Philippe Tłokiński

Philippe Tłokiński (fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta)

weekend do słuchania

Ojciec chciał, żeby został piłkarzem, ale on wybrał aktorstwo. Właśnie zagrał u Pasikowskiego [POSŁUCHAJ]

Ja sam nie wiedziałem, kim chcę być. Zanim zadałem sobie pytanie, czego ja chcę od życia, minęło trochę czasu - przyznaje Philippe Tłokiński, który dostał główną rolę w "Kurierze" Władysława Pasikowskiego.

Urodził się we Francji, i tam też skończył szkołę aktorską. Ale przeniósł się do Warszawy, bo - jak mówi - tu relacje z ludźmi są bliższe. Tu także robi karierę - właśnie można go oglądać w filmie "Kurier" o Janie Nowaku-Jeziorańskim (w kinach od 15 marca).

Wybrał aktorstwo wbrew namowom ojca, Mirosława Tłokińskiego, słynnego w latach 70. i 80. piłkarza. Podkreśla, że nie było to proste, ale bardzo chciał grać w teatrze. Jak dziś wspomina tamten czas? I czy uważa się za tajemniczego mężczyznę? Posłuchajcie!

W podcaście "Miłość i Swoboda" Philippe Tłokiński mówi też o tacie:

- Tata jest dziś moim najwierniejszym fanem, wspiera mnie we wszystkim. Ale droga do tego wsparcia nie była prosta. (...) Kłóciliśmy się z ojcem o to bardzo mocno. (...) Dzisiaj tata wie, że to była właściwa droga, bo to była moja droga.

I o aktorstwie:

- Moja droga aktorska wyglądała bardzo różnie. Nie polecam aktorstwa, choć póki co jest dobrze. (...). Aktorstwo to zawód, przy okazji którego można się nauczyć wielu rzeczy. (...) To niepewność, czekanie na kolejne role. (...) I tak będzie całe życie.

02.09.2018 Warszawa , rog Alei Ujazdowskich i ulicy Wilczej . Aktor Philippe Tlokinski , grajacy glowna role - Jana Nowaka - Jezioranskiego na planie zdjeciowym filmu  Kurier  w rezyserii Wladyslawa Pasikowskiego .Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Gazeta
Philippe Tłokiński jako Jan Nowak-Jeziorański (fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta)

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, kawy i sportowych samochodów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku