Wśród badanych przez dr Przybył 36,6 proc. par nie miało oficjalnych zaręczyn

Wśród badanych przez dr Przybył 36,6 proc. par nie miało oficjalnych zaręczyn (fot. Anna Jarecka / AG)

obyczaje polskie

W markecie, z rodzicami, na kolacji, z zaskoczenia. Oświadczyny po polsku

Niektórzy robią to tylko we dwoje, kiedy nikt nie patrzy. Inni wręcz przeciwnie, im więcej ludzi dokoła, tym lepiej. Są tacy, którzy decydują się przy rodzicach. Rzadko, ale zdarza się, że to kobieta jest stroną aktywną. Jedni szukają specjalnego miejsca, planują miesiącami, innych nagle coś tknie i działają spontanicznie, gdzie bądź. Jak oświadcza się Polska?

- Zawsze bardzo mnie drażnił taki hollywoodzki klimat zaręczyn, pomysły z komedii romantycznych, skomplikowane scenariusze, wydawanie wielkiej kasy na pierścionek i chowanie go w jedzeniu - mówi Ida. Z Kamilem była pół roku, od dwóch miesięcy mieszkali razem. - Dość krótko, ale dobrze się dogadywaliśmy i odczuwałam potrzebę okazania mu tego, jak bardzo mi zależy i jak poważnie traktuję nasz związek - wyjaśnia. Postanowiła się oświadczyć.

Gdy propozycja małżeństwa pada z ust kobiety, w Polsce nadal jest to sytuacja dość zaskakująca. Oznacza zerwanie z tradycją, według której to "on" prosi "ją" o rękę, a nie odwrotnie. Ida też postanowiła sięgnąć do starych zwyczajów, tyle że irlandzkich, według których kobieta może oświadczyć się mężczyźnie, ale tylko 29 lutego. - Znak od losu - stwierdza. - Akurat był rok przestępny. To miała być niespodzianka. Czujność przyszłego narzeczonego wzbudziła jednak nocna próba zmierzenia jego palca.

Gdy propozycja małżeństwa pada z ust kobiety, w Polsce nadal jest to sytuacja dość zaskakująca. (fot. Marcin Onufryjuk / AG)
Gdy propozycja małżeństwa pada z ust kobiety, w Polsce nadal jest to sytuacja dość zaskakująca. (fot. Marcin Onufryjuk / AG)

Z zaskoczenia nici, ale para porozmawiała poważnie o przyszłości. Kamil zgodził się, by to Ida mu się oświadczyła. - Cieszył się, że nie będzie musiał wybierać pierścionka ani wymyślać atrakcji - wspomina dziewczyna. 29 lutego poszli na piwo do irlandzkiej knajpy. Ida wyciągnęła pudełeczko w kształcie trumny z napisem "till death" (ang. "dopóki śmierć" - w domyśle: nas nie rozłączy). W środku była prosta srebrna obrączka. - Pokazałam ją Kamilowi, pytając, czy chce, żebyśmy się pobrali. Kiedy się zgodził, założyłam mu ją na palec. Nie klękałam - w ogóle staraliśmy się nie zwracać na siebie uwagi i mimo wzruszenia zachować luz - opowiada i dodaje: - Nie była to żadna forma walki o równość płci, ale nie wyobrażam sobie też biernego oczekiwania na to, aż partner się oświadczy. Ani przymusowych szybkich zaręczyn na przykład z powodu ciąży. Na pewno kierowały mną też pobudki praktyczne - nie chciałam, żeby Kamil wydawał ogromne pieniądze na rzecz tak zbędną, jak pierścionek, którego i tak pewnie bym nie nosiła.

Bliscy o zaręczynach dowiedzieli się miesiąc później. - Częstą reakcją było: "Gratuluję, Ida, pokaż pierścionek" i zaskoczenie, kiedy "pierścionek" pokazywał narzeczony - śmieje się dziewczyna. W rodzinie wcale nie była pierwsza. - Moja mama poprosiła o rękę ojca, a tata uprzejmie się zgodził - dodaje. Ida i Kamil w dwa lata po zaręczynach wzięli ślub cywilny, po którym zorganizowali wesele w ogrodzie zoologicznym w środku lasu, z grillem i puszczaniem wianków. Zamierzają hucznie świętować rocznice zaręczyn. Co cztery lata.

To skomplikowane

Historie Idy i jej matki to u nas ciągle rzadko spotykane scenariusze zdarzeń. Kobiety w Polsce oświadczają się swoim partnerom tylko w 2,3 proc. przypadków. Tak wynika z badań dr hab. Iwony Przybył z UAM, autorki monografii "Historie przedślubne. Przemiany obyczajowości i instytucji zaręczyn". Wzięli w nich udział przedstawiciele 680 par, które zawierały związek małżeński między 1945 a 2014 rokiem. Choć nie są reprezentatywne, to jedyne badania socjologiczne na temat narzeczeństwa przeprowadzone w Polsce.

Niektórzy decydują się na publiczne wydarzenie. Na zdjęciu zaręczyny podczas Przystanku Woodstock w 2017 roku (fot. Grzegorz Skowronek / AG)
Niektórzy decydują się na publiczne wydarzenie. Na zdjęciu zaręczyny podczas Przystanku Woodstock w 2017 roku (fot. Grzegorz Skowronek / AG)

Sprawa "kobiecych oświadczyn" jest dość skomplikowana. - Kobiety raczej "negocjują" małżeństwo i "nakłaniają" mężczyznę do złożenia propozycji - tłumaczy dr Przybył. - Te, które to wzięły w swoje ręce, to kobiety z małych ośrodków, w których jest duży popyt, ale mała podaż atrakcyjnych kandydatów na rynku matrymonialnym - dodaje. Oświadczyny w wykonaniu kobiet zazwyczaj są po prostu bezpośrednim pytaniem, nie mają "wyszukanych scenariuszy i okoliczności". W połowie przypadków kwestię małżeństwa podnosiły kobiety, które były w ciąży - wynika z badań dr Przybył. Również połowa chciała, by mężczyzna powtórzył - niejako oficjalnie -  oświadczyny tak, by wszystko odbyło się w zgodzie z tradycją.

Wśród badanych przez dr Przybył 36,6 proc. par nie miało oficjalnych zaręczyn. Prawie tyle samo, bo 35,5 proc., miało tylko zaręczyny publiczne - zazwyczaj w obecności rodziny kobiety. Kiedy spojrzeć w przeszłość, można zresztą mieć wrażenie, że dawniej to właśnie zdanie krewnych liczyło się bardziej niż to, co o przyszłym narzeczonym sądziła jego wybranka. Babiloński Kodeks Hammurabiego (spisany w XVIII wieku p.n.e.) zakładał, że oświadczyny musiała zaakceptować głowa rodu, z którego pochodziła przyszła małżonka.

W średniowieczu wykształciły się sponsalia pro futuro (zaręczyny na przyszłość) - praktykowane m.in. przez możne rody przyrzeczenia przyszłych małżeństw ich małoletnich członków, mające przypieczętować sojusz między dwiema rodzinami. Jadwiga Andegaweńska została przyrzeczona Wilhelmowi Habsburgowi, kiedy miała cztery lata, a on - osiem. Zaręczyny zostały zerwane, ale kariera Jadwigi nie ucierpiała. Została jedną z dwóch w historii Rzeczypospolitej kobietą królem, wyszła za Władysława Jagiełłę, cementując unię Polski z Litwą, a potem nawet została świętą.

Mężczyźni coraz bardziej starają się zaskoczyć swoje partnerki. Na zdjęciu nietypowe zaręczyny w warszawskim Wilanowie (fot. Bartosz Bobkowski / AG)
Mężczyźni coraz bardziej starają się zaskoczyć swoje partnerki. Na zdjęciu nietypowe zaręczyny w warszawskim Wilanowie (fot. Bartosz Bobkowski / AG)

Dary u teścia w domu

Jak wyglądają same oświadczyny? Dawniej mężczyzna najpierw prosił o zgodę na ślub swojego potencjalnego teścia, a potem oświadczał się wybrance. Z czasem kolejność się odwróciła, teraz proszenie opiekunów o zgodę traci na popularności. Ale badania dr Przybył przynoszą w tej kwestii ciekawe ustalenia - w grupie małżeństw zawartych po 2000 r., które wzięła pod lupę, w aż 31,3 proc. przypadków najpierw ojciec kobiety był proszony o wyrażenie zgody na zamążpójście córki, a dopiero potem propozycja małżeństwa była składana samej zainteresowanej! 

Według badaczki do oświadczyn dochodzi najczęściej w domu rodzinnym kobiety (35,5 proc. przypadków), na randce (28,8 proc.) albo na specjalnie zorganizowanej wycieczce (11,8 proc.) Coraz rzadziej pytanie "czy wyjdziesz za mnie?" (lub podobne) pada spontanicznie, coraz częściej jest elementem zaplanowanej akcji. Bo też coraz częściej chodzi o to, by partnerkę zaskoczyć.

To, co w zaręczynach jest stałe, to "dar zaręczynowy". O ile dziś jest nim pierścionek wręczany kobiecie, to na przykład w czasach (i na terenie) obowiązywania Kodeksu Hammurabiego "dar" trafiał do przyszłego teścia i można się domyślać, że raczej nie był to delikatny krążek z bardziej lub mniej szlachetnym kamieniem. Zerwanie zaręczyn wiązało się z utratą "daru". Jeśli więc mężczyzna "zapatrzył się na inną kobietę", a (niedoszłemu) teściowi zakomunikował: "Córki twej nie wezmę", nie mógł odebrać mu "daru".

Według badań dr Przybył, pierścionek w trakcie oświadczyn daje swej wybrance 56,7 proc. badanych (fot. Grażyna Marks / AG)
Według badań dr Przybył, pierścionek w trakcie oświadczyn daje swej wybrance 56,7 proc. badanych (fot. Grażyna Marks / AG)

Po drugiej wojnie światowej w Polsce pierścionek był - jak pisze Przybył - "formą pozaprawnej gwarancji czy zastawu do 'kontraktu'". Gdy kobieta zerwała zaręczyny, musiała go oddać. Gdy mężczyzna decydował o rozstaniu, nie mógł się domagać jego zwrotu. W naszym kraju jeszcze po drugiej wojnie światowej obowiązywało odszkodowanie z tytułu zerwania zaręczyn.

Dziś, według ustaleń dr Przybył, pierścionek w trakcie oświadczyn daje swej wybrance 57,6 proc. badanych, a 18,8 proc. - w pakiecie z bukietem kwiatów. Jeśli kandydat na męża usłyszy "tak", oficjalnie rozpoczyna się okres narzeczeństwa, w którym to czasie ustala się szczegóły ślubu.

Bardzo prywatne zaręczyny

Wraz z upływem dekad wydłużał się czas trwania narzeczeństwa. W latach 40. i 50. rzadko kiedy trwało ono dłużej niż rok, a już na pewno nie przekraczało dwóch lat. W XXI wieku coraz częściej wychodzimy poza te ramy, choć nadal większość narzeczonych bierze ślub w czasie od 4 do 12 miesięcy po zaręczynach. Przybył badała jednak tylko związki, które w Polsce mogą wziąć legalny ślub, czyli pary heteroseksualne. Oświadczyny i bycie narzeczeństwem to jednak nie tylko ich domena.

W Polsce 13 proc. par nieheteroseksualnych jest zaręczonych ze swoim partnerem lub partnerką - wynika z badania "Rodziny z wyboru w Polsce" realizowanego w latach 2013-2016 przez zespół prof. Joanny Mizielińskiej w Instytucie Psychologii PAN. - To stosunkowo dużo, biorąc pod uwagę brak możliwości formalizacji związku w Polsce - mówi dr Agata Stasińska, współautorka badania. Możliwości są za to za granicą. Skorzystać z nich chcą Jakub i Michał - w marcu planują wziąć ślub w Szkocji.

Targi ślubne w Kielcach, 2017 r. (fot. Paweł Małecki / AG)
Targi ślubne w Kielcach, 2017 r. (fot. Paweł Małecki / AG)

Jakub oświadczył się Michałowi w kawiarni w miejscowości Sottomarina niedaleko Wenecji. - Czy będziesz ze mną do końca życia? - spytał. Michał nie miał wątpliwości. Symbolem oświadczyn zostały prawie identyczne zegarki. - Od tamtej chwili odmierzają nasz wspólny czas - mówią narzeczeni.

Pary jednopłciowe czasem wręczają sobie pierścionki. - Ale często zmienia się symbol tego rytuału, np. niektórzy wymieniają nie obrączki, a nieśmiertelniki ze specjalnym nadrukiem, robią sobie specyficzne tatuaże lub dają zindywidualizowane prezenty. Jedno z partnerów otrzymuje zegarek, inne talon na lot balonem - mówi Stasińska. - Używają scenariuszy heteronormatywnych, ale też je adaptują do rodzaju swojego związku, pragnień, często tworząc queerową, autorską wersję ślubu lub zaręczyn. "Nie są one jednak rozpoznane jako zaręczyny, ponieważ te są w swej istocie obietnicą ślubu; nie są też ślubem, gdyż ten nie może mieć miejsca bez prawnej jego legitymizacji" - pisze socjolożka w swojej książce "Socjologia pary. Praktyki intymne w związkach nieheteroseksualnych". Symboliczna gotowość do bycia razem na stałe może przejawiać się na różne sposoby - dwóch partnerów spisało testamenty, w których wzajemnie przekazywali sobie majątek, jako symbol, że skoro dziedziczą po sobie, to będą razem aż do śmierci.

Karolina powiedziała Monice, że jadą na służbową imprezę. Kiedy weszły do wynajętego apartamentu, stały tam setki świec i grała muzyka, a Karolina padła na kolana i oświadczyła się swojej partnerce. Był też pierścionek. - Od tamtej pory obie wiedziałyśmy, że weźmiemy ślub. Rok później zawarłyśmy związek małżeński w Edynburgu - opowiada Monika. - W Zjednoczonym Królestwie jesteśmy pełnoprawnym małżeństwem. Cycemy wierzyć, że i w Polsce - naszym kraju - nadejdzie taki czas, że będziemy mogły zarejestrować związek - dodaje.

Targi ślubne w Lublinie, 2018 r. (fot. Jakub Orzechowski / AG)
Targi ślubne w Lublinie, 2018 r. (fot. Jakub Orzechowski / AG)

Jak mówi Stasińska, aż 75 proc. par jednopłciowych chciałoby zalegalizować swój związek w Polsce. Rodziny zwykle nie wiedzą o ich zaręczynach lub dowiadują się po fakcie. Zazwyczaj ceremonia jest prywatna. W zaręczynach tych nie chodzi bowiem o oznajmienie otoczeniu, że status relacji się zmienił. - Podstawową motywacją jest chęć okazania partnerowi czy partnerce miłości w swój autorski sposób, który nie musi być ani zrozumiały, ani czytelny dla heteronormatywnej większości społeczeństwa. Ważne jednak, że jest on doceniony przez partnera lub partnerkę i stanowi ważny moment w życiu pary - podkreśla socjolożka.

Aby "fejm się zgadzał w internetach"

W opozycji do zaręczyn we dwoje, we dwóch czy we dwie stoi historia z początku tego roku, kiedy  pewien mężczyzna potencjalną przyszłą narzeczoną poinformował o zamiarze ożenku przez megafon w supermarkecie. Do oświadczyn doszło też na marszu podczas Święta Niepodległości. W obu przypadkach kobiety się zgodziły.

Publiczne oświadczyny weszły do kanonu zachowań i niektórzy starają się je uwiecznić oraz pochwalić się nimi przed jak najszerszą publicznością. Filmy z tego typu wydarzeń bez problemu można znaleźć na YouTube. Nawet jeśli potencjalna narzeczona daje partnerowi kosza.

- Także na Instagramie można zobaczyć, w jakich dziwnych, ciekawych, abstrakcyjnych, proszę mi wybaczyć określenie: mocno lanserskich sytuacjach ludzie oświadczają się sobie lub przyjmują oświadczyny - mówi Adam Jarczyński, ekspert savoir-vivre'u i etykiety biznesu, autor bloga Dobremaniery24.pl. - Chęć współdzielenia się takim intymnym elementem relacji damsko-męskiej jest częsta - dodaje.

Czy to dobrze, czy źle? Zdaniem Jarczyńskiego ważne jest to, by obie strony czuły się komfortowo. - Jeśli nasza partnerka czy partner są osobami zamkniętymi w sobie, które nie lubią dzielić się wyjątkowymi momentami życia ze wszystkimi - to czy oświadczyny w zatłoczonym metrze, które będą spektakularne i na pewno za chwilę "internety" je  podchwycą, sprawią, że poczują się komfortowo? - pyta. - Jeśli uznamy, że nasz gest może wywołać niezdrowe zamieszanie dookoła - a przez to spowoduje dyskomfort naszej wybranki czy wybranka - nie róbmy tego. Nie dajmy się zwariować współczesności - radzi tym, którzy dbają o to, żeby "fejm się zgadzał". Bo nawet jeśli przyszła żona jest instagramerką i codziennie wrzuca na swój profil naleśniki czy nogi na wakacjach, może nie chciałaby być uwieczniona w chwili wzruszenia, kiedy jej make-up nie wygląda tak perfekcyjnie, jak by chciała.

Bądź sobą, oświadcz się oryginalnie

Kolejny znak czasów to oświadczyny zaaranżowane z pomocą firmy, która zadba o to, by była to uroczystość niezapomniana. - Kobiety są coraz bardziej wymagające w tej kwestii, a dla mężczyzn to stresujący temat - mówi Anna Kempa, założycielka i właścicielka firmy "A nuż nie róż", której główną działalnością jest kompleksowa organizacja oraz koordynacja ślubów i przyjęć weselnych. - Ostatnie dwa lata to zdecydowanie więcej zapytań o organizację zaręczyn - mówi Kempa. Do "A nuż nie róż" zgłaszają się dwa rodzaje klientów. - Albo dzwonią do nas osoby, które mają konkretny pomysł na zaręczyny, ale brakuje im ludzi - logistycznego wsparcia w dniu zaręczyn -  albo tacy, którzy potrzebują inspiracji, jak może wyglądać ta chwila. W takim przypadku najpierw robimy wywiad i na tej podstawie proponujemy różne rozwiązania - tłumaczy konsultantka. Jakie to na przykład rozwiązania? Tego nie chce zdradzić.

- Gwarantujemy pełną dyskrecję. Nie wszystkie dziewczyny wiedzą, że zaręczyny były zorganizowane z naszą pomocą - wyjaśnia. Udaje mi się dowiedzieć tylko tego, że popularne są pytania o romantyczne kolacje, organizowane na przykład w centrach handlowych, kinach i teatrach. Koszt? - Wszystko zależy od pomysłu, naszego zaangażowania, ceny zaczynają się od około 1000 zł - mówi Kempa. - Ta kwota obejmuje przede wszystkim naszą pracę i organizację. Ponadto trzeba się liczyć z kosztami dodatkowymi, jak na przykład jedzenie, dekoracje, kwiaty. Firma zajmuje się całą logistyką, wyborem dodatków, często doradza również przy zakupie pierścionka. W dniu zaręczyn mężczyzna o nic nie musi się martwić, ponieważ wszystko jest pod kontrolą - podkreśla. W historii "A nuż nie róż" nie zdarzyło się jeszcze, by to kobieta oświadczyła się mężczyźnie. Nie było także przypadku odrzucenia propozycji małżeństwa.

Czy firmy świadczące tego typu usługi mają rację bytu w naszym kraju? - Nie znam zbyt wielu firm zajmujących się taką działalnością - mówi Kempa. A dr Przybył dodaje: - Żyjemy w społeczeństwie, w którym normą jest "bycie sobą". Możesz - w zasadzie musisz - wybierać spośród wielu scenariuszy, ale musisz zarazem zaznaczyć swoją oryginalność. Małżeństwo to konwencjonalna ścieżka życia, nic innowacyjnego, jesteś "normalsem". Zatem rytuały zaręczyn i ślubu muszą zostać spersonalizowane.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Jacek Stawiany. Dziennikarz. Pisał do "Polityki Warszawskiej", był redaktorem portali Gazeta.pl, Tokfm.pl i Metrowarszawa.pl. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Komentarze (41)
Zaloguj się
  • gelbigel

    Oceniono 34 razy 34

    chciałem sie oświadczyć w niedziele w markiecie ale wszystkie zamknieto

  • gaz-wegaz

    Oceniono 21 razy 17

    Nieustannie zadziwiają mnie te rozbuchane ceremoniały (głównie ślubne, ale zaręczynowe też) w czasach, gdy "przywiązanie" do kredytu jest o niebo większe, niż do współmałżonka.

  • jxl82

    Oceniono 19 razy 11

    Poseł Pięta miał świetny pomysł, chciał się Izabeli oświadczyć na Miesięcznicy.Ale w przeciwieństwie do puszek Komisji Macierewicza-nie wypaliło.

  • plastikpiokio

    Oceniono 15 razy 11

    to tak zwani medialni kretyni --ciekawi mnie dlaczego palanty nie rozwodzą się z orkiestrą i przy wtórze fanfar po roku.

  • threemen

    Oceniono 10 razy 10

    Jeśli kobiecie zależy, to też powinna mieć prawo się oświadczyć.

  • aarvedui

    Oceniono 14 razy 8

    moda na pierścionki została wylansowana w USA przez kartel handlarzy diamentów - było ich zbyt dużo, trzeba było wymyślić sposób na cały diamentowo-brylantowy biznes.

    dawniej posługiwano się bransoletami, wiankami, chustami, czy innymi prezentami.

    teraz często jest to jedynie okazja do pochwalenia się, jak bardzo okręcony wokół palca jest samiec i ile jest w stanie wydać pieniędzy.

  • Dominik Wójcik

    Oceniono 10 razy 6

    Boże! Jaka próżność się teraz rozpowszechnia! Najbardziej normalne są te sytuacje, kiedy zaręczyny następują z wykorzystaniem bukietu kwiatów. Na co te obrączki i inne gadżety? Aby móc się pokazać? Tak samo próżne są potem śluby i wesela - zastaw się, a pokaż się!

  • ochujek

    Oceniono 14 razy 6

    Na końcu i tak rozwód. Nie spieszcie się z dziećmi. Mniej bólu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX