Stephanie i Dale Brunner

Stephanie i Dale Brunner (fot. http://stephanie-roller.last-memories.com)

społeczeństwo

Miała idealne życie. Co się stało ze Stephanie Roller?

Nie bierze torebki ani płaszcza. W lekkiej kurtce, z telefonem w ręku wybiega w ciemną noc. Matka trójki dzieci, ukochana żona, ceniona instruktorka tańca znika kilka dni przed Świętem Dziękczynienia. W małym miasteczku w Kolorado słupki rtęci pokazują wtedy minus 20 stopni Celsjusza.

"Pamiętam, jak tańczyłyśmy. Był taki taniec opowiadający o miłości, o bólu, samotności i stracie. Stratę ukochanej osoby symbolizowało w tym naszym tańcu puste krzesło na scenie. Dzisiaj sobie myślę: jaka to ironia losu, że kilka miesięcy później to krzesło zaczęło symbolizować Stephanie. Mam na imię Jennifer Ann Voxakis i jestem jej najbliższą przyjaciółką" - tymi słowami rozpoczyna się przejmująca opowieść o spokojnej, spełnionej kobiecie i matce, która pewnej nocy znika bez śladu.

"Idylla"

Listopadowego wieczoru 2010 roku siarczysty mróz zamraża tu wszystko na kamień. Miasteczko Silverthorne w stanie Kolorado leży blisko gór i jednego z najpiękniejszych dopływów rzeki Kolorado - Blue River. Niecałe 3900 mieszkańców szykuje się do Święta Dziękczynienia, które już za trzy dni.

Kiedy lokalna policja po raz pierwszy odbiera zgłoszenie o zaginięciu Stephanie Roller, 41-letniej mieszkanki Silverthorne, Theresa Barger jest policjantką z drogówki. Doskonale zna okolicę, wie, jak niebezpiecznie bywa tu po zmroku. Od początku jest bardzo zdeterminowana, żeby odnaleźć kobietę. Wie, że każda godzina, zwłaszcza w taką pogodę, działa na niekorzyść zaginionej. 23 listopada rano rozpoczyna akcję poszukiwawczą i alarmuje wszystkie służby. Nie do końca daje wiarę mężowi Stephanie, Dale'owi Brunerowi, który zapewnia, że zaginiona "chciała się tylko przewietrzyć i pewnie zatrzymała się na noc u jakichś znajomych". Na zewnątrz temperatura dochodziła tej nocy do minus 20 stopni. To nie była pora na spacery. Zwłaszcza dla ubranej w lekką kurtkę kobiety.

Bruner zeznaje, że ostatni raz widział żonę poprzedniego wieczora około 22.30. "Zadzwoniliśmy do wszystkich, którzy mogli wiedzieć cokolwiek o Stephanie" - zapewnia śledczych. "Jak niby mam powiedzieć dzieciom, że ich mamusia nie wróciła do domu?" - mówi, podkreślając, że już sama myśl o utracie Stephanie jest dla niego zbyt bolesna. Ze łzami wzruszenia wspomina, jak się poznali w ośrodku narciarskim w Oregonie. "Miała na twarzy okulary przeciwsłoneczne. Tak naprawdę nie wiedziałem, jak wygląda, a już zdążyła ująć mnie swoim wdziękiem". Zamieszkali razem w Silverthorne, małym miasteczku w pobliżu popularnego ośrodka narciarskiego Breckenridge.

Stephanie z mężem Dalem (fot. stephanie-roller.last-memories.com)
Stephanie z mężem Dalem (fot. stephanie-roller.last-memories.com)

"Kiedy Stephanie przeprowadziła się do naszego hrabstwa [Silverthorne należy do hrabstwa Summit - przyp. aut.], poza jazdą na nartach marzyła o zajęciach tańca. Tak właśnie się poznałyśmy - wspomina Jennifer, która w Silverthorne była cenioną instruktorką fitness i choreografką w miejscowym domu kultury.

Stephanie zaczęła pracować jako architektka, Dale rozkręcał studio fotograficzne, szybko stał się cenionym fotografem w Silverthorne. Po kilku latach narzeczeństwa biorą ślub na Fidżi, a potem rodzi się kolejno trójka ich dzieci: Ellie, Jacka i Lillie.

W rozmowie z Tracy Smith, dziennikarką CBS News, autorką reportaży dla magazynu dokumentalnego "48 godzin", Bruner opowiada: "Nie byliśmy bogaci, ale mieliśmy dobre życie, mogliśmy kilka razy w roku wybrać się na wakacje do Meksyku, Disneylandu lub na Hawaje".

"Brzmi jak idylliczne życie" - wtrąca Smith.

"Tak" - odpowiada Dale.

Ale wiosną 2010 roku, na pół roku przed zniknięciem Stephanie, ten sielankowy świat powoli zmienia się w koszmar.

"Złamałeś mi serce"

Najpierw posypały się sprawy zawodowe. Stephanie traci pracę, a studio Dale'a zaczyna podupadać. Wkrótce problemy pojawiają się w ich 11-letnim małżeństwie. Prawie ze sobą nie rozmawiają, unikają wspólnego spędzania czasu, zwykle radosna Stephanie gaśnie, staje się smutna i zamknięta w sobie. Odnajduje się w tańcu, coraz więcej czasu spędza na treningach. W końcu zwierza się przyjaciółce, że kogoś poznała.

Z fizjoterapeutą Ronem Holthausem łączyła ją pasja do tańca. Wpadają na siebie podczas przygotowań do programu "Dancing with the Mountain Stars". Namiętność bierze górę nad rozumem. Holthaus podobno zapewnia Stephanie, że ją kocha i zrobi dla niej wszystko. Sześć tygodni później 41-latka oświadcza więc mężowi, że odchodzi. 

"Czy byłeś gotów się rozwieść?" - pyta Dale'a Tracy Smith.

"Tak, absolutnie, chciałem, żeby Stephanie była szczęśliwa" - odpowiada.

"Nawet jeśli miała być z kimś innym?" - dopytuje Smith.

"Jeśli to miałoby sprawić, że będzie szczęśliwa, dlaczego miałbym tego nie chcieć?" - pyta Dale.

Ale szczęście nie było Stephanie pisane. Jak wykazało śledztwo, dzień przed zniknięciem Holthaus próbował z nią zerwać. W rozmowie z policjantami przyznał, że poczuł, że musi się wycofać i popracować nad związkiem ze swoją żoną. Stephanie podobno była wściekła, wygarnęła mu wszystko podczas spotkania na parkingu, mówiąc, że złamał jej serce.

Czy wtedy Holthaus podjął decyzję, że dla dobra swojego małżeństwa musi raz na zawsze uciszyć kochankę? W zeznaniach zarzeka się wprawdzie, że czuł do Stephanie coś wyjątkowego i zależało mu na jej dobru. Ale jedyna osoba, która mogłaby to potwierdzić, od dwóch dni jest uznana za zaginioną.

Na kilka miesięcy przed zaginięciem zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym Stephanie zaczęły piętrzyć się problemy (fot. stephanie-roller.last-memories.com)
Na kilka miesięcy przed zaginięciem zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym Stephanie zaczęły piętrzyć się problemy (fot. stephanie-roller.last-memories.com)

Szukając Stephanie

Kiedy we wtorek 23 listopada rano Jennifer wpada do domu Brunerów, zastaje Dale'a przy kuchennym stole. "Pytałam w nieskończoność: gdzie jest Stephanie, dlaczego nie odbiera ode mnie telefonu, czy coś się stało? Zamiast coś robić, szaleć z niepokoju, rzucić się na poszukiwania, on siedział i na nią narzekał. Mówił, że zrobił dla niej wszystko, a ona tego nie doceniała. Dopytywałam, do kogo dzwonił, czy zgłosił zaginięcie Stephanie na policję. Odpowiedział, że do nikogo nie dzwonił. Co więcej, nawet nie wyszedł z domu, żeby ją odnaleźć! Czy tak zachowuje się małżonek, któremu zależy?" - pyta Jennifer w dokumencie "48 godzin". Jeszcze przed przybyciem policji razem z mężem Mikiem zawiadamiają całą rodzinę Stephanie i zaczynają przeszukiwać okolicę.

"Od razu wiedziałam, że coś się stało. Stephanie nie wyszłaby po nocy" - mówi Jennifer. "Sprawdzaliśmy szpitale, hotele, bary. Nieustannie dzwoniliśmy na jej telefon, ale nie odbierała. Przeczesywaliśmy zarośla, wszystkie zakamarki. Rozwiesiliśmy plakaty z jej zdjęciem oraz informacjami w co była ubrana" - dodaje Mike Voxakis, mąż Jennifer.

"Musieliśmy jej szukać. W te dni wszystko było lepsze niż czekanie" -  kwituje przyjaciółka Stephanie.

Według Dale'a Stephanie wyszła z domu w lekkiej, czerwonej kurtce i zimowych butach. Bez torebki. Bez pieniędzy i kluczyków do samochodu. Wzięła ze sobą tylko telefon, na który nie odpowiadała, i komputer. To budzi wątpliwości Jennifer: "Jak to możliwe, że wzięła swój komputer, ale nie wzięła torebki ani ciepłego ubrania na spacer po mrozie?".

24 listopada, na dzień przed Świętem Dziękczynienia, w związku z wieloma wątkami w sprawie policja zaczyna brać pod uwagę, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Ponownie przesłuchany zostaje Holthaus. Zapewnia, że próbował wytłumaczyć Stephanie, że to już koniec, ale nie dawała za wygraną, wciąż dopytywała, czy naprawdę nie mogą spróbować raz jeszcze.

"W tym momencie wydawał mi się szczery, ale wiecie jak to jest. Ci szczerzy często okazują się najlepszymi kłamcami" - podkreśla Barger.

Zamarznięte ciało Stephanie znaleziono zaledwie kilka kroków od jej domu (fot. Silverthorne Colorado Police)
Zamarznięte ciało Stephanie znaleziono zaledwie kilka kroków od jej domu (fot. Silverthorne Colorado Police)

Śmierć w wodzie

26 listopada Stephanie się odnajduje. Zamarznięta, przykryta warstwą śniegu w Blue River. Zaledwie kilka minut od domu.

"Większość jej ciała była zanurzona" - mówi agent Greg Sadar z Colorado Bureau of Investigation, który został wezwany do pomocy lokalnej policji. "Leżała twarzą w wodzie i była naga, z wyjątkiem koszulki z długimi rękawami przyczepionej do prawej ręki".

Nic nie wskazywało na to, że została zgwałcona, ale nie udało się odnaleźć jej ubrań. "Bardzo trudno było na nią patrzeć, pamiętałam ją ze zdjęć, na których była uśmiechnięta i taka szczęśliwa" - wzdycha Barger.

"To było bardzo brutalne morderstwo. Ofiarę uderzono w głowę, co spowodowało pęknięcie czaszki" - ujawnia Mark Hurlbert, prokurator okręgowy prowadzący sprawę. "Denatka była duszona tak mocno, że złamała się kość w jej szyi. Jeszcze żyła, kiedy wrzucono ją do Blue River. Zmarła z hipotermii".

Bruner wpada w rozpacz. "Moja pierwsza myśl brzmiała: co się z nią stało? A druga: moje dzieci... O mój Boże, moje dzieci straciły matkę" - lamentuje przed kamerami.

Tydzień po odnalezieniu Stephanie jej rodzina i przyjaciele zbierają się w miejscowym teatrze, w którym tańczyła, aby oddać jej hołd. "Nazwaliśmy to świętowaniem, nie stypą, bo tego właśnie chciałaby Stephanie" - mówi Jennifer.

Na spotkaniu obecni są bliscy i przyjaciele zamordowanej oraz agent Sadar. Ma za zadanie obserwować zgromadzonych, w tym Dale'a Brunera. Zastanowiło go, że Bruner był nad wyraz spokojny, ale kiedy tylko ktoś do niego podszedł, przybierał grymas rozpaczy. "To było jedno z najbardziej teatralnych zachowań, jakie kiedykolwiek widziałem" - mówi Sadar.

Najlepszy przyjaciel Dale'a, właściciel zakładu pogrzebowego Brad Olivanti, broni go, twierdząc, że każdy przeżywa smutek po swojemu.

"Kiedy przestałeś się martwić?"

Śledczy po raz kolejny prześwietlają Rona i jego żonę Cynthię. Cynthia miała powiedzieć: "Szkoda, że Stephanie nie żyje". Sęk w tym, że powiedziała to w czasie, gdy kochanka jej męża była jeszcze uznana za zaginioną. "Motyw miał zarówno porzucony mąż, jak i żonaty kochanek oraz jego zazdrosna żona. Wszyscy troje pasowali do profilu mordercy, dlatego musieliśmy dokładnie sprawdzić, które z nich ma wiarygodne alibi" - wspomina Sadar.

Ronowi alibi zapewniała Cynthia. I vice versa. Holthausowie zgodnie twierdzili, że całą noc z 22 na 23 listopada spędzili w domu. W ich zeznaniach było coś, co sprawiło, że agent Sadar im uwierzył. Tym bardziej że potwierdziło się, że Cynthia nie wiedziała o romansie męża do czasu wizyty policji i informacji o zaginięciu Stephanie. Słowa o śmierci Stephanie miały być tylko tragicznym zbiegiem okoliczności.

Śledczy wracają do Brunera. Ten tłumaczy, że nie zgłosił zaginięcia żony od razu, bo pokłócili się i chciał dać jej "przestrzeń".

"Kiedy zacząłeś się martwić?" - pytali reporterzy.

"Rano, to znaczy, martwiłem się tej nocy, ale mówiłem sobie: wiesz, ona jest dużą dziewczynką, wie, co robi".

Theresa Barger nigdy nie zapomni spojrzenia w oczach Brunera. "Wiesz, jak możesz stwierdzić, czy ktoś kłamie? Jego oczy wyglądają inaczej, jakby nic za nimi nie było. Tak właśnie było w przypadku Brunera. Wielkie nic".

Murem za Brunerem stoją jednak jego przyjaciele. "Też spojrzałem mu w oczy i zapytałem: Czy masz z tym coś wspólnego? Powiedział: "Nie!" Nigdy w życiu nie widziałem, żeby zrobił coś brutalnego" - zeznaje Olivanti. "Ten facet jest po prostu łagodny, miły, dobry. Każdy, kto go zna, to potwierdzi".

Wilk w owczej skórze

Prokurator Hurlbert jest jednak innego zdania. Nazajutrz po uroczystościach upamiętniających Stephanie do domu Dale'a wkracza pomoc społeczna i odbiera mu dzieci. Trafiają do krewnych zmarłej.

Bruner jest numerem 1 na liście podejrzanych. Problemem cały czas jest jednak brak bezpośredniego dowodu, że to on zabił. Śledczy dysponują jedynie poszlakami, dlatego kiedy prokuratura proponuje Brunerowi 24 lata w zamian za przyznanie się do winy, ten odmawia.

"Mieliśmy nadzieję, że udowodnimy, że Dale Bruner uderzył Stephanie jakimś tępym narzędziem, udusił ją i wrzucił do Blue River" - mówi Hurlbert. Adwokat Dale'a, Rob Bernhardt, podkreślał jednak brak dowodów. "Niczego nie znaleźli, nic, ani jednego śladu, ani jednego odcisku palca".

Przed sądem udaje się postawić Brunera w lipcu 2012 roku. Rok i osiem miesięcy po śmierci Stephanie.

Jennifer Voxakis zeznaje, że dopiero miesiąc przed śmiercią Stephanie przyznała, co dzieje się w jej "idealnym" życiu. "Dale miał ją krzywdzić, bić i grozić. Kiedy zaczął wyżywać się na ich dzieciach, poszła na policję i złożyła wniosek o zakaz zbliżania. Podczas rozprawy w sprawie jej śmierci w lipcu 2012 roku odtworzono to nagranie. Gdy z magnetofonu rozległ się głos Stephanie, w pokoju zapadła cisza. "Nie mogę do niego wrócić. Wiele lat temu już mi groził: Zabiję cię, jeśli odejdziesz. Gdy tylko dowie się, że go zgłosiłam, zemści się na nas i będzie próbował odebrać mi dzieci" - mówiła Stephanie.

Tydzień przed śmiercią z niewiadomych powodów poprosiła o zniesienie zakazu i pozwoliła Dale'owi wrócić do domu.

"Czy kiedykolwiek groziłeś Stephanie?" - pyta sędzia Brunera.

"Nigdy, przenigdy, kochałem ją..." - zarzeka się Dale.

Po dwutygodniowej próbie sił ława przysięgłych musi w końcu podjąć decyzję. I wtedy Theresa Barger odbiera telefon. Jodie Eberhart mieszkała z Brunerem we wczesnych latach 90. Pewnego dnia wrócił późno do domu, a ona zażartowała, że może był z inną. "Pchnął mnie na dywan, położył ręce na szyi i powiedział: jeśli kiedykolwiek powiesz lub zrobisz to ponownie, zabiję cię".

"Czy myślisz, że to ty mogłabyś być w tej rzece?" - pyta Barger.

"Tak, gdybym z nim została, to mogłoby spotkać mnie" - mówi Jodie.

Dale Bruner został skazany na 112 lat więzienia za zamordowanie żony (fot. stephanie-roller.last-memories.com)
Dale Bruner został skazany na 112 lat więzienia za zamordowanie żony (fot. stephanie-roller.last-memories.com)

Wyrok zapada 20 lipca 2012 roku. "My, sędziowie, uważamy oskarżonego Dale'a Brunera za winnego morderstwa ze szczególnym okrucieństwem. Zabrałeś życie Stephanie Roller, zabrałeś dzieciom matkę i zrobiłeś to bez skrupułów" - mówi sędzia Mark Thompson, skazując Brunera na 112 lat więzienia. O warunkowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać w 2071 roku. Jeśli dożyje, będzie miał wtedy 109 lat.

Dla Theresy Barger było to słodko-gorzkie zwycięstwo. Przysięgła sprawiedliwość kobiecie, której nigdy nie znała. I dotrzymała przysięgi. Przełożeni docenili jej zaangażowanie w śledztwo - awansowała na stanowisko detektywa. Nadal pracuje w Silverthorne. Dzieci Stephanie mieszkają ze swoim wujem i ciocią. Matka Stephanie, Cathy, wciąż prowadzi na Facebooku stronę "Find Stephanie", na której stara się nagłaśniać przypadki domowej przemocy wobec kobiet.

Jennifer Voxakis zmarła osiem lat po Stephanie w wieku 52 lat. Chorowała na raka skóry, mierzyła się też ze skutkami udaru, któremu uległa podczas jednej z operacji. Do ostatniej chwili wierzyła, że znów zacznie chodzić i tańczyć. Mike Voxakis był przy niej do końca.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Joanna Pasztelańska. Dziennikarka, reporterka. Jako jedna z pierwszych dotarła do Turcji po trzęsieniu ziemi w 1999 roku, relacjonowała wybory prezydenckie w Iranie, zajmowała się sprawą farmy niewolników pod Londynem i ukrytymi w rejonie Prypeci sierocińcami dla dzieci z wadami genetycznymi po wybuchu elektrowni w Czarnobylu. Od blisko dwudziestu lat jeździ po Polsce śledząc tematy trudne i niewyjaśnione m.in. dla "Życia Warszawy", "Tygodnika Kulisy" i magazynu "Dziennika Gazety Prawnej". W 2016 roku nakładem wydawnictwa Znak Horyzont ukazała się książka "Policjanci. Za cenę życia", którą napisała wraz z mężem. W 2018 roku ukazała się ich kolejna książka "Strażacy" (Znak Horyzont).

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Zobacz także
Komentarze (40)
Zaloguj się
  • Luis Rose

    Oceniono 56 razy 34

    I skazuja gościa na 112 lat więzienia na podstawie telefonu od byłej partnerki? Bez żadnych dowodów, śladów dna, nic? Natomiast kochanek i jego żona zostaja oczyszczeni z zarzutów bo sami sobie nawzajem daja alibi? Spoko.

  • twzelnik

    Oceniono 45 razy 13

    Historia jak historia, ale ten artykuł to wyjątkowy gniot.
    Napisany w tak żałosnym stylu, że zęby bolą.
    Dno.

  • coelka

    Oceniono 17 razy 11

    W polsce chłopak , który pchnał dziewczyne nozem 118razy,dostał 20 lat sedzia argumentował ,ze jest młody i ze dozywocie to dla seryjnych. Polska to jednak popieprzony kraj a sedziowie łapownicy bo inaczej tej argumentacji wytłumaczyc sie nie da, chyba ,ze głupota pana sedziego.

  • oczy_argusa

    Oceniono 28 razy 10

    i sprawiedliwości stało się zadość. każdy facet to świnia a ten to podwójna bo w dodatku Bruner. to jest największy minus procesów sądowych w common law. granie na emocjach przysięgłych, konkurs teatralny. w którym wygrywa ten, kto zagra lepszy spektakl i znajdzie, jeśli trzeba, odpowiednie kruczki prawne lub precedensy.

  • drabe1

    Oceniono 14 razy 8

    Historia, jakich tysiące w programie TV " ID ". To w Ameryce na porządku dziennym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX