Zawiercie

Zawiercie (Fot. Robert Kowalewski / AG)

wywiad gazeta.pl

Zag喚bie, ziemia ja這wa. "Liberalna narracja, m闚i帷a, 瞠 'przyp造w podnosi wszystkie 這dzie', jest nieprawdziwa"

Je郵i setki tysi璚y ludzi wok馧 utraci造 prac i nie wiedz, co ze sob zrobi, bo nie czeka na nich praca na podobnym stanowisku za podobn kwot, to pozosta造 bez mo磧iwo軼i manewru. Absurdem jest zak豉danie, 瞠 wszyscy wyjad do Warszawy i za這膨 firmy - m闚i Magdalena Okraska, autorka ksi捫ki "Ziemia ja這wa. Opowie嗆 o Zag喚biu"*.

Co to są prażonki?

To kulinarny przebój Zagłębia. Prażonki pachną i smakują zupełnie wyjątkowo. Znane są na południu Polski, ale u nas, w Zawierciu, mają niezwykle silną tradycję. To jest coś o wiele poważniejszego niż grill. Potrawę przygotowuje się w specjalnym garnku na nóżkach z przykręcaną pokrywą, który można kupić w odlewniach żeliwa. Kociołek stawia się pośrodku ogniska. Do środka wkłada się ziemniaki, mięso, jeśli ktoś chce, marchew, buraki, dużo smalcu albo innego tłuszczu, cebulę. Najważniejsze, że ludzie przyrządzają tę potrawę wspólnie, przed domem, o różnych porach roku. I to niekoniecznie we własnych ogródkach, ale też na przykład przed blokiem. Widuję to często: sąsiedzi spotykają się przed klatką schodową i pieką prażonki. Są prażonki pracownicze, prażonki szkolne, przyjacielskie. To wspaniała uspołeczniająca tradycja, zupełnie nieznana w Polsce centralnej i północnej.

Poza prażonkami na zagłębiowskim stole króluje żurek?

Bardziej zalewajka. To jest królowa. Nie jada się jej na Śląsku, ale pojawia się w okolicy Dąbrowy i Zawiercia aż po Radomsko i Łódź. Tam, gdzie sięgał zabór rosyjski.

Też na zakwasie?

Tak. Zalewajka nie jest taka gęsta jak żur i jest ciemniejsza. Jest również biedniejsza. Kuchnia zagłębiowska to kuchnia uboga, chłopska. Mięso było tu jedzone od święta, gotowano na ziemniakach, grzybach z lasu i kapuście kiszonej. Dużo potraw na tym bazuje. Zalewajkę można zrobić też na kiełbasie lub boczku, ale postna nie uchodzi za gorszą.

Magdalena Okraska
fot. Magdalena Okraska

Gdzie leży Zagłębie?

Obok Górnego Śląska. Zagłębie zaczyna się od Sosnowca - ta granica jest jasna. Ale potem sprawa się komplikuje. Definicji Zagłębia jest kilka. Zaliczane są do niego różne miejscowości, w zależności od przyjętych kryteriów - dla jednych ważniejsze są zaszłości historyczne, dla innych - dominujący przemysł. Ja do Zagłębia zaliczyłam: Sosnowiec, Będzin, Czeladź, Dąbrowę Górniczą, choć niektórzy znawcy tematu twierdzą, że część dzielnic Dąbrowy Górniczej to nie jest już Zagłębie. W mojej książce do Zagłębia należy też Zawiercie, choć jego status jest niejednoznaczny - są tacy, którzy twierdzą, że leży na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej -  i Myszków, choć to też niejasne. A także Olkusz, Klucze i Wolbrom. To ujęcie wielu dziwi, ale te trzy ostatnie miasta, które dzisiaj znajdują się w województwie małopolskim, historycznie są definiowane jako Zagłębie. Ich przemysł ogniskował się wokół wydobycia rud, czyli także wokół kopalń.

Sprawę skomplikował najnowszy podział administracyjny Polski z 1999 roku. Bo województwo śląskie, które rozciąga się od Cieszyna i Żywca aż za Częstochowę, jest tylko częściowo śląskie. Częstochowa absolutnie Śląskiem się nie czuje.

Sosnowiec też nie. Ustalmy to raz na zawsze.

Myślałam, że o Sosnowcu to jest już dawno ustalone. Wyraźnie to w książce tłumaczę.

Te regiony - Śląsk i Zagłębie - mimo że są ze sobą sklejone, miasto przechodzi tu w miasto -  nie mają ze sobą wiele wspólnego. Leżały w różnych państwach - Śląsk w Niemczech, a Zagłębie w zaborze rosyjskim. Ślązacy mają swój odrębny język, Zagłębiacy regiolekt oparty częściowo na pozostałościach rusycyzmów i gwary kieleckiej.

Relacje ze Śląskiem nie są łatwe. Taki ubogi krewny z tego Zagłębia.

Dwa regiony, które są blisko siebie, zwykle bardzo chcą się od siebie odróżnić. To typowe i może owocować animozjami. W tym konkretnym przypadku mamy Śląsk, mocno przecież hermetyczny. Ślązacy często podkreślają, że są osobnym narodem, z odrębnym językiem. Dzielą ludzi na hanysów i goroli. Hanys to Ślązak, a gorole to wszyscy, którzy hanysami nie są.

Ze strony Ślązaków pewna niechęć czy skłonność do żartów z Zagłębia jest silniejsza ze strony zagłębiowskiej. Mówią np. że na Brynicy, rzece oddzielającej regiony, powinna przebiegać granica i specjalne służby powinny sprawdzać paszport. Uważają, że Zagłębie to gorszy, mniejszy, brzydszy region, bez dumy i bez tożsamości.

Od dawna mieszkasz w Zawierciu?

Pochodzę z północno-wschodniej Polski, mieszkam w Zawierciu od prawie pięciu lat. Wyszłam tutaj za mąż. Myślę, że zaczęłam rozumieć i czuć ten region. Postanowiłam napisać o nim książkę, bo mam poczucie, że niewiele o nim wiadomo.

Magdalena Okraska
fot. Magdalena Okraska

I wywołałaś burzę. Jedni piszą, że książka jest całkowitym rozczarowaniem, inni stawiają ją wśród najlepszych pozycji 2018 roku.

Krytyka wychodziła od kilkorga dość prominentnych blogerów, którzy zajmują się literaturą. Ale nie mam wrażenia, że jest ona dominująca w odbiorze książki. Dla mnie najważniejsze jest to, jak ona jest odbierana lokalnie, przez mieszkańców Zawiercia, Będzina, Sosnowca. Z Zagłębia słyszę wyłącznie pozytywne głosy. One się pewnie słabo przebiją do opinii publicznej. Ale ja takich pozytywnych informacji dostaję dużo, z podziękowaniem, z opowieściami o wzruszeniu, często od ludzi sporo starszych ode mnie.

Twoja książka to opowieść o ziemi jałowej.

O regionie, który tą ziemią jałową nie był w PRL-u, ale stał się nim w efekcie przemian, jakie przyniosła transformacja. O młodych miastach - Zawiercie ma 103 lata, Sosnowiec prawa miejskie otrzymał w 1902 roku - które powstały z powodu rozwoju przemysłu i wokół niego, ale nie poradziły sobie, kiedy zamknięto huty i kopalnie i nie dano niczego w zamian. Zostały osierocone - bez tego zakładu, bez pracy, bez perspektyw, bez środków na utrzymanie. Ich mieszkańcy nie wiedzą, co ze sobą zrobić.

Likwidacja i stopniowe wygaszanie przemysłu miało miejsce w całej Polsce po 1989 roku. Niektóre zakłady zamykano już około 1991 roku, inne przetrwały nawet do 2005 roku, ale w bardzo okrojonym stanie. Chcę podkreślić, że balcerowiczowskie reformy dotknęły całe regiony, a Zagłębie ucierpiało bardzo mocno w wyniku transformacji gospodarczej i mocno to odczuło. Opustoszało stopniowo, a w takich miastach jak Zawiercie bezrobocie sięgało dwudziestu paru procent. Jeszcze w 2014 roku było dwucyfrowe. Zamknięto nie tylko kopalnie, ale także przędzalnie, różnego rodzaju zakłady mechaniczne, huty szkła i żelaza w całym regionie. 

To jest perspektywa, którą trudno zrozumieć ludziom, którzy nie mieszkają w takiej miejscowości. Skoro całe życie koncentruje się wokół kopalni, wszyscy ojcowie pracują na kopalni, dzieci na Barbórkę robią czapki górnicze z tektury, a latem wyjeżdżają na kolonie do górniczych ośrodków wypoczynkowych, to kiedy zamknie się kopalnię - wszyscy zostają z niczym. I to nie jedna rodzina, tylko wszyscy wokół.

Narracja, że każdy jest kowalem swojego losu i że możemy się stać kimkolwiek tylko chcemy i przecież jest tyle możliwości, a świat jest duży, dla większości ludzi z Zagłębia nie może się okazać zasadna ani skuteczna. Bo jest nieprawdziwa. Jeśli setki tysięcy ludzi wokół utraciły pracę i nie wiedzą, co ze sobą zrobić, bo nie czeka na nich praca na podobnym stanowisku za podobną kwotę, to pozostały bez możliwości manewru. Absurdem jest zakładanie, że wszyscy wyjadą do Warszawy i założą firmy. Ci ludzie zostali zostawieni sami sobie. Są bolesnym skutkiem społecznym przemian, które katapultowały tylko nielicznych. Ci, którym wyszło, będą mówili, że to było proste - bo racjonalizujemy sobie własne wybory, a swoje życie uważamy za punkt odniesienia. Ale to nie jest prawda. Mówimy o całych wymierających regionach, szkieletach fabryk, ludziach, którzy - bywały takie okresy - nie mieli czego dać swoim dzieciom do jedzenia. To nie znaczy, że oni słabo pracowali, to nie są żadni homo sovieticus. To są ludzie, którzy ponieśli największy koszt przemian.

fot. Magdalena Okraska
fot. Magdalena Okraska

Co się z nimi dziś dzieje?

Obecnie stopa bezrobocia w Zawierciu wynosi tylko 10 proc. i jest to bardzo dobry wynik. Ludziom żyje się lepiej. Wprowadzono świadczenie 500+, podniesiono godzinową stawkę płacy minimalnej. Do obniżenia bezrobocia przyczyniła się też, paradoksalnie, depopulacja. Jest za mało rąk do pracy, więc stopa bezrobocia spada. Ale sytuacja jest bardzo daleka od ideału. Ludzie wyjechali stąd za granicę lub codziennie dojeżdżają do pracy na Śląsk, 50-70 km w jedną stronę. Jadą po szóstej rano, czasem nawet wcześniej, wracają po zmroku. Jeśli nie mogli znaleźć innej pracy w swoim zawodzie - mówię na przykład o hutniczkach szkła w średnim wieku - to zostali na miejscu, bez pomocy państwa, bez zasiłku, bo ten przysługuje najwyżej przez 12 miesięcy i tylko wtedy, jeśli wcześniej miało się umowę o pracę. Bez perspektyw.

O skutkach transformacji tutaj bardzo mało się mówi, choć każdy wie, co się stało i o co chodzi - kwitnące miasta z przemysłem i infrastrukturą stały się cieniami samych siebie, podupadało szkolnictwo zawodowe, młodzi pouciekali.

Czy nie jest tak, że Śląsk również zmagał się i zmaga z podobnymi problemami?

Zagłębie ucierpiało bardziej niż sąsiedni Śląsk, choćby dlatego, że zamknięto tutaj wszystkie kopalnie węgla. W 2015 roku została zamknięta ostatnia, Kazimierz Juliusz w Sosnowcu. Jej historię opisałam w książce. Ale takich historii jest mnóstwo - tysiące ludzi trafiły tu na bruk albo zakłady zostały sprzedane w ręce kapitału zagranicznego i drastycznie okroiły produkcję i zatrudnienie. Przykładem jest Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej, której poświęcam również spory rozdział.

Pięknie piszesz o tym, że kopalnia wiąże ludzi o wiele mocniej niż inne zakłady pracy.

Górnicy to grupa zawodowa, która w PRL-u była nazywana dobrem narodowym. Na ich pracy oparte było funkcjonowanie gospodarki. Nagle, po zmianie systemu, są nazywani warchołami, awanturnikami, cwaniakami. Warto pamiętać, że ich relacja z kopalnią jest wyjątkowa. Ich praca była ekstremalnie niebezpieczna, musieli mieć do siebie nawzajem zaufanie - to często była kwestia życia i śmierci - czuli się mocno ze sobą i z kopalnią związani.

fot. Magdalena Okraska
fot. Magdalena Okraska

Czy da się opowiedzieć o Zagłębiu bez imienia i nazwiska Edward Gierek?

Da się, ale jeśli chce się opowiedzieć o Dąbrowie Górniczej i Sosnowcu, to nie będzie to pełna historia. Kult Gierka jest w tych dwóch miastach silny do dzisiaj. Ludzie wspominają go tutaj z czułością. W rocznicę śmierci odwiedzają tłumnie jego grób. Ciągle palą się na nim znicze. Nie kojarzy się im z betonowym komunizmem, ale z rozwojem, z rozkwitem, z budową Huty Katowice w Dąbrowie Górniczej.

Słynna była na przykład historia ronda imienia Edwarda Gierka w Sosnowcu. Na fali dekomunizacji uznano, że Gierek nie zasługuje na to, żeby cokolwiek nosiło jego imię. Ale ludzie nie chcieli innej nazwy, choć chętni byli zmianom ulicy XXX-lecia PRL-u albo imienia jakiegoś twardogłowego komunisty. Próbowano więc różnych podchodów. Na przykład był pomysł, by nadać rondu imię Zagłębia Dąbrowskiego, co było sprytnym posunięciem, bo nie wzbudzało kontrowersji. Zrobiono referendum - ok. 96 procent respondentów było za tym, żeby nazwy nie zmieniać. No i co? I tak zmieniono. Historia dowodzi, że władze województwa w imię antykomunizmu nie szanują przyzwyczajeń i chęci mieszkańców. Oraz tego, że okres powstawania Huty Katowice jest w pamięci starszych mieszkańców miasta naprawdę istotny.

W recenzjach negatywnych o twojej książce kilka razy pojawił się zarzut, że nie dajesz żadnej recepty na to, jak poradzić sobie z tymi problemami, które ma Zagłębie.

Nie daję, rzeczywiście. Książka reportażowa - choć to, czy ona jest reportażem, również stało się kwestią dyskusji - nie musi dawać takiej recepty. Zadaniem reportażu jest opisanie świata. Zaskoczył mnie zarzut o to, że powinnam wymyślić, jak Zagłębie wyprowadzić na prostą. Od kiedy pisarze, reporterzy, dziennikarze mają podsuwać rozwiązania problemów?

fot. Magdalena Okraska
fot. Magdalena Okraska

Kiedy pisałaś "Ziemię jałową.", liczyłaś się z krytyką?

Tak, bo wiem, że moja książka jest oskarżeniem. Jestem głosem społeczeństwa, robotników, mieszkańców. Opowiadam, co stało się w Polsce w ciągu ostatnich 30 lat z gospodarką i przemysłem ciężkim, a stała się zbrodnia i rzeczy straszne. Nie wzięto pod uwagę skutków społecznych przemian. Ja je przedstawiam. Piszę, że ta liberalna narracja, mówiąca, że "przypływ podnosi wszystkie łodzie", jest nieprawdziwa.

Moim celem było zdekonstruowanie języka przeźroczystości, tego: "proszę państwa, tak trzeba było, nie było wyjścia, tu jacyś ludzie są, ale inaczej się nie dało". Drugim celem było dowartościowanie tych robotników, przywrócenie im godności, twarzy i danie możliwości wypowiedzenia się. Trzecim była rozmowa o przywróceniu godności temu regionowi i innym regionom, bo Zagłębie jest tu modelem. Podobną książkę można napisać o wielu innych miejscach w Polsce.

*Książkę "Ziemia jałowa. Opowieść o Zagłębiu" możecie kupić w Publio.pl >>>

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Magdalena Okraska (ur. 1981). Nauczycielka, etnografka, działaczka społeczna. Fotografuje miasta, miasteczka i ich codzienność. Mieszka w Zawierciu.

Dominika Buczak. Dziennikarka, współautorka książek "Gejdar" oraz "Pan od seksu". Publikuje między innymi w "Wysokich Obcasach", "Ja My Oni", "Urodzie życia". Specjalizuje się w wywiadach i reportażach. Najbardziej interesują ją historie wykluczonych, słabszych, bardziej kruchych. Im chce dać głos.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (293)
Zaloguj si
  • mr_mind

    Oceniono 30 razy 26

    G鏎nicy i hutnicy mieli nie tylko wysokie wynagrodzenia, ale nawet w schy趾owej epoce Gierka dost瘼 do takich d鏏r jak samochody, pralki, lod闚ki, telewizory i dystrybuowali je na ca造 kraj. W dobie rozwini皻ej sprzeda篡 瘸dne nowo powsta貫 miejsca pracy nie przywr鏂 dystrybucji tych d鏏r, wi璚 epoka Gierka zawsze pozostanie eldoradem.

  • qlll

    Oceniono 51 razy 25

    Dziesi徠ki lat ca豉 Polska p豉ci豉 na to, 瞠by g鏎nikom 篡這 si dobrze. Niech autorka prze郵edzi jak restrukturyzowano g鏎nictwo w latach 90 i ile kasy w to wpompowano. Pami皻am odprawy g鏎nicze dla ch皻nych, gdzie normalny cz這wiek tyle nie zarabia przez 20 lat. Ci篹ki przemys w Polsce w du瞠j mierze rozwali造 zwi您ki zawodowe, kt鏎e tak "walczy造 dla dobra" firm, 瞠 te pada造 jak muchy bo nie mog造 si zrestrukturyzowa. To w豉郾ie doprowadzi這 do tych wszystkich tragedii, bo g鏎nicy my郵eli 瞠 do ko鎍a 鈍iata wystarczy opony w Warszawie pali i kasa zawsze dla nich b璠zie.

  • wj_2000

    Oceniono 36 razy 22

    Jest taki zwyczaj nazywania ZABORAMI obszar闚 kt鏎e na to nie zasluguj.
    奸御k przez nikogo nie by zabrany. Krzywousty LEGALNIE podzieli kr鏊estwo mi璠zy syn闚. Akurat dziedzice 奸御ka nie mieli juz potem zamiaru przy陰czy si do pozosta造ch dzielnic 陰cz帷ych si ponownie w jedno Kr鏊estwo.
    Prosz mi wskaza moment ZABORU. I przez kogo?
    Mo瞠 mniej przekonywuj帷e argumenty mam w stosunku do Zag喚bia b璠帷ego w wieku 19 cz窷ci Kr鏊estwa Polskiego (w unii personalnej z Rosj).
    Ca造 19 wiek (dokladniej od roku 1815 do roku 1914) rozr騜niano Kr鏊estwo Polskie od "Ziem Zabranych". Wlasciwy zab鏎 rosyjski to by造 ziemie na wsch鏚 od Bugu (m闚i帷 w uproszczeniu).
    W 1795 rdzenn Polsk z Warszaw, Poznaniem, Kaliszem (a i z ziemiami gdzie potem wyr鏀 Sosnowiec) ZABRAΧ Prusy, a Krak闚,Tarn闚, czy Lublin zabrali Austriacy.
    Wi璚 nie by to nijak zab鏎 rosyjski.
    Po kilkunastu latach Napoleon z ziem zabranych przez Prusy i Austri utworzy Ksi瘰two Warszawskie. 座wot mialo kr鏒ki.
    Po upadku Napoleona, Prusy i Austria chcialy na Kongresie Wiedeñskim powrotu sytuacji z roku 1795, ale ZA NAMOW CZARTORYSKIEGO (wielkiego patrioty polskiego a zarazem PRZYJACIELA Aleksandra I) car Rosji powiedzial VETO!.
    Nie tylko nie dopuscil do likwidaxji tworu pa雟twowego jakim bylo Ksi瘰two, ale doprowadzil do podniesienia jego rangi do KR粌ESTWA Polskiego.
    Polacy byli zachwyceni, a mieszkajacy w Szwajcarii Tadeusz Kosciuszko wp豉ci 1000 frank闚 w z這cie na rzecz budowy ㄆku Triumfalnego na wjazd KR粌A POLSKI Alesandra do Warszawy.
    Nie ma "punktu trzech zabor闚" na granicy Sosnowca. Jest Punkt Trzech Cesarzy, ale to troch co innego.

  • sandwich1

    Oceniono 21 razy 19

    Szkoda, 瞠 nie si璕n窸a autorka do dalszych korzeni. Powstanie Styczniowe. Bitwa o dworzec kolejowy w Sosnowcu. Namiastka w豉snej w豉dzy. Huta Bankowa. Orkiestra huty odprowadzaj帷a powsta鎍闚 w 1863 roku. Ukaranie D帳rowy nie nadaj帷 jej praw miejskich. Dopiero Austriacy zrobili to 1916 roku. Zag喚bie ma swoj to窺amo嗆 i histori. Tygiel narodowo軼iowy, kt鏎y najlepiej wida na Wszystkich 安i皻ych na ulicy Smutnej w Sosnowcu. Cztery cmentarze. Trzy pe軟e ludzi. Ewangelicki, prawos豉wny, katolicki i 篡dowski przyklejone do siebie. Na 篡dowskim prawie nikogo nie ma. Z wiadomych wzgl璠闚. Ja sam chodz na prawos豉wny. Jestem katolikiem, ale tam le篡 moja rodzina, kt鏎a tworzy豉 Zag喚bie. A bzdury, kt鏎e tu opowiadaj oponenci, 瞠 Zag喚bie nie ma to窺amo軼i, j瞛yka, kuchni itd. mo積a mi璠zy bajki w這篡. Fakt,瞠 w pewnym momencie do Zag喚bia najecha這 bardzo du穎 os鏏 z ca貫j Polski i w pewnym momencie to窺amo嗆 zacz窸a si rozmydla. Ale Ci ludzie wro郵i w t ziemi i zostali Zag喚biakami. Przej瘭i zwyczaje i przywie幢i swoje. Zag喚bie jest jak 奸御k. 奸您acy to te nap造wowy lud do fabryk i kopal i t篹 si wtapiali i tworzyli niesamowit kultur.

  • veenn

    Oceniono 35 razy 19

    Uzale積iono region i kraj od wydobycia w璕la. Spalany w璕iel truje obywateli ca貫go kraju, powoduje choroby nowotworowe i kolejne dramaty. Likwidacj kopalni to dramat dla ludzi, ktorzy wcze郾iej wydobywali te trucizn. Teraz Polska b璠zie p豉ci wielkie odszkodowania przez w璕iel i b璠zie jeszcze wi璚ej poszkodowanych. Jedyna opcja to zamkn望 kopalnie jednym odwa積ym ruchem ten relikt z XIX wieku i wygasza elektrownie. Za 15 lat si unormuje.

  • antywyborca_2019

    Oceniono 30 razy 18

    pieczonki przed blokiem? no tak, bo w Zag喚biu mieszkamy albo w ruderach albo w namiotach i bia造m ranem wychodzimy ze swoich jam, rozpalamy ogniska na 鈔odku chodnika i robimy pieczonki :-)

  • aron2004

    Oceniono 16 razy 16

    Za Gierka 鈔ednia pensja w woj. katowickim by豉 4 razy wy窺za ni w woj. suwalskim. Dzi 鈔ednia pensja w woj.郵御kim jest 2 razy wy窺za ni w woj. podlaskim. Kapitalizm jak wida wyr闚nuje szanse.

  • piszedoosla

    Oceniono 28 razy 14

    Zawiercie ma 3 problemy: mentalno嗆, lokalny szpital i lokaln policj. Z Wolbromiem czy Olkuszem nie ma nic wsp鏊nego. Integracja by豉 wzd逝 kolei Warszawsko-Wiede雟kiej. W Zawierciu nigdy nie by這 kopalni, co wi璚ej planuje si otwarcie zupe軟ie nowej kopalni cynku i o這wiu. Huta ma si 鈍ietnie, dawno temu pad豉 mikroskopijna huta szk豉. Dojazd z Zawiercia do Katowic zajmuje mniej ni z Br鏚na na Mordor. Proponowa豚ym przesta si u瘸la od 30 lat i wzi望 si do roboty.

  • leonek16

    Oceniono 13 razy 13

    W bytomiu widzia貫m jak babcia oko這 lat 70, kupi豉 w sp篡wczaku wegiel na ki!ogramy, w grudniu 2016 roku. Dok豉dnie 5 kg w璕la

Aby oceni zaloguj si lub zarejestrujX