Cezary Pazura

Cezary Pazura (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Weekend do słuchania

Cezary Pazura zapowiada: Mają powstać ''Psy 3'' i ''Chłopaki nie płaczą 2'' [POSŁUCHAJ]

Aktor mówi, jak wyobraża sobie te filmy po latach. Opowiada też o swoim synku, żonie i adrenalinie, którą czuje w pracy aż za często.

Z Cezarym Pazurą rozmawiamy przy okazji premiery filmu "Diablo. Wyścig o wszystko" (w kinach od 18 stycznia), w którym aktor gra jedną z głównych ról szefa gangu. To historia o nielegalnych wyścigach, w której sporo jest adrenaliny. Rozmowa jest jednak nie tylko o ściganiu. Aktor sporo opowiada o żonie, dzieciach i planach zawodowych.

Cezary Pazura o ściganiu się:

- Miałem trzy latka. Dzieci z Niewiadowa ustawiono na bieżni stadionu MKS Stal Niewiadów, pan strzelił z pistoletu i te dzieci zaczęły szybko jechać na rowerkach. A ja sobie jechałem powoli, kontemplowałem przyrodę, było pięknie, kwitły mlecze. Żwir pięknie chrzęścił pod oponami, wiatraczek się kręcił. Dzieci pognały już dawno były na końcu tej bieżni, a ja machałem do taty: "Tato, jadę!" Ojciec mnie, nie wiem dlaczego, nie lubił tego dnia. Gdy dojechałem do końca, wziął mnie pod pachę, a pod drugą rowerek. Z takim oburzeniem zabrał mnie stamtąd, a ja nie wiedziałem, o co chodzi. Okazało się, że trzeba się ścigać. 

Jakby mi powiedział: "Na****laj Czaruś na te pedały, masz być pierwszy", to może starałbym się wygrać, ale ja nie tu upatruję szczęścia. Nigdy nie zaplanowałem ścigania.

... o żonie Edycie, o której mówi "Edytka":

- Łatwo nie było. Dwa lata czekaliśmy, żeby sobie powiedzieć "tak". I to ja zabiegałem, ona uciekała jak mogła. Musiałem udowodnić Edytce, że wiążąc się ze mną, dobrze wybierze. Postawiłem wszystko na jedną kartę.

Wszystko się kiedyś kończy. Kariera się kończy, zdrowie, popularność. Mija to "och" i "ach". Zostaje "ech". Zmarszczki przychodzą. Kiedyś czytałem: "młody przystojny", potem już bez "przystojny", a teraz "pomarszczony". A kiedyś marzyłem o zmarszczkach...

... o planach zawodowych:

- Mają powstać "Psy 3" i "Chłopaki nie płaczą 2". Brzmi trochę jak odcinanie kuponów, ale to tak nie jest. Robiąc film po latach, nawiązując do poprzedniego tytułu, trzeba zrobić film współczesny. Musi się dziać tu i teraz, trzeba użyć narzędzi, których się używa przy kręceniu filmu, a nie takich, których się używało 25 lat temu.

Posłuchajcie całej rozmowy.

Angelika Swoboda. Dziennikarka Weekend.Gazeta.pl. Zaczynała jako reporterka kryminalna w "Gazecie Wyborczej", pracowała też w "Super Expressie" i "Fakcie". Pasjonatka psów, mądrych ludzi, kawy i sportowych samochodów.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (42)
Zaloguj się
  • art_102

    Oceniono 19 razy 19

    "Dwa lata czekaliśmy, żeby sobie powiedzieć "tak". I to ja zabiegałem, ona uciekała, jak mogła."

    No sorry, ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić uciekającą przed znanym wtedy aktorem pannę z pkp, tym bardziej widząc jej parcie na szkło. Dwa lata czekał, bo zdaje się był żonaty! W datach to coś kompletnie nie styka, jak u Kaczyńskiej. Chyba się już pogubił w tych żonach, Poza tym próbował wziąć kolejny "rozwód " kościelny.
    W wywiadach twierdzi, że poznał Edytę jak miała18 lat, a urodzona w 1988 roku, osiemnastkę skończyła w 2006 roku, a z Weroniką Marczuk nagły rozwód brał dopiero w 2007 roku, a rok później Edyta była już w ciąży i w 2009 brał jeszcze szybszy ślub z mocno już zaciążoną Edytką, która do ołtarza szła na ostatnich nogach.

    Jak jego podchody trwały dwa lata, to znaczy, że "podchadzał" ją jak miał żonę, z którą trzy lata wcześniej brał ślub kościelny, na który czekał osiem lat, bo tyle trwało unieważnienie poprzedniego ślubu kościelnego.

    Mało tego, jakoś krótko przed albo mniej więcej w tym czasie co podryw kolejnej przyszłej Pazurowej, w jakiejś Gali, czy gdzieś pojawił się długi wywiad czarka i Weroniki, i gdzie Czaruś czarował, jak to Weronika jest miłością jego życia, jak jest genialnym jego menadżerem, - co akurat jest prawdą - i jak to ją kocha na wieki. Jak jest dzielna i utalentowana, jakim super jest prawnikiem, itp., by za rok czy półtorej, na tej samej kobiecie nie zostawić suchej nitki i próbować zdyskredytować cały związek, a ją za całokształt, żeby to na nią zwalić swój skok w bok. Jego chamskie i prymitywne medialne odzywki wobec byłej zony, którą przed chwilą nosił na rękach, tak mi go obrzydziły, że trudno mi faceta strawić. Zresztą z pierwszą żoną rozprawił się podobnie.

    Farbowany, wybotoksowany i wiecznie "opalony" aktor jednej "manierycznej maniery", do tego z różańcem na granicy i udzielający się w imprezach wciskających staruszkom gary za parę tysięcy, skonfliktowany ze swoim bratem, jest faktycznie okazem miłosierdzia i katolicyzmu, o którym tak gorliwie mówi. No cóż, jak to w pis:)

    ...a kultowe już "Chłopaki nie płaczą" Olafa Lubaszenki, niech zostawi w spokoju, bo znowu dostanie nagrodę za najgorsza reżyserię, jak za film Weekend (2010).

  • przyjemny_gosc

    Oceniono 24 razy 18

    Pan Cezary to bardzo sympatyczny facet, który miał szczyt swojej kariery w latach '90. Niestety później nie był w stanie odnaleźć się w nowych realiach. Mówiło się o nim, że to polski Jim Carrey i podobieństw jest więcej, bo Jim Carrey też nie specjalnie odnalazł się jako starszy aktor. A jest przecież cała masa aktorów, którzy odnosili sukcesy jako dojrzali mężczyźni i jako już nieco starsi.
    Największym bólem Pana Cezarego jest to, że on wszędzie jest Czarkiem z 13 posterunku. Prawdziwy wybitny aktor potrafi wcielić się w dwie różne role filmowe i być przekonującym. Spójrzcie np. na Zygmunta Hańczę. Czy ktoś oglądając "Potop" i jego rolę jako Radziwiłła widzi w tym samym aktorze Kargula z "Samych swoich"?
    Próby tworzenia kontynuacji starych przebojów, to chwytanie się tonącego brzytwy. "Psy" odniosły sukces, bo trafiły w odpowiedni czas, "Chłopaki nie płaczą", to zbiór śmiesznych scenek, niektórych fenomenalnych, ale jako całość są słabe. Kontynuacje tych filmów podzielą los "Sztosu 2". Przecież "Sztos" w którym grał Pan Cezary to świetny film, ale "Sztos 2" to jeden wielki dramat, wpisujący się w kanon "Weekendu", czy "Kac Wawy".

  • wpac

    Oceniono 16 razy 12

    Czaruś dla kasy bierze wszystko. Słaby aktor, który miał szczęście. Wszystkie role zagrane tak samo.

  • knur.ponury

    Oceniono 19 razy 11

    Sorry;
    niech lepiej idzie z kuleczkami na sznurku na granice niż znowu pcha się na ekran.
    Polska kinematografia tylko na tym zyska.

  • teista_inaczej

    Oceniono 12 razy 8

    A może by tak nagrać "Pranie rodzinnych brudów 2" ?A może "Paciorkowiec-granicznik"?

  • elasp

    Oceniono 8 razy 8

    Ten Czarek, na boisku, ten to był dopiero "zabiegany".

    P. S. Panie Czarku, takie bajki to proszę dzieciom na dobranoc opowiadać. Dorosłym dzieciom.

  • tomekcis

    Oceniono 8 razy 6

    "Musiałem udowodnić Edytce, że wiążąc się ze mną, dobrze wybierze"
    Weronice też udowadniał?

  • gazamate

    Oceniono 6 razy 6

    Mam złe obawy że wyjdzie z tego taki "Ryś"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX