jednego z adwokatów Marciala Maciela przed ojcem świętym: był też i jako nuncjusz, i potem jako szef dyplomacji watykańskiej jednym z głównych "propagatorów" Legionistów Chrystusa w Ameryce Łacińskiej. Organizacja ta nie istniała w Chile przed przybyciem Sodana, to on nawiązał kontakt z Marcialem Macielem i ułatwił zaszczepienie jego ruchu w tym kraju, potem w Argentynie, a być może później w Kolumbii. 

Sol Preto, wykładowczyni uniwersytecka w Argentynie, specjalistka od spraw katolicyzmu, z którą rozmawiam w Buenos Aires, próbuje dowieść racjonalności działań kardynała: - Główną motywacją Sodana było dążenie do osłabienia starych zakonów, takich jak jezuici, dominikanie, benedyktyni czy franciszkanie, którym nie ufał lub podejrzewał ich, że lewicują. Wolał ruchy świeckie albo zgromadzenia konserwatywne, takie jak: Opus Dei, Komunia i Wyzwolenie, Zgromadzenie Wcielonego Słowa czy Legioniści Chrystusa. Jego zdaniem Kościół był w stanie wojny i potrzebni mu byli żołnierze, a nie tylko zakonnicy! 

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Śledztwo Ratzingera

Wkrótce do Kongregacji Doktryny Wiary, którą kieruje podówczas kardynał Ratzinger, napływają nowe, szczegółowo udokumentowane oskarżenia o pedofilię. W ostatnich latach wieku XX i w pierwszych wieku XXI nadchodzą informacje o wielu gwałtach; z czasem także okazuje się, że nie są to pojedyncze akty, ale prawdziwy system zła. W 1997 roku istnieje już kompletne dossier i teraz tylko w rękach Watykanu jest możliwość położenia kresu działaniom złoczyńcy.

W roku 2003 prywatny sekretarz Marciala Maciela sam informuje Watykan o zbrodniczych poczynaniach swojego szefa. Osobiście przyjeżdża do Rzymu i przekazuje dowody Janowi Pawłowi II, Stanisławowi Dziwiszowi i Angelo Sodanowi. Nie reagują (to fakt poświadczony notatką do papieża Benedykta XVI ujawnioną przez dziennikarza Gianluigiego Nuzziego). 

Te nowe doniesienia przekazane do Watykanu po raz kolejny nie wywołują skutków. Nie ma na nie żadnej odpowiedzi. Kardynał Ratzinger nie wszczyna żadnej procedury. Zdaniem Federico Lombardiego, byłego rzecznika Benedykta XVI, kardynał miał wielokrotnie sygnalizować papieżowi Janowi Pawłowi II zbrodnie Marciala Maciela, proponując usunięcie go z wszelkich funkcji i przeniesienie do stanu świeckiego, ale spotykał się ze sprzeciwem ze strony Angelo Sodana albo Stanisława Dziwisza.

Wydaje się jednak, że kardynał Ratzinger na tyle poważnie potraktował tę sprawę, że decyduje się ją drążyć. Mimo koncyliacyjnego stanowiska Jana Pawła II powraca do dossier Marciala Maciela i zbiera dowody przeciwko niemu. Jest jednak zbyt ostrożny; ruszy naprzód dopiero, kiedy wszystkie światła zapalą się na zielono. Ale kiedy wraca z tą sprawą do Jana Pawła II, może jedynie stwierdzić, że przed nim wciąż czerwone światło. Papież nie życzy sobie, żeby jego "przyjaciel" Marcial Maciel był niepokojony.

Benedykt XVI (Joseph Ratzinger) w Krakowie w 2006 roku (fot. Wojciech Olkuśnik / AG)
Benedykt XVI (Joseph Ratzinger) w Krakowie w 2006 roku (fot. Wojciech Olkuśnik / AG)

A co powiedzieć o ostatnim publicznie okazanym dowodzie poparcia Jana Pawła II dla Maciela, jeszcze w listopadzie 2004 roku? Z okazji sześćdziesiątej rocznicy wyświęcenia na księdza papież podczas pięknej ceremonii żegna się z Macielem. Zdjęcia obu mężczyzn w czułym uścisku, a papież jest już wtedy bliski śmierci, obiegają świat. W Meksyku są na pierwszych stronach wielu gazet, wzbudzając niedowierzanie i niepokój.

Trzeba będzie czekać na śmierć Jana Pawła II w 2005 roku, by dossier Maciela ponownie zbadał Benedykt XVI, nowy papież. Wydaje on zgodę na otwarcie archiwów Watykanu, aby wszcząć śledztwo, i zwalnia Legionistów ze "ślubu milczenia", żeby mogli o wszystkim opowiedzieć. - Historia doceni, że Benedykt XVI pierwszy ujawnił przypadki wykorzystywania seksualnego i podjął decyzję w sprawie Marciala Maciela wkrótce po objęciu tronu Piotrowego - mówi mi Federico Lombardi, były rzecznik Benedykta XVI, a teraz prezes zarządu fundacji Ratzingera. 

W 2005 roku Marcial Maciel został odsunięty od wszelkich funkcji kapłańskich przez Benedykta XVI, który nakazał mu również wycofanie się z życia publicznego. Maciel dostaje zakaz wypowiadania się i zostaje dożywotnio suspendowany. Jednakże pod osłoną oficjalnych sankcji Benedykt XVI raz jeszcze oszczędził księdza. Rzecz jasna, Maciel nie będzie mógł sprawować sakramentów do końca swych dni. Kara ta jest jednak stosunkowo łagodna, mniejsza od tych, które ten sam Joseph Ratzinger nałożył na takich wielkich teologów jak Leonardo Boff czy Eugen Drewermann, których zbrodnią było tylko to, że bronili swoich postępowych idei. Kościół nie wydał Marciala Maciela organom sprawiedliwości, nie został on ekskomunikowany, aresztowany ani uwięziony. Z powodu jego "zaawansowanego wieku i słabego zdrowia" zrezygnowano nawet z procesu kanonicznego. Został wezwany do "życia w modlitwie i skrusze", ale w latach 2005-2007 podróżuje od jednego domu do drugiego, z Meksyku do Rzymu, i korzysta ze swoich nieograniczonych zasobów finansowych. Wyprowadza się po prostu do Stanów Zjednoczonych, chcąc uniknąć ewentualnego procesu i nadając nowe znaczenie słynnemu zdaniu: "Biedny Meksyk, tak daleko od Boga i tak blisko Stanów Zjednoczonych". Chory na raka trzustki wycofuje się nareszcie do okazałej rezydencji na Florydzie, gdzie umiera w luksusie w 2008 roku. 

Tymczasem trzeba czekać jeszcze rok, by Benedykt XVI zarządził śledztwo we wszystkich organizacjach związanych z Legionistami Chrystusa i z ich świeckim odgałęzieniem Regnum Christi. Misją tą obarczono pięciu biskupów na pięciu kontynentach. Rezultat tego śledztwa, przekazany poufnie papieżowi w 2010 roku, musiał być tak krytyczny, że Watykan wydaje wreszcie komunikat o "obiektywnie niemoralnych" i "prawdziwie zbrodniczych" poczynaniach Marciala Maciela. (...)

Książka Frederika Martela ukaże się nakładem Wydawnictwa Agora (fot. Astrid di Crollalanza / mat. prasowe)
Książka Frederika Martela ukaże się nakładem Wydawnictwa Agora (fot. Astrid di Crollalanza / mat. prasowe)

Potrzeba będzie jeszcze kilku lat, zanim papież Benedykt XVI weźmie Legionistów pod nadzór Watykanu i wyznaczy ich tymczasowego administratora (kardynała Velasio De Paolisa). W tej chwili dochodzenie zostało już zamknięte, a Legioniści wrócili do normalnego życia, zdejmując tylko niezliczone portrety guru ze ścian szkół, zakazując jego książek - wymazując po prostu wszystkie ślady jego obecności, jak gdyby nic się nie wydarzyło.

Wybuchły jednak kolejne afery. Óscar Turrión, rektor Międzynarodowego Papieskiego Kolegium Legionistów w Rzymie, zwanego Maria Mater Ecclesiae, gdzie przebywa około stu seminarzystów z całego świata, przyznał, że żyje potajemnie z kobietą i ma z nią dwoje dzieci. Musiał podać się do dymisji. W Meksyku, a także w Hiszpanii i w Rzymie krążą jeszcze pogłoski na temat świeckiej gałęzi Legionistów, Regnum Christi i jej uniwersytetu Ateneo Pontificio Regina Apostolorum, w którym miało dochodzić do różnego rodzaju nadużyć. Meksykański dziennikarz Emiliano Ruiz Parra, specjalizujący się w sprawach kościelnych, wyznaje z gniewem, kiedy rozmawiam z nim w Meksyku: - Ani Benedykt XVI, ani Franciszek nie przedsięwzięli wszystkich możliwych środków, aby zwalczyć to zjawisko. Problem pozostał, Watykan znów nie kontroluje Legionistów i złe obyczaje powracają.

*Fragmenty książki Frédérika Martela "Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie". Możecie ją zamówić w Kulturalnysklep.pl i w Publio.pl.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Frédéric Martel, rocznik 1967, francuski pisarz i dziennikarz, doktor nauk społecznych. Jest autorem dziesięciu książek, w Polsce wyszły "Polityka kulturalna Stanów Zjednoczonych" oraz "Mainstream. Co podoba się wszędzie na świecie". "Sodoma", efekt jego czteroletniego śledztwa dziennikarskiego. Martel był attaché kulturalnym ambasady Francji w Stanach Zjednoczonych i Rumunii, wykładał i prowadził badania na uczelniach w Paryżu, Zurichu, a gościnne na Uniwersytecie Harvarda. Prowadzi badania nad soft power, dyplomacją wpływu, branżami kreatywnymi, mediami oraz Internetem. Jest także ekspertem przy Komisji Europejskiej, prowadzi audycję radiową Soft Power na France Culture i jest głównym reporterem internetowego magazynu Slate.fr.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku