Twórcą silikonowej prezerwatywy jest Polak, Julius Fromm

Twórcą silikonowej prezerwatywy jest Polak, Julius Fromm (Fot. Marcin Klaban / AG)

"Prędzej serce ci pęknie", czyli jak Polak wynalazł prezerwatywę

Skuteczne, tanie i łatwo dostępne. Chronią nie tylko przed ciążą, ale też przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Kondomy to najpopularniejszy i zarazem najstarszy środek antykoncepcyjny. Stosowano je już w starożytnym Egipcie. Ale takie, jakie znamy dziś, wykonane z cienkiego lateksu, pojawiły się dopiero na początku XX wieku. Ich wynalazcą i pierwszym producentem był polski Żyd Julius Fromm.

Od lnu poprzez rybie pęcherze aż do gumy. Zanim Polak Julius Fromm stworzył w swoim zakładzie pierwszą prezerwatywę z cienkiego lateksu, wszyscy zainteresowani bezpiecznym seksem bez konsekwencji musieli być przygotowani na nie lada wyzwania.

Rybie pęcherze i lniane kapturki

Od zarania dziejów poszukiwano sposobu na seks bez konsekwencji w postaci ciąży czy chorób przenoszonych drogą płciową. Pierwsze ślady tej metody są przedstawione na malunkach widocznych na ścianach francuskiej jaskini Les Combarelles, datowanych na 3000 lat p.n.e.

W starożytnym Egipcie prezerwatywy szyto z lnu. Jak łatwo się domyślić, nie były zbyt skuteczne. Bardziej praktyczne były kondomy używane w starożytnym Rzymie - tam do ich produkcji wykorzystywano rybie pęcherze. Za to w Japonii używano skorup żółwia czy zwierzęcych rogów. Kto dziś kręci nosem na lateksowe prezerwatywy, powinien się cieszyć, że nie miał wątpliwej przyjemności testowania takiego gadżetu.

W XVI wieku Europę dziesiątkowała epidemia syfilisu. Włoski anatom Gabriel Fallopius w wydanym po jego śmierci dziele "De Morbo Gallico" ("O chorobie francuskiej") sugeruje ochronę przed tytułową kiłą przy pomocy nakładanych na prącie lnianych kapturków nasączanych solami nieorganicznymi. Korzystanie z nich nie należało do najwygodniejszych. Nic dziwnego, że mimo widma śmiertelnej choroby nie cieszyły się zbytnią popularnością.

Z lewej ilustracja przedstawiająca Casanovę testującego prezerwatywy. Z prawej plakat ostrzegający przed syfilisem (fot. Wikimedia Commons)
Z lewej ilustracja przedstawiająca Casanovę testującego prezerwatywy. Z prawej plakat ostrzegający przed syfilisem (fot. Wikimedia Commons)

W XVIII wieku, w czasach Casanovy, prezerwatywy produkowano ze zwierzęcych wnętrzności -  baranich jelit lub rybiej skóry - oraz jedwabiu. Ich zsuwaniu się miały przeciwdziałać wstążki przymocowane do kondoma, zawiązywane na biodrach mężczyzny. Prezerwatywy były produktem wielokrotnego użytku. Po tym, jak spełniły swoje zadanie, można było je opróżnić, wypłukać i wysuszyć. O ile oczywiście nie pękły w trakcie, co zdarzało się dość często.

Casanova nazywał prezerwatywy "angielską kurtką do konnej jazdy". Istotnie, ich autorstwo przypisuje się Anglikowi, doktorowi Condomowi, któremu ta metoda antykoncepcji zawdzięcza nazwę. Był on nadwornym lekarzem króla Karola II. O wątpliwej skuteczności jego wynalazku najlepiej świadczy fakt, że król dorobił się dwanaściorga potomstwa z siedmioma kochankami.

Milowy krok w historii prezerwatyw przyniósł wynalazek wulkanizacji gumy pod koniec XIX wieku, co pozwoliło na swobodniejszą zmianę kształtu materiału. Niestety, produkowane z niej kondomy były bardzo grube i ograniczały odczucie przyjemności praktycznie do zera. Przypominały rowerowe dętki, a po bokach miały szwy, przez co powodowały otarcia i sprawiały, że seks stawał się istną torturą. W dodatku przeszycia często pękały, przez co prezerwatywy, oprócz tego, że niewygodne w użytkowaniu, były mało skuteczne. Prawdziwy przełom przyszedł w 1916 roku. To wtedy powstała pierwsza, bezszwowa, jednorazowa prezerwatywa z cienkiego lateksu. Wynalazł ją polski Żyd.

Oryginalny kondom Fromms Act z lat 30. XIX wieku (fot. worthpoint.com)
Oryginalny kondom Fromms Act z lat 30. XIX wieku (fot. worthpoint.com)

Racjonalizacja życia seksualnego

Israel Fromm przyszedł na świat 4 marca 1883 w Koninie, w ubogiej żydowskiej rodzinie. Był najstarszym z ósemki dzieci Sary i Barucha. Gdy miał dziesięć lat, jego rodzice podjęli decyzję o wyjeździe z zaledwie pięciotysięcznego wówczas miasteczka. Cała rodzina przeprowadziła się do Berlina. Szybko okazało się jednak, że i tam każdy dzień był walką o związanie końca z końcem. Frommowie zamieszkali w małym pokoiku w niebezpiecznej dzielnicy pełnej podobnych do nich rodzin - mających bardzo dużo dzieci i bardzo mało pieniędzy.

Państwo Fromm utrzymywali się z ręcznego skręcania i sprzedaży papierosów. Sytuacja dramatycznie się pogorszyła, kiedy senior rodu zmarł, pozostawiając żonę z gromadką dzieci i kolejnym potomkiem w drodze. Rola głowy rodziny oraz odpowiedzialność za utrzymanie matki i rodzeństwa spadły na barki piętnastoletniego Israela. Chłopak przejął po ojcu organizację sprzedaży papierosów, ale wiedział, że kluczem do wyjścia z biedy jest edukacja. Zapisał się więc na wieczorowe kursy z chemii. Kolejnym krokiem, który miał przyczynić się do zmiany jego sytuacji, była zmiana imienia na Julius. Chłopak nie chciał przyznawać się do żydowskiego pochodzenia i uważał, że będzie miał szansę na lepszą przyszłość z niemieckobrzmiącym imieniem.

Po pewnym czasie Juliusowi udało się zaoszczędzić kwotę, która pozwoliła mu na otworzenie własnej firmy - Fromms Act Gummiwerke GmbH. Zakład zajmował się produkcją i sprzedażą perfum oraz wyrobów gumowych dla firm. W wieku 24 lat Fromm ożenił się z Selmą i założył własną rodzinę.

Julius Fromm (fot. geboren.am)
Julius Fromm (fot. geboren.am)

Julius doskonale pamiętał z dzieciństwa, jak kończą się nieplanowane ciąże. Lata odmawiania sobie wszystkiego, żeby zapewnić byt rodzeństwu, i obserwowanie tego samego wśród sąsiadów sprawiły, iż rósł w przekonaniu, że nie chce dla siebie takiego życia. Problem wielodzietności wśród niemieckich rodzin, szczególnie tych wywodzących się z niższych warstw społecznych, widział też rząd. Minister spraw wewnętrznych wykazywał, że ekonomiczne i zdrowotne problemy społeczeństw wynikają ze zbyt dużej liczby dzieci i nawoływał do wstrzemięźliwości małżeńskiej. Wtórowali mu lekarze i ekonomiści nawołujący do racjonalizacji życia seksualnego. Ale mniej zamożni mieszkańcy kraju byli głusi na ich rady. Mieli dość ograniczone możliwości rozrywek, a seks był tą najtańszą i najłatwiej dostępną. Dlatego też wielodzietnych rodzin żyjących w pojedynczych izbach, pozbawionych środków na utrzymanie, w ówczesnych Niemczech były setki tysięcy. A że gumowe kondomy były dość drogie, mało wygodne i nieskuteczne, oprócz niechcianych ciąż ubocznym efektem cielesnych uciech były zbierające spore żniwo choroby weneryczne. Ale Fromm wiedział już wówczas, jak zapobiec demograficznej i sanitarnej katastrofie.

Konkurencja pęka

W 1916 roku Julius Fromm, po licznych próbach i eksperymentach, wynalazł i opatentował sposób produkcji bezszwowej, cienkiej, jednorazowej lateksowej prezerwatywy. Jego rewolucyjny produkt jako pierwsza doceniła niemiecka armia. Zmęczeni koszmarem wojny żołnierze szukali wytchnienia w ramionach prostytutek - niemal w każdym mieście znajdowały się wojskowe domy rozpusty. Brak skutecznej ochrony przed chorobami wenerycznymi spowodował, że w pierwszych latach wojny kiła dziesiątkowała niemiecką armię niemal na równi z kulami wojsk ententy. Dlatego wynalazek Fromma szybko stał się podstawowym elementem wyposażenia każdego niemieckiego żołnierza.

Nadejście pokoju nie spowodowało wcale końca popytu na "Frommsy", jak nazywano nowe kondomy. W 1922 roku Julius otworzył fabrykę i zaczął masowo produkować prezerwatywy pod szyldem Fromms Act. Ich wygodę szybko docenili też cywile, szczególnie że po wojnie nastąpiło rozluźnienie obyczajów. Niemcy szukali pocieszenia po przegranej, oddając się uciechom cielesnym. Berlin uchodził za najbardziej wyzwolone, liberalne obyczajowo i seksualnie miasto na świecie.

Zakład Fromms Act Gummiwerke GmbH (fot. https://www.bildindex.de/)
Zakład Fromms Act Gummiwerke GmbH (fot. https://www.bildindex.de/)

Kryzys, który nadszedł po wojnie, sprawił, że seks znów stał się najłatwiej dostępną rozrywką. Królowały nagość i pornografia. Fromm nie mógł sobie wymarzyć lepszego momentu dla swoich prezerwatyw. Wraz z ich popularnością rósł majątek Juliusa. Jego firma sprzedawała ponad 20 milionów kondomów rocznie. Ich zaletą była niska cena - zaledwie 72 fenigi za zawierające trzy sztuki pudełko. Dla porównania, bochenek bochenek chleba kosztował prawie 5 razy więcej. Popularność zawdzięczały też pomysłowym sposobom na ułatwienie zakupu. W każdej paczce znajdowała się karteczka, mająca co bardziej wstydliwym klientom ułatwić kolejny zakup. W aptece wystarczyło pokazać bilecik znaleziony we wcześniejszym opakowaniu, głoszący: "Poproszę paczkę prezerwatyw Fromma". Kondomy były też skuteczne i łatwe w użyciu - każdy testowano ręcznie. Slogan na paczce głosił dumnie: "Gwarantujemy jakość. Współżycie dozwolone w każdej okazji".

O "Frommsach" śpiewano piosenki w kabaretach, popularny stał się szlagier "Wchodzę jak Fromm". W barach zamontowano automaty z prezerwatywami, zachęcające do zakupu hasłem: "Mężczyzno! Chroń swoje zdrowie!". Sława wynalazku Fromma szybko zaczęła sięgać poza granice Niemiec. Zaczęto budować nowe fabryki i otwierać przedstawicielstwa w pozostałych krajach Europy. I nie tylko tam, bo w 1926 roku firma Fromma posiadała oddziały na całym świecie - od Antwerpii do Reykjaviku aż po Auckland. Produkcja w kilka lat wzrosła do 50 milionów sztuk rocznie, a następnie do 70 milionów. Asortyment został poszerzony o wyroby w różnych kolorach. "Frommsy" szybko zaczęły się cieszyć rozpoznawalnością równą samochodom Mercedesa. Ale nie wszyscy byli zachwyceni wynalazkiem. Niemieccy biskupi potępili go jako środek zapobiegający ciąży, a więc występujący przeciwko Bożemu dziełu stworzenia. Frommowi nie zaszkodził jednak ani ich sprzeciw, ani zakaz reklamy prezerwatyw, który zniesiono dopiero w latach 30. Wówczas slogany stawiające na higieniczny aspekt prezerwatyw zastąpiono słynnym hasłem: "Die Konkurrenz platzt" ("Konkurencja pęka").

Prędzej serce ci pęknie

Fromm dzięki swojemu wynalazkowi wiódł dostatnie życie. Po tym, jak odniósł sukces, przestał się wypierać żydowskiego pochodzenia i tłumaczył synom, żeby znaleźli sobie religijne żony. Bliscy wspominali go jako człowieka poważnego, skrupulatnego i drobiazgowego. Julius dzielił czas pomiędzy pracę a rodzinę, nie prowadził praktycznie żadnego życia towarzyskiego, był wierny żonie. Kres tej sielance i gumowemu imperium Fromma położyło dojście nazistów do władzy. Julius początkowo bagatelizował poczynania Hitlera, ufając, że dobrze prosperujący interes ochronią jego niemieccy dyrektorzy: Berthold Viert i Karl Lewis - członkowie NSDAP. Wkrótce jednak przekonał się boleśnie, że Hitlera nie można lekceważyć. Fromma zmuszono do sprzedaży firmy za ułamek jej wartości. W ramach tzw. aryzacji za jedyne 116 000 marek kupiła ją Elizabeth von Epenstein, matka chrzestna Hermana Göringa. Pokonany Fromm wyjechał do Anglii, gdzie w 1945 roku zmarł na atak serca.

Rodzinie Fromma nigdy nie udało się odbudować jego imperium. Jego syn Herbert odkupił wprawdzie od kuzyna Göringa prawa do marki Fromm Act. Licencję do dzisiaj wykorzystuje do produkcji prezerwatyw Billy Boy, ale jest to zaledwie ułamek dawnej świetności. Natomiast dziedzictwo Fromma pozostało żywe do dziś. Prezerwatywy cieszyły się nieprzerwaną popularnością do końca lat 60., kiedy zaczęły je wypierać inne środki antykoncepcyjne, z pigułką na czele. W dodatku pojawienie się penicyliny i innych antybiotyków sprawiło, że kiła przestała już dziesiątkować nieostrożnych kochanków. Prezerwatywy znów powróciły do łask wraz z wybuchem epidemii AIDS, jako środek skutecznie zapobiegający rozprzestrzenianiu się choroby i są popularne do dziś. Ponad sto lat po swoim debiucie niewiele się zmieniły i wciąż są jedynym środkiem antykoncepcyjnym, który chroni zarówno przed ciążą, jak i przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, takimi jak wirus HIV czy kiła.

Dziś można wybierać spośród kondomów lateksowych, ale też takich produkowanych z nieuczulających, naturalnych poliizoprenów. Są jeszcze cieńsze, a jednocześnie wytrzymałe. Jak głosił polski przedwojenny slogan - "Prędzej serce ci pęknie".

Prezerwatywy Fromms są produkowane do dziś (fot. testberichte.de)
Prezerwatywy Fromms są produkowane do dziś (fot. testberichte.de)

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Natalia Jeziorek. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ i Wydziału Form Przemysłowych ASP. Na florenckiej Polimodzie studiowała fashion marketing i organizację eventów. Obecnie współpracuje z magazynem "K MAG", portalami Sezon, Pride i Enter the Room.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (94)
Zaloguj się
  • banan125

    Oceniono 27 razy 13

    ha... i znowu Żyd - doliczyłem się prawie 30 pochodzących z Polski , którzy mieli istotny wpływ na nasze życie, w tym Max and Spencer i założyciel Tesco. Prawdopodobnie wynika to z różnic kulturowych - w polskiej prymitywnej (katolickiej) szkole istotne jest ,aby prawidłowo odpowiedzieć na zadane pytanie (z pamięci). U Żydów ważne jest aby sformułować odpowiednio pytanie i szukać na nie odpowiedzi i rozwiązać dylemat/problem. Podstawą edukacji jest krytyczna analiza Tory, oraz otaczającego nas świata - stąd tez każdy Rabin może mieć inne zdanie na ten sam temat....

  • ryslew2061

    Oceniono 16 razy 10

    "Silikonowe prezerwatywy wynalazkiem Polaka". 1) nie silikonowe, a lateksowe; 2) nie Polaka, a Żyda z Polski, który chciał być Niemcem.

  • wranek

    Oceniono 24 razy 10

    Szmalcownicy i antysemici wygonili z Polski przedstawicieli najzdolniejszego narodu. Polskich Żydów.
    Czym byłaby Polska, gdyby tu zostali?

  • duda2016

    Oceniono 11 razy 9

    "Fromma zmuszono do sprzedaży firmy za ułamek jej wartości. W ramach tzw. aryzacji za jedyne 116 000 marek" no zupełnie jak polonizacja banków i bank za złotówkę wg planu Zdzisława. A ktoś miał wątpliwości jaka ideologię reprezentuje PIS i Herr Kaczynski

  • maaac

    Oceniono 18 razy 8

    Kolejny bezprzykładny atak na PiS!!!
    Towarzysz kl001 już znalazł jeden aspekt ataku - jakim prawem GW wspomina że to Żyd. Powinno być podkreślane tylko i wyłącznie że Polak.
    Kolejny Polak i takie narzędzie Szatana jak prezerwatywa? To może już jednak by mowa byłą o Żydzie towarzyszu kl001. Jeszcze cię wyrzucą z kompartii PiS za takie pomysły?
    Ja zaś zwrócę uwagę na inne aspekty sprawy - wychodzi na to ze polonizacja (tu germanizacja) i kupowanie firm/banków za złotówkę to nie epokowe odkrycie PiS a innej partii która z wdziękiem łączyła troskę o suwerena z patriotyczną postawą (czyli socjalizm z nacjonalizmem) i coś tak tak samo jej wyborcy Żydów nie lubili..

  • j.m.m.cart

    Oceniono 10 razy 8

    Jako ciekawostkę dodam że w przed 1989 rokiem, w czasach komunistycznej siermięgi, gdy brakowało dosłownie wszystkiego, w starym Studiu Filmowym Semafor, w pracowniach gdzie budowano lalki i scenografie do filmów lakowych, prezerwatywy zastępowały gumowe rękawiczki. Bardzo wiele ukochanych przez dzieci bajek powstało dzięki pomocy "gumek". Czasami tylko jakaś wycieczka, wizytacja czy delegacja, z rozdziawioną gębą zamierała natykając się na ogromne pudło z prezerwatywami dumnie stojące w pracowni.

  • kieszonkowiec12

    Oceniono 9 razy 7

    Do antysemitów: widzicie, Żyd położył kamień milowy w zapobieganiu chorobom i ciąży. I to polski Żyd. Swoją drogą Julius nawet nie widział, jaką gafę popełnił przyznając się do żydostwa, na które czyhał Hitler. Wynalazek genialny i ponadczasowy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX